1/16/2018

[RECENZJA] "Conviction" - Corinne Michaels | PATRONAT MEDIALNY


Jeżeli myślisz, że zakończenie "Consolation" zwalało z nóg, przeczytaj "Conviction" i przekonaj się, że Corinne Michaels jest w stanie dostarczyć jeszcze większych emocji i zaskoczeń! Druga część duetu "Consolation" rozdziera serce, wzrusza i zachwyca, czyniąc tę literacką przygodę niezapomnianą i zapierającą dech w piersi.
Po raz kolejny autorka złamie ci serce. Ale czy poskłada je na nowo?
"Zakochałam się w Liamie tylko po to, aby moje serce znów pękło na milion kawałków. Paraliżuje mnie świadomość życia bez niego, ale rzeczywistość wygląda tak, że odszedł. On tego nie rozumie, a ja nie mogę go do niczego zmusić. Gdyby tylko dostrzegł pewność kryjącą się za moimi słowami... Wtedy nadal bylibyśmy razem".












Tytuł: Conviction
Autor: Corinne Michaels
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Liczba stron: 358

Mam nadzieję, że pamiętacie, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie pierwszy tom historii Natalie i Liama. Długo zastanawiałam się, za co kocham tę opowieść najbardziej, lecz do dziś nie potrafiłabym wymienić tylko jednej rzeczy. Z kontynuacjami bywa tak, że z automatu są porównywane do pierwszej części i oceniane na zasadzie "lepsza/gorsza". Jak było z "Conviction"?

Corinne Michales jest autorką bestsellerowej serii z list New York Timesa, USA Today oraz Wall Street Journal, zatytułowanej "The Salvation Series". Jest mamą dwójki dzieci oraz żoną byłego oficera marynarki wojennej. Na polskim rynku zadebiutowała książką "Consolation".

Po wstrząsającym zakończeniu pierwszego tomu życie Natalie, które zdawało się powoli stabilizować, znów wywraca się do góry nogami. Liam wyjeżdża na misję, a ona znów musi się martwić o osobę, którą kocha całym sercem... On zaczyna mieć wątpliwości. A ona nie wie, jak go przekonać, że powinni być już zawsze razem...
Można się zakochać w panu z okładki i nie zwracać aż takiej uwagi na całą historię. Można pokochać historię i (jakiś cudem!) nie zwracać uwagi na pana z okładki. Jedno jest pewne: każdy znajdzie w tych dwóch tomach coś, co naprawdę pokocha. 
Od zawsze miałam totalnego fioła na punkcie żołnierzy - od zawsze, czyli od momentu przeczytania "I wciąż ją kocham" autorstwa Nicholasa Sparksa. Każda książka, która opowiada o żołnierzu, ma w sobie z automatu coś, co sprawia, że jestem bezgranicznie zakochana.
"Consolation" było jak objawienie i wiedziałam, że "Conviction" może być nieznacznie słabsze. Rzeczywiście. Wiadomo, że najbardziej ekscytujące są zawsze początki każdego związku, a dalej jest już nieco mniej emocji. W "Conviction" emocji oczywiście nie brakuje, tylko, że są to już takie inne emocje, uczucia, wydarzenia, które mają poruszyć czytelnika. 
Musicie być jednak świadomi jednej rzeczy: jeśli przeczytacie "Consolation", to musicie przeczytać także "Conviction", bo w przeciwnym razie ta historia będzie po prostu już zawsze niepełna. I to nie dlatego, że tom pierwszy kończy się totalnym cliffhangerem... Druga część musiała powstać, żeby potencjał tej pary, tej historii, tych bohaterów został w pełni wykorzystany.
Corinne Michales często i gęsto jest porównywana do Colleen Hoover. Domyślam się, dlaczego, jednak powinniście wiedzieć, że dla mnie Michaels pisze lepiej niż Hoover. Niewiarygodne? A jednak.
Powinniście się przekonać. Liam to facet, którego chcecie poznać i dla którego chcecie stracić głowę. Uwierzcie mi.
Moja ocena: 8/10


Kochać kogoś oznacza bycie bezinteresownym i chęć zrezygnowania z własnych potrzeb dla drugiej połówki. To zachowanie szlachetnej postawy w obliczu świadomości, że całkowicie zniszczy to twój świat - tak jak odejście. Tak jak robi to mężczyzna, którego kocham, ponieważ on kocha mnie.




Za egzemplarz książki i możliwość objęcia jej patronatem medialnym dziękuję wydawnictwu Szósty Zmysł.





5 komentarzy:

  1. Wow! Po tej recenzji koniecznie muszę sięgnąć po tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokochałam tę serię :) Żałuję, że wątek misji nie został wyjaśniony do końca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno przeczytam tę serię, mam nadzieję, że wkrótce mi się to uda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie zerknę przy okazji, tak fajnie o tym napisałaś :) I muszę to powiedzieć - piękne zdjecia! :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń