10/18/2017

[RECENZJA] "Cuda i cudeńka" - Agnieszka Olejnik

W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.
Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich sąsiadów, nietuzinkowe postaci, które sprawiają, że życie dziewczyny staje się jeszcze barwniejsze niż dotychczas.
Wśród jej nowych przyjaciół jest Francesca, ekscentryczna Włoszka po przejściach, która prowadzi mały sklepik z cudeńkami. Lena, która uwielbia zmiany, dołącza do niej. Zaczyna również korespondować z tajemniczym Borysem, właścicielem mieszkania na strychu, który skrywa bolesną tajemnicę.
Dzięki świątecznej wymianie pyszności, mieszkańcy kamienicy lepiej poznają siebie i swoje sekrety. Najwyraźniej kamienne anioły opiekują się nimi, prostując pokręcone ścieżki, którymi prowadzi ich los. 
„Cuda i cudeńka” to pełna ciepła opowieść o odzyskanych nadziejach, potrzebie bliskości, sile kobiecej przyjaźni i zwyczajnej, codziennej dobroci.
A wszystko to przyprawione odrobiną wiary w cuda.





Tytuł: Cuda i cudeńka
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 354

Ta powieść to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Olejnik. Nie wiedziałam zupełnie, czego powinnam się spodziewać po tej historii. Jednak zaraz przeczytacie o tym, jak cudowna była to opowieść!

Agnieszka Olejnik jest autorką powieści obyczajowych. Nauczycielka z zawodu, szczęśliwa mama i ogrodniczka. Jej historie są optymistyczne, bo uważa, że właśnie tym co dobre należy się dzielić. 

Dwudziestosześcioletnia Helena Botula, która niedawno straciła pracę, postanawia przeprowadzić się do babci i zająć się opieką nad nią. Zamieszkuje w kamienicy, gdzie życie każdego z sąsiadów toczy się za zamkniętymi drzwiami. Lenka postanowiła zburzyć mury, które przez lata budowała wokół siebie jej babcia. Dziewczyna zdobywa zaufanie sąsiadów, a przede wszystkim zaczyna ich ze sobą jednoczyć. Postanawia zająć się także roślinkami pewnego pisarza, który mieszka na poddaszu, lecz wyjechał na czas nieokreślony. Od jednej wiadomości rozpoczynają się ich ciekawe wymiany maili...


Już po pierwszych stronach wiedziałam, że ta powieść ma szansę odbić się na moich emocjach bardziej, niż mogłabym przypuszczać. Lenka stała mi się bliska po raz pierwszy przez fakt, że podjęła się opieki nad starszą osobą po udarze mózgu. Ja sama wiem, jak wygląda życie z kimś, kto przebył taką chorobę. Wówczas wiele się zmienia, a potrzeby chorego stają się priorytetem...
Chociaż sama historia nie skupia się na okresie świątecznym i wszystkim, co z tym związane, to jednak idealnie wpasowuje się w jesienno-zimowe klimaty. Autorka postanowiła skupić się na cudach... tych malutkich, wielokrotnie niezauważanych, często celowo ignorowanych. W Mansaradzie pod Aniołami zaczęły się liczyć cuda dnia codziennego. I to było naprawdę piękne!

Celebruj chwile i przeżywaj je, ale tak naprawdę, od pierwszej sekundy do ostatniej.

Już wielokrotnie pisałam, że powieść obyczajowa jest tylko potencjalnie prosta do stworzenia, napisana. Bardzo łatwo się na tym gatunku wyłożyć i zanudzić czytelnika miałkością swojej historii. 
Agnieszka Olejnik w swoją opowieść włożyła ogrom emocji i serca, przez co po raz pierwszy czytałam obyczajówkę z tak autentycznym zaciekawieniem! Wciągnęłam się po uszy w losy bohaterów, a ze strony na stronę byłam coraz bardziej zachwycona! 
Główną bohaterką powieści jest Lena, ale oprócz niej czytelnik może śledzić także losy pozostałych mieszkańców kamienicy - losy, czy może raczej to, jak zmienia się ich życie pod wpływem energii i ciepła, którymi Lenka dzieli się ze światem. 
Lekkość pióra Agnieszki Olejnik, a także magia całej historii i prostota przekazu sprawiły, że "Cuda i cudeńka" to najlepsza powieść obyczajowa, jaką do tej pory przeczytałam! Całe swe serce oddałam tej historii, pozwoliłam porwać się Lenie i jej dobru, zaczęłam dostrzegać małe cuda wokół siebie. A przede wszystkim wiem, że bardzo pragnę kolejnego tomu i cieszę się na ponowne spotkanie z bohaterami! Zwłaszcza, że zakończenie części pierwszej przyprawiło mnie o szybsze bicie serca! 
Oto powieść obyczajowa, która nie nudzi, nie męczy i nie powiela schematów. W "Cudach i cudeńkach" znalazło się miejsce na różne rodzaje miłości oraz przyjaźni, a także tajemnice z przeszłości i nowe początki pomimo trudności. Polecam Wam z całego serca! To początek cudownej serii! Bohaterowie "Mansarady pod Aniołami" kradną serca raz i już ich nie oddają! To nie cudeńko. To najprawdziwsze cudo!
Moja ocena: 9/10 


Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie wierzę w duszę jako świetliste "coś", co z nas wyfrunie po śmierci. Ale wierzę, że bywamy sobie bliscy lub różnimy się bardzo, my, ludzie, właśnie tym, co nam w duszy gra. To, kim naprawdę jesteśmy, co dla na ważne, za co jesteśmy gotowi ginąć, co nas wzrusza, a co rozbawia do łez - to nazywam duszą. 



Instagram





Za egzemplarz książki bardzo dziękuję wydawnictwu Filia.



3 komentarze:

  1. Mnie urzekła niemal całkowicie ta okładka. Ma coś w sobie magicznego :) Chętnie przeczytam i poznam te małe cuda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba już wiem, bo przyniesie mojej mamie Mikołaj :D
    Szkoda tylko, że książka nazywa się "Cuda i cudeńka". Moim zdaniem "Sklep z cudeńkami" nie tylko brzmi lepiej, ale też potencjalny czytelnik od razu wizualizuje sobie co nieco książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest tą książką równie zauroczona i zafascynowana i nie mogę się doczekać dalszych tomów!

    Pozdrawiam :) ,
    ebookoholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń