25.08.2017

[RECENZJA] "Przyszłość ma twoje imię" - Elżbieta Rodzeń

Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości – kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki. Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?













Tytuł: Przyszłość ma twoje imię
Autor: Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 544

Postanowiłam rozpocząć moją przygodę z twórczością Elżbiety Rodzeń właśnie  od tej książki. Spodobała mi się okładka, ale znacznie bardziej zaintrygował opis. Czy jesteście ciekawi, jakie wrażenie wywarła na mnie najnowsza książka tej autorki? 

Elżbieta Rodzeń jest pedagogiem terapeutą, pracuje w poradni psychologiczno-terapeutycznej. Lubi zimowe spacery, dobrą herbatę i ciekawe filmy. Jest autorką powieści "Noc świetlików" (2014), Dziewczyna o kruchym sercu (2016) oraz "Zimowa miłość" (2017). 

Blanka w przeszłości została dość mocno skrzywdzona, bo znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. W końcu postanowiła stanąć na nogi. Wyprowadziła się od rodziców i zamieszkała w mieszkaniu kuzynki, jednocześnie rozpoczynając studia. Poznaje Mateusza, który okazuje się być jej sąsiadem i chłopakiem, który zmienia partnerki łóżkowe częściej niż skarpetki. Coś jednak ich do siebie przyciąga... a oni nie potrafią się temu oprzeć. 


Już od pierwszej strony poczułam, że ta książka może mi się spodobać! Wciągnęłam się dosłownie od razu i z szeroko otwartymi oczami przewracałam kolejne strony! Szybko zwróciłam uwagę na świetny styl autorki i jej umiejętność opisywania uczuć. Elżbieta Rodzeń wlała w swoich bohaterów dużo emocji i to bardzo mnie urzekło. 
Prawdopodobnie wiecie już, jak ja bardzo uwielbiam pierwszoosobową narrację przedstawianą z dwóch perspektyw. Rodzeń właśnie tym mnie obdarowała, dzięki czemu Mateusz i Blanka mogli stać mi się bliżsi. Bohaterowie zdobyli moją sympatię i uznanie, a przede wszystkim zauroczyli mnie tym niewymuszonym wzajemnym przyciąganiem. 
Fabuła brnęła do przodu i zaskakiwała... aż nagle, jak gdyby nastąpiło brutalne odcięcie.
Gdy byłam już bardzo zaangażowana w historię, gdy przeżywałam ją całą sobą, to nagle poziom książki drastycznie opadł. Z interesującej historii o dwójce poranionych młodych ludzi, którzy zaczynają coś do siebie czuć, książka nagle przemieniła się w naprawdę nudną, przyziemną opowiastkę, gdzie najważniejsze nie było to, co się działu "tu i teraz", lecz cała uwaga czytelnika skupiała się przede wszystkim na przeszłości. Autorka odsunęła na bok aktualny stan rzeczy pomiędzy Blanką i Mateuszem, żeby zrobić miejsce na roztrząsanie wydarzeń minionych. Nie chciałam tego, ale po prostu nagle zobojętniałam... Nie interesowali mnie już bohaterowie, nie przeżywałam tego, co się działo...

Niejedno już w życiu widziałem i przeżyłem, więc nie musisz się bać o moją reakcję. Nie jestem z tych, którzy patrzą potem na ciebie, jakby to ich twoja historia zraniła bardziej niż ciebie samą. 

Byłam już gotowa uznać moje pierwsze spotkanie z autorką za rozczarowanie, gdy znów zaskoczyło to "coś"! Dokładnie 150 stron przed końcem akcja rozpędziła się szaleńczo, Blanka i Mateusz wreszcie zaczęli przeżywać coś więcej niż codzienność, a ja z zachłannością pożerałam kolejne strony! Wreszcie do głosu doszły ich obecne uczucia, wreszcie autorka pozwoliła rozkwitnąć w pełni ich pasjom - do tańca, do łyżwiarstwa. Elżbieta Rodzeń naprawdę dobrze i skrupulatnie wykreowała bohaterów i ostatecznie okazało się, że samą historię także miała gruntownie przemyślaną. Niespodziewanie udało się autorce doprowadzić mnie do łez, do uśmiechu, do motylków w brzuchu.
Stwierdzam, że przeszłość Mateusza poruszyła mnie ostatecznie znacznie bardziej. Wydarzenia z życia Blanki były umiejscowione w centrum, ale nie zrobiły na mnie takiego emocjonalnego wrażenia, jak to, co spotkało Mateusza. 
Podsumowując, uważam, że Elżbieta Rodzeń napisała książkę dobrą, która kusi świetnym początkiem i fenomenalnym zakończeniem. Autorka zaczarowała mnie swym stylem i umiejętnością tworzenia świetnych psychologiczno-emocjonalnych opisów. Myślę, że sięgnę po inne książki Elżbiety Rodzeń. 
Moja ocena: 7/10 


Chcę zostać z tobą już na zawsze. Liczysz się tylko ty. To proste jak oddychanie.


Instagram



Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

3 komentarze:

  1. Szkoda, że w międzyczasie poziom książki opada, ale dobrze, że ostatecznie książka zostawiła po sobie dobre wrażenie. Ja na pewno po nią sięgnę, bo autorka urzekła mnie już swoimi dwiema innymi książkami, zwłaszcza polecam "Zimową miłość" :)
    Pozdrawiam :)
    Jednocześnie chciałam poinformować o zmianie adresu mojego bloga. Od dziś mój blog dostępny jest pod adresem:
    czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ela pisze niesamowicie, jestem tą książką oczarowania i myślę, że wszystko co umieściła autorka w książce było po coś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i jestem oczarowana piórem autorki :)

    OdpowiedzUsuń