27.08.2017

[RECENZJA] "Przyrodni brat" - Penelope Ward


Dziewczyna nie powinna pragnąć tego, kto ją dręczy.


Greta była cichą nastolatką, a jej życie miało swój spokojny rytm — szkoła, nauka, dorywcza praca i dom... Kiedy pewnego dnia w domu pojawił się jej przyrodni brat Elec, nie była na to przygotowana. Nienawidziła tego, jak wyżywał się na niej, dając upust swojej niechęci wobec nowej rodziny. Nienawidziła tego, że sprowadzał do swojego pokoju różne dziewczyny z ich szkoły. Nienawidziła tego, że coraz bardziej ją fascynował. Zbuntowany, irytujący i odpychający, coraz bardziej pociągał Gretę. Jego aroganckie zachowanie, muskularne ciało, pięknie wyrzeźbiona twarz sprawiły, że jej ciało wbrew umysłowi reagowało tak, jak jeszcze nigdy przedtem. Łączące ich uczucia zaczęły się zmieniać, aż pewnej nocy przekroczyli granicę, spoza której nie było już odwrotu...
Następnego dnia Elec wrócił do Kalifornii, zniknął z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawił. Minęły lata, od kiedy widziała go po raz ostatni. Gdyby nie rodzinna tragedia, która pewnego dnia zaskoczyła wszystkich, pewnie już nigdy nie stanęliby ze sobą twarzą w twarz. Oszołomiona Greta stwierdza, że nastolatek, dla którego straciła głowę, wyrósł na mężczyznę, który dziś potrafi doprowadzić ją do szaleństwa.
Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość.




Tytuł: Przyrodni brat
Autor: Penelope Ward
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 272

Ta okładka nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Chłopak bez nosa zdecydowanie powinien wylądować w koszu na śmieci, bo do takiego tytułu można było stworzyć dziesiątki innych okładek. Nie zraziłam się jednak tym, co widnieje na froncie, bo opis wystarczająco mnie zaciekawił. Jaki okazał się "Przyrodni brat"? 

Penelope Ward jest autorką jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. "Przyrodni brat" zajął pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej.

Kiedy do domu Grety wprowadza się jej przyrodni brat, Elec, dziewczyna od początku czuje do niego niechęć pomieszaną z fascynacją. Chłopak jest zbuntowany i zdecydowanie dla niej nieprzyjemny, a przy tym skutecznie odpiera wszelkie próby nawiązania kontaktu. W końcu dochodzi między nimi do przełomu zza którego nie ma już odwrotu, a następnego dnia Elec wyjeżdża. Greta nie widzi go przez kolejne kilka lat...


Akcja książki została przez autorkę podzielona na dwie części - dwie części, które dzieli siedem lat rozłąki pomiędzy bohaterami. Mamy tu do czynienia z elementami powieści młodzieżowej i romansem dla starszych czytelników. Penelope Ward świetnie rozgraniczyła to, że w jednej i tej samej książce jej bohaterowie są najpierw nastolatkami, a później dorosłymi ludźmi - przez co zmienia się ich postrzeganie świata, myślenie, sposób przeżywania emocji.
Część pierwsza stanowi wstęp. Bardzo się wciągnęłam już od pierwszej strony i chociaż była to taka typowa, naprawdę typowa młodzieżówka z wykorzystaniem schematu "love and hate", to ja byłam usatysfakcjonowana i właściwie tylko raz doświadczyłam lekkiej irytacji względem Grety. 
Jeśli zaś idzie o Eleca, to jego postać zaskarbiła sobie moją sympatię od razu. Chłopak miał być pozornie typowym bad boyem - wiecie, tatuaże, tłumy dziewczyn w łóżku, zblazowanie. Pod tymi pozorami okazywał się być zupełnie inny... Tak inny, że przełamywał ten schematyczny obraz typowego bad boya. 

Docierało do mnie w tym momencie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, dlaczego był taki gniewny, jednak i tak czułam, że nic nie wiem o jego życiu.

Druga część to zupełne przeistoczenie historii i bohaterów. Penelope Ward zwróciła szczególną uwagę na dojrzałość Grety i Eleca, na siedmioletnie zmiany w ich życiu, na przepaść jaka ich podzieliła. Urzekły mnie opisy emocji i uśpionych uczuć. Zdecydowanie nie dało się zbagatelizować przeistoczenia Grety z głupiutkiej nastolatki w świadomą kobietę. 
Książka ma zaledwie dwieście siedemdziesiąt stron i pozornie mogłoby się wydawać, że nie da się stworzyć naprawdę dobrej i dopracowanej historii na takiej objętości. Bzdura. Uwierzcie mi, ja nie spodziewałam się, że autorka zafunduje mi tak piękną, urzekającą, raniącą i emocjonalną historię, która doprowadzi mnie wielokrotnie do łez i skutecznie spędzi sen z powiek. Okładka i opis nawet w ułamku procenta nie oddają tego, jak niebywale dobrze opisana i poprowadzona została historia Grety i jej przyrodniego brata. Penelope Ward świetnie sobie wszystko zaplanowała i dała czytelnikowi więcej niż mógłby przypuszczać. 
Chciałabym ten jeden raz naprawdę Was przekonać, że okładka nie jest ważna. Intensywność wydarzeń i emocji zawartych w książce jest tak wielka, że zupełnie nie zwraca się uwagi na upływające strony czy niewielką objętość książki. Świetna pozycja! Polecam!
Moja ocena: 8/10 


Jesteś jedyną dziewczyną na całym świecie, której nie wolno mi tknąć. I niech mnie szlag, jeśli nie pragnę cię przez to bardziej od wszystkich innych. 

Instagram



4 komentarze:

  1. Świetna recenzja! Masz rację co do okładki - szkoda, że nie pozostali przy oryginalnej. A książkę czytałam i byłam naprawdę mile zaskoczona :)

    Zapraszam do mnie
    https://booksbymags.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Boję się tej książki, trochę się o niej naczytałam i coś mi się wydaje, że mogę się do niej zrazić. No ale zobaczymy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i jest naprawdę świetna, osobiście się w niej zakochałam.
    Kocham ją ����
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    ksiazki-wiktorii2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za większością romansów YA, ale ta pozycja naprawdę bardzo mi się spodobała. Była przemyślana i dojrzała.

    OdpowiedzUsuń