28.07.2017

[RECENZJA] "Lato Eden" - Liz Flanagan

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało
Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.
Czy zdąży na czas?













Tytuł: Lato Eden
Autor: Liz Flanagan
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 312

Do przeczytania tej książki nakłoniła mnie przepiękna okładka i interesujący opis, który wręcz krzyczał do mnie, że to będzie coś nowego w literaturze młodzieżowej. W końcu nie o młodzieńcze zakochanie tutaj chodzi, a o przyjaźń i ten przerażający moment, gdy bliska osoba znika. Czy "Lato Eden" okazało się strzałem w dziesiątkę? 

Liz Flanagan dorastała w hrabstwie West Yorkshire. Przez wiele lat, jako dorosła kobieta, mieszkała w Londynie, gdzie uczyła języka angielskiego i pracowała w wydawnictwie książek dla dzieci. Wróciła w rodzinne strony, gdzie osiadła na stałe z mężem i dwoma córkami. 

Eden jest śliczną i powszechnie uwielbianą dziewczyną, która przyjaźni się z nieśmiałą, będącą jej zupełnym przeciwieństwem gotką Jess. Nic nie wskazuje na to, że z dnia na dzień Eden zniknie... I to Jess będzie musiała zrobić wszystko, żeby ją odnaleźć... 



Lubię tę okładkę. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Sam opis również niebywale mnie zaciekawił, bo od zawsze fascynują mnie zaginięcia, a tutaj autorka połączyła ten konkretny motyw z opowieścią o nastolatkach. Nie spodziewałam się śledztwa w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ani historii z gatunku kryminał, czy thriller. Tutaj gra toczy się pomiędzy  dwoma nastolatkami... i tym, co było między nimi dobre i złe.
Przyznam szczerze, że od początku miałam spore problemy z wkręceniem się w fabułę powieści, a już po kilkudziesięciu stronach zaczęłam się po prostu nudzić. Pomimo potencjału fabularnego i skrupulatnie poprowadzonego zabiegu, który ja określam mianem "przeplatanki czasowej", autorka od początku nie poradziła sobie z tematem tak, jak tego oczekiwałam. Flanagan mocno skupiła się na uwydatnieniu różnic pomiędzy Jess a Eden, chciała by czytelnik zauważył jak różne były, a jednocześnie rozczulał się na myśl o sile ich przyjaźni.
Jak już wspomniałam, od zawsze interesują mnie zaginięcia, bo w fakcie, że można po prostu rozpłynąć się w powietrzu z minuty na minutę jest coś demonicznego, ale i fascynującego. Czytałam już książki o zaginięciach z perspektywy matki, żony, córki. Tym razem zobaczyłam co przeżywa przyjaciółka, gdy ginie bliska osoba... Cała historia odkręca się wokół Eden i Jess - ich nastoletnich problemów, zawodów miłosnych, rozterek. Wydawać się może, że właściwie nic ponad to powieść czytelnikowi nie zaoferuje, a jednak na powierzchnię z czasem wypływa trudny temat choroby XXI wieku, czyli depresji. Autorka celowo, albo i nie, postanowiła nie wgłębiać się zbyt mocno w temat. Trochę mi tego brakowało.
Po skończeniu lektury mogę stwierdzić z czystym sercem, że jest to powieść całkowicie przeciętna. Zakończenie okazało się dla mnie denne, nielogiczne i rozczarowujące. "Lato Eden" to opowieść o toksycznej przyjaźni, a tytułowa bohaterka to dziewczyna, której ja nie potrafiłam w żaden sposób współczuć. Wzbudziła we mnie całe pokłady nienawiści, a chyba nie o to chodziło autorce. Mnie ta książka nie zdobyła. Nie wiem nawet, czy chcę Wam ją polecić.
Moja ocena: 5/10


Nie rozumiesz, Jess? Nawet po tym wszystkim? Czemu jest w porządku, kiedy zdarzają się przypadkiem złe rzeczy, ale nie można pozwolić, by zdarzały się przypadkiem dobre? 


Instagram




Za książkę dziękuję wydawnictwu IUVI.






***

Hej, hej! Witam Was po długiej przerwie!
Czytaliście "Lato Eden"? Macie podobne odczucia? Dajcie znać!

4 komentarze:

  1. Szkoda, że autorka pominęła ten wątek z depresją, bo jestem zdania, że w powieściach młodzieżowych warto poruszać taką tematykę i nie traktować chorób psychicznych jako tematu tabu. Trochę mnie zmartwiłaś tą recenzją, bo książkę jakiś czas temu udało mi się zdobyć i planuję ją niedługo przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę całkiem niedawno. Przyznam, że pomimo nie dopracowania powieść podobała mi się, była lekka a jednocześnie zagadkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To książka, która ma zdecydowanie lepszą opinię niż na to zasłguje! Ja spodziewałam się po niej cudów, a tymczasem dostałam po prostu przeciętną powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcie :) Oczywiście o książce już słyszałam, okładka mnie zauroczyła, a opis bardzo zaciekawił, na dodatek chyba wszystkie recenzje, które dotychczas napotykałam, były bardzo pozytywne. Dlatego cieszę się, że trafiłam na Twoją opinię, bo dzięki niej wiem, że nie ma co się za bardzo napalać :) Mimo to chętnie sięgnę po "Lato Eden", jestem po prostu ciekawa tej historii.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń