03.06.2017

[RECENZJA] "Zapisane w wodzie" - Paula Hawkins

"Alec, obudź się. Obudź się! Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła". 

"Julio, to ja. Musisz oddzwonić. Oddzwoń. Proszę. To ważne. Oddzwoń, jak tylko będziesz mogła, dobrze? Chcę… To ważne". 

Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry. 
Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc. 
Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła“. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą. 
Julia się boi. Tak bardzo się boi. Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła. 
A najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem. 








Tytuł: Zapisane w wodzie
Autor: Paula Hawkins
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 366

Chyba każdy słyszał o książce "Dziewczyna z pociągu" - debiucie, który zebrał tyle samo dobrych opinii, co złych. Krytyka przeplatała się idealnie z głosami pełnymi zachwytu. Tym sposobem Paula Hawkins stała się autorką rozpoznawalną, stała się swojego rodzaju ikoną. O ile ekranizacja sławnej "Dziewczyny z pociągu" przeszła bez większego echa, o tyle o książce dalej się mówi. A ja jej jeszcze nie czytałam... Zaryzykowałam i postanowiłam najpierw zapoznać się z "Zapisane w wodzie". Jak wypadło spotkanie z Paulą Hawkins?

Paula Hawkins urodziła się i wychowała w Zimbabwe, przeprowadziła się do Londynu w 1989 roku. Zadebiutowała thrillerem Dziewczyna z pociągu. Książka została przetłumaczona na ponad czterdzieści języków i okazała się literackim fenomenem. Została zekranizowana z Emily Blunt w roli głównej. Zapisane w wodzie to druga powieść autorki. 

Życie małego miasteczka Beckford od stuleci kręci się wokół rzeki zwanej Topieliskiem. W którymkolwiek kierunku się nie spojrzy, to zawsze widać rzekę. Mieszkańcy doskonale wiedzą, jak wiele kobiet zginęło w wodach Topieliska. Danielle Abott miała swego rodzaju obsesję na punkcie tego miejsca i związanych z nim tragedii. Niewiarygodne dla wszystkich było to, że w końcu sama skoczyła...

Autorka podzieliła swoją powieść na cztery części. Cztery dobrze zaplanowane części, których zadaniem było stopniowe budowanie napięcia w czytelniku. Rozdziały były krótkie, opowiadane z perspektyw kilku bohaterów. Pierwsza część książki wprawiła mnie w niemały dyskomfort. Czułam się absolutnie zamotana w gąszczu imion, opisywanych zbyt rozwlekle wydarzeń, relacji międzyludzkich, wspomnień...
Sięgając po Zapisane w wodzie chciałam sprawdzić, jak dynamiczny może być thriller tej znanej już wszystkim autorki. Miałam już przyjemność zetknąć się z inną twórczynią thillerów, która po prostu powaliła mnie na łopatki już przy pierwszym spotkaniu. Życzyłam sobie, żeby thriller Hawkins był po prostu dobry, żeby mnie wciągnął i nie nudził (bo nudnych thrillerów boję się tak, jak diabeł święconej wody, a wszystko przez traumatyczne i koszmarne spotkanie z Zaginioną dziewczyną autorstwa Gillian Flynn). Po przebrnięciu przez opisową pierwszą część książki zdałam sobie sprawę, że nagle... coś zaskoczyło.
W jednej chwili fabuła mnie wciągnęła i zaangażowała, a skomplikowane wcześniej relacje międzyludzkie nagle zaczęły układać mi się w głowie. Przeskoki w czasie i narracji przestały być uciążliwe, a stały się zamiast tego czynnikiem niesamowicie wciągającym w fabułę. 
W tej powieści od początku do końca chodzi o kobiety. Ta historia jest o kobietach i ich najróżniejszych obliczach. Książka pokazuje nam, jak skrajnie inaczej można przeżywać te same uczucia: ból, stratę, tęsknotę. W tle pojawia się także na krótką chwilę motyw choroby, która uznawana jest za chorobę XXI wieku: depresja. Zapisane w wodzie uświadamia, że prawda przez lata może być kłamstwem i złudą, że nawet najbliższych członków rodziny nie można poznać "na wylot", że każdy ma swój wewnętrzny mrok o którym nikomu nie opowie. 
Gdybym miała opowiedzieć o czymś, co najbardziej poruszyło mnie w tej książce, to zdecydowanie postawiłabym na pewien fakt: każdy bohater, każdy mieszkaniec i mieszkanka Backford, wszyscy, ale to naprawdę wszyscy zostali w przeszłości lub teraźniejszości przez Topielisko zranieni. A ból z zadanych ran był ogniem, który rozpalał pożar najgorszych instynktów. 
Paula Hawkins stworzyła naprawdę dobry thiller, a tym samym spełniła moje oczekiwania. Kalejdoskop najróżniejszych postaci, małomiasteczkowa rzeczywistość, kobiety różne i zmienne, a także tytuł i (umówmy się) okładka - wszystko jest spójne, przemyślane, dopracowane. Zapisane w wodzie nie od razu chwyta za gardło i nie od pierwszego zdania trzyma w napięciu. Pierwsza część jest rozpoznaniem, przedstawieniem. Kolejne części stanowią ten dobry thriller właściwy, gdzie nie brakuje mroku, strachu i niepokoju. Tu nie ma dynamiki, ale jest tajemnica... a właściwie wiele wstrząsających tajemnic, które bardzo chce się odkryć. Takich, które przyprawiają o dreszcze i nie pozwalają spokojnie zasnąć. A zakończenie... Tak, kłaniam się autorce w pas! 
Moja ocena: 8/10 


Na przestrzeni wieków Topielisko pochłonęło wiele ofiar, zabijając Libby Seeton, Mary Marsh, Anne Ward, Ginny Thomas, Lauren Slater, Katie Whittaker i wiele, wiele innych, bezimiennych i nieznanych. Chciałam się dowiedzieć, dlaczego, jak i co ich los mówi o nas samych. Są tacy, którzy woleliby nie zadawać takich pytań, którzy chcieliby mnie powstrzymać, okiełznać, uciszyć. Ale ja nigdy nie przepadałam za spokojem.





Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


***

Hej. :) Poznaliście już twórczość Pauli Hawkins? Jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? Jeśli nie, to czy zamierzacie sięgnąć po Dziewczynę z pociągu lub Zapisane w wodzie? :) Dajcie znać. :)



7 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że tak jak nie ciągnęło mnie do "Dziewczyny z pociągu", tak samo nie intryguje mnie ta powieść - pomimo sporej ilości pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Dziewczynę z pociągu" i uważam, ze autorka ma potencjał, ale kompletnie go nie wykorzystała. Jej postacie były płaskie a intryga... taka sobie. Jestem ciekawa jaka jest najnowsza powieść, ale jakoś bez ciśnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w piątek w Świecie Książki, w której sprzedawcy mieli koszulki z tej książki :D Mnie na ten moment twórczość tej pani nie interesuje raczej. "Dziewczyna z pociągu" praktycznie na pewno by mnie trochę zirytowała, a to... na razie mnie nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam przeczytać Dziewczynę z pociągu, ale po wielu negatywnych opiniach zniechęciłam się. A teraz, do tej książki jakoś mnie nie ciągnie, chociaż czytałam o niej pozytywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak szczerze, to nie wiem, czy sięgnę po tę książkę... Jakoś ten cały szum wokół "Dziewczyny z pociągu" zniechęcił mnie do autorki. Nie czytałam tej książki, zaczęłam oglądać ekranizację, ale zasnęłam po 40 minutach...
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdę powiedziawszy, do tej książki nie ciągnie mnie wcale. Poprzedniej pozycji tej autorki również nie czytałam. Bardzo ostrożnie podchodzę do powieści, których reklama jest... wręcz nachalna jak w przypadku książek pani Hawkins. Ponadto nasłuchałam się niestety wiele złego o obu jej dziełach od zaufanych źródeł, co odstraszyło mnie na długi okres czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałem tą książke. Przeczytałem jednym tchem. Dziewczynę z pociągu również. Obie książki są ekstra.Mam jednak dziwne wrażenie że książka ta jest bardzo podobna do 13 powodów. Motyw sampbojstwa i wyobcowania dziewczyny. Motyw tajemnicy która znała koleżanka Kate a w 13 powodach szkolny psycholog.

    OdpowiedzUsuń