14.06.2017

[RECENZJA PREMIEROWA] "Początek wszystkiego" - Robyn Schneider

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.
Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.
Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.











Tytuł: Początek wszystkiego
Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 320

Chyba nie ma osoby, której ta okładka by się nie podobała. Mnie absolutnie zdobyła i to już od pierwszego wejrzenia! Byłam ogromnie ciekawa historii Ezry i Cassidy. Spodziewałam się czegoś lekkiego i przyjemnego. Czy to dostałam?

Robyn Schneider jest absolwentką Uniwersytetu Columbia, gdzie studiowała pisarstwo. Mieszka w Los Angeles. Jest bestsellerową autorką powieści dla młodzieży. 

Ezra był szkolną gwiazdą - przystojny, lubiany, a do tego sportowiec. Wszystko zmieniło się, gdy rzuciła go dziewczyna, a on sam roztrzaskał sobie kolano w wypadku samochodowym i został zmuszony do przerwania sportowej kariery. Z najpopularniejszego chłopaka stał się odludkiem. Gdy do jego klasy dołączyła Cassidy, nie spodziewał się, że jej pojawienie się będzie początkiem wszystkiego...


Opis książki zasugerował mi, że będzie to lekka, ale jednak dość przewidywalna lektura, która zafunduje mi mile spędzony czas. Szybko przekonałam się, że "Początek wszystkiego" jest czymś znacznie więcej...
Zacznę od postaci, a warto wspomnieć, że w tej książce jest ich sporo. I każda, począwszy od tych pierwszoplanowych, aż po postacie poboczne i epizodyczne, była oryginalna i wyróżniająca się na swój unikatowy sposób! Bohaterowie wzbudzali emocje, można ich było lubić lub nienawidzić! Zapamiętałam każdego właśnie przez uczucia, jakie we mnie wzbudzili. 

Była tak swobodna i pełna naturalnego wdzięku, że to aż bolało, i wiedziałem, że nigdy, nawet za milion lat, nie wybierze kogoś takiego jak ja. Ale przez kolejne kilka minut zadowalałem się cudowną ewentualnością, że może jednak.

Drugą niewątpliwą zaletą książki są dialogi. Teoretycznie tworzenie dialogów nie powinno być niczym skomplikowanym, prawda? Cóż, niekoniecznie, bo jednak wielu autorów zwyczajnie sobie z tym tematem nie radzi, a później wychodzą konwersacje sztywne jak kij od szczotki. W "Początku wszystkiego" tego nie ma. Dobra kreacja bohaterów wpłynęła na to, że rozmowy pomiędzy nimi były zabawne, błyskotliwe, oryginalne i zapadające w pamięć. Każdy bohater wnosił coś do książki, miał swoje oryginalne teksty i sposób wypowiedzi. 
Robyn Schneider wykazała się w powieści dobrym stylem, umiejętnością tworzenia interesujących i różnorodnych bohaterów, a także sposobem na tworzenie świetnych dialogów. Stworzyła jednak historię lekką, bardzo przyjemną w odbiorze, ale momentami także smutną. Wplotła w fabułę typowe licealne przepychanki, nastoletnie problemy i to jedyne w swoim rodzaju podekscytowanie, które towarzyszy maturzystą zawsze przed najważniejszym balem w życiu.
Narratorem powieści jest Ezra, czyli ten niegdyś popularny chłopak, który nagle stał się odludkiem. To z jego perspektywy oglądamy świat, to on otwiera przed nami swoje myśli i uczucia. Autorka dobrze poradziła sobie z postrzeganiem świata oczami młodego mężczyzny. 
Książka jest dobrą odskocznią na oderwanie się od rzeczywistości. Sprawdzi się świetnie jako wakacyjna lektura, a po zamknięciu powieści będzie można sycić oczy cudowną okładką. Sięgając po "Początek wszystkiego" dacie sobie szansę na odbycie fajnej przygody z Ezrą i Cassidy. Dajcie się ponieść miłości zrodzonej między dwojgiem młodych ludzi, czasem lekko infantylnej, ale jednocześnie niezapomnianej i pięknej. Polecam!
Moja ocena: 7/10


Oscar Wilde powiedział kiedyś, że umieć żyć to najrzadsza rzecz na świecie, bo większość ludzi jedynie egzystuje i to wszystko. Nie wiem, czy miał rację, ale wiem, że ja bardzo długo tylko egzystowałem. A teraz zamierzam żyć. 


Za możliwość przedpremierowej lektury bardzo dziękuję wydawnictwu Moondrive. 



***

Hej. :) Polujecie na "Początek wszystkiego"? Zainteresowała Was ta pozycja? :) Dajcie znać! 

5 komentarzy:

  1. Sama okładka przyciąga :D Ja jestem zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie jest to pozycja dla mnie. Nie sądzę, by ta historia trafiła do mojego serca, dlatego ją sobie odpuszczę. :)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już również negatywne recenzje, sama nie wiem czy zdecyduję się przeczytać, ale ta okładka mi nakazuje to zrobić.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta okładka mnie urzekła, oczarowała i zachwyciła! Jest przepiękna. Muszę poznać tę historię! Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna okładka !! :) Jestem ciekawa tej książki.
    A czy znasz już książkę "Zatrzymać dzień"? - warta uwagi, naprawdę polecam.

    OdpowiedzUsuń