6/19/2017

[RECENZJA] "Dwór cierni i róż" - Sarah J. Maas

Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.
Feyra musi wybrać - albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko - wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?











Tytuł: Dwór cierni i róż
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 528

O tej książce pisało się i mówiło dużo. Bardzo, bardzo dużo. 99,9% recenzji na które trafiałam wychwalało tę powieść pod niebiosa. Tylko jedna blogerka, którą śledzę była na "nie". Mnogość pochwał sprawiła, że postanowiłam zacząć swoją przygodę z Maas właśnie od pierwszego tomu serii "Dwory". Czy dołączyłam do fanów tej historii?

Sarah J. Maas jest bestsellerową pisarką książek fantasy. Autorka uwielbianej na całym świecie serii "Szklany Tron". W 2015 roku wydała "Dwór cierni i róż", czyli nowy cykl o tym samym tytule, który także zyskał status bestsellera. 

Dziewiętnastoletnia Feyra mieszka w małej i ubogiej chacie ze swoimi dwoma siostrami oraz ojcem. Jest jedyną żywicielką rodziny i to na jej barkach spoczywa zdobywanie pokarmu. Gdy nadchodzi sroga zima, Feyra podczas polowania morduje olbrzymiego wilka. Niedługo po tym do jej chałupy wpada potwór, który każe jej wybrać: albo zostanie zabita, albo resztę swojego życia spędzi na Dworze Wiosny w ramach kary za zabicie fae. Feyra postanawia pójść z potworem i tym sposobem trafia za mur, gdzie otaczają ją nieprzychylni fae. Jej wróg okazuje się Księciem Dworu Wiosny, a Feyra musi zdecydować, czy nadal chce pielęgnować w sobie nienawiść do tego rodzaju istot, czy postara się jakoś odnaleźć w nowej rzeczywistości...

Chociaż nie wiadomo jak bardzo bym się starała, to nie było możliwości, żeby powstrzymać spore oczekiwania względem tej lektury. Interesujący opis, który głosił, że historia pod pewnymi względami opiera się na baśni "Piękna i bestia", tylko wzmógł moją ekscytację. Chciałam przeżyć niezapomnianą przygodę, chciałam zaskoczeń i skoków adrenaliny, chciałam emocjonalnych uniesień i stada motylków w brzuchu.
Dostałam to.
Jestem kolejną osobą, którą Sarah J. Maas całkowicie zdobyła, uwiodła, rozkochała w swojej twórczości! Autorka z najmniejszą dokładnością i niemałym rozmachem stworzyła świat, który był kompletny, niesamowity, a jednocześnie na swój sposób nowatorski, jeśli tak można określić ten rodzaj twórczej oryginalności. Prythian, bo tak nazywała się kraina zamieszkana i rządzona przez fae, został podzielony na następujące Dwory: Dwór Nocy, Dwór Dnia, Dwór Świtu, Dwór Zimy, Dwór Lata, Dwór Jesieni i Dwór Wiosny. Każdy z Dworów rządzony był przez Księcia. Księciem Dworu Wiosny był Tamlin.
Tamlin, czyli bohater będący absolutną tajemnicą, którego twarz skryta była za maską na stałe przytwierdzoną do ciała. To pod jego opiekę trafiła Feyra. To on stał się władcą jej życia. 

Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by wytrwać. Więc pozwól jej zachować nadzieję, Feyro. Pozwól jej marzyć o lepszym życiu. O lepszym świecie. 

Jeśli zaś skupić się na Feyrze, to zostałam całkowicie rozbrojona. Jak inteligentną i rozsądną autorką trzeba być, żeby stworzyć tak wspaniałą główną bohaterkę, notabene będącą narratorką całej powieści? To diabelnie trudne zadanie, bo zazwyczaj główne bohaterki są irytujące, niekonsekwentne, jednowymiarowe. Feyra była rzeczywista, niebywale odważna, uparta i zadziorna, mająca diabelnie ostry charakter, ale jednocześnie posiadająca ogromne pokłady głęboko skrywanych uczuć i empatii. Warto również wspomnieć o Lucienie, czyli bliskim przyjacielu Tamlina. Oto postać będąca zła i dobra, uprzejma i niemiła, a przy tym całkowicie niemożliwa do rozszyfrowania.

Ponieważ ludzie są bezbronni niczym oseski w porównaniu z urodzonymi drapieżnikami, takimi jak Lucien czy Tamlin, którzy nie potrzebują zabierać broni na polowanie. 

Poza tym, jeśli zapytalibyście kogokolwiek (kto oczywiście czytał "Dwory") o jedną postać, która najbardziej zapada w pamięć, to przypuszczam, że każdy, ale to każdy odpowiedział by to samo: Rhysand. Ja się o Rhysandzie naczytałam i nasłuchałam bardzo dużo - grubo przed tym, zanim sama w ogóle pomyślałam, żeby przeczytać pierwszy tom. Wszyscy zachwycali się tą jedną postacią. Teraz wiem dlaczego. I uwierzcie mi, jeśli miałabym stworzyć listę powodów, dla których warto sięgnąć po pierwszy tom "Dworów", to Rhysand znajdowałby się na pierwszym miejscu. Bezapelacyjnie. Na drugim miejscu znalazłby się Tamlin (co nie powinno dziwić nikogo, kto miałby wzgląd w moje notatki do tej lektury, bo imiona obojga bohaterów zostały gęsto "zaserduszkowane").

Brak... Kolejny z moich "braków". Potarłam brwi palcami. Równie głupio postępowałam, odczuwając względem niego choć cień współczucia. Względem samotnego, ponurego fae, o którym tak głupio myślałam, że ucieszy się ze spotkania kogoś, kto może czuje to samo co on... Kto może rozumie - na swój prosty, ułomny ludzi sposób - co to znaczy dźwigać na barkach ciężar odpowiedzialności za innych.

Sarah J. Maas wpadła na pomysł absolutnie epicki i tchnęła nowe życie w starą i znaną wszystkim baśń o "Pięknej i bestii". Rozbudowała stworzony przez siebie świat w najdrobniejszych detalach, obdarowała swoich bohaterów oryginalnymi charakterami, akcję powieści nafaszerowała gęsto zwrotami akcji i zaskoczeniami. A absolutne apogeum akcji rozegrało się na ostatnich kilkudziesięciu stronach! Było to niesamowite i godne upamiętnienia zderzenie wszystkiego co dobre i złe, co mroczne i niewinne! Autorka rzuciła na pożarcie wszystko, co czytelnik zdążył już poukładać sobie w głowie. Nie pozwoliła odetchnąć. Zmusiła do niezwłocznego sięgnięcia po kolejny tom!
Z absolutną szczerością mogę stwierdzić, że "Dwór cierni i róż" to fantasy na światowym poziomie! Sarah J. Maas jest autorką skrupulatną, obdarzoną niebanalną i bezgraniczną wyobraźnią, a także fenomenalnym pisarskim warsztatem. Silne emocje są nieodłącznym elementem towarzyszącym czytelnikowi przy tej lekturze. Nie znajdziecie tu nudy, zastoju, miałkości. Tu wszystko ma barwy, charakter, kształt i wymiar. Pełnowymiarowe fantasy, które z powodzeniem zachwyci nie tylko wielbicieli gatunku! PO-LE-CAM! 
Moja ocena: 9/10 


Mój ojciec kiedyś powiedział mi, że powinnam pozwolić moim siostrom marzyć o lepszym życiu, lepszym świecie. A ja odparłam, że coś takiego nie istnieje. (...) Nigdy go nie rozumiałam, bo nie potrafiłam... nie umiałam uwierzyć, że to jest w ogóle możliwe. (...) Aż do teraz.  




Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Uroboros.


***

Hej, hej! Jestem pewna, że słyszeliście już o tej książce. :) A czy czytaliście lub macie zamiar przeczytać? :) Dajcie znać w komentarzach! :) 

5 komentarzy:

  1. Mam o tej książce bardzo podobne zdanie co ty <3 Według mnie też jest genialna!!! Rhys <3 <3 Czytaj drugą część bo jest jeszcze lepsza!

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę to przeczytać! Miałam ostatnio ją zamówić, ale jednak padło na "Rozjemce" Sandersona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce słyszałam wiele dobrego i muszę kiedyś ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod Twoją recenzją rękami i nogami :D Ta seria jest tak cudowna, że aż brak słów <3 A jak się na ACOTARem tak zachwycasz, to jestem ciekawa co powiesz na Dwór mgieł i furii, który jest jeszcze lepszy :D

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podobała mi się ta książka. Urzekł mnie jej baśniowy klimat :)

    OdpowiedzUsuń