12.06.2017

[RECENZJA] "Debiutant" - SJ Hooks

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy w tygodniu ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam.
Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde. Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła mu z oczu.
Życie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Nagle staje się uczniem w sypialni wyrafinowanej bogini seksu.
















Tytuł: Debiutant
Autor: SJ Hooks
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 272

Do tej pory literatura erotyczna wypełniona była dominującymi i ociekającymi testosteronem mężczyznami, którzy górowali nad kobietą w każdej dziedzinie życia. SJ Hooks postanowiła odwrócić wszystko o 180 stopni i stworzyć kobietę, która zdominuje faceta. Ryzykowne? Zgadza się. Jesteście ciekawi, jak ten zabieg udał się autorce?

SJ Hooks od zawsze interesowała się językiem angielskim, chociaż pochodzi z Danii. Ma tytuł licencjata z literatury angielskiej i magistra w dziedzinie badań amerykańskich. Matka dwójki dzieci. Marzy o byciu pełnoetatową pisarką.

Stephen ma 33 lata. Jest samotnym kawalerem, który żyje według określonego schematu, ubiera się jak na wykładowcę akademickiego przystało, a jedynym szaleństwem jakiego doświadcza w życiu jest jego brat. Problemem Stephena jest Julia Wilde - najbardziej nieokrzesana i zbuntowana studentka, jaką kiedykolwiek miał. Mężczyzna odlicza dni do końca ich wspólnych zajęć, ale wcześniej między tą dwójką dzieje się coś, co odwraca ich życie do góry nogami...


Autorka wymyśliła sobie, że narratorem powieści będzie Stephen, czyli nasz tytułowy "Debiutant". I w sumie już od pierwszej strony wiedziałam, że to raczej nie był dobry pomysł. Hooks zdecydowanie przeszarżowała, jeśli chodzi o kreację męskiej wersji Any Steele. Facet, nawet jeśli niedoświadczony, to musi być jednak facet, a nie totalna ciamajda, która boi się własnego cienia. Stephen jest boleśnie i drażniąco irytujący. Począwszy od jego chaotycznych myśli, poprzez wygadywane głupoty, aż po ustawiczne nazywanie Julii "panią Wilde". Zastanawiam się, czy to ostatnie wynikło z błędnego tłumaczenia, czy autorka naprawdę popełniła taką gafę nazywając dwudziestokilkuletnią studentkę mianem "pani" a nie "panny", ale to strasznie działało mi na nerwy. 

Zrozumiałem, że cała moja akademicka wiedza i osiągnięcia w jej sypialni są nic niewarte - tutaj to ja jestem nowicjuszem. Patrzyła na mnie z łóżka i było oczywiste, że czeka na mój ruch. Wyciągnęła rękę w zapraszającym geście i posłała mi uśmiech. Iść czy zostać?

Myślę, że Stephen, czyli nasz pan wykładowca, który z założenia powinien być człowiekiem nieco bardziej rozgarniętym, mógłby z powodzeniem startować w konkursie na "najgorszego głównego bohatera literackiego". Wiecie, ja mam pewną tolerancję na "eee" w wypowiedziach osób fizycznych lub bohaterów literackich. Stephen tę tolerancję przekroczył z nawiązką. 

"Eee" stawało się stałym przerywikiem moich wypowiedzi odkąd zacząłem się widywać z Julią.

Prawdopodobnie możecie już myśleć, że recenzja będzie negatywna, ale... tu Was zaskoczę.
Od początku byłam ciekawa zarówno pomysłu, jak i wykonania oraz ujęcia tematu. Postanowiłam brnąć w lekturę pomimo irytującego boleśnie Stephena i uwierzcie mi, cieszę się, że to zrobiłam. 
Julia Wilde jest bohaterką kontrowersyjną i niekoniecznie dającą się lubić, ale potrafiącą wydobyć z pana wykładowcy te minimalne pokłady męskości, które skrywał w sobie bardzo, bardzo głęboko. Osobiście nie polubiłam Julii, bo ja nie przepadam za bohaterkami mającymi tak ostentacyjny sposób bycia, ale doceniam jej wpływ na całokształt historii i to, że autorka przy tworzeniu tej postaci była od początku do końca konsekwentna
Najlepszym bohaterem, chociaż niestety drugoplanowym, był Matt, czyli szalony i wyzwolony brat Stephena. Stanowił jego całkowite przeciwieństwo, ale w tym jego zblazowaniu i lekkości bycia odnalazłam dopełnienie całej historii. Historii, która summa summarum naprawdę mnie wciągnęła! 
"Debiutanta" czyta się bardzo szybko. Czcionka przyjemna dla oka, okładka przyciągająca wzrok i niewielka objętość książki sprawiły, że ostatecznie zaliczam czas spędzony z tą lekturą do udanych. 
Myślę, że ta historia jest trochę naiwna i nierealna, główny bohater zdecydowanie przerysowany, ale całość stanowi jakąś nowość w świecie literatury erotycznej. Uważam, że jest to lektura pod wieloma względami interesująca, a ja wkręciłam się w nią na tyle, że wyczekuję już kolejnego tomu, bo interesuje mnie dalszy rozwój relacji pomiędzy bohaterami. Jeśli lubicie literaturę erotyczną, to myślę, że możecie sięgnąć po "Debiutanta". Chociażby dla zaspokojenia własnej ciekawości.
Moja ocena: 7/10 


Nie chodziło tylko o seksualne pożądanie. Wreszcie zrozumiałem poezję, którą czytałem i wykładałem, wielbiącą kobiecą formę. To doświadczenie otworzyło mi oczy. Nie spodziewałem się jednak, że przeżyję je z tą dziewczyną, tak różną od kobiet, które zwykle uważałem za atrakcyjne. 




Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska.


***

Hej, hej! Słyszeliście o "Debiutancie"? Interesuje Was ta książka, czy raczej planujecie sobie odpuścić? Dajcie znać w komentarzach. :)


4 komentarze:

  1. Przyznaje, że nigdy nie czytałam książki w której to kobieta dominuje, jednak mam co o niej mieszane uczucia. Niby chcę przeczytać, ale lekko się obawiam, że się zawiodę. Tym bardziej, że jak piszesz bohaterzy nie są zbyt dobrze wykreowani. Może za jakiś czas się skuszę, jeszcze jej nie skreślam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam fragmenty tej książki, niby ciekawy zabieg, ale nie jestem co do niego przekonana :D może kiedyś chwycę, ale czeka na mnie więcej o wiele lepszych książek ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, słyszałam bardzie pozytywne oceny tej książki i dobrze, że się na nią nie skusiłam, bo przerysowani bohaterowie to zdecydowanie nie moja bajka.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja jest wspaniała.Uwielbiam takie książki i muszę przyznać że nie trafiłam jeszcze na książkę w której to kobieta dominuje.Niestety wspomnienie o tym że bohaterzy są przerysowani zniechęca mnie do sięgnięcia po tą książkę. Bohaterowie to nie bajka niestety

    OdpowiedzUsuń