5/23/2017

[TOP 5] Autorzy, których fenomenu nie rozumiem

























Hej, hej! Dziś przychodzę do Was z postem, który może się okazać przysłowiowym kijem włożonym w mrowisko. Przedstawię Wam pięciu autorów (a właściwie tak wyszło, że autorek), którzy są powszechnie uwielbiani, a ja... nie rozumiem ich fenomenu. 
Pragnę jednak zaznaczyć, że to zestawienie jest podyktowane wyłącznie moją opinią i Wy nie macie obowiązku się z nią zgadzać, dlatego każdy z Was może wyrazić w komentarzu swoje zdanie i mam nadzieję, że nie będzie to post sprzyjający wybuchom konfliktów. 
Każdy ma prawo do swojego zdania, więc je szanujmy! :) 
Zapraszam!



Abbi Glines

Wiem, że polskie czytelniczki uwielbiają tę autorkę, ale ja nie mogę... po prostu nie mogę się z tym zgodzić. Czytałam "O krok za daleko", a później z ledwością zmęczyłam "Spróbujmy jeszcze raz". Totalne dno. Wtórność, miałkość i nuda. Chcę się przymusić jeszcze do "Zacznijmy od nowa", ale to pewnie kiedyś... Mam do przeczytania znacznie ciekawsze książki. Po Glines już nie spodziewam się zbyt wiele. 



Alice Clayton

Poznałam serię o Rudej i mogę napisać tylko tyle: NIGDY WIĘCEJ! Wymęczyłam się totalnie i byłam niesamowicie zaskoczona, gdy zdałam sobie sprawę, że tak spore grono czytelniczek uwielbia tę autorkę! Zupełnie nie rozumiem co może się w jej książkach podobać, bo tam za wiele to nie ma... Bez polotu, bez oryginalności... Tragedia. 



Kirsty Moseley

Tak liczyłam, że ta autorka okaże się strzałem w dziesiątkę! Z bijącym sercem wyczekiwałam premiery "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" i co? No i rozczarowanie! Wielkie, bolesne rozczarowanie! Stwierdziłam, że dam Moseley drugą szansę przy "Chłopaku, który chciał zacząć od nowa". I co? Jakie to było kiepskie... Masakra! Tym sposobem uświadomiłam sobie, że Moseley jest moim zdaniem bardzo kiepską autorką, a jej powieści do mnie nie trafiają. Od tej pory omijam ją szerokim łukiem. Nie zamierzam tego zmieniać.



K. N. Haner

To prawdopodobnie ten moment, kiedy może wzniecić się bunt. Ja wiem, że Kasia Haner ma wielu fanów, że jej książki są bestsellerami, a ludzie ustawiają się w kolejkach po podpis. Dobra, w porządku. Tyle, że ja tego nie kupuję. I piszę to świadomie, bo próbowałam. Przeczytałam "Sny Morfeusza", spróbowałam z "Koszmarem Morfeusza", zapoznałam się z wszystkimi opowiadaniami publikowanymi przez Kasię w internecie. Początkowo miałam wrażenie, że tylko mi się wydaje... że K. N. Haner wcale nie stosuje ciągle tych samych schematów. Niestety, okazało się, że jednak stosuje. W każdej jej opowieści pojawiają się niezmiennie te same wątki: gwałty, pobyty w szpitalu, pobicia, ciąże i poronienia, okazjonalnie wpadnie jeszcze jakiś wypadek samochodowy. Wszystkie bohaterki tworzone przez Kasię są odbiciem lustrzanym Any Steele. Nie, ja tego nie strawię. Nie należę do osób puszczających pusty hejt. Postanowiłam po prostu po książki Kasi nie sięgać i tyle. Już wiecie dlaczego. 



Agnieszka Lingas-Łoniewska

Jeśli jeszcze do tej pory nie poczuliście ochoty na zlinczowanie mnie, to pewnie teraz poczujecie... Bo do tego zestawienia postanowiłam dołożyć autorkę bestsellerową i uwielbianą. Co mi nie pasuje? Cóż, jak do tej pory czytałam "Skazanych na ból" i "Boys from Hell" - książki, które wielu uważa za najlepsze. W obu przypadkach wkurzyło mnie to samo: brak realizmu w początkowych etapach znajomości głównych bohaterów. Bo skoro ktoś się zna dziesięć minut, to od razu powinien się na siebie rzucać? Nie wiem, mnie się wydaje, że nie. Planuję przeczytać jeszcze "Dzikuskę", ale nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań. Odnoszę wrażenie, że Lingas-Łoniewska trochę za bardzo szarżuje po gatunkach, tak jakby chciała mieć na swojej liście erotyki, romanse, fantasy, thrillery i kryminały, żeby udowodnić, że potrafi wszystko. Zdecydowanie nie jestem fanką tej autorki, ale nie przekreślam jej całkowicie, bo oprócz "Dzikuski" chciałabym jeszcze kiedyś sięgnąć po "Brudny świat". Podobno kawał dobrej lektury. Przekonamy się. 


A jacy autorzy pojawiliby się w Waszym zestawieniu o tytule takim, jak ten? Dajcie znać w komentarzach! :) 

59 komentarzy:

  1. Żadnego z autorów nie znam. Kojarzę może dwa tytuły, ale nie czytałam nic. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę dwie ostatnie autorki, ale o reszcie słyszę pierwszy raz :) Nie czytałam żadnej z książek tych Pań i jakoś bardzo mnie do tego nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odważny post. ;) Trzech z tych autorek nie znam. Agnieszki Lingas-Łoniewskiej czytałam tylko "Łatwopalnych" i byłam na "tak", na Targach kupiłam jej najnowszą książkę. Kirsty Moseley ani mnie ziębi ani grzeje, a po Morfeusza K.N. Haner planuję sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniej więcej z połową mam podobnie. a co do Agnieszki Lingas-Łoniewskiej skoro te dwie ci nie podpasowały to zamiast "Dzikuski", która jest w tematyce tych właśnie książek proponuję ci właśnie sięgnąć po "Brudny świat", "Zaklęty losu" czy też "Łatwopalnych"

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o książki Agnieszki Lingas Łoniewskiej polecam ci "Brudny świat" i "Łatwopalnych" Glines jeszcze przede mną za to Alice Clayton czytałam serię wallbanger czyli nie dajesz mi spać , wspominałem miło szczególnie dwie pierwsze czesci. Kasi książki są dobre ale nie każdy lubi taki styl pisania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Kirsty Moseley muszę się zgodzić, bo poważnie trudno uwierzyć, że można tak popsuć tak fajne pomysły na fabułę.
    Nie zgodzę się z A.L-Ł. Ja bym ci proponowała przeczytać Zakręty Losu, W zapomnieniu, Szóstego czy Brudny Świat. Aga ma różne powieści i różnie mogą czytelnicy do nich podchodzić, niektóre są lżejsze inne trudniejsze... Pozostałych trzech autorów nie czytuję, ale powiem ci, że w życiu bym obok Moseley nie postawia Łoniewskiej...

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja kocham książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Oczywiście rozumiem, że nie każdemu może się podobać twórczość tej autorki. Uwielbiam też zmiany gatunków, cieszę się że mam okazję czytać różne książki jednej pisarki 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chcesz poznać najlepsze ksiazki Agi Lingas i zrozumieć jej fenomen to sięgnij po Zakręty losu- wszystkie części <3 i Bez przebaczenia! Myśle,że trafiłaś na słabsze tytuły po prostu, bo jako wielka fanka Lingas, również nie lubie Dzikuski itp..

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że potrafisz tak otwarcie wyrazić swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam jedynie książki A. Ligas-Łoniewskiej i powiem szczerze, że podobały mi się: odprężające, niebanalne, przyjemne. Pozostałych autorek twórczości nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam "Chłopaka oaka, który zakradał się do mnie przez okno", ale "Chłopaka, który chciał zacząć od nowa" już tak i przyznam, że po tak pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś naprawdę "wow", a tymczasem strasznie się zawiodłam, a moja irytacja z każdą stroną coraz bardziej rosła. Szkoda, bo uważam, że pomysł na książkę był dobry. Co do Glines czytałam jej dwie książki i może nie jest to jakiś literacki fenomen, ale całkiem przyjemnie spędziłam czas ;) Z kolei Lingas-Łoniewską mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja z bólem czekam na Morfeusza. Zgłosiłam się do Book Tour... po okładce i kurczę, żałuję, ale nie mogę się już wycofać. Reszty nie znam. W moim na nie? Natalia Jagiełło Dąbrowska i jej Nasze kiedyś... Bosz, kolejny erotyk, próba naśladowania, masakra.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szanuję Twoją odwagę, sięgnęłaś po ciężki kaliber. To nie łatwe otwarcie wypowiedzieć się na ten temat. Wielkie gratulacje. Nie znam książek, które przytoczyłaś, gdyż nie rzucam na książki z wątkami romantycznymi to jedno a drugie,że nie lecę na powieści o których mówi bardzo wielu ludzi. A wiele opini czytałam na temat Twoich przykładów. Mnie nie "kupiły". Osobiście nie rozumiem fenomenu Sparksa. Tak wiele kobiet czyta jego historię, a ja nie mogę, nie lubię i nie potrafię. Za dużo słodyczy.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do siebie : pasjanaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. W moim zdecydowanie znaleźliby się Remigiusz Mróz i Kim Holden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w moim byłby Mróz i to obojętnie czy pod pseudonimem czy nie. Czytałam go i jako Ove i jako Mroza i obydwaj nie przypadli mi do gustu. Potem wyszło, że to ta sama osoba...

      Usuń
  15. Jeśli chcesz spróbować raz jeszcze z Abbi Glines to odpuść sobie ''Zacznijmy od nowa'', bo choć bardzo lubię autorkę to niestety ta trzecia część to dno. Osobiście polecam serię ''The Vincent Boys'' a szczególnie drugi tom, ale niestety nie jest wydany u nas.
    Alice Clayton czytałam ''Nie dajesz mi spać'' i podobała mi się. Zabawna i prosta historia. Rudą mam dopiero w planach.
    Kirsty Moseley, czekałam na książki tej autorki i nie mogłam się doczekać. Potem pojawiły się recenzje i mój zapał osłabł. Po jakimś czasie zaczęłam czytać ''Nic do stracenia'' tyle, że po angielsku na długo przed polską premierą i nie doczytałam. Nigdy mi się to nie zdarza, zawsze się męczę, ale z tą książką to było niemożliwe. Dramat.
    K.N. Haner czytałam ''Na szczycie'' i był to średniak, chociaż wtedy była dla mnie całkiem niezła. Niestety, ale tyle ''wypadków'', nieszczęść i zdarzeń to nawet w trylogiach nie spotykam :D. Autorka mam wrażenie chciała napisać o wszystkim, ale to nie był zbyt dobry pomysł. Nie skreślam Pani Kasi jeszcze i chętnie zobaczę jak poradziła sobie w innych książkach. Może to debiut nie był zbyt dobry.
    Pani Agnieszki czytałam tylko ''Brudny świat'', był spoko ale bez szału. Nie wróciłabym do niej ponownie. Jednak podobnie jak w przypadku Pani Kasi, chętnie przeczytam inne książki.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No i me gusta, za to aż Cię zaobserwowałam :D
    Lubię jak ktoś pisze otwarcie, co mu leży na wątrobie, a nieruszanie polskich autorów tylko dlatego, że mogą (tylko niektórzy, np. Pan Remigiusz Mróz ma klasę i przyjmuje krytykę, szacunek) zrobić kolejną gównoburzę.
    Osobiście nie czytałam dzieł żadnej z tych autorek, ale mam w domu "Na szczycie", które wygrałam w jakimś konkursie, wiec zobaczymy jak to będzie :D
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z Recenzje Kasi

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy ma inny gust, ale osobiście uwielbiam Alice Clayton i K.N.Haner.
    Alice skradła mi serce humorem z "Nie dajesz mi spac" i wciagnełam tę serię nosem.
    A co do Kasi Haner, to jako jedyna odważyłą się pisac naprawde mocne sceny seksu, szczegolnie w "Na szczycie" czym ja pokochalam.
    Reszty nie czytałam i nawet mnie nie ciągnie, więc nie bede sie wypowiadac.
    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny post :) Czytałam trylogię z Blair i Rushem + 1 część z jego perspektywy, która była najsłabsza ze wszystkich. W życiu nie czytałam tak beznadziejnej książki opisywanej z perspektywy drugiego bohatera. Co do poprzednich części to ponieważ czytałam je kilka lat temu to byłam skłonna uznać, że są mocno średnie. Teraz już bym nie była tak łaskawa w ocenie. Nie czytałam serii o Rudej, ale czytałam "Nie dajesz mi spać" i była bardzo fajna (a przynajmniej pierwsza połowa, bo potem trochę się posypało, gdy w grę weszły seksy). A co do Lingas-Łoniewskiej to miałam okazję zapoznać się z książką "Zakład o miłość" - nie podobała mi się i przeczytałam też 100 str i zakończenie powieści "Brudny świat". Miało być niby fajnie, niby oryginalnie, klimatycznie, a jednak nie udało się. Aczkolwiek chcę jeszcze przeczytać tą najnowszą i jak ona mi się nie spodoba to znaczy, że z tą autorką mi nie po drodze :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Kojarzę tylko ostatnią autorkę, ale i taj nic jej autorstwa nie czytałam. Wyglada na to, że nic nie straciłam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam żadnego z tych autorów. Ja bym wymieniła w swoim zestawieniu P.Coelho, przeszłam przez parę jego książek, ale serio nie wiem nawet co w której było, bo ostatecznie zlewają się w całość. Następna w kolejce jest Katarzyna Bonda - jestem wielką miłośniczką kryminałów i jej książki totalnie mi nie podeszły.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam książek żadnej z nich :D Ale jeśli chodzi o K.N. Haner Kirsty Moseley to słyszałam na ich temat wiele negatywnych opinii. Owszem, mają sporo fanów, jednak zdania są podzielone. O Abbi Glines wiem niewiele, jeszcze mniej o Alice Clayton. Za to Lingas-Łoniewska mnie zdziwiła w tym zestawieniu, dotąd napływały do mnie niemal wyłącznie same superlatywy na jej temat :) Ale różnica zdań to piękna sprawa, dobrze, że się ludzie we wszystkim nie zgadzają :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Są takie książki, których fenomenu nie sposób zrozumieć. Tak jak to jest w przypadku Grey'a czy Crossa. O gustach się jednak nie dyskutuje, bo to co dla jednego jest chałą dla drugiego jest ulubioną książkąAlice Clayton czytałam i była to taka lekka lektura. A jeśli chodzi o Lingas-Łoniewską to nie wiem czy czytałyście jej PIĘTNO MIDASA

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam okazję czytać jedynie książki pani Lingas-Łoniewskiej, więc o pozostałych się nie wypowiem :) A co do twórczości pani Lingas-Łoniewskiej, to powiem tak: "Brudny świat" rozerwał na strzępy moje serce, książkę cenię za emocje jakie wywołuje, bo sama fabuła może wydawać się nieco naiwna (choć zakochałam się w tej historii), ale dla tych emocji jakie wówczas czułam na pewno książkę przeczytam jeszcze raz. Przy "Skazani na ból" miałam podobnie, choć nadal dalej twierdzę, że "Brudny świat" jest lepszy. "Boys from hell" to trzecia książka, którą czytałam i jak do tej pory najgorsza, choć nie twierdzę, że była zła. Była chyba najbardziej sztuczna z tych trzech. Myślę, że takie historie trzeba po prostu lubić :)
    Jak już wspomniałam - o pozostałych się nie wypowiem, ale mimo wszystko chętnie przeczytam książki tych autorek, bo bardzo lubię New Adult i romanse :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam tych autorów, więc trudno mi o nich coś napisać. Natomiast są tacy, których fenomenu ja nie rozumiem np. Stephenie Meyer czy E.L. James...:P Nie moje klimaty, a ich książki to bestsellery...Hmmm :D
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie czytałam książek, które wymieniłaś. U mnie na liście są książki K. Bondy. Znaczy przeczytałam tylko jedną i na kolejne się nie skusiłam.
    Antyterrorystka

    OdpowiedzUsuń
  26. Z przedstawionych tu autorek to czytałam Paną Agnieszke Lingas - Łoniewską - "Skazani na ból" bardzo dobra i bardzo ciekawa książka polecam, ale "Bez przebaczenia" - bardzo zła niestety. Mam zamiar przeczytać najnowszą, ciekawe jak wypadła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie "Bez przebaczenia" akurat podobała się najbardziej. No cóż gdyby wszystkim podobały się te same książki to nie byłoby o czym dyskutować.

      Usuń
  27. Podobnie jak Ty zapoznałam się z historia Rusha i Blair, i o ile dawno temu, kilka lat wcześniej podobała mi się część pierwsza, to po kilku latach gdy ponownie przeczytałam, to się zawiodłam. :/
    Co do Clayton, to czytałam serię "Nie dajesz mi spać" i mi się podobała. Była lekka taka i zabawna, miło wspominam ją. :)
    Czytałam kilka ksiązkę pani Lingas-Łoniewskiej i sama musze przyznać, że zawiodłam się jej książką Boys from Hell. W ogóle chyba nie rozumiałam tak nagłej tej miłości pomiędzy bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  28. Abbi Glines też nie rozumiem jej fenomenu. Czytałam te same książki co Ty i potwornie się wynudziłam 😬

    OdpowiedzUsuń
  29. Słyszałam tylko o tej ostatniej autorce, ale nie czytałam żadnej jej książki, więc nie wypowiem się w tym temacie. Ale dla mnie taką autorką "niezrozumiałą" jest Sarah J. Maas. Przynajmniej na podstawie Szklanego tronu, jako że nic więcej nie czytałam. Widać, że Maas stworzyła główną bohaterkę w wieku kilkunastu lat, ponieważ jej postać jest tak infantylna, że chwilami aż robiło mi się słabo.

    A podsumowując: oby jak najmniej takich pisarzy, których fenomenu nie rozumiemy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Z powyższych autorek znam jedynie jedną,przeczytałam prawie wszystkie książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.Wiadomo,że nie wszystkim mogą się podobać,ale "Zakręty losu" pochłonęłam w mig.
    Cieszę się,że jako jedna z niewielu potrafisz otwarcie wyrazić swoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Z wymienionych tu przez Ciebie autorek znam jedynie Moseley, ale tak bardzo, bardzo się z Tobą zgadzam co do jej pisarskich umiejętności 😄 Jej książki są banalne, schematyczne i po prostu wtórne :/

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam jedną książkę Abbi Glines oraz jedną Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i już wiem, że nigdy więcej nie sięgnę po twórczość tych autorek :) Jeżeli o mnie chodzi to zdecydowanie nie rozumiem fenomenu twórczości Sary J. Maas oraz Remigiusza Mroza...

    OdpowiedzUsuń
  33. Z listy powyżej czytałam tylko Lingas-Łoniewską, Brudny Świat, Łatwopalni I Szpilki od Manolo. Musze przyznać ze milo wspominam wszystkie. O reszcie slyszalam, ale jakos mnie nie ciągnie do czytania...

    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  34. Znam Łoniewską, no i oczywiście jestem jej fanka! Uwielbiam jej książki, chociaż oczywiście wiadomo że nie każdemu mogą się one spodobać.
    Abbi nie czytałam jeszcze nic ale strasznie mnie kusi, po tych wszystkich pozytywnych opiniach i zachwytach, więc na pewno skusze się w końcu na jakąś jej książkę.
    K.N.Haner rozumiem doskonale, chociaż nie wiem czy jest jakiś szał na nią, bo nie zauważyłam. Czytałam "Na szczycie" i jej druga część. Niby czyta się mega szybko ale mądrości to w niej żadnej niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja do tego dorzucam Agatę Czykierda - Grabowską i Natalię Sońską. Jak dla mnie totalne dno... Te książki się sprzedają chyba tylko ze względu na ładne okładki.

    OdpowiedzUsuń
  36. Zgadzam się co do Abbi Glines. Czytałam jedną jej książkę i było to o jedną książkę za dużo. Reszty niestety (albo stety?) nie miałam okazji poznać. Od siebie dodałabym Sarah J. Maas - dosłownie dzisiaj skończyłam "Dwór cierni i róż" i kompletnie nie rozumiem co tak wielu osobom się w tej książce podoba...

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie Glines polecała koleżanka, ale znowuż słyszałam od zaufanych osób, że każda jej książka opiera się na tym samym schemacie, dlatego nie prędko sprawdzę sama na swojej skórze, jak to jest.
    Pani od Morfeusza... Nie znam, nie czytałam, ale sam fakt, że to książka z tego rodzaju sprawia, że nie rozumiem fenomenu xd
    Ja bym do tej listy dodała jeszcze tą panią od Czerwonej królowej i ... Colleen Hoover, tak, właśnie XD
    Świetny pomysł na post!

    Pozdrawiam :D
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  38. Kojarze pierwsza autorke ale nic nie czytałam, z Moseley miałam do czynienia raz i nie chce więcej, - reszty nie znam 😱

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie czytałam ani jednej książki wymienionych przez Ciebie autorek. Od siebie dodałabym jednak Katarzynę Michalak. Nie rozumiem jej fenomenu. Jej książki są nielogiczne. Czy jej czytelniczki tego nie widzą? :O

    OdpowiedzUsuń
  40. To chyba nie moje klimaty, nie znam żadnej z autorek, a z tego co piszesz, chyba nic nie tracę :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ach! Uwielbiam Cię za ten post! Też nie lubię bardzo twórczości Abbi Glines. Czytałam "O krok za daleko" i poziom wulgarności tej książki był wprost niesamowity. Tak samo jak głupota głównych bohaterów.
    Co do Lingas-Łoniewskiej - "Bez przebaczenia" było tragiczne. Kalka różnych innych powieści ya napisana w okropny sposób. "Skazani na ból" byli nieco lepsi, ale nadal bez fajerwerków.

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie znam żadnej z tych autorek, ale po Twoim wpisie widzę, że nie ma czego żałować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czytałam tylko Lingas-Łoniewska (W zapomnieniu?) i byłam przerażona.

    OdpowiedzUsuń
  44. Książki Abi Ginnes mają tak do siebie podobne okładki, że ja sama pogubiłam się w ich tytułach, ale nie znam żadnej i poznawać bliżej nie zamierzam. Seria o Rudej gdzieś mi się przewinęła, ale jakoś nie mam ochoty po nią sięgać.
    K.N Haner odpada na starcie, bo strasznie "zalatuje" mi to erotykami, których nie znoszę. A co do pani Agnieszki - mam za sobą trylogię Zakręty Losu - na końcu czułam przesyt bo autorka za dużo wszystkiego wsadziła i raczej do niej nigdy nie wrócę. "Szósty" też nie jest najlepszy, ale "Zbrodnie pozamałżeńskie" napisane z Danielem Koziarskim uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie znam ani pół autorki, ani pół tytułu. 😂 A już miałam nadzieję na jakąś błyskotliwą dyskusję, tymczasem nie mogę się wypowiedzieć. :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Z powyższej listy próbowałam czytać "Łatwopalni", nie dokończyłam. Do tej listy dodałabym jeszcze kilka innych "gwiazd", których nie trawię. Do nich zaliczam między innymi K.Bonda (jedna przeczytana książka, a właściwie wymęczona), J.Picoult - bardzo monotematyczna, do przesady (dwie przeczytane, próby dalsze...niestrawne). Nie lubię Manueli Gretkowskiej za wulgarny język. Kiedyś wzięłam do ręki jedną książkę i przecierałam oczy ze zdumienia. Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  47. Myślę, że nie ma powodu, byś tak zaznaczała, że to tylko Twoje zdanie, i że to może być kontrowersyjne. :) To Twój blog i możesz tu robić, co Ci się podoba, jeśli komuś to nie będzie odpowiadać - jego problem. :)

    Bardzo fajny post. Nie znam żadnej z tych autorek, bo nie czytam takich książek, ale po tej liście widać, że nie zadowalasz się byle czym i mierzysz wyżej - i super. :) Zazwyczaj takie książki wybijają się tylko dzięki reklamie, a dużo lepsze tytuły przechodzą bez echa, bo ludzie wolą sięgnąć po lekką książkę, którą widzą na każdym Instagramie i blogu. Super, że szukasz swojej drogi - to dużo ciekawsze niż zachwycanie się tym, co wszyscy. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Również nie rozumiem fenomenu K. Haner i K. Moseley. Pozostałych nie miałam okazji poznać. Do listy dopisałabym jeszcze R. Mroza.

    OdpowiedzUsuń
  49. Pierwsze słyszę o tych autorach :o Ja na szczęście jeszcze nie trafiłam na złych autorów i mam nadzieję, że to mi się nie zdarzy :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  50. Czytałam wszystkie. Jak możesz Clayton ustawić na tak niskim miejscu? 😁 Uwielbiam lekkość jej pióra. Chłopak też mi się bardzo podobał. Jeżeli chodzi o Abbi to uważam że do zepsuła. Każda kolejna książka jest słabsza od poprzedniej i pisana powierzchownie. Brakuje w niej takiej normalności międzyludzkiej, wszystko takie sztywne - dialogi sztywne, fabuła sztywna, nie powiem co jeszcze 😂😂

    OdpowiedzUsuń
  51. Kojarzę dwie pierwsze panie. Abbi Glines pisze bardzo stereotypowo, ale jak mam ochotę na coś wyjątkowo lekkiego, to zdarza mi się sięgnąć.
    Co do Alice Clayton, to uwielbiam jej serię "Nie dajesz mi spać", bo jeszcze nigdy tyle się nie uśmiałam czytając książkę. Nie jest to nic odkrywczego, ale na jeden relaksujący wieczór w sam raz :) Co do "The Redhead series", to czytałam tylko pierwszy tom i podziękowałam. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  52. Autorki kojarzę wszystkie i nawet część z książek, które pokazałaś jest na mojej liście DO PRZECZYTANIA.
    U mnie taką autorką byłaby Lauren Kate i jej seria Upadli. Boże ile ja się namęczyłam, żeby przeczytać pierwszą część -_-

    www.worldbysabina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. Świetny post! Podpisuję się wszystkimi kończynami pod K.N. Haner (czytanie "Snów Morfeusza" było niebywałą męczarnią). Z kolei mam za sobą kilka książek Lingas-Łoniewskiej i każda na swój sposób podobała mi się, jednak na pewno nie jest to też autorka znajdującą się na liście moich ulubionych. Reszty autorek nie znam. Za to dopisałam tutaj od siebie: Remigiusza Mroza (chociaż uwielbiam go za to, że umie przyjmować negatywne opinie), a także Colleen Hoover.

    OdpowiedzUsuń
  54. Kirsty dopiero czeka na przeczytanie mam nadzieję, że nie będzie tak źle
    A do reszty autorów mnie nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Czytałam książki dwójki z tych autorów i faktycznie było słabo. Ja nie do końca niestety lubię Rowell, ale może jak przeczytam "Fangirl" to zmienię zdanie.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  56. Kirsty Moseley - czytałam "Always you"... Masakra... Brak logiki, tragiczne, dziecinne... Zrecenzowałam u siebie. Ale wiem, że wezmę na tapet kolejną książkę, jestem chyba książkowym masochistą :D

    OdpowiedzUsuń