08.04.2017

[RECENZJA] "Nie mogę powiedzieć ci prawdy" - Lauren Barnholdt

Kelsey nie pozwoli na to, by jeden błąd zrujnował jej życie. Owszem, wyleciała z poprzedniej szkoły, a jej dawni przyjaciele zamilkli, ale to jeszcze nie koniec świata. Teraz, w nowym liceum, dziewczyna koncentruje się przede wszystkim na nauce i stara się nie powtarzać dawnych błędów.
Isaaca wyrzucono z tylu szkół, że on sam nie potrafi ich policzyć. Jako syn senatora jest pod wnikliwą obserwacją. Concordia High to jego ostatnia szansa – jeśli i tu zawiedzie, wyląduje w placówce z internatem.
Już przy pierwszym spotkaniu Kelley i Isaac wywierają na sobie ogromne wrażenie. Ona ma go za utytułowanego dupka. On traktuje ją jak zadzierającą nosa snobkę. Ale mija trochę czasu i niechęć przeradza się w fascynację. Problem w tym, że świat nie jest doskonały. Kelley i Isaac mają swoje sekrety i choć są w sobie naprawdę zakochani, jest coś, co może zrujnować ich związek – prawda.








Tytuł: Nie mogę powiedzieć ci prawdy
Autor: Lauren Barnholdt
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 323


Zwróciłam uwagę na tę książkę przez tytuł. Później przeczytałam opis i zdałam sobie sprawę, że to może być coś bardzo w moim guście! Powieść udało mi się zdobyć dzięki wymianie, a jak tylko do mnie dotarła, to zabrałam się za lekturę. Czy było warto?

Kelsey przez jeden głupi, ale brzemienny w skutkach błąd została wyrzucona ze szkoły i trafiła do publicznego liceum. Isaac jest synem polityka, jego nazwisko znają wszyscy, ale... on także został wyrzucony ze szkoły. Jego ojciec postanowił pokazać obywatelom, że szkoły prywatne i publiczne nie mają między sobą aż tak wielkiej przepaści. Isaac rozpoczął naukę w nowej szkole tego samego dnia co Kelsey. Oboje zwrócili na siebie uwagę, lecz oboje postanowili także wiele ukryć...


Uwielbiam ten szczególny zabieg, kiedy autor lub autorka decyduje się na narrację pierwszoosobową i pozwala nam poznać świat z perspektywy dwojga głównych bohaterów. Tak właśnie jest w "Nie mogę powiedzieć ci prawdy". 
Mamy tutaj typowe amerykańskie high school, gdzie na stołówce siada się w określonych i z góry ustalonych grupach, a elita pozostaje elitą. Niby temat oklepany i stary, jak świat, ale można z niego zrobić coś fajnego, jeśli oczywiście się wie, jak to ugryźć. 
Autorka postanowiła wprowadzić do fabuły także czasową przeplatankę... Mamy wydarzenia właściwe, czyli początek znajomości Kelsey i Isaaca, a od czasu do czasu pojawiał się rozdział z tym, co wydarzyło się "po". Miało to zapewne podbić zainteresowanie czytelnika, ale z tym to akurat bywało w moim przypadku różnie...

To miłe, że się przejmuje, tak miłe, że przez chwilę wydaje mi się, że mógłbym zapomnieć o wściekłości na ojca. Że mógłbym pojechać do kawiarni, usiąść i porozmawiać z nią, wypić smoothie albo coś w tym stylu i zapomnieć o wszystkim innym.


Do 90 strony działo się właściwie niewiele. Książkę czytało się szybko, bo i czcionka temu sprzyjała, a autorka nie popłynęła w nadmierną ilość nużących opisów i skomplikowane analizy wszystkiego. W każdym razie dopiero po setnej stronie zaczęło się coś dziać. 
Pisząc "coś" nie mam na myśli nic wybitnego i wzniosłego, bo ogólnie rzecz biorąc historia jest bardzo lekka, prosta i bez większego polotu, a już z pewnością przeznaczona dla młodszej młodzieży. Powieść nie wymagała ode mnie zbyt wielkiego myślenia, a ja sama nie zaangażowałam się w "problemy" głównych bohaterów, bo... te najczęściej były po prostu śmieszne i wydumane.
O ile przez 2/3 książki mogłabym jasno wskazywać to, co było dobre i to, co było złe, to zakończenie zdecydowanie i nieodwracalnie mnie rozczarowało! 
TRA-GE-DIA!
Tytuł mówi jasno, że bohaterowie mają jakieś tajemnice, a czytelnik mógł się spodziewać, że ta zapowiadana "prawda" będzie wstrząsająca. A tymczasem co się okazało? 
Autorka próbowała zrobić mnie w balona, a Kelsey z Isaaciem zrobili z igły widły. Dosłownie. 
Naprawdę nie ma sensu oczekiwać od tej historii zbyt wiele, bo ona jest po prostu banalna i prosta, nieskomplikowana i niewymagająca myślenia, czasem dziecinna i zupełnie pozbawiona jakiejkolwiek głębi. 
Do przeczytania na jeden raz i szybkiego zapomnienia - idealna. 
Moja ocena: 6/10 


Wtedy zaczynam rozumieć, jaka jest najważniejsza cecha prawdy. Czego by się nie zrobiło, zawsze wychodzi na jaw.





***

Hej, hej! Czytaliście tę książkę? A może słyszeliście o niej i poczuliście się zainteresowani? Dajcie znać. ;) 

7 komentarzy:

  1. Hm... Jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Chyba to już nie mój target wiekowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mam już dość tkakich niewiele wnoszących książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i szczerze mówiąc nie wiem, czy kiedykolwiek po nią sięgnę. Tematyka mi pasuje, ale jeśli to nic specjalnego to nie wiem, czy warto spędzać przy niej czas...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobała, choć wiem, że wysokich lotów to ona nie jest :) Miło ją wspominam :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodziewałam się, jaka może być Twoja opinia już po samym opisie fabuły :D Wiem, że to za wcześnie wydawać taki osąd, ale właśnie od razu odniosłam wrażenie, że to coś bardzo szablonowego, lekkiego, niemalże banalnego. Wielka szkoda, że zakończenie zostało spaprane, bo przynajmniej jako młodzieżówka dla zabicia czasu by się przydało... W tym wypadku jakoś nie bardzo mam ochotę na tę książkę :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie lepiej zrobię, jak przeczytam coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej będę ją omijać, bo nie czuję przyciągania xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń