01.03.2017

[RECENZJA] "Manwhore +1" - Katy Evans

Katy Evans ponownie zniewala historią seksownego Malcolma Sainta. Manwhore +1 to już drugi tom kultowej serii, która podbiła serca milionów czytelniczek na całym świecie. W tej książce znajdziesz ogrom zmysłowości. Do tego dodaj + jedno seksowne spojrzenie spod przymrużonych powiek… + jeden pocałunek, który sprawia, że miękną ci nogi… + 1 obłędny szczyt rozkoszy, który wyraża się niepohamowanym krzykiem ekstazy…
Ponownie zakochasz się w historii wpływowego i bogatego playboya bez skrupułów, który zdecydowanie jest przepełniony grzechem, a jego nazwisko Saint (tł. święty) nie jest ani trochę adekwatne… Jeszcze raz zobaczysz, że bezwzględność i silny charakter w interesach przekłada się na brak kompromisów w łóżku i nieustępliwość w dążeniu do spełnienia w erotycznej strefie…
A co u naszej „niewinnej” Rachel? Cóż, Malcolm Saint miał być wyłącznie zadaniem. Misją dziennikarską. Interesem. Artykułem.
Chociaż próbowała odkryć jego karty, to on odkrył jej delikatne wnętrze i instynktowne potrzeby. Serce wygrało z rozumem i nic już nie może powstrzymać Rachel w dążeniu do spełnienia nowej misji. Misji przeistoczenia się ze zwykłej dziennikarki w panią + 1 Malcolma Sainta.
Czy poprzednie uwikłanie w intrygę i knucie nie odbiją się przykrym echem na drodze zdobycia zaufania najseksowniejszego biznesmena w mieście? 




Tytuł: Manwhore +1
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 382

Katy Evans to jedna z moich ulubionych autorek. Pierwszy tom "Manwhore" pożarłam dosłownie na raz, więc niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji. Jak przebiegło moje drugie spotkanie z Malcolmem i Rachel?

Katy Evans mieszka w Południowym Teksasie wraz z mężem, dwójką dzieci i trzema psami. Uwielbia piesze wycieczki, czytanie i pieczenie ciast. Chętnie spędza czas z rodziną i przyjaciółmi. Jej książki zdobywają serca czytelniczek na całym świecie. 

Ognisty romans pomiędzy dziennikarką Rachel i biznesmenem Malcolmem zakończył się wielką aferą i artykułem w gazecie. Saint postanowił całkowicie odciąć się od kobiety, której oddał kawałek siebie, a ona ostatecznie go zdradziła. Dziewczyna jednak nie zamierza się poddać i walczy o odbudowanie zaufania Malcolma. Jest w stanie zapłacić za to każdą cenę. 


Poprzedni tom zakończył się takim lekkim cliffhangerem, więc byłam ciekawa, jak autorka poprowadzi akcję w drugim tomie. Zrobiła to z rozmysłem i nie pozwoliła, żeby jej bohaterowie zachowali się w sposób typowy dla innych bohaterów literatury erotycznej. Całkowicie pochłonęły mnie głębokie uczucia, jakie dręczyły Rachel. W jej cierpieniu i tęsknocie za Malcolmem było coś więcej, aniżeli niezaspokojone pożądanie. "Manwhore +1" opisuje naprawdę głębokie uczucia, które mnie osobiście zachwyciły. 
A co z Saintem? Ten mężczyzna jest po prostu cudowny. Wszystko, co robi, pełne jest pasji i dobrze przemyślane. Malcolm jest autentycznym synonimem grzechu, bo on kusi, a później pochłania bez reszty. Trudno dziwić się Rachel, że nie potrafiła się mu oprzeć. Katy Evans ma niebywałe zdolności do tworzenia mężczyzn, którzy ociekają seksualnością i męskością. Saint taki właśnie jest. W nim po prostu nie da się nie zatracić. 

Jestem człowiekiem pełnym wad, nadziei i strachu, silnym i słabym, i niezależnym - oraz zakochanym w nim tak, jak one z całą pewnością nie są. Jestem dumna z tego, kim jestem. Jestem dumna z tego, co sobą reprezentuję.

Podczas lektury tej książki towarzyszyły mi różne emocje: częściej pozytywne, ale zdarzały się również nieco negatywne. O ile tom pierwszy podobał mi się w całości, o tyle kontynuacja miała swoje lepsze i gorsze momenty. 
Pierwsze sto stron wypełnione było niesamowitymi emocjami! Po prostu nie mogłam się oderwać i przestać myśleć o bohaterach, akcji, uczuciach... Później nastąpił etap zwolnienia akcji i zbytniego przesłodzenia. Katy Evans postawiła na zbyt mocne podgrzanie romantyzmu między dwójką bohaterów, co odrobinkę ostudziło mój zapał. 
Nie da się jednak ukryć, że to jest Saint. A Saint jest synonimem wszystkiego co genialne. Został stworzony przez kobietę, która naprawdę zna się na emocjach, więc nawet sporadyczne obniżenie lotów nie było w stanie sprawić, bym nie kochała tej historii! 
Polecam każdej kobiecie zaryzykowanie spotkania z Malcolmem Saintem! Po pierwszym razie przepadniecie z kretesem! 
Moja ocena: 7/10 



Nigdy nie otrzymuje się ostrzeżenia. Na początku bierze się ją za pożądanie. Za podziw i szacunek. Następnie to uczucie staje się coraz silniejsze, a kiedy dla drugiej osoby zrobiłoby się wszystko, kiedy jej szczęście jest równie ważne, jak własne, kiedy nawet jej wady uznaje się za fascynujące i kiedy chce się być dla niej kimś lepszym i wartościowym, wtedy wiadomo, że to miłość.





Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Kobiece.


***

Hej, słyszeliście już o tej serii? A może czytaliście? Lubicie książki erotyczne i romanse? :) Dajcie znać w komentarzach! ;) 

3 komentarze:

  1. Muszę w końcu zapoznać się z tą serią. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie tom pierwszy był lepszy, bowiem w drugim odnotowałam monotonne chwile. Aczkolwiek Katy Evans ma lekki styl, co sprawia, że mimo wszystko nie można się oderwać. A Saint - no cóż... świetny facet po prostu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zabieram sie za czytanie. Mam nadzieje że bedzie gorąco :)

    OdpowiedzUsuń