18.03.2017

[RECENZJA] "Lato koloru wiśni" - Carina Bartsch

Lekkie love story utrzymane w konwencji romansu akademickiego. Emely, obdarzona odrobinę sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa, szczerze cieszy się z przeprowadzki jej najlepszej przyjaciółki do Berlina. Nie wie jeszcze, że szalona Alex zamierza zamieszkać w mieszkaniu swojego brata, przystojnego, szmaragdowookiego bruneta, z którym Emely łączą niemile wspomnienia. Na szczęście wkrótce dziewczyna otrzyma romantyczny mail od tajemniczego wielbiciela...

















Tytuł: Lato koloru wiśni
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 496

Ta książka odleżała swoje na mojej półce. Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam w jej przeczytaniem, bo ta historia absolutnie i nieodwracalnie mnie pochłonęła. Pożarłam tę cegiełkę w ciągu niespełna dwóch wieczorów, a historia Emely i Elyasa bez reszty zdobyła moje serce!

Carina Bartsch jest niemiecką autorką powieści młodzieżowych. Zasłynęła dzięki powieści "Lato koloru wiśni" oraz "Zima koloru turkusu". W Polsce jej książki ukazały się nakładem wydawnictwa Media Rodzina. 

Emely była prawdziwie zakochana tylko jeden raz. Jej wielką miłością, którą utraciła przed laty, był Elyas - brat Alex, najlepszej przyjaciółki. Ku radości dziewczyny Alex przeprowadza się do Berlina, by studiować na tym samym uniwersytecie. Szybko okazuje się, że będzie mieszkać u Elyasa. Każde kolejne spotkanie uświadamia Emely, że ona nigdy nic dla niego nie znaczyła, a obecnie zależy mu tylko na tym, żeby zaciągnąć ją do łóżka. Jedynym wytchnieniem od denerwującego Elyasa jest Luca... internetowy wielbiciel Emely.



Uwielbiam ten tytuł. Jest ładny i oryginalny, a przede wszystkim odwraca uwagę od tych dwóch twarzy na okładce, które mnie osobiście nie za bardzo przekonują.
Mamy w każdym razie romans akademicki, czyli powieść przeznaczoną dla nieco starszej młodzieży, gdzie akcja dzieje się w okresie studiów, a fabuła potencjalnie jest dość oklepana.
Jeśli w miarę regularnie zaglądacie na bloga i czytacie moje recenzje, to pewnie już zdążyliście zrozumieć, że ja uwielbiam, gdy uczucie między bohaterami rodzi się powoli, gdy napięcie wzrasta stopniowo, a wszystko otulone jest jakimś dobrze zbudowanym tłem.


Czasem uświadamiamy sobie różne rzeczy dopiero, kiedy o nich opowiemy. Jeśli zachowujemy je dla siebie, możemy je upiększać, zniekształcać, a nawet wypierać. Wypowiedziane - stają wyraźnie przed oczami. Zaśmiej się komuś w twarz albo wykrzycz coś, czego ten nie chce sobie uświadomić.

Carina Bartsch wykonała kawał, naprawdę kawał, świetnej roboty! Już dawno nie czytałam książki, gdzie pomiędzy bohaterami byłaby tak olbrzymia i przyprawiająca o dreszcze chemia! Dodatkowo łączy ich przeszłość, która odgrywa ważne, chociaż nie kluczowe znaczenie. Czytelnik jest wkręcony w każdą emocję, w każdą myśl głównej bohaterki. Autorka zmusiła mnie do przeżycia i zmierzenia się z dawnym bólem Emely, do zrozumienia jej nienawiści względem Elyasa, do poznania pobudek z jakich postanowiła brnąć w internetową znajomość z Lucą, jednocześnie nie zastanawiając się nad przyszłością ich relacji. 
Każde kolejne spotkanie Emely i Elyasa jest bardzo emocjonujące i pochłaniające, naelektryzowane i pełne napięcia, przez co tę powieść pożera się niemal na raz! Zupełnie nie odczułam gabarytów "Lata koloru wiśni", bo dałam się porwać bez reszty i zupełnie straciłam kontakt z rzeczywistością. Zauroczył mnie sposób w jaki na siebie działali: było to coś pomiędzy "Kto się czubi, ten się lubi", a "Od nienawiści do miłości dzieli tylko jeden krok". 

Ten świat z bańki mydlanej był nierealny, ale piękny. Spotkanie mogło wszystko zmienić. Był czas na teoretyzowanie i czas na praktykę. Zamek z piasku zawali się albo jego kruche tworzywo zamieni się w kamień. 

Nie będę ukrywać, że pokochałam ten niejednoznaczny, ale bardzo luzacki sposób bycia Elyasa. Jego teksty nie raz i nie dwa przyprawiały mnie o głośny śmiech, a w połączeniu z genialnym sarkazmem Emely całość była po prostu genialna! Warto nadmienić, że obecnie coraz trudniej natrafić na bohaterkę, która jest bystra, inteligentna i rozsądna, a także potrafi zadbać o swoje i nie zatraca się pod wpływem emocji. 
Dialogi to jeden z najmocniejszych atutów tej powieści, bo są naturalne, pełne najróżniejszych emocji, przemyślane z punktu widzenia czytelnika, a przede wszystkim oddziałują tak, jak byśmy byli fizycznymi świadkami danej rozmowy! 
Autorka nie zapomniała także o dopracowaniu postaci drugoplanowych, które były różnorodne i charakterystyczne, a bez ich udziału historia Emely i Elyasa nie byłaby z pewnością tak emocjonująca, interesująca i zaskakująca! Napięcie pomiędzy dwójką głównych bohaterów wzrastało ze strony na stronę, a punkt kulminacyjny pierwszego tomu nie nadszedł w typowy i przewidywalny sposób. 
Ta powieść nie jest zwyczajna. To historia, którą trzeba poznać, bo ma wszystko to, co powinny mieć najlepsze powieści dla młodzieży! Jestem absolutnie zakochana we wszystkim, co zawiera się w "Lecie koloru wiśni"! Jest to pełnowymiarowy i dopracowany romans akademicki, gdzie odnajdziecie chwilę na śmiech i wzruszenie. Cudowna historia, wspaniała powieść! Polecam!
Moja ocena: 9/10


Miłość była prezentem, czyniła życie wartym przeżycia i o wiele piękniejszym. Jednocześnie miłość miała wielką siłę i tak wielką ciemność, że jej cień mógł przygniatać. Miłość mogła zniszczyć wszystko, co wybudowaliśmy. Miłość mogła doprowadzić do tego, że zaczynaliśmy się nienawidzić...




***

Hej, hej! Czytaliście już "Lato koloru wiśni", czy nadal jeszcze tego nie zrobiliście i nie poznaliście jeszcze magii tej historii? Dajcie znać w komentarzach. :)

9 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale jak będę miała okazję to chętnie po nią sięgnę, bo wydaje się trafiać w mój gust :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam "Lato koloru wiśni" tak samo jak "Zimę koloru turkusu" <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zdecydowanie nie dla mnie, ale z jednym się zgadzam - tytuł ma świetny! :D
    Pozdrawiam,
    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale dzięki Twojej recenzji mam ochotę zaraz po nią sięgnąć :D Czeka juz dość długo na mojej półce i chyba nareszcie mam motywację, żeby w końcu ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej książki ale dzięki tobie ją napewno przeczytam. Tak mnie zaciekawiłaś tą książką.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam oba tomy i były naprawdę dobre. To jedna z lepszych historii miłosnych, jakie czytałam :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
  7. Także podoba mi się tytuł, ma coś w sobie. No i bardzo oddziałuje na zmysły :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie piękne zdjęcie! Studentka literaturoznawstwa no, no - lubię, kiedy bohater robi w życiu to, co ja :D Pozdrawiam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się pod Twoją recenzją w zupełności. Przecudowna powieść!

    OdpowiedzUsuń