3/24/2017

[POST SPECJALNY] Atrybuty blogera książkowego


Bycie blogerem książkowym nie jest wcale takie proste! Jednak nie o blaskach i cieniach zamierzam dziś pisać, a o tym, co takiemu blogerowi książkowemu do blogowania jest potrzebne. Już od prawie dwóch lat "siedzę" w temacie, więc postanowiłam napisać kilka słów o tym, jak blogowanie wygląda zza kulis i dlaczego szczerze to uwielbiam. Zapraszam serdecznie do przeczytania postu!


Podstawą blogowania jest oczywiście telefon i komputer. W końcu trzeba jakoś bloga założyć, a następnie dopracować. Na komputerze piszemy przecież posty, rozwijamy nasze blogowe zdolności. A telefon? On służy nam głównie do obsługiwania...

...Instagrama, Twittera, Facebooka, Snapchata i tak dalej, i tak dalej. W końcu social media są najlepszym łącznikiem pomiędzy nami, a innymi blogerami, czy czytelnikami naszych blogów. Na mediach społecznościowych można tworzyć genialne akcje grupowe i przyciągać do siebie nowych czytelników, a i powiadamianie o nowych wpisach jest dzięki temu łatwiejsze. 


Co ja bym zrobiła bez moich licznych notatników (granatowego, kolorowego i z kotami), podręcznego kalendarzyka i planera upolowanego przez przypadek w Biedronce? Dzięki moim licznym notatkom udaje mi się wszystko ogarnąć i nie zagubić w mnóstwie "papierkowej" blogerskiej roboty. 


Bardzo często zdarza się tak, że wydawnictwa przesyłają blogerowi przedpremierowego e-booka danej książki. Wówczas niezbędne okazuje się posiadanie czytnika, albo chociaż tableta, którego będzie można zabrać ze sobą wszędzie i czytać przy każdej nadarzającej się okazji. 

Ja osobiście uwielbiam zakładki - magnetyczne, papierowe, drewniane, metalowe. Jestem okładkową sroką i kolekcjonerką, a w moim pudełku po EpikBoxie (pierwszym i jedynym jakiego kiedykolwiek zamówiłam) powoli brakuje już miejsca. 
Muzyka z kolei często pomaga mi przy pisaniu recenzji, a gdy trafiam na książkę, która ma swoją playlistę, to wtedy czytanie nabiera zupełnie nowego wymiaru! 


Jestem niekwestionowaną zwolenniczką książek papierowych i uważam, że to właśnie książka w tradycyjnej formie jest najważniejszym atrybutem - nie tylko blogera książkowego, ale także każdego Książkoholika. Nie ma lepszego uczucia, niż możliwość dotykania nowej książki, zatapiania się w jej zapachu i przewracania kolejnych stron. W końcu e-booków nie da się ustawić na regale i podziwiać ich pięknych grzbietów, prawda? 


A jakie są Wasze blogerskie atrybuty? Bez czego zdecydowanie nie potraficie się obejść? :)

15 komentarzy:

  1. Świetny post, na pewno wyciągnę z niego coś dla siebie, choć z tym telefonem może być ciężko, muszę go najpierw wymienić na lepszy model a potem bawić się w Instagrama itp :)
    Ja zdecydowanie nie umiem obejść się bez zakładek indeksujących, którymi zawsze zaznaczam strony z inspirującymi cytatami, emocjonującymi zdarzeniami lub ciekawymi dialogami. Wszystko to, co w danej książce mnie poruszy, zaskoczy, opatruję taką zakładką a potem korzystam z tych fragmentów pisząc recenzje :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Komputer, zakładka i dużo czasu, jeśli można go nazwać atrybutem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Laptop, telefon, kalendarz i mnóstwo kartek (zapisuję na nich spostrzeżenia w trakcie lektury danej ksiażki) to moje niezbędniki :) I książka oczywiście :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Notesy, karteczki, zeszyciki i wszelkie pisadła, jeszcze zakładki indeksujące - książki czytam uzbrojona w te właśnie przedmioty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tych wszystkich rzeczy, które wymieniłaś korzystam tylko z komputera, telefonu no i książki, oczywiście. :)
    Zakładek nie używam, jestem dość niesystematyczną osobą, więc taki kalendarz totalnie nie dla mnie - po kilku dniach pewnie i tak przestałabym w nim cokolwiek zapisywac. xD
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bez książki i laptopa ani rusz, ale notatnik oraz telefon też się bardzo przydają :D Aktualnie rozmyślam nad inwestycją w czytnik, bo to znacznie wygodniejsze niż taszczenie ze sobą 500 stronicowej powieści :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja co prawda nie planuję jakoś szczegółowo swoich postów, ale zawsze w trakcie i tuż po przeczytaniu książki robię na jej temat notatki, żeby nic mi nie umknęło przy pisaniu recenzji :) I faktycznie, ani rusz bez komputera i telefonu, szczególnie przez wzgląd na portale społecznościowe. Ponad rok temu zaopatrzyłam się też w tablet, dzięki czemu jestem odpowiednio uzbrojona do e-booków, choć podobnie jak Ty zdecydowanie wolę książki papierowe. No i uwielbiam zakładki <3
    Świetny post :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie używam żadnych specjalnych kalendarzy, wszystko zapisuję sobie w telefonie i to bez niego nie wyobrażam sobie blogowania. Komputer jest mi potrzebny tylko do pisania postów i modyfikowania szablonu, do reszty wystarcza komórka :)
    Do Twojej listy dopisałabym jeszcze kubek z herbatą/kawą i jakieś przekąski - przydają się zarówno podczas czytania, jaki i tworzenia recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czas to niech mi ktoś da, a całą resztę jakoś sobie sprawię. Funduszami też nie pogardzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje atrybuty... Na pewno i moim atrybutem będzie papierowa książka, notatnik, kalendarzyk, laptop oraz tablet, a ten ostatni to głównie do oglądania seriali. Właśnie! Moim atrybutem powinien być również Netflix, który marzy mi się od miesięcy, w końcu nie każdy potrafi w ciągu miesiąca obejrzeć 150 epizodów :D Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, w ogóle nie potrafię połączyć sołszyl midiów z blogiem, nie mam na to pomysłu ani nic. Ani chyba nawet serca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie zgodzę się z czytnikiem/tabletem. Ja nie czytam e-booków nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie czytnik jest niezbędny, bo często podróżuję i nie wyobrażam sobie już dźwigania kilogramów książek. W domu jednak wolę papierową książkę, więc zakładka niezbędna :) social media - tak! Jestem na twitterze, na insta i na face. Strasznie dużo czasu zajmuje ogarnianie tego, ale póki co daję radę. Jak muzyka do czytania, to tylko filmowa :) Co do planowania - zakochałam się w idei Bullet Journala. Kojarzysz? Polecam Ci serdecznie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny pomysł na post!
    dla mnie niezbędny jest zwykły notes - zapiski, mimo postępu technologii, najlepsze są, przynajmniej dla mnie, na papierze ;)
    Pozdrawiam,
    Posy z bibliotekaamarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja podczas lektury robię notatki by wiedzieć co pisać. Uwielbiam zakładki: zarówno te duże, jak i zakładki indeksujące.

    OdpowiedzUsuń