16.01.2017

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Szept wiatru" - Sylwia Trojanowska | PATRONAT

Co byś zrobiła, gdyby przyszło ci walczyć o szczęście i miłość? Do czego byś się posunęła, aby zatrzymać to, co dla ciebie najcenniejsze? Główna bohaterka "Szeptu wiatru" szuka swego szczęścia, podejmując nierzadko trudne i kontrowersyjne decyzje. Goni za prawdą, zderza marzenia z rzeczywistością, odważnie poszukuje rozwiązań, by sięgnąć marzeń oraz by zatrzymać miłość, która całkowicie zawładnęła jej życiem. Szept wiatru to ostatnia, po "Szkole latania" i "Blisko chmur", pełna emocji odsłona historii Katarzyny Laski, młodej kobiety, która na oczach czytelników przeobraziła się z zakompleksionej i zamkniętej w sobie w rozumiejącą siebie i z podniesioną głową patrzącą w przyszłość. To również historia skomplikowanej, przepełnionej emocjami miłości, dla której można poświęcić wiele, a nawet… wszystko.











Tytuł: Szept wiatru
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Videograf SA
Liczba stron: 278

Nie ma chyba dla blogera większego zaszczytu, niż objąć patronatem medialnym powieść, która całkowicie pochłania, zniewala i robi z emocjami takie rzeczy, że później ciężko się pozbierać. Kaśka Laska to bohaterka, której nigdy nie zapomnę. Dziś zapraszam Was na recenzję ostatniej części jej historii! Przed Wami "Szept wiatru" autorstwa Sylwii Trojanowskiej. 

Sylwia Trojanowska mieszka w Szczecinie, na skraju Puszczy Bukowej, wraz z mężem i synem. Uwielbia góry, muzykę filmową oraz aktywny wypoczynek. Spełnia się jako trener biznesu i coach, ale pisanie jest niesamowicie ważnym elementem jej życia. Określa siebie jako marzycielkę twardo stąpającą po ziemi, optymistkę i pasjonatkę pozytywnego myślenia. 

Kaśka ponownie znalazła się w takim momencie swojego życia, gdy wszelkie motywacje wpojone jej przez terapeutkę Penelopę odchodzą w zapomnienie. Kolejny i tym razem prawdopodobnie ostateczny kryzys z Maksem, którego nie sposób zażegnać sprawił, że Kaśka znów zaczęła w siebie wątpić i podjadać pomiędzy posiłkami. Z tej sytuacji bez wyjścia ponownie wyciągnie ją niezastąpiona przyjaciółka Zośka. 


Maksymilian Vinci, to mężczyzna marzeń. Kaśka Laska, to głos wszystkich zakompleksionych i nie znających swej wartości dziewczyn. Zośka, to najlepsza przyjaciółka, jaką widział świat! Wszystko w tej historii jest pozornie tak nieidealne, a jednocześnie bardziej perfekcyjne już by chyba być nie mogło. 
Sylwia Trojanowska, autorka będąca absolutną czarodziejką słowa, po raz trzeci zabrała mnie w podróż z dziewczyną, którą uwielbiam za jej siłę, chęć walki, charakter i realność, której brakuje innym bohaterkom literackim. Kaśka jest zwyczajną dziewczyną, ale jednocześnie prezentuje sobą coś, czego na próżno szukać w innych historiach! Sylwia Trojanowska pisze o polskiej młodzieży, o polskiej rodzinie, o polskich tradycjach... A to wszystko jest tak dobrze przedstawione, tak znane, prawdziwe, normalne, szczere. 
Ja osobiście w całej historii Kaśki upodobałam sobie dwie relacje: jej cudowną miłość z Maksem i przyjaźń z Zośką. Autorka tak zręcznie i zachwycająco przedstawiła specyfikę zarówno relacji przyjacielskiej pomiędzy dwoma dziewczynami, a także pierwszej miłości - tej wielkiej, pochłaniającej, prawdziwej i niezapomnianej.


Gdybym miał przestać istnieć, chciałbym ostatnie chwile spędzić w taki właśnie sposób.

Tylko najlepsze historie potrafią przyprawić mnie o taki uczuciowy paradoks, gdy jednocześnie chcę od razu pochłonąć finałowy tom, a z drugiej strony boję się tego, jak poradzę sobie po odczytaniu ostatniego zdania. 
Miałam ogromne oczekiwana względem "Szeptu wiatru". Właściwie byłabym gotowa wymienić po przecinku to, co chciałam znaleźć w ostatniej części. I to był mój błąd. Powinnam wiedzieć, że Sylwia Trojanowska z mistrzowską łatwością pokonuje postawione przez samą siebie wysokie poprzeczki. Autorka z nawiązką spełniła wszystkie moje oczekiwania. Co więcej, zafundowała mi taki emocjonalny huragan, który absolutnie mnie pokonał! Ze strachem i ekscytacją pędziłam do końca, a to, co spotkałam na tymże końcu było... porażające. Chyba tak mogę to określić. 
Sylwia Trojanowska szanuje czytelnika i jego uczucia, dlatego w ostatniej części przygód Kaśki Laski wyszła naprzeciw wszystkim oczekiwaniom, pytaniom i wątpliwościom, jakie ktokolwiek mógłby mieć. Za tą najpiękniejszą ze wszystkich trzech okładek kryje się zakończenie, które potrafi zdruzgotać emocjonalnie, doprowadzić do łez, rozbawić dzięki fenomenalnie wykreowanym bohaterom (pozdrowienia dla cioci Matyldy), zaskoczyć i wywołać przyspieszone bicie serca, przyprawić o niepokój, ale najważniejsze jest jedno... "Szept wiatru" nawet w ułamku procenta mnie nie rozczarował. Przeżyłam tę powieść bardzo mocno, bardzo fizycznie i emocjonalnie, ale nie żałuję żadnej sekundy spędzonej przy lekturze! 


Czasami nie warto rozumieć, czasami trzeba coś zaakceptować. Niektóre rzeczy dzieją się, pomimo iż wszyscy mędrcy wszechświata odrzucili je. Tak to już jest.

Autorka jest osobą bardzo inteligentną i potrafiącą grać na emocjach wręcz perfekcyjnie. Trzecia powieść z kolei udowadnia, że mamy tu do czynienia z najprawdziwszym i w pełni wykształconym talentem. Historia Kaśki dobiegła końca, ale ja już czekam na nowe powieści Sylwii Trojanowskiej i wiem, że będą perfekcyjnie nieidealne, czyli takie, jak być powinny. 
Bez najmniejszego zawahania i z sercem czystym niczym łza polecam Wam "Szkołę latania", "Blisko chmur" i "Szept wiatru". To mądra, pouczająca i motywująca powieść, która pomoże podnieść się z każdego emocjonalnego dołka. Napełnia serce nadzieją i siłą, której niejednokrotnie w życiu brakuje. Kaśka, Maks, Zośka, a nawet ciotka Matylda - każdy z bohaterów, jeśli tylko dacie im szansę, bez najmniejszego trudu wkroczy do Waszego serca i pozostanie tam na zawsze. 
Wiem, że do historii Kaśki będę wracać. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Być może, za kilkanaście lat, jeśli będę miała w przyszłości córkę, a ona wkroczy w trudny okres dojrzewania i będzie się zmagać z pierwszymi "wielkimi" problemami, wówczas polecę jej historię Kaśki i będę patrzeć, jak ta dzielna dziewczyna odmienia życie mojego dziecka. 
Moja ocena: 8/10


Dzięki temu ćwiczeniu na własne oczy zobaczyłam to, co czułam i to, co rozgrywało się we mnie. Rozpoczęłam odchudzanie, nie będąc z Maksem, ale kiedy on się pojawił, kiedy motyle zaczęły wirować w moich brzuchu, zmiana stylu życia przyszła łatwiej, szybciej. Nawet kiedy grzeszyłam, podjadając coś słodkiego, albo odpuszczałam trening, zawsze bez problemu wracałam do wytycznych Penelopy. Było to jakieś takie automatyczne, bo miałam zewnętrzną motywację, Maksa, dla którego chciałam się zmienić. Kiedy jednak go zabrakło, kiedy coś się skończyło, moja motywacja zniknęła. Na przystanku końcowym, na którym miałam być o czterdzieści kilo szczuplejsza, widziałam się tylko z nim. Tylko on się liczył.




Za możliwość przeczytania, rekomendowania i objęcia patronatem medialnym książki "Szept wiatru" serdecznie dziękuję autorce Sylwii Trojanowskiej i wydawnictwu Videograf.




***


Hej, hej! :) Znacie już Kaśkę Laskę? Jeśli nie, to czy planujecie rozpocząć z nią swoją przygodę? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! :) 



1 komentarz:

  1. Uwielbiam całą trylogię, ale ostatni tom szczególnie zapadł mi w pamięci, a zwłaszcza zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń