1/05/2017

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Boys From Hell" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Kiedy w grę wchodzą gorące uczucia, równie parne co teksańskie noce, nie liczą się konwenanse, lecz to, co jest sensem naszego życia.

Do małego miasteczka w Teksasie powraca osiemnastoletnia Anna - córka ambitnego polityka, od najmłodszych lat przebywająca w oddalonych od domu szkołach z internatem. Wkrótce spotyka na swojej drodze starszego od niej Jaxa - szefa motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell, osieroconego w wieku sześciu lat opiekuna rodziny. Młodzi kochankowie, oszołomieni namiętnością, początkowo nie dostrzegają chmur gromadzących się na horyzoncie... Czy siła miłości pokona dzielące ich granice i pozwoli na spełnienie marzeń? 














Tytuł: Boys from Hell
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 302

Ta recenzja nie będzie synonimem pieśni pochwalnej opisującej same zalety powieści "Boys from Hell". Niestety podczas lektury napotkałam kilka wad. Zapraszam na przedpremierową recenzję najnowszej książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej!

Agnieszka Lingas-Łoniewska jest bestsellerową autorką licznych książek łączących ze sobą sensację i romans. Uwielbia zwierzaki, jest fanką zespołu "Within Temptation" i wielu innych, tworzących mocniejszą muzykę. Prowadzi  dla fanów grupę na Facebooku, która określa się mianem "Sekty Agnes". Promuje twórczość polskich autorów i prowadzi blog z recenzjami.

Młodziutka Anna, córka burmistrza teksańskiego miasteczka, wraca do domu ze szkoły z internatem, by rozpocząć naukę w publicznej szkole. Chociaż ona nie zna nikogo, to ją znają wszyscy, więc zaaklimatyzowanie się w nowym otoczeniu nie przychodzi jej łatwo. Pewnego dnia, w wyniku mało przyjemnych wydarzeń, na jej drodze staje Jaxon - harleyowiec i szef grupy motocyklistów o nazwie Boys from Hell. Jest dla niej wybawicielem i otwiera jej oczy na całkiem nowy świat. 

Jak do tej pory przeczytałam tylko dwie książki autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - moją przygodę z twórczością autorki rozpoczęłam od "Skazanych na ból", a drugie spotkanie nastąpiło właśnie przy okazji "Boys from Hell". W "Skazanych" bardzo mocno zirytowało mnie to, że relacja między bohaterami po prostu zerwała się do biegu, jak gdyby znali się całe życie, chociaż tak nie było. Niestety w "Boys from Hell" pojawia się ten sam problem... Bohaterowie poznali się zaledwie dziesięć minut wcześniej, a już powstała między nimi pewna zażyłość, która dla mnie była bardzo, ale to bardzo pozbawiona realizmu. W normalnym życiu się tak nie dzieje. 
Mamy tu do czynienia z jednym z najpopularniejszych schematów, który określa się mianem "bad boy i szara myszka". O ile Jax został naprawdę dobrze wykreowanym i dopracowany, bo autorka nadała mu takich magnetycznych, słodko-gorzkich cech, które osobiście uwielbiam, to Anna była do bólu głupia i tak bezmyślna, jak bezmyślna bynajmniej nie powinna być osiemnastolatka. Jej bezustanne wydumane problemy bardzo mnie irytowały, więc całą siłą woli starałam się skupiać na postaci Jaxa i tym, co się z nim łączyło i było niezależne od Anny. 
Bardzo denerwowała mnie pewna "przypadłość" w stylu autorki, a mianowicie notorycznie pojawiające się określenia typu "wysoki mężczyzna" i "drobna blondynka". Nie wiem, jak dla Was, ale mi wystarczy raz czy dwa wspomnieć, że bohater jest wysoki, a bohaterka ma drobną budowę ciała i blond włosy. Nie potrzebuję przypomnienia co kilka stron...


Pomyślał, że pozory mogą mylić i nic nie jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać. I ta dziewczyna, chociaż wyglądała jak milion dolarów i zachowywała dystans do wszystkich i do wszystkiego, była osobą o ciepłym i spragnionym miłości sercu. 

Pomimo szeregu wad pragnę zaznaczyć, że powieść naszpikowana jest dobrymi, intrygującymi, błyskotliwymi i charakternymi dialogami, które niejednokrotnie bawiły, wzruszały i szarpały emocjonalne struny. Pomimo beznadziejnej głównej bohaterki doceniłam także to, że autorka wytyczyła jasną granicę w sposobie bycia i myślenia pomiędzy dwudziestokilkuletnim Jaxem, a osiemnastoletnią Anną. Ich mentalność i sposób postrzegania świata był diametralnie inny, przez co jeszcze bardziej uwydatnia się to, dlaczego nie da się nie uwielbiać Jaxa. 
Powieść zbudowana została na schemacie, ale pomimo tego miałam nadzieję, że pojawi się pazur, który doda mi dreszczyku emocji. Faktycznie, autorka po wielu scenach przereklamowanego i mdłego romantyzmu, nareszcie postanowiła ruszyć z kopyta! I zrobiła to w prawdziwie genialny sposób, bo ostatnie sześćdziesiąt stron książki absolutnie mnie zachwyciło i sprawiło, że z zapartym tchem i szaleńczą prędkością pędziłam do końca, gdyż nie mogłam się oderwać! 
Agnieszka Lingas-Łoniewska "siedzi w pisaniu" już na tyle długo, że wie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze. I rzeczywiście, powieść jest dobra. Uważam, że te osoby, które mają ją przeczytać, to i tak to zrobią, a ja w żadnym razie nie odradzam Wam tej lektury. Nie męczyłam się, nie był to czas stracony, a to jest moim zdaniem najważniejsze. Przede mną jeszcze "Dzikuska", więc przekonam się, jakie będą moje nastroje po trzeciej książce spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.
Moja ocena: 7/10 


(...) jestem chłopcem z piekła, więc daleko mi do gwiazd.





Za możliwość przedpremierowej lektury bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res.



PREMIERA: 02.02.17 r.

***


Hej, hej! :) Więc teraz jestem ciekawa... kto z Was zna i lubi twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, a kto dopiero planuje sięgnąć po jakąś książkę tej autorki? Dajcie znać w komentarzach. :) 

6 komentarzy:

  1. To śmieszne jak dwie osoby potrafią mieć zupełnie inne zdanie na temat książki. Ja mam jeden drobny zarzut, ale zupełnie inny niż ty. Więcej przeczytasz u mnie może jutro, bo tekst juz napisany ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię twórczość tej autorki. Sporo jej książek mam już za sobą. Tą rówież planuje przeczytac

    OdpowiedzUsuń
  3. Z opisu książka przypomina takie typowe fanfiction :) Ale wierzę, że w środku jest intrygująca, więc na pewno pomimo kilku wad po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rowniez zaczęłam swoją przygodę z tą autorką od ,, Skazanych na ból" i moje odczucia były pozytywne, wiec po tą rowniez mam zamiar sięgnąć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam dwie książki pani Lingas-Łoniewskiej i raczej jestem na nie. Ostatnio oczekuje od literatury nieco więcej, więc... Poza tym, ja tak nie lubię, kiedy relacja zaczyna sie od razu od wielkiej miłości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem Sekciara i książki pani Agi bardzo lubię i oczywiście książka już zamówiona

    OdpowiedzUsuń