1/26/2017

[RECENZJA] "Gracz" - Vi Keeland

Niektórzy faceci są po prostu bezczelni. Aroganccy, zawadiaccy i pewni siebie w ten niezwykle irytujący sposób, który kojarzy każda kobieta. Taki właśnie jest Brody Easton. Typowy gracz – przystojny, szalenie męski, a niezły tupet to jego drugie imię. Z przyjemnością i premedytacją bierze udział w grze, w której stawką jest dziki seks. Krótkoterminowy cel? Panienka do łóżka.
Delilah to początkująca dziennikarka sportowa, która po raz pierwszy spotyka Brody’ego w męskiej szatni. Zawodnik jeszcze przed rozpoczęciem wywiadu zdecydował się odsłonić wszystkie karty. I to dosłownie. Nieprzewidywalny i bezpruderyjny zrzucił przed nią ręcznik przepasający jego biodra. Trudno stwierdzić czy liczył na flirt, czy po prostu chciał zaliczyć. Wiadomo jednak , że Brody się nie patyczkuje. Znajomość rozpoczęta w taki sposób może potoczyć się różnie.
Fani gorącego romansu sportowego będą zachwyceni. Strony „Gracza” iskrzą od chemii między głównymi bohaterami. Delilah nie jest zbyt zasadnicza, ale jednej reguły trzyma się twardo – nie umawia się z graczami. Jednak Brody ma wobec niej inne plany. Męska duma nie pozwoli mu tak po prostu odpuścić.
Kto odniesie zwycięstwo w tej piorunującej rozgrywce? Zawodowy gracz czy opierająca się jego urokowi dziennikarka?




Tytuł: Gracz
Autor: Vi Keeland
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 392

Obok takiej okładki nie sposób przejść obojętnie! Piękne męskie ciało i opis od początku sugerowały mi mocną, gorącą i namiętną opowieść o pewnej odważnej dziennikarce i bezczelnym sportowcu. Zastanawiałam się, co takiego ma w sobie ta historia, że polskie blogerki książkowe tak bardzo walczyły o jej wydanie. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury recenzji! 

Vi Keeland jest autorką bestsellerów "The New York Timesa". Mieszka w Nowym Jorku z mężem i trójką dzieci. Jej książki tłumaczone są na dwanaście języków i sprzedały się w milionie egzemplarzy. 

Delilah jest dwudziestosześcioletnią początkującą dziennikarką sportową, która otrzymuje zadanie przeprowadzenia wywiadów z zawodnikami drużyny New York Steel. Gdy staje twarzą w twarz z słynnym rozgrywającym Brodym Eastonem, on postanawia utrudnić jej zadanie i staje przed nią kompletnie nagi. Od tej pory Brody kieruje swój radar w jej kierunku, a Delilah musi zrobić wszystko, żeby tylko nie dać mu się zaciągnąć do łóżka...


Przeczytaliście opis fabuły i pewnie pomyśleliście sobie, że jest to kolejna namiętna historyjka, gdzie główni bohaterowie będą myśleć tylko o seksie, prawda? Cóż, nic bardziej mylnego! 
Początkowo poznajemy Brody'ego, jako piekielnie seksownego rozgrywającego, który ma każdą kobietę na skinienie palca, myśli tylko o seksie i jest całkowicie zapatrzonym w siebie dupkiem. Do tego dochodzi Delilah, czyli jedyna istota płci żeńskiej, która jest w stanie oprzeć się się urokowi tego Adonisa. Schemat? Tak, ale tylko pozornie.

Tak bardzo jej nienawidziłem, ale nie potrafiłem przestać jej kochać.

Pod seksowną okładką oraz typowym i przewidywalnym zarysem fabuły kryje się naprawdę poruszająca historia. Delilah nie jest kolejną bohaterką stworzoną na modłę popularnej Any Steele. Vi Keeland stworzyła świadomą swojego ciała, błyskotliwą i zabawną kobietę, która potrafi o siebie walczyć i nie brakuje jej ciętych ripost w skrajnie niekomfortowych sytuacjach. Natomiast Brody to taki playboy, ale tylko powierzchownie. Ten mężczyzna jest gwiazdą, która lśni i zniewala, lecz pod powłoką pięknego ciała skrywa się osoba z niełatwą przeszłością, zasklepionymi ranami, mnóstwem złych wspomnień i obawami odnośnie przyszłości. Nawet jeśli jego zuchwałość przy pierwszym poznaniu nie robi dobrego wrażenia, to im dalej w fabułę, tym Brody staje się bardziej ludzki. Łatwo ulec jego urokowi, łatwo dać się pochłonąć jego magnetyzmowi.
Historia absolutnie wciąga i to od pierwszej chwili! Znajomość głównych bohaterów zaczyna się w momencie mocnym i kontrowersyjnym, bo przecież przystojny bohater obnaża się dla zabawy przed młodą kobietą. Nie sposób się oderwać, bo ta słodko-gorzka historia wypełniona jest też mnóstwem zabawnych momentów, które nie pozwalają wyjść czytelnikowi z zachwytu! 

Kobiety zawsze kochały Brody'ego. Był przystojny, był profesjonalnym sportowcem i podziwiała go cała Ameryka. Nie dało się go nie lubić. Dodać do tego jego ogromną pewność siebie i to, że potrafił sprawić, by kobieta czuła się najważniejszą osobą na świecie, i nic dziwnego, że wszystkie się za nim uganiały. Ale dla mnie nie to liczyło się najbardziej. Chodziło o to, jaki był - a był najbardziej oddaną osobą na świecie - i to dlatego nie zdołałam o nim zapomnieć. Gdy on kochał, to kochał bardzo mocno i nic nie mogło stanąć mu na drodze. 

Brody i Delilah nie są jedynymi ważnymi postaciami w tej powieści. Im dalej brnie się w historię, tym istotniejsza staje się jeszcze jedna osoba. Autorka zastosowała bardzo mocny emocjonalny zabieg. Pozwoliła czytelnikowi dobrze poznać Delilah i Brody'ego, a gdy właściwie zdążyłam sobie o nich wyrobić zdanie, to wówczas do tej emocjonalnej gry dołączył ktoś jeszcze. I tę trzecią osobę również mogłam poznać, a przy tym także polubić... Wbrew sobie, wbrew temu co podpowiadało mi serce. 
Pod ogólnym zarysem lekkiej i naszpikowanej erotyzmem historyjki kryje się opowieść o trudnej przeszłości, pozornie lekkiej teraźniejszości i świetlanej przyszłości, która jednak wcale nie jest taka pewna. Nie mamy tu do czynienia z notorycznym seksem, sztywnymi uniesieniami i głupimi bohaterami. To bardzo kobieca powieść, emocjonalna i angażująca, która zafunduje Wam wybitnie przyjemny wieczór (ewentualnie dwa). Uwierzcie mi, Brody Easton jest mężczyzną, którego chcecie poznać! 
Moja ocena: 9/10 

Tak wiele nauczyłaś mnie w ciągu ostatnich lat. By nigdy się nie poddawać. By kochać kogoś, kto jest tego wart, ze wszystkimi jego wadami. Ale nauczyłaś mnie również jednej rzeczy, której teraz najbardziej potrzebuję - gdy życie powala cię na ziemię, wstań i rozejrzyj się za jedną pozytywną rzeczą, bo zawsze jakaś będzie. I trzymaj się tej dobrej rzeczy. 




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Kobiece.



***

Lubicie takie pozornie schematyczne historie, które okazują się być czymś znacznie lepszym? Macie ochotę sięgnąć po "Gracza"? A może już czytaliście? Dajcie znać w komentarzach. :) 


8 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa tych zabawnych momentów. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i jestem tą historią zauroczona <3 Już z nieciepliwością czekam na kolejną powieść tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po tej recenzji sięgnę po Gracza na pewno.
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemna i lekka pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna recenzja :) mam już Gracza w domu,czeka na przeczytanie jak wiele innych ciekawych pozycji...szkoda,że doba nie jest dłuższa :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazwyczaj książki erotyczne mają głębokie podłoże psychologiczne, więc prawdopodobnie sięgnę po tą książkę z jeszcze większą przyjemnością. Nie tylko z powodu Twojej zachęcającej recenzji. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze tej powieści, ale chyba muszę to zmienić, bo trafiłam na ogrom pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Buuu, do mnie nie doszła. :(
    Ale to nic nabyłam na Legimi i już zacieram rączki na myśl o lekturze. ;)

    OdpowiedzUsuń