02.01.2017

[RECENZJA] "Garść pierników, szczypta miłości" - Natalia Sońska

Rozgrzej się herbatą z miodem… czujesz, jak pachną pomarańcze i goździki?
Hanna to nowoczesna kobieta, która poświęca wszystko budowaniu kariery. Zraniona przed laty, postanawia, że już nigdy więcej się nie zakocha. Miłość to dla niej staromodny przeżytek, a relacje z mężczyznami opiera na przelotnych romansach. Do czasu.
Wiktor to człowiek sukcesu, który szturmem wdziera się w życie Hanki. Kobieta wkrótce przekonuje się, że jest nie tylko przystojny i czarujący, ale także troskliwy i opiekuńczy. Kiedy Hanka ulega rodzinnej atmosferze przy wspólnym wypiekaniu pierników, coraz trudniej jej poprzestać na niezobowiązującej relacji.
Jakby tego było mało, popada w konflikt ze swoją przełożoną, której mąż jest jej dawnym ukochanym. Czy przeszłość stanie na drodze do szczęścia?
„Garść pierników, szczypta miłości” to doskonały przepis na zimową opowieść o poszukiwaniu szczęścia. Spróbujesz?








Tytuł: Garść pierników, szczypta miłości
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 364


Zimowy i świąteczny czas rządzi się swoimi prawami. Te prawa dotyczą także książek. Powieści ze świętami w tle powinny być ciepłe, urocze, przyjemne. Przed (już) zeszłorocznym Bożym Narodzeniem postanowiłam sięgnąć po debiut Natalii Sońskiej. Co zostało opakowane w tę przepiękną okładkę? Zapraszam do przeczytania recenzji! 

Natalia Sońska urodziła się 27 czerwca 1993 roku. Mieszka w Rzeszowie i tam studiuje. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią "Garść pierników, szczypta miłości". Obecnie w jej pisarskim dorobku znajdują się jeszcze dwie powieści: "Mniej złości, więcej miłości" oraz "Obudź się, Kopciuszku". 

Hanna jest kobietą niezależną i twardo stąpającą po Ziemi. Pracuje w magazynie "Pearl", ale nie do końca czuje się spełniona zawodowo. Dawno przestała marzyć o prawdziwej miłości. W wyniku koleżeńskiej i nieformalnej zamiany zadań z koleżanką z pracy na jej drodze staje niejaki Wiktor. Od dnia jego poznania wszystko się zmienia...


Tak pięknie i starannie wydana powieść niewątpliwie zobowiązuje. Od dawna szykowałam się do rozpoczęcia przygody z Natalią Sońską i postawiłam na "Pierniczki". Nawet teraz nie potrafię wyjść z podziwu dla talentu i umiejętności autorki. Nie mogę uwierzyć, że ta przepiękna, ciepła i bardzo świąteczna powieść naprawdę jest debiutem. 
Pierwszym, co zwróciło moją uwagę podczas lektury, to styl, który był bardzo lekki, przyjemny w odbiorze, płynny i przede wszystkim plastyczny, dzięki czemu nie trzeba było wysilać wyobraźni, żeby znaleźć się tam, gdzie chciała czytelnika zabrać Natalia Sońska. 
Częstą bolączką autorów (i to nie tylko debiutujących) są bohaterowie, którzy bywają irytujący, niedopracowani, papierowi i źle wykreowani. W tej powieści tego po prostu nie ma. "Garść pierników, szczypta miłości" opowiada historię pieczołowicie dopracowaną i obmyślaną tak, by wszystko grało, jak w dobrze naoliwionej maszynie. Jeśli lektura danej powieści ma sprawiać przyjemność, to niewątpliwą koniecznością jest obdarzenie przez czytelnika sympatią głównego bohatera lub bohaterkę. Ja Hanię pokochałam! Genialna, wygadana, zadziorna, mocna kobieta, która potrafiła o siebie zadbać i nie dawała sobie w kaszę dmuchać! Miała w sobie tyle ikry, że mogłaby się nią dzielić z bohaterkami innych książek, które swą bezbarwnością usypiają wręcz boleśnie. 

Bogactwo mierzy się bowiem wielkością duszy, a nie grubością portfela...

Oprócz Hani była też Kinga, która absolutnie i całkowicie zdobyła moje serce! Tak bardzo się cieszę, że Natalia Sońska postanowiła opisać jej historię w "Mniej złości, więcej miłości". Do tego jest Marek, czyli mężczyzna nadający niezwykłego smaczku powieści i wreszcie wisienka na torcie, czyli jedyny w swoim rodzaju, magnetyczny i zachwycający Wiktor! Wspaniali bohaterowie, niesamowite charaktery, cudowne osobowości! 
Nie spodziewałam się, że książka tak mnie wciągnie. Zabrałam się za lekturę i dość szybko zrozumiałam, że nie będę w stanie się od niej oderwać dopóty, dopóki nie przeczytam ostatniego zdania. Uzależniły mnie te emocje, to ciepło, ta dynamika, te osobowości. Książka świetnie obrazuje życie w wielkim mieście, elegancję będącą nieodłącznym elementem pracy w redakcji gazety. Specyfika fabularnego tła idealnie współgrała z kalejdoskopem najróżniejszych sytuacji i dialogami, które rozbawiały do łez, wzruszały, wzburzały. Natalia Sońska zadbała o detale, dopilnowała, by fabularne niuanse nie zaburzyły postrzegania stworzonej przez nią historii. 
Chociaż to powieść obyczajowa, która w pewnym stopniu traktuje o świętach, to pojawiają się zaskakujące komplikacje w życiu bohaterów, a zakończenie jest absolutnie niespodziewane i genialne! 
"Garść pierników, szczypta miłości" to powieść, która jest debiutem, ale prezentuje niesamowicie wysoki poziom i przewyższa swoją jakością większość książek z swojego gatunku. Piękna historia, wspaniali bohaterowie, zaskoczenia, dynamika, cudowna atmosfera świąt... To wszystko składa się na powieść, która całkowicie i nieodwracalnie zdobyła moje serce! Jestem dumna z tego, że kolejna rodzima autorka udowodniła, jak piękne mogą być książki naszych autorów! Polecam absolutnie wszystkim!
Moja ocena: 9/10

Ta miłość była jak taniec zatraconych, odnajdujących właśnie swoje miejsce w życiu - miejsce u boku tej drugiej osoby. 





***

Hej! Oto pierwsza recenzja w Nowym Roku! Wiem, że spóźniona, ale niewątpliwie tak samo szczera. :) Czytaliście "Pierniczki"? A może dopiero macie zamiar? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. :) 


11 komentarzy:

  1. Ta książka ma przepiękną okładkę. Mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po tę książkę raczej nie sięgnę, bo nie przepadam za literaturą obyczajową i po prostu mam też wiele innych zaległych książek na półkach. Poza tym wydaje mi się, że taką książkę lepiej czytać w okolicy świąt, no a święta już się skończyły i przez to powieść mogłaby stracić na swojej klimatyczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam ją w grudniu i jak najbardziej trafiła w moje gusta

    OdpowiedzUsuń
  4. Również czytałam tę książkę przed Świętami :) Jestem wielką fanką Wiktora. ;) Drażniła mnie miejscami narracja, momentami autorka była zbyt szczegółowa. Jednak jeśli wziąć pod uwagę, że to debiut, a Natalia Sońska to młoda dziewczyna: jestem bardzo na tak!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to miło, że główna bohaterka jest kobietą z jajami, a nie jakąś sierotką Marysią - to od razu sprawiło, że zapragnęłam tę książkę przeczytać :D Lubię obyczajówki, zwłaszcza w tak ciepłych klimatach. No i okładka jest przeurocza!
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Także zapisałam sobie już dawno tę książkę. Będę na nią polowała...Albo może dostanę od kogoś w prezencie?
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jej Obudź się, Kopciuszku i mile wsponam czas spędzony z nią. Planuję sięgnąć po jej wcześniejsze powieści. Myślę, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam, aż będzie dostępna w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się pod Twoją recenzję w zupełności. Uwielbiam twórczość Natalii. Widać, że pisze sercem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta okładka powala! Jest przepiękna, a zawartość zapowiada się równie pięknie. Rozważam jej kupno i może nawet uda mi się ją przeczytać w najbliższym czasie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kuszą mnie książki tej autorki. Może sięgnę po którąś z nich przy kolejnych świętach? :)

    OdpowiedzUsuń