30.04.2016

[RECENZJA] "Radość kwiatów" - Eleri Fowler

Wejdź do zaczarowanego ogrodu!
Zauroczą cię wyrafinowane, a zarazem pełne naturalnego piękna ilustracje do kolorowania autorstwa Eleri Fowler, dopełnione inspirującymi cytatami. Pąki i kwiaty w rozkwicie, myśli Thoreau i wiersze Emily Dickinson – wszystkie zakątki cudownego ogrodu ożyją dzięki twojej kreatywności. Wędruj strona po stronie, pozwól się ponieść fantazji, nie bój się eksperymentować. Stwórz ogród twoich marzeń!



Tytuł: Radość kwiatów
Autor: Eleri Fowler
Liczba stron: 96
Wydawnictwo: Harper Collins Polska

Kolorowanki antystresowe opanowały świat lotem błyskawicy. Nagle kolorować zaczęli wszyscy... starsi i młodsi, dzieci i dorośli, chłopcy i dziewczyny. Kolorowanki z budynkami, kwiatami, z "Gry o Tron" i "Harry'ego Pottera" - jest tego mnóstwo. Ja sama także dałam się porwać manii ożywiania obrazków za pomocą kredek i z radością przyznaję, że dołączyłam do grona wielbicieli spędzania wolnego czasu w taki sposób. 

Kolorowanka "Radość kwiatów" zwróciła moją uwagę dzięki przepięknej okładce, ale zapewniam, że żaden obrazek w Internecie nie jest w stanie oddać piękna tej książki. Tytuł się mieni, czuć wypukłości, gdy przejdzie się palcami po okładce... Cudo! 
Mój zachwyt sięgnął zenitu, gdy zajrzałam do środka. Przepiękne wzory, które zachwyciły mnie od razu, choć jeszcze nie zostały ożywione przeze mnie kolorami. Wiosenne kombinacje kwiatów i liści, a do tego motyle i ptaki... Coś niesamowitego! Każdy obrazek otwiera przed nami możliwość setek, jeśli nie tysięcy kombinacji na to, jak połączyć kolory, którymi dysponujemy. 

28.04.2016

[RECENZJA] "Tetragon" - Thomas Arnold

Syn wiceszefa policji znika w podejrzanych okolicznościach, a na miejscu domniemanej zbrodni technicy znajdują ślady jego krwi. Rozpoczyna się pozornie typowe śledztwo, które szybko spowija mgła niejasności, gdy na jaw wychodzą dziwne zachowania Erica McAleera oraz tożsamość mężczyzny, z którym spotkał się tuż przed zniknięciem. Podczas przeszukania mieszkania, James Adams – detektyw z wydziału zabójstw w Cleveland – znajduje dziwnego, martwego owada. Niecodzienne odkrycie postanawia skonsultować z entomologiem, który uświadamia mu, że przypadki nie istnieją.
W tym samym czasie młodszy kolega Adamsa zza ściany – detektyw David Ross - zostaje przydzielony do zbadania zwłok porzuconych w kolejowym magazynie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara nie żyła już od kilku miesięcy, ale nikt nie potrafi wyjaśnić, jak się tam znalazła. Podczas sekcji patolog znajduje w ciele nieboszczyka szereg toksyn, które składem przypominają jad pewnego pajęczaka.
Detektywi nie przypuszczają, że z dnia na dzień pozostaje coraz mniej czasu, a każdy ich krok jest poddawany skrupulatnej analizie. Nie mają też pojęcia, o jaką stawkę toczy się gra, w którą ktoś każe im grać. Dopiero po zniknięciu samego kapitana - Arthura Goldwyna – wszyscy zaczynają zadawać sobie pytanie: co tak naprawdę się dzieje?




Tytuł: Tetragon
Autor: Thomas Arnold
Wydawnictwo: Vectra
Liczba stron: 406


Thrillery i kryminały to takie dwa gatunki literackie, które uwielbiam, bo zawierają w sobie wszystkie najlepsze elementy: tajemnicę, zwroty akcji, dreszczyk grozy. "Tetragon" to powieść, która łączy w sobie istotne elementy thrillera i kryminału. Jak mogłabym się temu oprzeć?

Thomas Arnold to pseudonim autorki Arnolda Płaczka. Autor urodził się w 1985 roku w Rybniku. Ukończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. W 2013 roku ukazała się jego debiutancka powieść pt. "Anestezja". Najchętniej sięga po powieści sensacyjne, przygodowe, kryminały oraz thrillery, a jego ulubionymi pisarzami są min. Dan Brown, Harlan Coben czy James Patterson. 

W dziwnych i niejasnych okolicznościach znika syn wiceszefa policji. Na miejscu potencjalnej zbrodni technicy znajdują tylko ślady krwi. Sprawa owiana jest tajemnicą i zbyt wieloma znakami zapytania, a dziwne niuanse w zachowaniu osób znających zaginionego tylko utrudniają wyjaśnienie zagadki. Jak by tego było mało w mieszkaniu zostaje znaleziony dziwny, martwy owad, potencjalnie niezwiązany ze sprawą. Pytania mnożą się, a liczne poszlaki prowadzące w różnych kierunkach w pewnym momencie zbiegają się w jednym, zaskakującym dniu i miejscu... 

26.04.2016

[RECENZJA] "Konsekwencje pożądania" - Aleatha Romig


Zaprosił ją na randkę. Z tego spotkania już nie wróciła… Claire Nichols budzi się w luksusowej sypialni. Przypomina sobie, że została porwana. Zdenerwowana i przestraszona zaczyna walkę o przetrwanie… Od teraz jej życie zależy od zamożnego, czarującego, wspierającego organizacje charytatywne, biznesmena, Anthony’ego Rawlingsa. Jednocześnie, jak się okazuje – groźnego, uwielbiającego sprawować nad wszystkim kontrolę, porywacza. Anthony jednak nie przewidział siły miłości i namiętności, które potrafią połączyć ludzi w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach. Jak potoczą się losy porywacza i ofiary połączonych pożądaniem?













Tytuł: Konsekwencje pożądania
Autor: Aleatha Romig
Wydawnictwo: PASCAL
Liczba stron: 480


Kolejne powieści z nurtu literatury erotycznej zawsze stanowią intrygującą zagadkę, bo czytelnik za każdym razem zadaje sobie pytanie, jaka historia została przedstawiona tym razem. Opis "Konsekwencji pożądania" zaintrygował mnie niesamowicie, bo zapowiedział mi historię o dwójce ludzi, którzy nie spotkali się przez przypadek... Wszystko było zaplanowane. On - oprawca. Ona - ofiara. A między nimi wszystko co złe, więc jak to mogło prowadzić do miłości? 

Aleatha Romig urodziła się 19.07.1965 roku w stanie Michigan. Obecnie mieszka w stanie Indiana wraz z mężem i trójką dzieci. Ukończyła Indiana University, a z zawodu jest higienistką stomatologiczną. Została pisarką, gdy wypuściła w świat pierwszy tom serii erotycznej pt. "Consequences". 

Claire Nichols pracuje jako barmanka. Jest zwyczajną, młodą kobietą, którą pewnego dnia na randkę zaprasza bogaty, czarujący i wpływowy mężczyzna - Anthony Rawlings. Z tego spotkania Claire już nie wraca, ale budzi się w pięknej sypialni i zdaje sobie sprawę, że stała się więźniem mężczyzny z którym poszła na spotkanie. Od tej pory żyje w zamknięciu, a jej życie, ubiór i zachowanie kontrolowane są przez Anthony'ego. Czy nienawiść i okrucieństwo mogą przerodzić się w miłość? 

23.04.2016

[CYKL] Co Ci powiedzą?!: Bloger vs. cała reszta


Hej! :) W ostatnim czasie było tak dużo recenzji, więc dziś zapraszam na nowy cykl, taki z przymrużeniem oka, na rozluźnienie. :)
"Co Ci powiedzą?!" to nowa seria postów, które będą się od czasu do czasu na blogu pojawiać. O co chodzi? W każdym poście będę przedstawiać reakcje ludzi stroniących od książek względem tych, którzy czytają, czyli Nas. :) Cykl nie ma na celu ośmieszania i pokazywania wyższości czytających nad nieczytającymi! Pewne sytuacje pochodzą z mojego własnego doświadczenia, więc wyssane z palca również nie są. Zapraszam i upraszam, by do wpisu podejść na całkowitym luzie. ;) 

BLOGER VS. CAŁA RESZTA

21.04.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Tylko ty" - Federico Moccia


Nicco postanawia odnaleźć Anię, polską turystkę, którą poznał w Rzymie i w której się zakochał. W podróży towarzyszy mu jego najlepszy przyjaciel, Gruby. Przed wyjazdem udaje im się zdobyć warszawski adres Ani, który jednak okazuje się nieprawdziwy. Zamiast Ani mieszka tam para sympatycznych gejów. Na szczęście w centrum miasta natrafiają na wielki baner reklamowy z Anią w roli modelki. Tak Nicco dowiaduje się, czym zajmuje się jego ukochana i jak bardzo jest znana w Polsce. Poznani wcześniej geje, sami pracujący w środowisku agencji reklamowych, pomagają im odnaleźć agentkę Ani. Okazuje się nią przebojowa Klaudia, dla której z miejsca traci głowę Gruby. Klaudia ma dla Ani ważny kontrakt reklamowy do omówienia i podpisania i w tym celu wyrusza do Krakowa, gdzie mieszka dziewczyna, a wraz z nią Gruby i Nicco.








Tytuł: Tylko ty
Autor: Federico Moccia
Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 318


"Trzy metry nad niebem" to historia, która skradła moje serce już kilka lat temu. Wraz z głównymi bohaterami pokochałam także twórczość Federico Mocci, który nie obniżył swoich lotów w "Tylko ciebie chcę". Wyczułam lekki spadek formy w "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie", lecz wszelkie zachwyty powróciły podczas lektury "Chwili szczęścia". Niesamowicie ucieszyłam się na możliwość przeczytania kontynuacji o przygodach Nicco i Ani - polskiej turystki, którą główny bohater poznał w Rzymie. Jak wypadło ponowne spotkanie z bohaterami "Chwili szczęścia" w drugiej części ich historii, czyli "Tylko ty"?

Federico Moccia urodził się w 1963 roku. Włoski pisarz, scenarzysta filmowy i telewizyjny, który swoją debiutancką powieścią, czyli "Trzy metry nad niebem" osiągnął niebywały sukces, a wszystkie kolejne doczekały się filmowych ekranizacji. W Polsce sprzedaż jego tytułów osiągnęła pułap 300 tysięcy egzemplarzy. 

Nicco poznał Anię, gdy spędzała wakacje w Rzymie. Dziewczyna zdobyła jego serce, a następnie wróciła do kraju i pozostawiła po sobie tylko warszawski adres. Chłopak wraz ze swoim kochliwym i rezolutnym przyjacielem Grubym, wyrusza do Polski, by odnaleźć ukochaną. Tam dowiaduje się, że adres z Warszawy jest już nieaktualny, a jej wielki baner uświadamia mu, że Ania jest znaną w swoim kraju modelką. Rusza jej tropem i idąc za głosem serca, postanawia ją odnaleźć...

19.04.2016

[POST SPECJALNY] Reakcja na... trailer filmowy do "Ugly love"


Hej, hej! :) Dziś zapraszam na drugi post z serii "Reakcja na...". Dowiecie się, jakie emocje towarzyszyły mi podczas premierowego oglądania trailera do zapowiadanej ekranizacji bestsellerowej (cudownej!) powieści Colleen Hoover pt. "Ugly love", której premiera miała miejsce w ubiegłym tygodniu. :)
Wiadomo już, że w rolę Milesa Archera wcieli się piekielnie przystojny Nick Bateman - kanadyjski aktor, scenarzysta i model. Nie da się ukryć, że wizualnie jest idealny do tej roli. :)


Zapraszam!

15.04.2016

Pierwsze urodziny Porozmawiajmy o książkach + ROZDANIE!


Cześć. :) Dziś jest absolutnie wyjątkowy dzień. Dokładnie rok temu, bo 15 kwietnia 2015 roku powstał blog Porozmawiajmy o książkach. A jak to było tak dokładnie, od początku? ;)


Pomysł na założenie bloga zrodził się w mojej głowie na kilka miesięcy przed podjęciem działania. Czytałam namiętnie blog Kasi z "Co warto czytać?" i autentycznie spodobała mi się możliwość pisania recenzji, a przede wszystkim dzielenia się emocjami po przeczytanej lekturze z innymi. Bo z tym to u mnie, prywatnie, jest do dziś ogromny problem. Jestem jednym z niewielu książkoholików w mojej okolicy, dlatego często, gdy emocje buzowały we mnie po przeczytanej powieści, musiałam gadać do lustra, by to z siebie wyrzucić.
Postanowiłam założyć bloga właśnie o takiej, a nie innej nazwie; pełnym frustracji i nadziei zawołaniu: "Dalej, porozmawiajmy o książkach!". Początkowo po prostu zarezerwowałam sobie adres, by nikt mi go nie podkradł. Nieobrobiony, pusty blog tkwił sobie w sieci i nie wadził nikomu (nie no, może jednak wadził komuś, kto chciał zaklepać ten adres, a nie mógł - o ile ktoś taki w ogóle był), a po jakimś miesiącu bez jakiegokolwiek działania po prostu... usunęłam go. Brak logiki, wiem, ale tak właśnie to wyglądało.
Wówczas nadszedł tydzień od 13-17 kwietnia. Było to jak reakcja łańcuchowa, bo jedno wydarzenie pociągnęło za sobą kolejne. Już w poniedziałek 13 kwietnia wiedziałam, że będzie to najprawdopodobniej jeden z najgorszych tygodni w moim życiu. To właśnie ten dzień był pierwszym przełomem, gdyż zdecydowałam się zostać wegetarianką. Ogrom kontrowersji w rodzinie, wśród znajomych. Niekończące się ostrzeżenia, pytania, wątpliwości. Nie to było najgorsze... Jako, że przejście na wegetarianizm zbiegło się mniej więcej w czasie z moim widocznym schudnięciem, to wszyscy grupowo zaczęli twierdzić, że nie jem mięsa, bo chcę schudnąć. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Swoje odchudzanie zakończyłam pół roku temu, bo po długiej batalii i zrzuceniu 17 kg wreszcie czuję się ze sobą dobrze. A wegetarianką nadal jestem. I będę. Do końca życia. Dlaczego? Bo wegetarianizm nie jest dietą. Jest stylem życia. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym na nowo pić mleko od krowy, zamiast sojowego, czy spożywać jajka, bądź sery, zamiast tofu. Myśl, że zwierzęta nie są krzywdzone przeze mnie i dla mnie sprawia, że moje życie stało się piękniejsze i lepsze. A dodatkowo o wiele smaczniejsze. :)
W środę 15 kwietnia zasiadłam do komputera z jasnym i wyraźnym zamiarem. Przez blisko cztery godziny siedziałam i pracowałam zawzięcie, by wreszcie stać się posiadaczką bloga Porozmawiajmy o książkach. Wiedziałam, że jedynym lekiem na mój smutek mogą być książki. Blog powstał, ja napisałam pierwszy post z nadzieją, że będzie to skuteczne oderwanie od zmartwień. 
W piątek 17 kwietnia nadszedł dzień, który już zawsze będzie dla mnie dniem rozstania, tęsknoty i smutku. W jeden tydzień miały miejsce trzy ważne w moim życiu wydarzenia. Chociaż powstanie bloga umotywowane było raczej negatywnymi pobudkami, ostatecznie to moje małe miejsce w sieci stało się powodem wielu radości i dało mi możliwość dzielenia się szeroką gamą emocji po przeczytanej lekturze z Wami - ludźmi, którzy tak samo jak ja kochają książki. :) Przez ten rok wydarzyło się tak wiele... Spełniłam swoje marzenie i pojechałam na 19. Międzynarodowe Targi Książki do Krakowa, zaręczyłam się z moim Ukochanym, zawarłam kilkanaście niesamowitych współprac, ujrzałam swoje nazwisko w czterech książkach (występując tam w roli blogera rekomendującego), do tego objęłam patronatem medialnym dwie cudowne powieści, a wreszcie poznałam Was! Począwszy od pełnych werwy autorów, przez serdecznych wydawców, aż po grono przesympatycznych blogerów i czytelników bloga. Są tutaj osoby, które towarzyszą mi i Porozmawiajmy o książkach od początku, wiele osób dołączyło w trakcie, a byli i tacy, którzy przyszli i poszli. Dziękuję każdemu z Was. Każdej osobie, która poświęciła kiedykolwiek choć chwilę, by zajrzeć na mojego bloga. Dziękuję tym, którzy tak chętnie częstują mnie dobrym słowem na Facebooku, tym, którzy czytają i komentują kolejne wpisy na blogu, tym, którzy obserwują i lubią moje zdjęcia na Instagramie. Każdy odzew od czytelników napędza mnie niesamowicie. Sukcesy dodają skrzydeł, a myśl, że dzięki mojej blogowej działalności mogłam już dwukrotnie wspomóc zwierzęta jest dla mnie wprost bezcenna! 
Moje blogowe dziecko skończyło roczek, a to oznacza, że jest już gotowe do wykonywania w pełni samodzielnych kroków, podejmowania prób wspinania się na stopnie, a także budowania wieży z klocków. Mam nadzieję, że będzie temu mojemu dziecku już tylko łatwiej. :) 


13.04.2016

[RECENZJA] "Raven" - Sylvain Reynard

Niepełnosprawna, poruszająca się o lasce Raven Wood zajmuje się renowacją starych obrazów w galerii Uffizi we Florencji. Pewnego wieczoru, w drodze powrotnej do domu, jest świadkiem brutalnego napadu na bezdomnego. Próbując interweniować, sama ściąga na siebie wściekłość napastników. Wydaje się, że już nic nie może jej ocalić... A jednak. Z mroku wyłania się tajemnicza postać, która bezwzględnie rozprawia się z bandziorami. Kiedy zagadkowy wybawca pochyla się nad nią i szepcze jej do ucha niezrozumiałe słowa, Raven traci przytomność. Odzyskawszy ją stwierdza ze zdumieniem, że uległa niewytłumaczalnej przemianie: po jej ułomności nie został żaden ślad, jest teraz przepiękną, atrakcyjną kobietą. Jeszcze bardziej zaskakuje ją fakt, że minął tydzień, że w galerii wszyscy traktują ją jak obca osobę oraz że ze zbiorów znikła kolekcja bezcennych ilustracji Boticellego. Traktowana przez policję jako główna podejrzana, Raven szuka pomocy u najbogatszego i najbardziej wpływowego człowieka w mieście. Poszukiwania sprawców zuchwałej kradzieży oraz próby ustalenia tożsamości jej anonimowego wybawcy prowadzą ją w mroczne zakamarki Florencji, gdzie słowa "namiętność" i "strach" nabierają nowego znaczenia, i gdzie mieszkają istoty rodem z przerażających legend i sennych koszmarów.





Tytuł: Raven
Autor: Sylvain Reynard
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 512


Choć w życiu przeczytałam już wiele książek różnych gatunków, to nigdy nie zdecydowałam się na żadną powieść w której rzecz dotyczyła wampirów. Prawdopodobnie zniechęciła mnie słynna saga "Zmierzch" i ta znikoma wartość, jaką sobą reprezentowała. Postanowiłam jednak sięgnąć po "Raven". Dlaczego? Zaintrygowała mnie okładka i opis, ale przede wszystkim nie potrafiłam oprzeć się mojej miłości do kultury i klimatu Włoch. Co ta próba mi dała?

Sylvain Reynard to postać tajemnicza, która mimo stałego kontaktu z czytelnikami za pomocą swej strony internetowej, utrzymuje swoją płeć i tożsamość w ścisłej tajemnicy. Wielkim hitem autora (choć według mnie jest to autorka), okazała się trylogia o Gabrielu, w której skład wchodzą następujące tytuły: "Piekło Gabriela", "Ekstaza Gabriela" oraz "Pokuta Gabriela". "Raven" to wstęp do serii Florenckiej, czyli historii z nurtu paranormal romans. 

Raven Wood jest poruszającą się o lasce konserwatorką sztuki, która mieszka w Florencji. Nie jest zbyt atrakcyjna, ma dość bujne kształty i nie wyróżnia się z tłumu. Pewnego wieczora, gdy staje w obronie atakowanego bezdomnego, sama zostaje ofiarą napaści kilku mężczyzn, którzy biją ją i próbują zgwałcić... Raven budzi się w swoim mieszkaniu po tygodniu i odkrywa, że jej wygląd uległ niewytłumaczalnej zmianie, a ona sama stała się piękna. Nie pamięta nic, co wydarzyło się tamtej trudnej nocy. Co więcej, okazuje się, że z Galerii, w której pracuje Raven, zostały skradzione bezcenne ilustracje, a na domiar złego w mieszkaniu dziewczyny pojawia się tajemniczy intruz, który pragnie ją chronić za wszelką cenę...

10.04.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Wyścig" - Jenny Martin

Zapierające dech w piersi połączenie „Gwiezdnych wojen” z „Szybkimi i wściekłymi”. Naładowana emocjami, oszałamiająca tempem akcji przygodówka, której bohaterowie na długo zapadają w pamięć.
Na kontrolowanej przez korporacje planecie Castra uliczne wyścigi samochodowe to nie tylko dochodowa rozrywka, ale i walka o znacznie wyższą, polityczną stawkę. 17-letnia Phoebe van Zant należy do najlepszych kierowców w stawce, nic więc dziwnego, że każdy chciałby ją widzieć w swoim zespole. Dziewczyna musi się dobrze zastanowić nad wyborem, ale decyzji nie ułatwiają jej ani sercowe rozterki, ani świadomość, że każdy nierozważny krok może doprowadzić do kosmicznej wojny. Czy młoda bohaterka poradzi sobie w skorumpowanym świecie międzyplanetarnej polityki? 
Świetnie skrojone postaci z krwi i kości, psychologiczna wiarygodność bohaterów, szaleńcze tempo narracji i międzygwiezdny konflikt w tle sprawiają, że to bez wątpienia jedna z najlepszych książek przygodowych dla młodzieży ostatnich lat.







Tytuł: Wyścig
Autor: Jenny Martin
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 401


Choć fanką "Gwiezdnych Wojen" nie jestem, to uwielbiam "Szybkich i Wściekłych" prawie tak samo, jak dobre powieści przygodowe. Okładka prawdopodobnie nie przemówi do każdego, ale zapewniam Was, że przedpremierowa lektura "Wyścigu" dostarczyła mi ogromnych wrażeń! 

Jenny Martin jest z zawodu bibliotekarką. Uwielbia The Beatels, a w chwilach, kiedy jej życie aktualnie nie jest wypełnione książkami, grywa amatorsko na gitarze. "Wyścig" jest jej debiutancką powieścią. Mieszka w Dallas z mężem i synem. 

Phoebe van Zant ma siedemnaście lat, zamieszkuje planetę Castra i jeździ w wyścigach ulicznych. Świat w którym żyje zdominowany został przez polityczne przepychanki, gdzie ona uznawana jest za jeden z pionków mających za zadanie wygrywać i umacniać pozycję swojego właściciela w rankingu politycznym. Dziewczyna zostaje porwana wbrew swojej woli, obcy ludzie zmieniają jej tożsamość i narzucają wolę. A ona ma potulnie się poddać i robić, co jej się każe. Nikt nie spodziewa się, że dziewczyna tak łatwo się nie podporządkuje... 

09.04.2016

BOOK HAUL #10 - marzec


Hej, hej! :) Dziś comiesięczny post ze zdobyczami książkowymi minionego miesiąca. :) Przyznam szczerze, że nie było szaleństwa (bo w lutym z zakupami przesadziłam totalnie), ale w marcu wypadły moje imieniny, więc zostałam cudnie obdarowana. Koniecznym zakupem w kwietniu będzie... półka. Albo nawet dwie półki. Mój regał wypchany jest już tak, że szpilki nie wcisnę, więc postanowiłam, że w najbliższym tygodniu biorę Ukochanego pod pachę i jedziemy po półkę, bo tak się dosłownie nie da żyć! :D Marzec przebiegł spokojnie, bo do mojej biblioteczki trafiło dwanaście nowych książek. Pamiętacie, jak obiecywałam, że w marcu kupię tylko trzy książki? Cóż, nie udało mi się... przekroczyłam leciutko ten limit... 


08.04.2016

Podsumowanie miesiąca: marzec 2016


Kwiecień w pełni, wiosna w pełni, więc czas na podsumowania. :)
Marzec był miesiącem spokojnym, świątecznym i niestety chorobowym. Wiosnę tradycyjnie powitałam kaszlem i katarem, ale małymi kroczkami udało mi się bakcyla zwalczyć. :) 
Nie przedłużając, zapraszam na podsumowanie. :) 

Co napisałam w marcu?

W marcu napisałam dziewięć postów, a osiem z nich było recenzjami. :)

06.04.2016

[RECENZJA] "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" - Kirsty Moseley

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…















Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 352

Gdy tylko ujrzałam okładkę tej powieści w zapowiedziach na stronie wydawnictwa, oszalałam. Opis sparaliżował moje zmysły, a dostępny i darmowy fragment sprawił, że odliczałam dni do premiery. Otwierając paczkę z przesyłką, piszczałam z radości i podekscytowania. Zabrałam się do czytania dosłownie od razu. Moje oczekiwania były gigantyczne, ale w ogóle nie brałam pod uwagę rozczarowania. Byłam przekonana, że ta książka trafi na listę moich perełek.

Kirsty Moseley swoją karierę pisarską rozpoczęła w Internecie, gdzie publikowała swoje powieści i odniosła ogromny sukces. W ciągu kilku lat sprzedały się w liczbie 720 000 egzemplarzy, przez co autorka jest porównywana do bestsellerowych pisarek: Anny Todd, Colleen Hoover czy Jennifer L. Armentrout. 

Szesnastoletnia Amber w przeszłości przeżyła niezwykle trudne chwile, które odcisnęły na jej psychice swoje piętno. Od lat jest bardzo niechętna na obcy dotyk, który wywołuje w niej przerażenie, a jedynymi osobami, które mogą ją dotykać są mama, brat Jake i Liam. Bo to właśnie ten ostatni, o dwa lata starszy chłopak, który mieszka po sąsiedzku i przyjaźni się z jej bratem, od ośmiu lat zakrada się do jej sypialni i śpi z nią w jednym łóżku, jednocześnie odpędzając złe koszmary. Za dnia jest szkolnym playboyem, lecz nocą zamienia się w jej opiekuna i faceta, którego mogłaby pokochać...

04.04.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Ugly Love" - Colleen Hoover

Serca zaczynają szybciej bić, obietnice zostają złamane, reguły przestają obowiązywać…
Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera. 
Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia.
Tej powieści się nie czyta, tylko przeżywa – całą sobą, sercem i duszą, a po zakończeniu nic już nie jest takie samo.













Tytuł: Ugly Love
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 344

Są tacy pisarze, którzy nigdy nie zawodzą, a każda kolejna powieść jest lepsza niż poprzednie. Dla mnie taką pisarką jest między innymi Colleen Hoover. Wszystko, co wychodzi spod jej ręki, czytam w ciemno, bo wiem, że będzie genialne. Na polskie wydanie "Ugly Love" czekałam z zapartym tchem, a gdy wreszcie dane mi było zasiąść do lektury, to... ogień. 

Colleen Hoover urodziła się w 1979 roku w Teksasie. Zadebiutowała w 2012 roku, a każda kolejna powieść trafiała na pierwsze miejsca bestsellerów The New York Timesa. Od 2012 do 2015 roku Hoover nominowana była kilkukrotnie do nagród Goodreads Choice Awards w kategoriach "literatura młodzieżowa" i "romans". Obecnie jej powieści wydawane są w wielu krajach na całym świecie. Wyszła za mąż za Williama Hoovera. 

Tate jest młoda i bardzo ambitna. By zapewnić sobie łatwiejszy start w samodzielne życie, postanawia na jakiś czas wprowadzić się do mieszkania brata, żeby mieć czas na znalezienie czegoś dla siebie. Niespodziewanie pod drzwiami napotyka upojonego alkoholem młodego mężczyznę. Okazuje się, że jest to niejaki Miles Archer - pilot i przyjaciel jej brata. Tate od początku wie, że jego aparycja bardzo silnie na nią oddziałuje. Miles oferuje jej swoje ciało, ale zastrzega, że nie może oczekiwać niczego poza seksem. A ona, przyciągania jego niewątpliwym urokiem, poddaje mu się, wystawiając na ciosy swoje serce... 

01.04.2016

[RECENZJA] "Tak słodko..." - Tammara Webber

On jest miłością jej życia, chociaż o tym nie wie. Ona jest jego chwilą wytchnienia w tym wymagającym przetrwania życiu. Był zraniony i dziki, ale potrafił się dostosować. Ona zawsze była posłuszna. Teraz jest niespokojna. Pearl Torres Frank spędzając lato w domu nauczyła się dwóch rzeczy: Boyce Winn jest ucieleśnieniem wszystkiego, od czego powinna trzymać się z dala i wszystkim tym, co sprawia, że chce być blisko. Zbuntowany i głośny. Nie dbający o to, co myślą o nim ludzie. Namiętny. Silny. Niebezpieczny. I jest jeszcze jedna cecha, którą chowa przed wszystkimi, ale nie przed nią: Słodki.















Tytuł: Tak słodko...
Autor: Tammara Webber
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 398

Chociaż nie jestem już nastolatką, to powieści dla młodzieży przyciągają mnie niczym najsilniejszy magnes. Tammara Webber pisze o młodych ludziach, którzy kochają pomimo wszelkich przeciwności. Nie mogłam przejść obojętnie obok jej najnowszej powieści, czyli "Tak słodko...".

Tammara Webber sama określa siebie mianem romantyczki. Zanim została pisarką, była doradcą na studiach pierwszego stopnia, kierowniczką biura planetarium, agentką w radiologicznym call center i pracownicą salonu z łóżkami opalającymi. Wyszła za swojego ukochanego z liceum. Dumna matka trójki dzieci i opiekunka czterech kotów. Jest autorką bestsellerowych powieści dla młodzieży pt. "Tak blisko...", "Tak krucho..." i "Tak słodko". 

Życie Pearl Torres nie było usłane różami. Ona i jej matka doznały w przeszłości biedy. Los postanowił się do nich uśmiechnąć i pomimo początkowych problemów, wreszcie mogły zaznać spokoju od problemów finansowych. Boyce Winn miał w życiu jeszcze gorzej... Matka opuściła go, gdy był dzieckiem. Brat zginął na wojnie w Iraku. Pozostał z nim tylko ojciec, który pił nałogowo i bił go regularnie. Przed laty ścieżki Pearl i Boyca przecięły się w dość dramatycznych okolicznościach, lecz dzięki temu spotkaniu mogli się zaprzyjaźnić. Choć często zmierzali w różnych kierunkach, to gdzieś pomiędzy kolejnymi spotkaniami ich serca zapłonęły żywiej...