22.12.2016

[RECENZJA] "Świąteczna kafejka" - Amanda Prowse

Bea nie wierzy w tak zwane drugie szanse. Jest 53-letnią wdową, która musi zmierzyć się z faktem, że już na zawsze pozostanie samotna. Nie mogąc sobie poradzić z nieukojonym żalem i ogromnym poczuciem lęku, ucieka w ciężką, tytaniczną pracę, poświęcając się bez reszty prowadzeniu własnej kawiarni. W krótkim czasie zyskuje ona miano miejsca, w którym można zjeść najlepsze w Sydney ciasto marchewkowe.


Pewnego dnia kobieta otrzymuje wiadomość mailową od poznanej na forum właścicielki kafejki z Edynburga. Nowa znajoma namawia Beę do przyjazdu do Szkocji na Boże Narodzenie. Bohaterka zgadza się i wraz z ukochaną wnuczką Florą wyruszają w podróż, która już na zawsze odmieni ich życie.

W magicznej scenerii romantycznego Edynburga, wśród urokliwych, pokrytych śnieżnym puchem zakątków, Bea odkryje sekrety przeszłości, o których od dawna próbowała zapomnieć…







Tytuł: Świąteczna kafejka
Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 272

Świąteczna okładka i interesujący opis wystarczyły, bym wybrała tę książkę na tegoroczną przedświąteczną lekturę. Nie miałam sprecyzowanych oczekiwań i spodziewałam się po prostu czegoś przyjemnego. Jak było w rzeczywistości? 

Amanda Prowse zaczęła pisać w 2008 roku. W jej dorobku znajdują się dwie powieści: "Świąteczna kafejka" i "Zła kobieta". Jest żoną i matką dwóch synów, a swe życie dzieli pomiędzy pracą w Londynie, a domem w West Country.

Beatrice, owdowiała 53-letnia właścicielka kawiarni myśli, że nic już dobrego nie może jej w życiu spotkać. Zaczyna odczuwać samotność i odrzucenie ze strony jedynego syna. Gdy jej nastoletnia wnuczka Flora zaczyna sprawiać problemy wychowawcze, dziewczyna trafia pod opiekę babci. Obie podejmują decyzję o przedświątecznym wyjeździe do Szkocji. I nie spodziewają się, że ta wyprawa całkowicie odmieni ich życie...


Oto powieść, która jest obyczajówką w stu procentach. Nie ma tutaj zwrotów akcji i fantastycznych stworzeń. Jest zwyczajna kobieta, której serce skrywa ogromne tajemnice. Jest młoda dziewczyna, która buntuje się przeciwko wszystkiemu. Jest mężczyzna utracony wiele lat temu i wspomnienia tak silne, że nie dające wytchnienia. 
Książka zaczyna się prologiem, który jest tak wzruszający, że gardło samoistnie się zaciska od powstrzymywanych łez. Ciepła atmosfera panująca w kafejce głównej bohaterki sprawia, że czytelnik ma ochotę się uśmiechnąć i zatopić w tej lekturze bez reszty. 
Kalejdoskop charakterystycznych postaci, subtelnie potraktowany temat okresu dojrzewania, a wreszcie utracona przez laty miłość sprawiają, że ta pozornie banalna historia staje się nagle czymś absolutnie wspaniałym! 
Spodobało mi się to, jak autorka wyrysowała wyraźną granicę pomiędzy mentalnością kobiety po pięćdziesiątce, a nastoletniej dziewczyny, która dopiero zaczyna dojrzewać. Flora i Bea absolutnie zdobyły moje serce swoim duetem, bo o ile osobno były postaciami takimi, jakich wiele, to razem absolutnie mnie zauroczyły! 

Była kobietą, która żyła, kochała i przetrwała, a to samo w sobie przydawało jej piękna.

Do pewnego momentu motyw świąt jest tylko tłem, ale gdy akcja przenosi się do obsypanej śniegiem Szkocji, nagle wszystko zaczyna pachnieć zbliżającym się magicznym i świątecznym czasem. 
Ta powieść jest pełna ciepła i nadziei, która nigdy nie umiera. Mamy tu do czynienia z problemami dnia codziennego, z tęsknotami głębokimi i pozornie uśpionymi, z walką o bliskość z najbliższymi, z błędami przeszłości.
Myślę, że każda kobieta odnajdzie się w książce Amandy Prowse, bo autorka odkrywa głębię kobiecego serca, rozkłada na części pierwsze pragnienia i marzenia, uświadamia siłę relacji pomiędzy matką, a dzieckiem, pomiędzy babcią, a wnuczką, czy pomiędzy ukochaną, a ukochanym. 
Polecam "Świąteczną kafejkę" wielbicielkom powieści obyczajowych i historii romantycznych. Ja romantyczką jestem i przyznaję się, że ta historia kilka razy mocno mnie wzruszyła. Bardzo dobra pozycja na święta, a jeszcze lepsza na prezent dla bliskiej osoby. 
Moja ocena: 7/10 


Coraz trudniej cokolwiek ukryć. Czujemy się winni z powodu rzeczy, które powinniśmy byli zrobić albo które zrobiliśmy i których żałujemy. Nasze sukcesy i porażki nie są już w sferze zamierzeń. Widać je jak na dłoni na naszych twarzach i w naszych historiach. Nie możemy już snuć wielkich planów na przyszłość albo zauroczyć kogoś naszym potencjałem.



***

Hej, hej! Oto jedna z czterech książek, które możecie wygrać w Świątecznym Boxie... tak tylko przypominam, gdybyście się zastanawiali, czy warto. :) 



5 komentarzy:

  1. Czytałam. To fajna propozycja na czytanie w okołoświątecznym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam, kupiłam sobie na Mikołajki :) Jestem przed lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie przepadam za typowo Bożonarodzeniowymi książkami. Są dla mnie zbyt słodkie i... no, nie mój styl!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcie! :) Książka grzecznie leży na mojej półce i czeka na święta, wtedy spokojnie zagłębię się lekturze i mam nadzieję, że będzie dobra :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie jestem w trakcie lektury tej książki i już teraz muszę przyznać, że bardzo mi się ona podoba :)

    OdpowiedzUsuń