12/24/2016

[RECENZJA] "Biuro Przesyłek Niedoręczonych" - Natasza Socha

Są listy, których nie można zostawić bez odpowiedzi.

Do Biura Przesyłek Niedoręczonych trafiają listy i paczki, które nigdy nie dotarły do adresatów. Zuzanna zaczyna tam pracować, bo ją samą też prześladuje pewien niewysłany w porę list. Z czasem coraz bardziej intrygują ją tajemnice innych ludzi. Kiedy trafia na listy, których nadawcy od trzydziestu ośmiu lat nie mogą się spotkać, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Ma czas do Wigilii, potem będzie za późno…

Magiczna opowieść o zagmatwanych ludzkich losach, miłości jak z bajki i nieoczekiwanych konsekwencjach życzliwości.












Tytuł: Biuro Przesyłek Niedoręczonych
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 304

Umówmy się... powieść obyczajowa to wbrew pozorom bardzo trudny i wymagający gatunek. Nie każda osoba, która postanawia napisać obyczajówkę, robi to dobrze. Łatwo czytelnika zanudzić, zniechęcić. 
"Biuro Przesyłek Niedoręczonych" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Nataszy Sochy. Czy za tą piękną, zimową okładką została ukryta treść, którą warto polecić? 

Natasza Socha jest dziennikarką, pisarką i blogerką. Mężatka, matka dwójki dzieci, właścicielka dwóch psów. Jest autorką takich książek, jak "Hormonia", "Dziecko last minute", "Rosół z kury domowej", "Macocha", "Maminsynek" czy "Awaria małżeńska". 

Zuzanna opuszcza rodzinny dom i przeprowadza się do Miasteczka. Tam zatrudnia się w Biurze Przesyłek Niedoręczonych, gdzie każdego dnia, zwłaszcza w okresie przedświątecznym, trafiają tysiące przesyłek, które nigdy nie dotarły do celu. W ręce Zuzanny wpadają dwa listy, które sprawiają, że w życiu dziewczyny wiele się zmienia, a ona sama postanawia pomóc nieco losowi... 

Ta książka została wydana wręcz przepięknie. Cudowna okładka, brokatowe śnieżynki i przyjemna czcionka tekstu... Czego można chcieć więcej?
Otóż ja chciałam więcej. Chciałam interesującej i świątecznej historii, która roztopi moje serce. I wiecie co? Dostałam to wszystko, a nawet dużo więcej! 
Na początku uderzyło we mnie to, jak niebywale lekkie jest pióro Nataszy Sochy. Przez tekst po prostu się płynęło, nie było żadnych zgrzytów, niepotrzebnych opisów, żenujących dialogów, zdań, które powinny zostać usunięte. Szybko zadałam sobie pytanie, dlaczego ja wcześniej nie sięgnęłam po książki Nataszy Sochy? 
Sama historia po prostu całkowicie mnie zdobyła. To taka słodko-gorzka opowieść w bardzo świątecznym klimacie, która mogła się zakończyć na kilka sposobów. Autorka stworzyła wspaniałą i bardzo oryginalną główną bohaterkę, która miała równie oryginalne zwierzątko domowe. W żadnej innej książce nie spotkacie przesłodkiej lotopałanki karłowatej o imieniu Karolina! W żadnej innej książce nie będzie drugiej takiej Zuzanny, która była prawdziwym dobrym duchem Bożego Narodzenia. 

Z drugiej jednak strony, czasem nawet jedno słowo może odmienić czyjeś życie. Dlaczego list miałby mieć mniejsze znaczenie od sutanny? Albo od kurczaka z rożna? To, że ktoś nie dostanie czajnika bezprzewodowego, to jeszcze nie koniec świata. Ale kiedy w porę nie usłyszy najważniejszych słów w swoim życiu, może ten świat widzieć już tylko w czarnych barwach. 

Oryginalność postaci nie skończyła się na Zuzannie. Począwszy od ekscentrycznie ubranej szefowej Biura - Anety, poprzez elegancką i niecodzienną koleżankę z pracy - Milenę, aż po zrzędliwego, ale w gruncie rzeczy bardzo sympatycznego pana Stanisława... Każda postać została idealnie wpasowana w fabułę! Autorka pieczołowicie dopracowała bohaterów (nawet tych drugoplanowych), nadała im charakterystycznych cech, obdarzyła inteligencją, sprawiła, że od razu pałało się do nich sympatią. 
Bardzo zauroczyły mnie historie, które łączyły się z niedostarczonymi listami... Potencjalnie miało być to tylko fabularne tło, ale w rzeczywistości stało się ważnym i wzruszającym elementem tej powieści. 
"Biuro Przesyłek Niedoręczonych" to książka dopracowana w każdym szczególe. Natasza Socha stworzyła opowieść piękną, wzruszającą, niejednokrotnie też zabawną, mądrą i niosącą ze sobą niejeden ważny przekaz. Tę książkę pochłonęłam w tempie ekspresowym, a czas spędzony przy lekturze zdecydowanie nie był czasem zmarnowanym!

Zgodnie z definicją piękno to pozytywna właściwość estetyczna bytu, odbierana przez zmysły i wynikająca z zachowania proporcji, harmonii, barw, dźwięków, stosowności, umiaru i użyteczności. Piękno to paź królowej, nenufar, koliber, kościół Santa Maria Novella we Florencji, Narodziny Wenus Botticellego dla jednych, żuk Mandelbrota dla drugich, a dla niej samej pięknem był Gaspar, choć zupełnie nie rozumiała dlaczego.

Oto idealna opowieść na okres przedświąteczny, poświąteczny i ogólnie na czas zimowy! "Biuro Przesyłek Niedoręczonych" zafunduje Wam szczere i piękne emocje, rozgrzeje serca, zaangażuje tak bardzo, że nie będziecie mogli się oderwać. To jedna z najlepszych opowieści obyczajowych, jakie czytałam! Błyskotliwa i niebanalna. Magia Bożego Narodzenia bije z tej historii tak bardzo, że nie sposób się jej nie poddać. Jeśli szukacie prezentu dla bliskiej osoby o wrażliwym sercu, to szczerze polecam "Biuro Przesyłek Niedoręczonych". Natasza Socha to autorka o wielkim talencie, ogromnej wiedzy i niesamowitej wrażliwości. Już teraz wiem, że z pewnością sięgnę po inne książki tej autorki. Jestem zachwycona i dumna, że kolejna Polska pisarka całkowicie zdobyła mnie swoją twórczością! Lilianna Fabisińska określiła tę powieść jako "Mistrzostwo gatunku!", a ja się całkowicie z tym zgadzam. Polecam!
Moja ocena: 9/10 


W życiu czasem jest tak, że dzisiaj nie masz siły, jutro nie będziesz mieć ochoty, a pojutrza może już nie być.




Za możliwość przeczytania "Biura Przesyłek Niedoręczonych" bardzo dziękuję wydawnictwu Pascal.


***

Hej! Znacie twórczość Nataszy Sochy? Polubiliście dotychczas wydane powieści tej autorki? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, jakie książki zasługują na szczególną uwagę. :) 

7 komentarzy:

  1. Świetna książka. Na świąteczny czas idealna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna okładka! ♥
    Ostatnio dużo słyszałam o tej książce. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że musi być idealna na Święta ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tą książkę w domu,ale nie mogłam się za nią zabrać,dziękuję za recenzję...jeszcze dziś zacznę czytać :) uwielbiam książki i filmy bożonarodzeniowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że książka wypada tak dobrze, bo sprawiłam ją Mamie w świątecznym prezencie. Przy okazji pewnie sama ją przeczytam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam pióra autorki, ale słyszałam o niej wiele dobrego ( o tej książce ) mam nadzieję, że jak uda mi się ją wygrać w konkursie, to z chęcią ja przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miała tylko jedną łotopałankę? Jeżeli chodzi właśnie o pisaninę Sochy, to jest to bardzo dobra, polska proza. Szkoa tylko, że pisząc o zwierzetach, nie przejmują się, że piszą o nich źle. To tak jak w Awariach, które teraz czytam - króilika trzymają na trocinach. Królik nie ma prawa być na trocinach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią sięgnęłabym po tę książkę, ale póki co mam całą półkę innych pozycji do przeczytania :(

    Pozdrawiam
    http://kaktusik-miedzy-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń