11/10/2016

[RELACJA] 20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie



Hej, hej! :) Dziś i ja przychodzę do Was, żeby zrelacjonować Wam 20. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, które odbyły się w dniach 27-30.10.2016 r. To były moje drugie targi i oczywiście nie zabrakło emocji. :) Ja sama po hali EXPO przechadzałam się od piątku do niedzieli, a podczas tych szalonych dni miałam okazję przeżyć wiele wspaniałych chwil! Jeśli jesteście ciekawi kogo spotkałam, jakie autografy zdobyłam i co robiłam w Krakowie poza targami, to serdecznie zapraszam do dalszej części tego postu. :)

Wraz z narzeczonym wyjeżdżaliśmy o 6:00 rano w piątek, a na miejscu byliśmy dokładnie o 11:00. Jako, że zakwaterować mogliśmy się dopiero po godzinie 13:00, to najpierw udaliśmy się na targi. :) 


Tłumy dopisały już w piątek. :) A ja wparowałam do sali Wisła i Dunaj, kupiłam dziesięć książek i pojechaliśmy na ulicę Rakowicką, gdzie przez weekend mieliśmy gościć się u samego Samula Becketta. :) 



W ubiegłym roku mieszkaliśmy u Czesława Miłosza, ale pokój Becketta znacznie bardziej nam się spodobał. :)

Wieczorem, tak na załadowanie akumulatorów przed emocjonującą sobotą, wybraliśmy się pospacerować po Rynku Głównym w Krakowie. Było pięknie, dokładnie tak, jak w roku poprzednim! 


Niespodziewanie w moje pole widzenia wpadł... Zgredek! Tym sposobem odwiedziliśmy Polskie Muzeum Figur Woskowych. :) 





W sobotę wystartowaliśmy przed godziną 10:00, a już kilka minut po godzinie 11:00 miałam przyjemność poznać osobiście autorkę Magdę Stachulę, czyli tegoroczną debiutantkę, której thriller psychologiczny pt. "Idealna" ukazał się nakładem wydawnictwa Znak i uzyskał już tytuł bestsellera. :) 




Pani Magda to miła i serdeczna osoba, której z radością pogratulowałam sukcesu. :) A taka gwarancja zobowiązuje, więc jestem bardzo ciekawa lektury "Idealnej". :) 

O godzinie 13:00, a właściwie już kilkadziesiąt minut wcześniej, ustawiłam się w kolejce do pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, która zdawała się nie mieć końca! Nie obyło się bez osób wpychających się przed szereg, ale w końcu i ja doczekałam się swoich kilku minut u boku tej wspaniałej pisarki. :) 





Podczas rozmowy z panią Agnieszką dowiedziałam się, że "Dzikuska" (której jeszcze nie przeczytałam) była pierwszą książką, którą napisała autorka. Historia odleżała swoje, by po latach trafić w ręce wydawcy. :) W życiu bym się tego nie spodziewała, ale to będzie ciekawa świadomość podczas czytania. :) 

Po spotkaniu z panią Agnieszką biegiem udałam się do stoiska wydawnictwa Czwarta Strona, gdzie o godzinie 15:00 swoje podpisywanie miał rozpocząć Remigiusz Mróz. Byłam bodajże piąta, może szósta w kolejce, ale czasu oczekiwania w ogóle nie odczułam, bo miałam okazję porozmawiać z kilkoma fajnymi osobami. :) 
Gdy autor pojawił się na stanowisku (jak zawsze elegancki i jak zawsze przed czasem), to kolejka ciągnęła się już przez pół sali i paraliżowała ruch w bardzo widoczny sposób. :) 
Zamieniłam kilka zdań z autorem, a ponad to uzyskałam podpisy na wszystkich dwunastu książkach, które ze sobą przytargałam. :) Jestem wdzięczna Remigiuszowi Mrozowi za jego cierpliwość! :) 
















O godzinie 17:00 odbyło się ostatnie sobotnie i wyczekiwane przeze mnie spotkanie. :) Tym razem miałam przyjemność poznać uśmiechniętą i szalenie pozytywną Alicję Rokicką, czyli blogerkę kulinarną, która prowadzi bloga "Wegan Nerd", a także wydała swoją własną książkę, która dla mnie - weganki - jest nieustającym źródłem inspiracji w kuchni. :) 




Nawet moja kochana Dropsinka zaciekawiła się książką Alki. :) 

Niedziela nadeszła zdecydowanie zbyt szybko. Opuściliśmy Samuela Becketta i już przed godziną 11:00 byliśmy z Narzeczonym na targach. :) Od razu udałam się na spotkanie z Natalią Sońską, autorką, która debiutowała książką "Garść pieników, szczypta miłości". Kolejna sympatyczna i uśmiechnięta osoba! :) 




Po spotkaniu udaliśmy się na kawę, gdzie sfotografowałam tegoroczną pamiątkę po Targach. :) 


I ładnego czarnego kotka także, bo przecież kociara nie mogła przejść obok tego obojętnie. :D 


Przy okazji odwiedziłam ulicę Pokątną, bo wiecie, była dość blisko. :) Wybaczcie mi tylko ten mugolski strój! 



O godzinie 14:00 odbyło się ostatnie spotkanie na które czekałam. :) Na stosiku wydawnictwa Czarna Owca swoje książki podpisywała Joanna Opiat-Bojarska, czyli autorka, która tak jak ja pochodzi z Wielkopolski, a w jej książkach przewijają się miejsca, które doskonale znam. Nie mogłam doczekać się poznania osobiście pani Joanny! 




Tematów do rozmowy było wiele, a to spotkanie było pierwszym, lecz z pewnością nie ostatnim! Wspaniała i pełna pasji osoba, której książki już znalazły się w szczególnym miejscu w mojej biblioteczce. :) 





Plan wykonałam prawie w całości. :) Wyjeżdżałam z czternastoma książkami, a wróciłam z... dwudziestoma ośmioma. :) Uważam te targi za bardzo udane, jeśli idzie o spotkania i klimat. :) 



Główną wadą tegorocznych Targów Książki w Krakowie była organizacja, a właściwie jej brak. Począwszy od olbrzymich korków na parkingach, poprzez ludzi zmuszonych stać w kolejce na drodze przejazdu samochodów, aż po olbrzymi tłok. 
Panowie ochroniarze sprawdzali wszystkich na obecność niebezpiecznych przedmiotów. Zrozumiałe i potrzebne. Tyle, że nie na miejscu wydały mi się pytania: "Ma pani jakiś nóż albo bombę przy sobie?". Cóż, jeśli bym miała, to bym się nie przyznała, prawda? 
Tłok był wszędzie nieziemski. W sobotę więcej czasu traciło się na przejście z punktu A do punktu B, niż na sam pobyt na jakichkolwiek stoiskach. Biegające i popychające ludzi dzieciaki, brak miejsc na jakikolwiek odpoczynek, osoby stojące nad głowami tym, którzy siedzieli i pili kawę przy stolikach w bufecie... To i wiele innych kwestii wymagałoby poprawy, bo niestety tegoroczne Targi nie były przygotowane na przyjęcie takiej liczby osób. A szkoda, bo dałoby się to  zrobić. 

Tak czy inaczej jestem zadowolona i już nie mogę się doczekać przyszłego roku. :) A jak z Wami? Byliście na Targach w Krakowie? Podobało Wam się? :) A może zamierzacie wybrać się za rok? :) Dajcie znać w komentarzach. :) 


6 komentarzy:

  1. Ale zazdroszczę, że byłas. Mi się jednak nie udało tym razem.... ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę szkoda, że się nie spotkałyśmy! Ale może w przyszłym roku się uda, świetnie byłoby Cię poznać :)
    Widzę, że miałaś bardzo owocne targi. Cieszę się, że dotarłaś do tylu lubianych przez siebie autorów, no i zakupy jak widać były u Ciebie bardzo obfite :D To szaleństwo zakupowe i bieganie między stoiskami jest najlepsze, choć prawda, ten ścisk był przerażający... Też mnie właśnie rozbawił ochroniarz, który zapytał, czy nie mam nigdzie jakiegoś noża xD Ale pod tym względem ogólnie nie narzekam, ochrona była naprawdę nieźle. Tylko ta przestrzeń, no, tu był pewien problem. Ale w sumie ciężko oczekiwać, że na takie wydarzenie nie przyjedzie dużo ludzi :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia książek i w sumie "kreatywne", zawsze byłem ciekawy jaki podpis ma dany autor, a ty mi to pokazałaś. 😍 Podziwiam Mroza, figurki woskowe w PL? No proszę, człowiek całe życie się uczy. Pozdrawiam i mam nadzieje, że na następnych targach się zobaczymy. Buźka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znowu ominęły mnie świetne targi :( Niestety, do Krakowa mam za daleko i prawdopodobnie w przyszłym roku również nie uda mi się na nie pojechać. Jedyna nadzieja w tym, że może będę miała możliwość wyjazdu na Targi Książki do Warszawy w maju. Mam nadzieję, że tam też będzie Mróz, bo marzę o jego autografie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, to udało Ci się w tej kolejce to Mroza :D Za rok będę musiała zająć miejsce już godzinę wcześniej, bo w tym roku co najmniej dwie godziny przeczekałam :) Ale nie żałuję ani minuty spędzonej w kolejce, bo Mróz to naprawdę miły autor i jeszcze z każdym starał się zamienić choć parę zdań :)
    A organizacja to rzeczywiście była fatalna... Zero warunków bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. No w przyszłym roku na pewno nie może mnie zabraknąć :D
    Fajnie Wam!

    OdpowiedzUsuń