11/15/2016

[RECENZJA] "Podniebny lot" - R. K. Lilley

Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła i chłodna, profesjonalna w każdym calu, nie pozwala nikomu na najmniejszą poufałość. Nawet jeśli ma do czynienia z ludźmi z pierwszych stron gazet, pozostaje uprzejma i niewzruszona — niczym piękny posąg.
Tylko jeden mężczyzna przyprawia ją o bicie serca, niepokój i drżenie głosu. Sprawia, że traci panowanie nad sobą, nie umie pozbierać myśli, a w kolanach odczuwa zdradliwą miękkość. James Cavendish. Najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała. Najpiękniejsze, turkusowe oczy, w jakie się wpatrywała. Miliarder o zniewalającym głosie i cudownie umięśnionym ciele. Bez wysiłku zyskuje nad Bianką władzę nieograniczoną, uwodząc ją niewypowiedzianą obietnicą dominacji, rozkoszy i bólu, uwalniając najbardziej podstawowe instynkty.
Pan Cavendish. Pan Uparty. Pan Perwersyjny. Pan Czarodziej. Pan Dominujący. Pan Zaborczy. Pan Czuły Kochanek. Pan Cavendish...
Tę historię przeżyjesz głęboko. Doświadczysz niezwykłych emocji, świdrującego strachu, tęsknoty i słodyczy uległości. Zatracisz się bez reszty w tej fascynującej opowieści o instynkcie, dotyku, pożądaniu i rozkoszy.
Pan Cavendish. Jak długo oprzesz się tym turkusowym oczom?





Tytuł: Podniebny lot
Autor: R. K. Lilley
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 318


Oto kolejna powieść, która potencjalnie miała być czymś nowym, ale generalnie rzecz biorąc od początku opierała się na motywie znanym z "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Ładna okładka, dość ciekawy opis i... właśnie, co dalej? 

R. K. Lilley mieszka w Teksasie z mężem i dwoma synami. Dawniej pracowała jako stewardesa w pierwszej klasie linii lotniczych. Uwielbia książki podróże, malowanie i japońskie kreskówki. Jest autorką wielu bestsellerowych powieści. 

Bianca jest stewardesą i pracuje w luksusowych liniach lotniczych. Nie jest zbyt wylewną osobą, a prawdę o niej zna tylko jej najlepszy przyjaciel. Jedyny mężczyzna, który porusza w Biance jakieś nieznane dotąd obszary w sercu, to James Cavendish. Bezsprzecznie przystojny i bardzo bogaty człowiek, który od pierwszego spotkania zahipnotyzował ją swoimi turkusowymi oczami... 

"Podniebny lot" to książka, która wydana została pięknie... Subtelna i kobieca okładka, a do tego wypukłe, połyskujące i czerwone napisy! Cudo! 
Zawsze miałam słabość do imienia James, więc ten fakt od początku zdobył moje serce. Bianca to także ładne imię, więc przyznaję szczerze, że to się autorce bardzo udało. Od początku książkę czytało się dość dobrze, bo styl i opisy były płynne i pozbawione charakterystycznej dla literatury erotycznej sztampy. 
Przez pierwsze kilkadziesiąt stron towarzyszyły mi pozytywne emocje, bo kolejnym plusem były dla mnie tytuły rozdziałów. Nie zdawałam sobie sprawy, że można użyć aż tylu przymiotników w stosunku do jednego mężczyzny. Tak, to mi się zdecydowanie spodobało. Było oryginalnie i intrygująco. 
Rozdziały były krótkie i szybko się je czytało, ale niestety... nie obyło się bez wad. 
Zacznę może od tego, że autorka nieco za bardzo pofolgowała sobie z perfekcją. Bo James był idealny do bólu, a Bianca... cóż, poza oczywistym faktem, że wzbudzała we mnie dawno uśpione pokłady irytacji i była bohaterką wybitnie niedopracowaną oraz niespójną, to dodatkowo zdawała się być tak piękna, że to aż nierealne. Uwierzcie mi, naprawdę nierealne. Oczywiście była głupia i pusta tak, że aż bolało. Nie ustępowała niczym pannie Steele. 

Czułam się, jakbym nie była sobą, odkąd znalazłam się w jego orbicie. Po prostu przejął kontrolę i jak na razie zupełnie nie byłam w stanie mu się przeciwstawić. Gdy mnie dotykał, traciłam panowanie nad sobą, oddając się jemu. Czułam ulgę, pozwalając na to. Tak naprawdę czułam się wspaniale, ten układ wydawał mi się czymś tak idealnym, że w ogóle nie wiedziałam, jak się temu przeciwstawić. 

Miałam wrażenie, jak gdyby autorka przy pisaniu tej książki często się zapominała. Kilka razy powtarzała te same informacje, a niektóre wydarzenia nie były spójne z tymi, które je poprzedzały. Przez całą książkę zastanawiałam się, czym właściwie zajmował się James Cavendish, że miał forsy jak lodu na Antarktydzie? Nie dowiedziałam się tego. A może przeoczyłam tę informację w gąszczu innych? Sama nie wiem...
Zwróciłam uwagę na pewien fakt, który wprost rozwalił mnie na łopatki... Bohaterka twierdziła, że jej się nie przelewa i na wszystkie przyjemności zawsze musiała długo odkładać pieniądze. A kilka stron później dowiadujemy się, że kupuje bieliznę w Victoria's Secret. Serio?! 
Nie raz i nie dwa zdarzało się, że dialogi wołały o pomstę... Były żenujące i pozbawione sensu, głębi, przekazu... Zdarzyło mi się, przyznaję, dwukrotnie zamknąć książkę i walnąć się nią w głowę, bo nic innego mi po prostu nie pozostawało... 
Najgorszym zarzutem dla tej książki jest... brak realizmu w relacji erotycznej. James Cavendish mógł bez przerwy, a Bianca to już w ogóle była ewenementem na skalę światową, jeśli chodzi o życie erotyczne. 
Pomimo wielu negatywów uważam, że zakończenie uratowało pierwszy tom serii "W przestworzach". Było emocjonalnie, prawdziwie i intrygująco! Dzięki ostatnim kilkudziesięciu stronom wiem, że sięgnę po kontynuację, bo historia jednak ma potencjał. A słyszałam, że tom drugi jest lepszy... więc pozostaje mi mieć nadzieję, że to prawda. 
Polecam czy odradzam? Cóż, myślę, że możecie spróbować, ale nie oczekujcie zbyt wiele. Książka idealna na jeden wieczór z dobrym początkiem i bardzo mocnym zakończeniem. Zobaczę, jak to się dalej potoczy. 
Moja ocena: 6/10 

 (...) jego poraniona dusza stanowi idealne dopełnienie mojej. Dopełnienie, o którym nawet nie wiedziałam, że go potrzebuję. 





Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Editio Red.



***

Czytaliście serię "W przestworzach"? Lubicie? Co sądzicie o okładkach, opisie? :) Koniecznie piszcie w komentarzach. :) 


6 komentarzy:

  1. Szkoda, że zabrakło realizmu. Nie znam jeszcze tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za mną już obie części. Teraz czekam na zakończenie tej historii. Według mnie autorka jest dobra w pisaniu zakończeń...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam obydwa tomy. Pierwszy był dla mnie totalną kalką Greya. Drugi jest według mnie gorszy. Nic się specjalnie nie dzieje, dopiero pod koniec jest jakaś ciekawszą akcja. Jedna ze słabszych serii erotycznych, jakie czytałam. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszy tom, jak dla mnie strasznie przeciętna książka, wiem, ze już do niej nie wrócę. Przewidywalna do granic możliwości i nudna... niestety

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że bardziej się spisze ta propozycja :) ale opinie niestety są mieszane, trochę tego się boję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Swego czasu miałam ochotę sięgnąć po ten cykl, ale naczytałam się wielu negatywnych recenzji i zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń