31.10.2016

[RECENZJA] "Twoim śladem" - A. Meredith Walters

Gdy miłość staje się narkotykiem, wyzwaniem i przekleństwem.

Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Działając jako terapeutka, pragnie ocalić pamięć o siostrze, która zmarła z powodu przedawkowania narkotyków. Pewnego dnia do grupy trafia charyzmatyczny Maxx. Aubrey jest nim zafascynowana, choć czuje, że chłopak prowadzi podwójne życie. Między dwojgiem młodych ludzi rodzi się uczucie, lecz czy ten związek powinien trwać?

















Tytuł: Twoim śladem
Autor: A. Meredith Walters
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 480


Od jakiegoś czasu zaczęłam sporządzać notatki do lektur, których recenzje docelowo mają pojawiać się na blogu. Zazwyczaj wychodziła mi jedna strona takich notatek, czasem nawet mniej. W przypadku "Twoim śladem" uzbierały się dwie gęsto zapisane strony... I to wcale nie dlatego, że książka ma prawie pięćset stron...

A. Meredith Walters jest autorką książek dla nastolatków, które znajdują się na listach bestsellerów "New York Timesa" oraz "USA Today". Zanim została poczytną pisarką, pracowała jako konsultantka terapeutyczna z uzależnioną i zmagającą się z problemami młodzieżą. Na dzień dzisiejszy mieszka w Anglii z mężem i córką. 

Piętnastoletnia siostra Aubrey zmarła w wyniku przedawkowania narkotyków. Właśnie to wydarzenie skłoniło dziewczynę do tego, by zostać terapeutką i pomagać uzależnionym młodym ludziom w walce z nałogiem. Została zakwalifikowana do programu, który umożliwił jej zostanie współprowadzącą grupy wsparcia. To zadanie od początku nie było łatwe, lecz pojawienie się wśród pacjentów charyzmatycznego Maxxa Demelo sprawiło, że cały świat Aubrey stanął na głowie, a ona dała wciągnąć się w mroczny i niebezpieczny świat...


Ta skromna i delikatna okładka, a także opis fabuły nawet w jednym procencie nie oddają tego, jak wielowymiarowa jest ta historia. Na samym początku zaznaczę Wam, że jeśli poszukujecie lekkiej i romantycznej młodzieżówki, to "Twoim śladem" nie jest dla Was.
Ta opowieść miażdży emocjonalnie. Ta opowieść jest tak fenomenalna, że trafia na listę książek najlepszych z najlepszych. Dlaczego? Już wyjaśniam...
Autorka postanowiła napisać książkę o tym, co poznała z doświadczenia, czyli o narkomanii. Skupiła się na tym stadium uzależnienia, gdzie człowiek wypiera ze świadomości fakt o swoim rozrastającym się z dnia na dzień problemie. To jednak nie tylko branie... to także rozprowadzanie narkotyków i zarabianie na tym dużych pieniędzy, usprawiedliwiane walką o dobro najbliższej osoby. 
Mamy tutaj świetnie przedstawiony świat studencki... Zajęcia, nauka, kampus, przyjaźnie i flirty. Pod pozorną lekkością tego konkretnego okresu życia bohaterów kryje się mrok i zgnilizna, która sprawia, że lgną do siebie z niemożliwą do opanowania siłą.

Bo to ona była moją nirwaną. Moją ciszą wśród burz. I to, co do niej czułem, było o niebo bardziej realne niż jakiekolwiek doświadczenie, jakie mogłyby mi sprezentować ostra końcówka igły albo tabletka drapiące w gardle kredowym posmakiem.

Aubrey to dziewczyna, która jest jedną z tych elokwentnych i wyrazistych bohaterek, stworzonych do tego, by je lubić, podziwiać, rozumieć i utożsamiać się z nimi. Z kolei Maxx jest chłopakiem o wielu twarzach... Jest dilerem, ćpunem, studentem, a nawet romantykiem... Pod postacią przystojnego faceta kryje się ból i przepaść, którą on sam przebywa na kruchym i chwiejnym moście uzależnienia. W mojej wyobraźni przybrał postać upadłego anioła, którego w którymś momencie pokonało życie. 
Szerokie spektrum najróżniejszych relacji międzyludzkich to kolejna zaleta tej niemożliwie pięknej i bolesnej historii. Jest tu przyjaźń (ta trudna i przechodząca kryzys), ból straty, tęsknota za najbliższymi, walka z wyrzutami sumienia, miłość braterska, a także specyficzne zjawisko, które powszechnie określa się jako "toksyczny związek".

Każdy niesie własny krzyż, Aubrey. Twój doprowadził cię tutaj. I wiem, że to dobrze. Dla ciebie i dla ludzi, których życie będziesz mogła zmienić.

Ten ostatni rodzaj relacji autorka rozłożyła na części pierwsze i pokazała z dwóch perspektyw, pozwalając ostatecznie, żeby te perspektywy zbiegły się i ujawniły, że "toksyczny związek" nie zawsze oznacza to samo. W "Twoim śladem" jest więcej takich emocjonalnych spotkań, bo czytelnik ma tu do czynienia z relacjami swobodnymi, ale szczegółowiej poznaje te napięte i często gorszące. 
Brutalność, mrok, narkotykowy półświatek, tajemnice i kolosalna miłość budowana na glinianych nóżkach świadomości oraz nieświadomości, to tylko niektóre cechy, składające się na napięcie towarzyszące od pierwszej do ostatniej strony książki. 
Są książki napisane dobrze i napisane źle, ale Walters wyszła całkowicie przed szereg. Jej styl, porównania, a przede wszystkim wniknięcie w nowy wymiar wszelakiej ludzkiej emocjonalności sprawiły, że tę powieść pochłaniałam tak zachłannie, jak to tylko było możliwe. Ilość pięknych i chwytających za serce cytatów okazała się niewyobrażalna. Dzięki "Twoim śladem" poznałam nowe definicje miłości, uzależnienia, walki, tęsknoty, brutalności... 

Miłość była najpiękniejszym rodzajem obłędu. Szaleństwem desperacji i pożądania, które sprawiało, że najbardziej nieprawdopodobne wybory stawały się możliwe.

Moglibyście pomyśleć, że to koniec zalet tej książki, ale nie... Autorka postanowiła wprowadzić nas w tę historię mocniej, dobitniej... Postawiła na narrację pierwszoosobową, ale otworzyła nam drzwi do świata z perspektywy zarówno Aubrey, jak i Maxxa. Czasem traciłam rachubę, który z tych światów zdumiewa mnie bardziej. 
W moich notatkach zapisałam coś takiego: "Pozorny schemat, ale wykonanie... MIAŻDŻY!!!". Tak, bo wydawać się może, że powieści o uzależnieniu i miłości pomiędzy terapeutką, a pacjentem było już dość. Uwierzcie mi jednak, że tak wielowymiarowej, głębokiej, wnikliwej i miażdżącej historii jeszcze nie czytaliście. Ja zakochałam się w "Twoim śladem" dosłownie od pierwszej strony i uwierzyłam, że to uczucie nie opuści mnie do samego końca. Wyobraźcie sobie, jak wielki talent musi posiadać autorka, że nie zepsuła NICZEGO aż do ostatniej strony.

Rzeczywistość, z którą zderzałem się na zewnątrz, była czymś kompletnie odmiennym. Nie miałem swobody decydowania o sobie. Wszystko musiałem sobie w życiu wyszarpać. Ale póki co, byłem pieprzonym bogiem...

Będziecie płakać, drżeć, wdychać, zakochiwać się i bać przy tej książce. Tylko najpierw musicie się odważyć i ją przeczytać. Możecie to zrobić w jeden wieczór, bo ciężko się oderwać. Po "Twoim śladem" inaczej spojrzycie na trudny temat uzależnień, zastanowicie się nad tym, dlaczego ktoś w ogóle zaczyna brać. Szeroka problematyka tej powieści i psychologiczne, ale również ludzkie podejście do tematu sprawia, że ta powieść nie jest tylko młodzieżówką. To coś, co zdobędzie serca czytelników w każdym wieku. Nie obawiajcie się, że w "Twoim śladem", tak jak w dziesiątkach innych powieści, będzie tylko seks, pożądanie, seks i rozpadanie się na kawałki. Tu w ogóle nie o to chodzi. Centrum tej historii jest inne. Przekaz jest ogromny. Nie znajdziecie tu ściem i bujdy, jakoby miłość była magią i potrafiła samą swoją siłą wyciągać z nałogu... Książka jest perfekcyjną mieszanką wszystkiego, czego brakuje w większości obecnie wychodzących pozycji dla młodzieży. Wartościowa, pouczająca i PRZEPIĘKNIE napisana historia! Każdy powinien ją przeczytać. Ku przestrodze, ale także dla zrozumienia...
Moja ocena: 10/10

Smakował jak poprorn, żelkowe misie o smaku wiśniowym i wszystkie inne rozpustne, zakazane rzeczy. Smakował jak złe wybory.






Za możliwość przeczytania tej niesamowitej powieści bardzo dziękuję wydawnictwu YA!




***


Hej, hej! :) Jeśli zaglądacie na mojego bloga dość często, to wiecie, że rzadko jakaś książka otrzymuje ode mnie maksimum punktów... Czy udało mi się Was zachęcić? :) A może już czytaliście "Twoim śladem"? Piszcie mi w komentarzach, bo bardzo na to czekam. :) Moc uścisków! 


8 komentarzy:

  1. Wciąz odkładam przeczytanie tej ksiażki, ale widzę, że nie ma co zwlekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobała mi się ta książka, ale nie zawładneła mną

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi niezwykle obiecująco... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro miażdży emocjonalnie, to muszę ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam. Ksiazka jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie mogę podpisać się pod Twoją recenzją, gdyż ,,Twoim śladem'' na mnie także wywarła niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już o "Twoim śladem" - książka urzekła mnie już okładką. Moim zdaniem właśnie jej prostota i delikatność robią niesamowite wrażenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak trudnych problemów dotyka fabuła. Zdarzało mi się już sięgać po książki poruszające tematykę narkotyków i bardzo często rozwalały mnie psychicznie; tutaj, jak widzę, może być bardzo podobnie. Strasznie się cieszę, że według Ciebie "Twoim śladem" jest wielowymiarowe i ma zdecydowanie głębszy sens, bo opis faktycznie sugeruje trochę jakąś bardzo schematyczną młodzieżówkę. Schematy nie są złe, o ile autor/ka wprowadzą jakąś świeżość i coś bardziej istotnego - zdaje się, że tutaj to znajdę :) Muszę koniecznie przeczytać!
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Oprócz tego, że Twoja recenzja jest jak zwykle doskonała i całkowicie się z nią zgadzam, po raz kolejny zadziwia mnie zbieżność naszych opinii, bo mimo, że przeczytałam Twoją opinię dopiero teraz, znalazło się w niej kilka niemal identycznych zdań, jak w mojej własnej ;)

    OdpowiedzUsuń