12.10.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Remy" - Katy Evans

Remington Tate, bokser Podziemnej Ligi, jest tajemnicą nawet dla samego siebie. Jego umysł jest jasny, a zarazem mroczny, złożony i otwarty. Czasami jego działania i nastrój są dokładnie wyważone, a czasami pozbawione są wszelkiej kontroli.


W tym wszystkim jednak zawsze była jedna niezmienna rzecz: pragnienie, pożądanie, kochanie i chronienie Brooke Dumas. To jego historia: od chwili, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył i uświadomił sobie, że jest ona największą wartością, o jaką kiedykolwiek musiał walczyć.



SERIA REAL pochłania, zniewala, rozpala i uzależnia... 














Tytuł: Remy
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 450


Ten moment, gdy możesz wreszcie przeczytać trzeci tom swojej ukochanej serii i poznać wszystkie sekrety, jakie skrywa najseksowniejszy literacki mężczyzna... Bezcenne! Dziś przeczytacie o Remingtonie, człowieku, który bije na głowę Greya, Crossa i każdego innego dzianego faceta. Zapraszam! 

Katy Evans jest amerykańską autorką literatury obyczajowej dla kobiet. Jej książki znajdują się na listach bestsellerów "New York Timesa" oraz "USA Today". Mieszka w Teksasie wraz z mężem, dwójką dzieci i trzema psami. Seria "Real" ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc.

W "Real" i "Mine" mięliśmy szansę poznać historię wielkiej miłości z perspektywy kobiety. Tym razem to Remington opowiada nam, jak zakochał się w Brooke Dumas. To niepowtarzalna okazja, by przebyć z nim pozornie tą samą, a jednak zupełnie inną podróż ku szczęściu. Tom trzeci wykracza poza to, co zostało zawarte w poprzednich dwóch tomach, odkrywa więcej, odsłania niewiadome.


Nie wiem, czy konieczne jest, żebym po raz któryś napisała to samo, ale jednak to zrobię: Remington Tate to najwspanialszy literacki bohater, jakiego kiedykolwiek spotkałam i poznałam! On mnie po prostu w sobie rozkochał, uzależnił, rozwalił na łopatki i zdobył tak, jak nie uczynił tego żaden inny bohater. Swoim wdziękiem, hardością i realnością zgładził wszystkich innych mężczyzn, których kiedykolwiek zdążyłam pokochać. 
Wydawało mi się, że historia Brooke i Remy'ego jest kompletna. Do czasu, gdy nie pojawiła się informacja, że w Polsce ukaże się tom trzeci, a tym razem narratorem będzie Tate. Pożarłam tę część właściwie na raz. Nie potrafiłam się oderwać, a moja miłość do Remingtona rozsadzała mnie od środka. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam, sądząc, że "Real" i "Mine" wystarczą, żeby przekazać głębię tej niesamowitej historii i wielkiej miłości. "Remy" jest dopełnieniem. Wypełnił wszelkie luki, rozwiał niejasności, a przede wszystkim ujawnił myśli i uczucia najseksowniejszego literackiego mężczyzny. 

Kurwa, kocham to. Kocham te wrzaski i kobiety wołające, co chcą, żebym im zrobił.

Nie jestem w stanie wyjść z podziwu dla Katy Evans (którą uwielbiam po "Remym" jeszcze bardziej, niż wcześniej). To wielki talent, by potrafić tak trafnie oddać różnice w sposobie myślenia, bycia i wypowiedzi, jakie istnieją między kobietą a mężczyzną. Opowieść Brooke była silnie nacechowana uczuciami, opowiedziana w sposób emocjonalny i bardzo kobiecy. U Remy'ego to zupełnie inna bajka. Jest stuprocentowym mężczyzną i samcem alfa, a każda strona tomu trzeciego wręcz ociekała jego siłą. Trzecia część jest napisana po męsku, więc trzeba być przygotowanym na to, że nie ma tam westchnień i wzruszeń, tylko miłość, która swą siłą wręcz zakrawa o szaleństwo. Nie brakuje przekleństw, ale to integralna część Remingtona, która bardzo mu pasuje. W końcu jest seksownym i niebezpiecznym bokserem Podziemnej Ligi - trudno oczekiwać od niego, żeby wysławiał się jak Fitzwilliam Darcy. 

Lekko muskam więc językiem jej język i czuję, jak jej drobne ciało drży. Kiedy cię wezmę, maleńka, wezmę wszystko. Każdy jeden oddech i każdy centymetr twojej skóry. Każde. Uderzenie. Serca.

Nie jestem w stanie oddać słowami tego, jak maniakalnie pochłaniałam opisy buzującego napięcia pomiędzy Brooke a Remingtonem. To była pozornie ta sama historia, te same wydarzenia, ale podane tak inaczej, tak magnetycznie, że nie potrafiłam się nasycić. Remington odsłania się w pełnej krasie, ukazuje swoje wady i zalety. Był już dla mnie realny po pierwszych dwóch tomach, lecz po trzecim nabrał także emocjonalności i zyskał duszę. 
Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności autorki w diametralnie odmiennym przekazaniu tej samej historii ustami i myślami kobiety oraz mężczyzny. Katy Evans udowodniła, jak bliscy są jej bohaterowie serii "Real", jak dobrze ich zna i jak wspaniale rozumie. Często bywa tak, że dodatkowe części "z perspektywy mężczyzny", jeśli idzie o literaturę erotyczną i kobiecą, są strzałem w stopę dla autorki. Nie w tym wypadku. "Remy" odkrywa wiele tajemnic, wypełnia serce wielkimi emocjami, pogłębia uzależnienie i skrada duszę kolejny raz, ale z taką samą łatwością. Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów serii "Real"! A wisienką na torcie jest kolejna, bardzo seksowna okładka. 
Jeśli szukacie przepisu na idealny wieczór, to oto on: wygodne miejsce, dużo czasu i "Remy". Bez kubka herbaty, albo innego rozgrzewającego napoju. To nie będzie Wam potrzebne, bo nikt nie podnosi temperatury lepiej, niż boski Remington Tate. POLECAM! 
Moja ocena: 8/10 

PREMIERA: 19.10.2016

Posiadłaś mnie, Mała Petardo. Skopałaś tyłki dwóm stukilowym facetom. Nigdy o tym nie zapomnę. Wykopałaś stąd moje dziwki - Pete mi powiedział. Zaczęłaś rościć sobie do mnie prawa, zanim zdałaś sobie sprawę, że ja zrobiłem to pierwszy.


Za możliwość przedpremierowej lektury trzeciego tomu serii "Real" bardzo dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc! 

 


***

Hej! Koniecznie mi napiszcie, czy zamierzacie sięgnąć po "Remy'ego", bo nie mogę się doczekać Waszych opinii i spostrzeżeń! :) Moc uścisków! :*


4 komentarze:

  1. Jestem nieco w tyle z tą serię, ale z najbliższym czasie muszę sięgnąć po pierwszą część. Słyszę o tych książkach coraz więcej, co mnie bardzo do nich zachęca! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/10/jestem-tu-i-teraz.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za tą recenzję, miałam nadzieję, że to nie będzie to samo co dodatkowy Grey czy inne podobne "uzupełnienia". Już nie mogę się doczekać! Uwielbiam Evans!

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz zacieram ręce i czekam z niecierpliwością! Ciesze się że Remy trzyma poziom- tak jak piszesz z tą drugą perspektywą bywa różnie. Ale niekiedy wychodzi to na dobre taki Grey jest owiele lepszy z jego perspektywy :D Albo Losing Hope. Mimo wszystko cały to z tą sama historia z jego strony to wciaż dla mnie grząski temat

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak erotyki jakoś mnie nie kuszą. ;)

    OdpowiedzUsuń