25.10.2016

[RECENZJA] "Połączeni: Uwolnij mnie" - Laurelin Paige

Ustalili zasady – tylko seks. Zapomnieli jednak o tym, że serc nikt nie pytał o zdanie.
Pamiętacie Gwen z „Uwikłanych”? W „Połączonych” nadszedł czas, aby poznać jej historię.
Gwen miała ciężkie życie, a przeszłość nawiedza ją niczym mroczny cień, który nie pozwala o sobie zapomnieć. Dlatego buduje wokół siebie mur, zza którego jedynie obserwuje świat. Osiągnęła sukces zawodowy – zarządza jednym z najpopularniejszych klubów nocnych w Nowym Jorku, jest singielką i bezpiecznie czuje się tylko w takich sytuacjach, które może w pełni kontrolować.
Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy w klubie poznaje bogatego i przystojnego playboya – JC. On za wszelką cenę postanawia zburzyć mur, którym się otoczyła. Chce dać jej wolność i nieograniczoną ilość rozkoszy. Zawierają więc układ, który tylko z pozoru wydaje się jasny.
Wkrótce seks bez zobowiązań już im nie wystarcza, a JC okaże się jedyną osobą, na której będzie polegać dziewczyna. Czy Gwen zdoła posłuchać swego serca i otworzyć się na prawdziwą miłość?






Tytuł: Połączeni. Uwolnij mnie
Autor: Laurelin Paige
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 344

Kiedy za oknem szaleje wiatr i pada deszcz, to warto sięgnąć po lekturę, która nieco podniesie temperaturę. Wybrałam "Uwolnij mnie", bo byłam ciekawa, czy autorka serii "Uwikłani" będzie w stanie czymś mnie zaskoczyć. Zapraszam do przeczytania recenzji! 

Laurelin Paige jest mężatką i matką trzech córek. Należy do Międzynarodowego Klubu MENSA. Jest znaną amerykańską autorką powieści erotycznych i romansów. Zdeklarowana wielbicielka seriali "Gra o tron" oraz "The Walking Dead". 

Gwen, pracująca na stanowisku menadżerki nocnego klubu, pewnego razu, pojawiając się na zmianie koleżanki, poznaje tajemniczego mężczyznę, który nazywa się JC i kpi sobie z panujących zasad, wynajmując pokój dla VIP-ów i urządzając tam dość kontrowersyjną imprezę. Pierwsze spotkanie to tylko niewielki wierzchołek góry lodowej, bo już niebawem JC proponuje jej pewien układ... Chce sypiać z Gwen bez żadnych zobowiązań. Mają nic o sobie nie wiedzieć. Liczy się tylko seks. Wszystko zdaje się przebiegać zgodnie z planem, ale wreszcie dociera do nich, że zasady zostały złamane...


Opis książki jest tak typowy i przewidywalny, jak to tylko możliwe. Jedni lubią takie historie, które powielają jeden i ten sam schemat, a inni omijają je szerokim łukiem. Ja przeczytałam już dość sporo książek z nurtu literatury erotycznej. Jedne były dobre, inne złe, jeszcze kolejne po prostu przeciętne. Postanowiłam spróbować z "Połączonymi" i wiecie co? Nie zawiodłam się! 
Początek wydał mi się dość przeciętny, bo pewne elementy powieści zdawały się za bardzo przeć do przodu, inne zbyt mocno spowalniały akcję. Było to jakieś dziwne rozbieganie, które mnie męczyło. I nagle coś się zmieniło. Dosłownie tak, jak gdyby ktoś nacisnął jakiś guzik. Akcja się ujednoliciła, a ja poczułam się absolutnie wciągnięta przez historię JC i Gwen.
Strasznie kręciła mnie ta tajemniczość w relacji głównych bohaterów. Nie znali swoich nazwisk, adresów, przeszłości. Byli dla siebie obcy, a jednocześnie doznawali tak spektakularnych uniesień i posuwali się do tak intymnych zbliżeń, że rumieniec sam wpływał mi na policzki. Chemia, jaka buzowała między nimi, wprost promieniowała z tekstu. A ja nie potrafiłam się oderwać.

Nawet nie znał mojego nazwiska. A jednak znał mnie. Przynajmniej część. Tę część, której od dawna nikt nie próbował poznać.

Byłam przygotowana na to, że powieść będzie się kręcić tylko i wyłącznie wokół seksu. Autorka bardzo mile mnie zaskoczyła, bo wcale tak nie było! Najmocniejszą stroną "Połączonych" jest bez wątpienia JC. To najbardziej tajemniczy bohater powieści erotycznych, jakiego poznałam. Zdumiała mnie jego konstrukcja, a jeszcze bardziej przeszłość, jaką stworzyła dla niego autorka. Do tego doszły problemy Gwen i cienie sprzed lat, które postanowiły o sobie przypomnieć. W jednej chwili potencjalnie przewidywalna historyjka o seksualnym układzie, przerodziła się w powieść o bólu, strachu i miłości rodzącej się poprzez tajemnice. Ostatnie kilkanaście stron dosłownie mnie zmiażdżyło, więc długo nie mogłam dojść do siebie. 

Stopiłam się z nim. A on stopił się ze mną. Wypełnił moją pustkę. Sprawił, że na powrót byłam cała. Byłam wolna.

Seria "Uwikłani" była bardzo przyjemna, ale szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się nie wiadomo czego po "Połączonych". Laurelin Paige zaskoczyła i to bardziej, niż mogłabym przypuszczać. Nadała tej historii olbrzymi potencjał, który, jeśli uda jej się utrzymać przez kolejne dwa tomy, będzie znacznie lepsza niż "Uwikłani". Zdaję sobie sprawę, że łatwo można zepsuć tak dobry pomysł, który jest czymś zupełnie nowym i miażdżąco trafnym, jeśli idzie o literaturę erotyczną. Wierzę jednak, że autorka podoła i nie obniży lotów, bo wiążę z historią Gwen i JC wielkie nadzieje! Odczuwam głód kolejnego tomu. 
Jestem bardzo usatysfakcjonowana pierwszym tomem "Połączonych" i wyczekuję już kolejnego. Jeśli lubicie czasem sięgnąć po jakąś powieść erotyczną, to naprawdę warto zwrócić uwagę na "Uwolnij mnie". Dobrze napisana, z sporym potencjałem i ciekawymi bohaterami. JC to fajny facet, a Gwen jest bohaterką, która ma w sobie to coś. Polecam! 
Moja ocena: 8/10 

Dzięki niemu rozluźniłam się, lecz dzisiejszego dnia mury jego więzienia także się skruszyły, a my spotkaliśmy się w niebie, dzicy i wolni, dwa ptaki zbyt długo trzymane w klatce. 




Za możliwość przeczytania pierwszego tomu "Połączonych" bardzo dziękuję wydawnictwu Kobiece.

 


***

Hej, hej! Tradycyjnie jestem ciekawa, jakie są Wasze odczucia wobec tej książki i czy udało mi się Was zachęcić? Czekam na odpowiedzi i spostrzeżenia w komentarzach. :) 


5 komentarzy:

  1. Kusi mnie ta pozycja już od jakiegos czasu

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomijając to, że jak zwykle napisałaś kawał świetnej recenzji, najbardziej dziwi mnie w niej fakt, że nie miałam pojęcia, iż ta historia to losy bohaterki znanej już z Uwikłanych. Chociaż mam tę książkę na półce :D Nie mam pojęcia, jak to możliwe :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się cały czas zastanawiałam, czy ta seria będzie miała jakiekolwiek połączenie z Uwikłanymi! Cholercia, czyli muszę ją mieć! Czytałam tez różne opinie, ale skoro Tobie się spodobała, muszę dać jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moją opinię już czytałaś, mam zupełnie odmienne zdanie niż Ty :) Mam wrażenie, że autorka przez połowę książki krążyła, nie wiedziała gdzie, chce się udać, dobrze, że zakończenie uratowało całością i sprawiło, że chcę przeczytać kontynuacja, ba! Ja tę kontynuację muszę przeczytać, bo nie lubię takiego zawieszenia.

    OdpowiedzUsuń