18.10.2016

[RECENZJA] "Nakarmię cię miłością" - Anna Dąbrowska

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.
















Tytuł: Nakarmię cię miłością
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 352

Są takie chwile w życiu czytelnika, gdy natrafia na okładkę książki, następnie zapoznaje się z jej opisem i wie, że naprawdę musi poznać tę historię! Ja tak miałam z "Nakarmię cię miłością". To było zauroczenie od pierwszego wejrzenia, a moje oczekiwania, nawet sama nie wiem w którym momencie, urosły odczuwalnie. Zapraszam do przeczytania recenzji! 

Anna Dąbrowska - żona i matka dwóch chłopców. Mieszka w Inowrocławiu, a pisanie było jej pasją od szkoły podstawowej. Zadebiutowała w 2015 roku, wydając powieść pt. "Stalowe serce" pod pseudonimem Laven Rose. Lubi czytać, a jej ulubionym zespołem jest Thirty Seconds to Mars. "Nakarmię cię miłością" to jej druga wydana powieść. 

Laura Danielska to przykładna, spokojna i poukładana pracownica banku. Od czasów studiów przyjaźni się z Kaśką (wybitnie rozrywkową dziewczyną) oraz Izą (miłośniczką różowego koloru). Gdy nadchodzi wieczór panieński Izy, przyjaciółki wybierają się do warszawskiego klubu, a tam każda z nich losuje dwa szalone zadania do wykonania. To właśnie Laura ma pocałować nieznajomego. Gdy na scenie pojawia się zespół Bez Nazwy, a dziewczyna spostrzega wokalistę, to on staje się jej zadaniową ofiarą. Następnego dnia budzi się w łóżku nieznajomego i... od tej pory zmienia się całe jej życie.


Oto jedna z tych powieści, które pochłonęłam w niespełna dwa wieczory. Gdy tylko książka znalazła się w moich dłoniach, to rzuciłam wszystko i poszłam czytać. Straciłam poczucie czasu i upływających stron. Doskonale wiedziałam, co to oznacza: trafiłam na wspaniałą powieść. 
Fabuła na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl komedię romantyczną, która będzie bawić i wzruszać. "Nakarmię cię miłością" bawi, bo bohaterowie są naprawdę różnorodni i świetnie skonstruowani, a dialogi niejednokrotnie doprowadziły mnie do śmiechu, lecz ponad wszystko powieść wzrusza, bo to taki kalejdoskop wszelkich emocji, które autorka umieściła na 352 stronach. 
W powieści Anny Dąbrowskiej spodobało mi się wszystko... okładka i fabuła, bohaterowie, styl autorki, ale najbardziej tło i przeszłość, jaką dźwigali na swoich barkach Laura i Tobiasz. Różnie można podejść do tej książki... lekko i swobodnie, nie spodziewając się rzeczywistego uderzenia emocjonalnego lub świadomie i z przekonaniem, że ta historia zmiażdży i odbuduje każdą cząstkę naszego serca. 

Nie muszę o nim pamiętać. Był tylko prologiem i epilogiem jednodniowej historii, której i tak nie pamiętam.

Ja przez "Nakarmię cię miłością" po prostu przepłynęłam. Nie bez emocji, bo temu płynięciu towarzyszył prawdziwy huragan, ale uwierzcie mi, nie potrafiłam się oderwać. 
Zakochałam się w stylu autorki, jej porównaniach i przenośniach. Urzekła mnie głębia opisywanych uczuć, urzekła mnie prawdziwość samych bohaterów. Cieszę się, że Anna Dąbrowska wniknęła w swoją powieść nie tylko umysłem, ale także sercem. Cieszę się, że wplątała w tę historię tematy trudne, które niejednokrotnie są także tematami tabu. Historię Laury i Tobiasza przeżywa się całą sobą, te emocje wpadają do krwiobiegu i nie sposób się ich pozbyć. 
Doceniam autorkę za to, że przedstawiła tę opowieść w sposób, który tak uwielbiam: z perspektywy Laury i Tobiasza. Dzięki temu oboje stali mi się bliscy, dzięki temu mogłam ich poznać tak, jak na to zasługiwali. Niewątpliwie urzekła mnie postać Tobiasza i tego, z jak wielu składał się warstw. Był człowiekiem silnym i doświadczonym przez los, ale jednocześnie pozwalał sobie na słabości, które były złe. Laura, ze swoim spokojem i dobrym sercem, zdawała się idealnie wpasowywać w każdą lukę i pęknięcie Tobiasza. A ja obserwowałam ich rodzące się uczucie z prawdziwym zachwytem. 

Przeczuwałam, że Pan Przyjemność nigdy nie należał do grzecznych chłopców. W przeciwnym razie nie potrafiłby całować w tak obłędny sposób... W jego pocałunku skrywało się niebo.

Anna Dąbrowska jest kolejnym przykładem autorki, która pisze przepięknie i świadomie. Nie próbuje sprzedać czytelnikowi bujdy. W tej historii czuć emocje, w tej opowieści idzie się prawdziwie zatopić i przeżyć ją całym sobą. Piękny styl, dopracowani i zróżnicowani bohaterowie, zdumiewająco bolesne tło fabularne... to wszystko składa się na "Nakarmię cię miłością", czyli powieść, której długo nie zapomnę. Uczucie miłości odgrywa tu kluczową rolę, ale zaufanie, ból, tęsknota i strach często czają się pod powierzchnią i nie dają o sobie zapomnieć.
Ja czuję się nakarmiona miłością, czuję się zasycona tą przepiękną powieścią. Jednocześnie wzrósł mój głód na kolejne powieści Anny Dąbrowskiej, bo to właśnie takie osoby pisać powinny. Słowa i tworzone opowieści mają we krwi, w sercu, w duszy, w głowie. A czytelnik to zawsze wyczuje. Szczerość powstałej historii jest najważniejsza. Warto o tym pamiętać. 
Jeśli jeszcze macie wątpliwości, to tak, polecam Wam tę powieść z całego serca! Każda wrażliwa dusza, każda osoba, która chce przeczytać coś pięknego, ale nie cukierkowego odnajdzie się idealnie w "Nakarmię cię miłością". 
Moja ocena: 8/10

No właśnie... miłość - główna sprawczyni szczęścia i wielkiego chaosu, która wkrada się do naszego życia wtedy, kiedy uczucie rodzi się w sercu. 




Za możliwość poznania tej wspaniałej historii bardzo dziękuję autorce Annie Dąbrowskiej! 



***

Hej! Standardowo pytam, czy udało mi się Was zachęcić do przeczytania "Nakarmię cię miłością"? :) Jesteście ciekawi tej historii? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! 


6 komentarzy:

  1. Ja właśnie czytam tę książkę. Jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorkę poznałam przy okazji premiery jej debiutanckiej powieści i ujęła mnie jej sympatyczna, wrażliwa i ciepła dusza. Stalowe serce nie do końca spełniło moje oczekiwania, ale wierzę, że tym razem będzie inaczej i dam się pochłonąć tej ksiązce. Niemożliwe bowiem, żeby tak dobra i skromna osoba nie odniosła sukcesu. I ja w ten sukces wierzę i już nie mogę się doczekać, kiedy tylko trafi mi się okazja, aby poznać tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawilas mnie :) książkę przeczytałam ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna recenzja. Podpisuję się pod nią w zupełności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę. świetna recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń