14.10.2016

[RECENZJA] "Coś świętego" - Sarah Dessen

Sydney przez całe życie czuła się niewidzialna. Zawsze przyćmiewał ją starszy brat – obiekt dumy i uwielbienia rodziców. Pozostawiona sama sobie, szuka akceptacji u znajomych. 
Pewnego dnia zaprzyjaźnia się z rodziną Chathamów: z Laylą, która zawsze wybiera niewłaściwych chłopaków, utalentowaną Rosie, która z własnej winy przegrała wielką szansę, a także ich matką, która mimo ciężkiej choroby jest oparciem dla wszystkich.
Ale to Mac, starszy brat Layli – spokojny, zrównoważony i opiekuńczy – sprawia, że Sydney rodzi się na nowo. Wreszcie czuje, że ktoś naprawdę ją dostrzega.















Tytuł: Coś świętego
Autor: Sarah Dessen
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 384

W Polsce, jak do tej pory, ukazało się pięć książek Sarah Dessen, a cztery z nich poznałam i przeczytałam. Zdecydowanie najgorsza okazała się "Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej", a "Kołysankę" i "Teraz albo nigdy" do dnia dzisiejszego wspominam bardzo pozytywnie. Dziś napiszę Wam o "Coś świętego", powieści, której byłam bardzo ciekawa, ale też trochę się obawiałam...

Sarah Dessen urodziła się 6 czerwca 1970 roku. Mieszka w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Jest mężatką i matką jedynej córki o imieniu Sasha. Zadebiutowała w 1996 roku książką "To Lato". Do dnia dzisiejszego wydała trzynaście powieści. W Polsce nakładem wydawnictwa Harper Collins ukazało się jej pięć książek: "Kołysanka", "Ktoś taki jak ty", "Teraz albo nigdy", "Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej" oraz "Coś świętego".

W życiu siedemnastoletniej Sydney wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło wszystko. Od początku żyła w cieniu starszego brata, którego uwielbiali rodzice i nigdy nie wyróżniała się z tłumu. Zmieniła szkołę po trudnych wydarzeniach, a na jej drodze niespodziewanie stanęli ludzie, którzy sprawili, że zaczęła inaczej patrzeć na świat. Nietypowa Layla, ogromny Irv oraz interesujący Mac. Nie miała nic, a dzięki nim otrzymała wszystko...


Książki Sarah Dessen zawsze zwracają wzrok prostymi, ale ładnymi okładkami. "Coś świętego" ma wspaniałą okładkę, która od razu przykuła moją uwagę. Po bardzo rozczarowującej "Gwiazde z nieba..." obawiałam się kolejnego spotkania z autorką, która wcześniejszymi książkami tak doskonale do mnie przemówiła. Szybko się okazało, że autorka powróciła z impetem na dobre tory swojej twórczości.
Sarah Dessen operuje bardzo lekkim stylem, a przez cały tekst płynie się szybko i bez najmniejszego trudu. Autorka ma też niebywałą zdolność do tworzenia postaci, które mają jakieś dziwactwa i wyróżniają się z tłumu. Każda z historii Dessen porusza jakiś trudny temat, a w "Coś świętego" jest to ciężka sytuacja rodziny, która pozornie ma wszystko i której podobno fenomenalnie się wiedzie. Autorka ma również tendencję do tworzenia bohaterów męskich, którzy nie są perfekcyjni, a główne bohaterki zazwyczaj nie zwalają z nóg swoją urodą i figurą, lecz mają to "coś". 


Jest coś zdumiewającego w tym, jak jednorazowy wybryk przekształca się w nawyk. Jakby chwilowy gość postanowił zadomowić się na dobre.

Historia Sydney była urocza i bardzo pouczająca, wciągnęła mnie tak bardzo, że pochłonęłam ją w dwa wieczory i nie mogłam się oderwać. Autorka po raz kolejny pokazała, jakie rodzaje więzi międzyludzkich są dla niej najważniejsze: przyjaźń, miłość i bliskość z najbliższą rodziną. Warto docenić "Coś świętego", bo niesie ze sobą ważną treść, a jednocześnie jest przyjemnością samą w sobie. 
Poznałam już cztery książki Dessen i zauważyłam pewną tendencję, którą każdorazowo wykazuje autorka. Mianowicie wypracowała sobie pewien schemat o który opiera każdą powieść, a który jest jednocześnie jej indywidualną wizytówką, czymś unikatowym tylko dla niej. Każda bohaterka jej książek jest nieidealna i dźwiga na barkach jakieś trudne przeżycie. Doświadcza prawdziwej przyjaźni, poznaje smak zakochania, dowiaduje się, że życie ma do zaoferowania coś dobrego. Dessen w ładnych słowach potrafi przekazać proste prawdy, które zapadają w pamięć i rozgrzewają serce. 


Widzisz, zawsze kochałam mojego brata. Ale teraz naprawdę go nienawidzę.

Bardzo polubiłam Sydney, polubiłam Maca, roztargnionego i zapatrzonego w siebie Ericka, a i w specyficznym sposobie bycia Layli było coś ujmującego. "Coś świętego" to kolejna dobra powieść, która wciąga i funduje niesamowicie przyjemny wieczór. Jeśli jeszcze nie rozpoczęliście przygody z twórczością Sarah Dessen, to jak najbardziej możecie to zrobić, sięgając po "Coś świętego". Dobrze napisana powieść młodzieżowa, która niesie ze sobą ważne przesłanie i rozczula serce. Bardzo mi się podobało i nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Sarah Dessen wróciła ponownie na właściwe tory. To mnie cieszy. 
Moja ocena: 7/10


Od kiedy pamiętałam, inni ludzie albo mnie przyćmiewali, albo ignorowali, pozostawiając samą sobie. Natomiast Mac - jak powiedziała kiedyś Layla - był zawsze gdzieś w pobliżu. Uznawał moją prywatność, gotów jednak pojawić się obok, gdy tylko tego chciałam. To było idealne podejście, jak miałam się przekonać. Jakby był moim prywatnym świętym - tym, na którego czekałam.





Za możliwość przeczytania kolejnej książki Sarah Dessen bardzo dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska.



***

Hej, hej! Jak zawsze pytam o Wasze opinie i odczucia odnośnie książki, a także jestem ciekawa, czy udało mi się Was nakłonić? :) A może już czytaliście tę powieść? :) Lubicie Sarah Dessen? :) Koniecznie piszcie w komentarzach. :) 



13 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze do czynienia z książkami tej pani, ale recenzja jest świetna, a "Coś świętego" do przeczytania :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A już się bałam, że po "Gwiazdka z nieba..." jej powieści będą coraz gorsze! Musze koniecznie przeczytać tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie znam twórczości autorki, cieszę sięjednak, ze książka CIę nie zawiodła, bo mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze ani jednej książki Sarah Dessen, chociaż wiele już o nie słyszałam. Myślę, że w najbliższej przyszłości sięgnę po Coś świętego.
    Pozdrawiam :)
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się bardzo interesująco :). Chyba dodam Coś świętego jako pozycję do przeczytania na mojej liście.
    Zapraszam do mnie, jest i książkowo i muzycznie :)
    http://alive117.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś tak się składa, że gdy wydawnictwo wydaje jakieś książki Dessen, moją uwagę przyciągają inne książki. Jak na razie przeczytałam tylko "Kołysankę" i gdy tylko będę miała taką możliwość, na pewno zapoznam się z resztą :).

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tej autorce. Muszę się zainteresować jej twórczością.
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tej książce całkiem niedawno i też była to dobra opinia, choć przyznaję, że ja sama autorki kompletnie nie znam, więc nie wiem, czego się tak naprawdę spodziewać :) Sam opis i recenzje "Czegoś świętego" brzmią po prostu jak fajna, ciekawa młodzieżówka, w której nie ma niczego skomplikowanego. Ja mimo wszystko takie klimaty bardzo lubię, więc z pewnością w przyszłości sięgnę po tę powieść :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro tak dobrze oceniasz tę książkę, to postaram się w wolnym czasie wziąć ją pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna poluję na coś twórczości tej autorki i dzięki Tobie wiem, że na pewno nie zacznę mojej przygody od "Gwiazdki...", ale być może skuszę się na "Coś pożyczonego". Lubię, gdy w książce jest jakieś mądre przesłanie i tym mnie zachęciłaś. Recenzja jak zwykle świetna. Stęskniłam się za Twoimi tekstami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu wymyśliłam sobie nowy tytuł dla tej książki :D

      Usuń
  11. Dobrze, że autorka jest konsekwentna w budowie kobiecych sylwetek. Nie znam jeszcze jej twórczości więc mam trochę do nadrobienia :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, ale za każdym razem gdy o niej słyszę i o jej książkach, to bardzo chcę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń