15.09.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Smak śmierci" - Michael Tsokos

Doktor Fred Abel zna smak śmierci... Były żołnierz, wybitny ekspert medycyny sądowej, nie zliczyłby ofiar i scen zbrodni, jakie widział. Nawet najbardziej zmasakrowane, rozczłonkowane, nieistniejące już prawie ciała zmarłych prowadzą go do nieuchwytnych morderców. Niewiele da się skryć przed jego genialną intuicją. Niewiele może go zaszokować.Ale teraz jest inaczej.Ofiarami zwyrodniałych zbrodni są starsze kobiety. Na ich ciałach morderca zostawia niezrozumiałe przesłanie. Wreszcie, dzięki specjalistycznej analizie DNA przeprowadzonej przez doktora Abla, zostaje ujęty. Ale on nie może być mordercą! To dawny kolega Abla z wojska. Zawsze był twardy, zdolny do różnych rzeczy, ale nie do zbrodni. Lecz przecież DNA nie kłamie...Lars siedzi w więzieniu, a jego chorej córeczce zostało kilka dni życia. Tymczasem kolejne zbrodnie paraliżują strachem Europę. Doktor Abel sam więc rzuca się w beznadziejne śledztwo i szaleńczy pościg. I nic się nie zgadza.I jedna rozwiązana zagadka rodzi następną. Ale doktor Abel musi ująć mordercę, nawet jeśli miałby przyznać, że nieomylna nauka może się mylić...






Tytuł: Smak śmierci
Autor: Michael Tsokos
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 407

Jeśli zaglądacie na bloga dość często, to wiecie, że dwa dni temu pojawił się post z zapowiedzią "Smaku śmierci". Dziś zapraszam Was na recenzję tej książki - mocnej, brutalnej i przerażająco prawdziwej. 

Michael Tsokos jest najbardziej renomowanym profesorem medycyny sądowej nie tylko w Niemczech, który bada nadzwyczajne przypadki kryminalne. Od roku 2007 kieruje Instytutem Medycyny Sądowej w berlińskiej klinice Charité i Krajowym Instytutem Medycyny Sądowej i Społecznej w Berlinie. Służył w Bundeswehrze w jednostce dalekiego rozpoznania, pracował w specjalistycznej klinice psychiatrycznej. Był wzywany do byłej Jugosławii do identyfikacji zwłok pochodzących z masowych grobów, a w 2004 po klęsce tsunami – do Azji. W roku 2014 założył w Berlinie ośrodek pierwszej pomocy ofiarom gwałtów i przemocy. 

Fred Abel od lat stykał się ze śmiercią. Przez jego stół sekcyjny przewinęła się niezliczona ilość ciał w różnym stopniu rozkładu. Traktował to jako pracę, którą po prostu musi wykonać tak dobrze, jak tylko potrafi. Wszystko zmieniło się, gdy o dokonanie morderstw na starszych kobietach został oskarżony jego dawny przyjaciel z Bundeswehry. Wówczas śledztwo nabrało dla Abla prywatnego znaczenia, a on wyruszył w Europę, żeby dogonić prawdziwego mordercę, który na ciałach ofiar pozostawiał tajemniczy napis: "Respectez Asia"...


Niezbyt często się zdarza, żeby już sama postać autora danej powieści wzbudzała we mnie tak wielkie uznanie. Michael Tsokos jest człowiekiem, który widział rzeczy, o jakich nam się nie śniło. Spektakularne osiągnięcia autora sprawiły, że po "Smak śmierci" sięgnęłam z bijącym głośno sercem; mieszkał się we mnie niepokój i ekscytacja. 
Fred Abel jest bohaterem, który zasługuje na wszelkie słowa pochwały. Na swoim czytelniczym koncie nie mam spektakularnej liczby przeczytanych kryminałów i thrillerów, ale już jakiś czas temu zauważyłam, że współcześni autorzy tych gatunków mają denerwującą skłonność do tworzenia bohaterów wprost genialnych i absolutnie perfekcyjnych. Niemal każdy detektyw/policjant budowany jest na modłę kultowego Sherlocka Holmesa. Zamysł jest dobry, ale często ów bohater okazuje się karykaturą najsłynniejszego detektywa w dziejach. Tsokos nawet nie otarł się o ten wyświechtany już motyw. On stworzył człowieka, który został wyciosany z ciężkich doświadczeń i lat ocierania się o śmierć. Fred Abel stanowi alter ego samego Tsokosa, dzięki czemu jest w pełni autentyczny i godny wszelkich pochwał. Ten człowiek działa racjonalnie. Jest bardzo inteligentny i ma świetny zmysł obserwacji, a jednocześnie nie stanowi kiepskiego zlepku Sherlocka Holmesa, Spider-Mana i Hulka. Prowadzone przez niego śledztwo jest zagadkowe i wzbudza silne dreszcze emocji, a sama powieść wciąga szaleńczo, chwyta za gardło i nie puszcza do ostatniej strony.

Gdybyśmy nie szanowali godności zmarłych, nie różnilibyśmy się od tych, którzy odbierają im życie.

Zgadzam się ze słowami Sebastiana Fitzka: "Nic nie jest tak okrutne jak rzeczywistość. Smak śmierci to wybuchowa mieszanka faktów i fikcji". Powieść Tsokosa oparta została o autentyczne wydarzenia. Kilka lat temu rzeczywiście istniał morderca określany przez Freda Abla jako "Miles & More kiler", który mordował starsze kobiety w wybranych miastach Europy. Historia jest przerażająca, a jednocześnie zaskakuje, bo autor tak umiejętnie splótł prawdziwe i fikcyjne wydarzenia, że przez całą książkę przechodzi się z solidną dawką adrenaliny buzującą w żyłach. 
Warto także zaznaczyć, że powieść posiada niesamowicie realistyczne opisy zwłok i mordów. Jest to mocna lektura, która przeznaczona została dla ludzi o silnych nerwach. Na każdej stronie i w każdym opisie odbija się wiedza autora, bo pisze on o tym co zna i wie. Ten fakt bardzo oddziałuje na wartość "Smaku śmierci". 

Pomagamy wykryć sprawców przestępstw, żeby nie mogli popełnić kolejnych zbrodni. Moja praca polega dokładnie na tym, co zawsze chciałem robić: pomagam ratować życie!

"Miles & More kiler" to największy szaleniec, jakiego kiedykolwiek spotkałam w literaturze! Ten człowiek był bestią w ludzkiej skórze, który autentycznie przerażał, a myśl, że ktoś taki naprawdę istniał, tylko wzbudzała mój niepokój podczas lektury. Niemal czułam jego rozedrgany oddech na karku, wierzcie mi. 
"Smak śmierci" to jedna z tych przerażająco fenomenalnych powieści, które sprawiają, że po przeczytaniu podchodzi się do drzwi i sprawdza, czy z pewnością zostały zamknięte na klucz. Po tej lekturze człowiek uważniej obserwuje otoczenie, zwraca uwagę na każdy niepokojący sygnał nienaturalnego zachowania innego człowieka. 

Kamienne serce. Symbol, który praktycznie w każdym człowieku budzi rodzaj pierwotnego strachu. Strach przed bestią w ludzkiej postaci, która nie zna empatii i współczucia.

Czy polecam? Tak, zdecydowanie! Ta książka to niekwestionowany hit tegorocznej jesieni! Idealna na długi i emocjonujący wieczór. Możecie być pewni, że Michael Tsokos i Fred Abel zabiorą Was w naprawdę przerażającą podróż śladami szaleńca, który wzbudza autentyczny strach. Nie mogę się doczekać książki "Odcięci" (duetu Tsokos & Fitzek), która ukaże się w Polsce już w listopadzie! "Smak śmierci" to bardzo mocna, emocjonująca i uzależniająca lektura! Polecam fanom mocnych thrillerów i kryminałów. Nie zawiedziecie się! 
Moja ocena: 9/10

(...) W końcu wiemy od Darwina, że w świecie półidiotów zaletą nie jest bycie najinteligentniejszym, lecz tym, kto najlepiej przystosowuje się do otoczenia.



Za możliwość przedpremierowej lektury "Smaku śmierci" bardzo dziękuję wydawnictwu Amber.



***

Hej, hej! :) Co myślicie o "Smaku śmierci"? Udało mi się Was zachęcić? :) Jesteście zainteresowani? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! Moc uścisków! :*


5 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę! Uwielbiam thillery,zwłaszcza tak dobrze napisane. Dziękuję za recenzję 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu nie sądziłam, że to będzie taa dobra książka :O Muszę jej poszukac lubię takie lektury, mroczne i działające na wyobraźnie, w dodatku fakt, że bohater jest rzeczywistym człowiekiem, budzi podwóną grozę. Lubię się bać, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej powieści, ale zapowiada się świetnie. Przeczytam ;)
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w stylu Becketta czyli zapowiada się dobrze :)

    Zapraszam na www.chlopodkultury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń