9/10/2016

[RECENZJA] "Prawo Mojżesza" - Amy Harmon

Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia.



Tytuł: Prawo Mojżesza
Autor: Amy Harmon
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 360

Rynek wydawniczy oferuje każdego roku tysiące nowych tytułów. Trudno stwierdzić, co musi posiadać dana książka, żeby rozkochiwać w sobie czytelnika od początku do końca. "Prawo Mojżesza" jest przykładem na to, że prawdziwe perły istnieją...

Amy Harmon jest znaną pisarką bestsellerów. Pochodzi z Levan w stanie Utah. Opiekuje się dziećmi i tworzy. Zdobyła wiele nagród, min. Wall Street Journal Bestseller, New York Times Bestseller, Whitney Award oraz Swirl Award.

Mojżesz Wright od maleńkości znany był ludziom przez to, że został znaleziony w koszu na pranie. Nazywano go "dzieckiem cracku", a na jego temat ludzie rozpowiadali niemal legendy. Zawsze był tajemniczy i dziwny, a ludzie omijali go z daleka. Pewnego lata zwróciła na niego uwagę siedemnastoletnia Georgia, pasjonatka koni i przykładna córka. Wystarczył jej krótki kontakt z nim, by zachorowała na miłość bez końca...

Jeśli jakaś książka ma na okładce napis "Ta historia nie kończy się happy endem", to naprawdę warto się dwa razy zastanowić, czy nasze serce przetrwa tę historię... Ja nie mogłam oprzeć się "Prawu Mojżesza", bo to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ta okładka, chociaż tak delikatna i minimalistyczna, całkowicie mnie zdobyła. Opis nie pozostawił wątpliwości. Chciałam poznać historię Mojżesza.
Wypłakałam wiele łez. Naprawdę wiele. 

Woda jest biała, gdy jest wzburzona. Niebieska, gdy jest spokojna. Czerwona, gdy zachodzi słońce, i czarna o północy. I przejrzysta, gdy spada. 

Książka podzielona jest na dwie części: "przed" i "po". Przedstawione wydarzenia obejmują okres kilku lat. Do tego poznajemy tę opowieść z perspektywy dwójki głównych bohaterów - tak, autorka zastosowała mój ukochany zabieg, więc było jasne, że stracę głowę dla tej powieści. 
Amy Harmon nie wykazała się wybitnym stylem, który biłby na głowę inne autorki, ale przekazała tę historię w sposób bardzo głęboki i intensywnie emocjonalny. Skupiła się na najważniejszych kwestiach, na konkretach, przez co strony umykały bardzo szybko (momentami aż za szybko). Nafaszerowała tę powieść takimi emocjami, że nie sposób się było oderwać. Sam pomysł to dla mnie absolutny majstersztyk! Autorka włożyła w tę powieść serce i to naprawdę czuć. Historia Mojżesza jest oryginalna i do bólu piękna. 
Podobało mi się to, że Amy Harmon napisała o realiach, które zna. Akcja dzieje się bowiem w Levan, a stamtąd pochodzi autorka. Klimat amerykańskiego miasteczka, muzyka country i kowbojski styl czuć na każdej stronie, nie trzeba wysilać wyobraźni, żeby to wszystko zobaczyć. 

Dziwnie brzmiało moje imię wypowiadane tak, jakby doskonale mnie znał. Wcale mnie nie znał. Teraz to nawet ja sama siebie nie znałam. Niby to same miasteczko, te same ulice. Ten sam świat. Ale ja czułam, że wszystko jest inne.

Wreszcie bohaterowie... Mojżesz to jedna z najlepiej wykreowanych postaci męskich, jakie kiedykolwiek spotkałam w literaturze. Był niesamowity w każdym calu, był piękny i niepokojący jednocześnie. Czułam głębokie pragnienie, żeby go poznać i zrozumieć. Widziałam go dokładnie w mojej wyobraźni, czułam wszystko to, co on czuł. Georgia go dopełniała. Była jego przeciwieństwem, ale wpasowywała się w każde pęknięcie, jakie posiadał Mojżesz. To naprawdę trudna powieść, bo porusza w czytelniku najgłębiej ukryte struny boleśnie wrażliwych emocji. Przy tej książce prawdziwie się płacze, czuje się ból i ma się ochotę krzyczeć w głos, dlaczego los tak nie oszczędzał bohaterów. Amy Harmon bardzo głęboko wnika w uczucie tęsknoty i rozpaczy po stracie najbliższych. Autorka rozłożyła na części pierwsze śmierć, pozwoliła, żeby odegrała swoją rolę w tej historii. 
"Prawo Mojżesza" przeżywa się całym sobą. Tu naprawdę potrzebny jest zapas chusteczek, samotność, kubek herbaty i dużo czasu. To opowieść o miłości, która nie kończy się nigdy. Która walczy do ostatniej iskry nadziei, która nie daje się zapomnieć i pokonać. Na trzystu sześćdziesięciu stronach Amy Harmon umieściła każdą emocję, jaką może odczuwać człowiek. Począwszy od tych dobry, aż po te najgorsze, które posuwają do najstraszliwszych czynów. Autorka naprawdę zasłużyła na to, żeby tę powieść czytał świat. Zasłużyła na każdą zdobytą nagrodę i na status "bestsellerowej". Polecam wszystkim... kobietom i mężczyznom, starszym i młodszym, wrażliwym i twardym. Jestem pewna, że docenicie historię Mojżesza. Bo tego po prostu nie da się nie docenić. To powieść o każdym z nas i dla każdego z nas. 
Moja ocena: 9/10

Chciałam, żeby mówił. Chciałam dowiedzieć się o nim wszystkiego. Chciałam zajrzeć do jego wnętrza, a on kawałek po kawałku je przede mną odsłaniał, szczególnie gdy malował. Te ulotne chwile z nim ceniłam sobie tak, jak dziecko ceni znalezione muszelki i błyszczące kamyki. A gdy nie był ze mną, w myślach oglądałam bez końca całą kolekcję tych skarbów, studiując je pod każdym kątem i ucząc się jego.





Za możliwość poznania tej niesamowitej historii dziękuję wydawnictwu Helion i Editio Red.



***

Hej! :) Dziś ja napisałam o książce, którą pokochali wszyscy. :) Przekonałam Was? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach. :) Moc uścisków! :*


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę! Zdecydowanie różniła od wszystkich innych pozycji, które do tej pory czytałam. Bardzo podobały mi się piękne opisy, które momentami przewijały się przez treść tej historii. Polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałabym sobie ręce ściąć, że tak ją odbierzesz! Dalej mam łzy w oczach, gdy wyobrażam sobie moment "Eli, Eli, Eli!!!"

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka zbiera dużo dobrych recenzji. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie wcale nie trzeba było przekonywać :D Mam olbrzymią ochotę na tę książkę od kiedy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach :D Czekam (niestety już dość długo :< ) na swój egzemplarz, ale mam nadzieję, że w tym tygodniu w końcu i ja będę mogła poznać tę historię ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna recenzja! Jak pierwszy raz zobaczyłam ten tytuł to pomyślałam, że jest to książka religijna xD Na serio! Dopiero jak grupa wydawnicza Helion napisała do mnie z propozycją zrecenzowania tej książki i napisali, że jest to książka new adult, dowiedziałam się, że żyję w błędzie. Książka jest już w drodze do mnie i niedługo będę mała okazję ją przeczytać. Mam nadzieję, że ta lektura spodoba mi się równie bardzo jak tobie :)
    Pozdrawiam cieplutko :)
    Natalia z Książki widziane oczami Natalii

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej, tak bardzo bardzo bardzo chcę już przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak mówisz - co roku wychodzi multum książek, które bardzo chciałabym przeczytać, ale zawsze wśród nich znajdzie się kilka, które przyciągają mnie do siebie szczególnie. "Prawo Mojżesza" jest jedną z nich. Usłyszałam o niej jakiś czas temu i od tego czasu wręcz POŻĄDAM tej powieści. Wydaje mi się, że również skradnie moje serce - choć przy okazji pewnie je złamie, skoro nie kończy się happy endem. Zrobiłam sobie szlaban na książki, ale przysięgam, jeśli uda mi się wygrzebać trochę oszczędności, pobiegnę po nią do księgarni XD
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno udało mi się zdobyć tę książkę i już nie mogę się doczekać, kiedy po nią sięgnę. Zwłaszcza, że każda kolejna pozytywna recenzja (w tym również Twoja) tylko mnie nakręca :D. Zwłaszcza, że również uwielbiam dwutorowo poprowadzoną akcję ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Teoretycznie Amy Harmon sięgnęła po znane z New Adult schematy, ale zrobiła to w taki sposób, że Prawo Mojżesza jest niezwykle świeżą, nietypowa historią. Co prawda na początku Georgia trochę mnie irytowała, ale szybko zmieniła się na lepsze. Niesamowicie podobał mi się również motyw sztuki zawarty w tej książce, artysta jednoczesnie jako geniusz i szaleniec, a do tego nitka fantastyki - podobnego ujęcia malarstwa zdecydowanie nigdy nie było!

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń