07.09.2016

[RECENZJA] "Mine" - Katy Evans

W pierwszym tomie serii REAL niepokonany zły chłopak z podziemnego kręgu bokserskiego w końcu spotkał swoją drugą połówkę. Zatrudniona, by utrzymywać go w doskonałym stanie, Brooke Dumas wyzwoliła pierwotne pożądanie w Remingtonie "Remym" Tate'cie, stając się dla niego równie niezbędna, jak powietrze. Nagle nie jest w stanie bez niej żyć. 
Brooke nigdy nie wyobrażała sobie, że skończy u boku mężczyzny, który jest marzeniem wszystkich kobiet, lecz nie wszystkie marzenia mają szczęśliwe zakończenie. Kiedy Remington potrzebuje jej najbardziej, Brooke dokonuje odkrycia, które zmuszą ją do zniknięcia z otoczenia ringu. Teraz, gdy dzieli ich odległość i mrok, jedyną rzeczą, która jej pozostaje, jest walczyć o miłość mężczyzny, o którym mówi "Mój". 











Tytuł: Mine
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 440

Nie wiem, czy pamiętacie, ale "Real" było dla mnie najprawdziwszym literackim objawieniem. Spodziewałam się namiętnej historii, ale to, co w rzeczywistości dostałam, było bez porównania lepsze niż jakiekolwiek oczekiwania snute przeze mnie. Próbowałam odciągać moją uwagę od "Mine", naprawdę, ale tęsknota za światem podziemnego bosku, za Remingtonem i Brooke była tak wielka, że wytrzymałam bez sięgnięcia po kontynuację aż dwie godziny.

Katy Evans jest amerykańską autorką literatury obyczajowej dla kobiet. Jej książki znajdują się na listach bestsellerów "New York Timesa" oraz "USA Today". Mieszka w Teksasie wraz z mężem, dwójką dzieci i trzema psami. Seria "Real" ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc.

Remington Tate, najlepszy bokser występujący w podziemnej lidze, nigdy nie przypuszczał, że pojawienie się Brooke Dumas na zawsze odmieni jego życie. Po trudnych przeżyciach i noszonych w sercu traumach postanowił zbudować z Brooke związek, bo zdążył zrozumieć, że bez niej nie będzie potrafił żyć. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a dawno rozpoczęte konflikty upominają się o rewanż. Świat nie pada im do stóp, bo oboje muszą walczyć... o uczucia i siebie nawzajem. 

Katy Evans z łatwością zdobyła moje serce, a ja po prostu obdarzyłam ją zaufaniem. Bez obaw sięgnęłam po "Mine", uznając, że nie ma opcji, żebym się zawiodła. Miałam rację.
Już na samym początku moje serce zabiło szybciej, gdy zobaczyłam playlistę do drugiej części historii Remy'ego i Brooke. Znalazłam tam oczywiście "Iris" Goo Goo Dolls, czyli piosenkę, która na zawsze naznaczyła moją pamięć Remingtonem, ale poza tym pojawili się także inni wykonawcy, których uwielbiam: Sara Bareilles, Lifehouse, 3 Doors Down, Avril Lavigne, Nickelback i Ed Sheeran. 

(...) Kiedy dzisiaj wpatruję się w niego, podobnie jak każdego ranka od ostatnich kilku miesięcy, mówię sobie, że nie jest snem ani żadną fantazją. Jest prawdziwy. Jest moim JEDYNYM.

Z słuchawkami na uszach po raz drugi pożerałam dalsze losy moich ukochanych bohaterów. Serce raz mi się roztapiało, innym razem drżało... Uśmiechałam się, popłakiwałam, przeżywałam myślami i emocjami. Bohaterowie tak samo, jak w przypadku pierwszego tomu, byli w mojej wyobraźni żywi i w pełni cieleśni. Nie spodziewałam się, że mogę pokochać Remingtona jeszcze bardziej, ale pokochałam... i to tak do szaleństwa. 
W "Mine" nie brakowało zaskoczeń i niepewności. Był ból i smutek, był strach i obawa. Przez tę powieść przetoczył się emocjonalny armagedon, który ja czułam tak, jak gdybym była z bohaterami na każdej stronie i w każdym zdaniu. Katy Evans naprawdę nie zawiodła. Wyszła poza znane i utarte schematy, opowiedziała tę historię z sercem i prawdziwością, która po prostu mnie urzekła. Muzyka pozwalała w pełni odczuwać, co dla mnie jest po prostu niesamowitą zaletą obu części serii "Real". 

Kochasz nawet mocniej, niż walczysz, a nigdy w życiu nie widziałam, żeby ktoś walczył tak, jak ty.

Z niecierpliwością wyczekuję trzeciego tomu, bo tęsknię za obecnością tych wspaniałych i różnorodnych bohaterów w moim życiu. Nie wyobrażałam sobie, że będę tak zakochana w tej opowieści. Ale jestem romantyczką. A ta historia jest perfekcyjną mieszanką romantyzmu i namiętności. To lekcja o wielkiej miłości, która odmienia wszystko. To przykład uzależnienia, ale takiego, które jest jednocześnie ocaleniem. Remington i Brooke nie pozostawili mi miejsca na jakąkolwiek krytykę. Oni wypełnili moje serce wszystkim co dobre. Po prostu.
Uważam, że każda kobieta, która lubi historie namiętne i romantyczne, która potrzebuje czasem spędzić wieczór z niesamowitym literackim mężczyzną, powinna wybrać Remingtona. On uzależnia. Całkowicie i nieodwracalnie. Na jego tle inni męscy bohaterowie blakną i wymiękają. Remington wygrywa nie tylko na ringu. On wygrał serce Brooke i milionów czytelniczek na całym świecie. Zapewniam Was, że nie bez powodu. Polecam z całego - zakochanego w Remingtonie - serca. 
Moja ocena: 9/10

(...) Mój wojownik. Walczy ze wszystkim, nawet ze sobą samym, lecz kocham to, że nigdy nie walczył z miłością do mnie.




Za możliwość poznania dalszych losów Remy'ego i Brooke dziękuję z całego serca wydawnictwu Papierowy Księżyc.




***

Kochane Czytelniczki... dacie się uzależnić Remingtonowi Tate'owi? :) Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać. :) Dajcie o tym znać w komentarzach! :) 


6 komentarzy:

  1. Z wielką przyjemnością przeczytałabym obie części. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa lekturka, bo jakoś mnie ta okładka nie przekonała i pewnie bym po nią nie sięgnęła. Może gdy ją znajdę w bibliotece, to ją wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię romantyczne historie, w szczególności jesienią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie przepadam za ta serią. Niewątpliwie autorka miała świetny pomysł na fabułę, ale czegoś mi w niej brakowało, a poza tym bohaterowie za bardzo mnie irytowali :/
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przeczytać wreszcie "Real". Żałuję, że nie kupiłam tej książki, gdy miałam na to okazję, ale już trudno...Mam nadzieję, że mnie róznież zadowoli jak większość czytelników :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/09/szeptem.html

    OdpowiedzUsuń