30.09.2016

[RECENZJA] "Manwhore" - Katy Evans

Czy można odkryć, kim naprawdę jest najzamożniejszy playboy z Chicago, i nie zatracić przy tym swego serca i duszy?

Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.

Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.

Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?







Tytuł: Manwhore
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 400


Opis tej książki jest bardzo typowy i oklepany, ale umówmy się... Katy Evans nie ma w sobie nic typowego! To autorka, która rozłożyła mnie na łopatki serią "Real", więc z bijącym sercem sięgnęłam po "Manwhore". Teraz już wiem, że istnieje coś takiego, jak "magia Katy Evans". 

Katy Evans jest amerykańską autorką literatury obyczajowej dla kobiet. Jej książki znajdują się na listach bestsellerów "New York Timesa" oraz "USA Today". Mieszka w Teksasie wraz z mężem, dwójką dzieci i trzema psami. Zadebiutowała książką "Real".

Rachel Livingston to dwudziestotrzyletnia dziennikarka, która pisze dla podupadającej gazety "Edge". Gdy dziewczyna dostaje propozycje napisania demaskatorskiego artykułu o najbardziej pożądanym i tajemniczym milionerze z Chicago, wie, że jest to być może pierwsza i ostatnia szansa na zaistnienie nie tylko w redakcji, ale także w świecie. Pierwsze spotkanie z Malcolmem Saintem nie przebiega tak, jak powinno. Rachel jest zdeterminowana i postanawia gonić za swoją szansą, ale zupełnie nie spodziewa się, że każde kolejne spojrzenie w zielone oczy Sainta odbiera jej szansę na sukces...


Katy Evans jest jedną z tych autorek, która po prostu w pełni do mnie trafia. Pisze tak, że właściwie nie pozostawia mi miejsca na jakąkolwiek krytykę. Jej powieści (zarówno "Real", jak i "Manwhore") oscylują na granicy literatury kobiecej i erotycznej. Wprawdzie ikoną tego drugiego gatunku jest Christian Grey, ale osobiście uważam, że zarówno Remington Tate, jak i Malcolm Saint kładą go na łopatki w każdym najmniejszym aspekcie. 
Cieszę się, że tytuł najnowszej powieści Katy Evans nie został przetłumaczony na nasz język. Dlaczego? Cóż, jest to jeden z tych przewrotnych tytułów, który w tłumaczeniu mógłby jednych bardzo zachęcać, a innych zdecydowanie odpychać, bowiem "Manwhore" to w tłumaczeniu męska dziwka. Dziwnie byłoby sięgać po książkę o tytule "Męska dziwka", prawda? 


Żadnej historii nie napisano w jeden dzień. Żadnej tajemnicy nie wyjawiono w jedną godzinę. Nic trwałego nie zbudowano w oparciu o jedną chwilę. 

Podoba mi się okładka. Jest niezwykle sensualna, erotyczna, ale ma w sobie też coś czułego, daje obietnicę wielkich emocji i ogromnej zależności pomiędzy bohaterami. Wierzcie mi, lektura "Manwhore" dokładnie to serwuje.
Autorka pisze niesamowicie. Robi to o wiele lepiej niż E L James, Alice Clayton czy wiele innych kobiet, które tworzą literaturę erotyczną, albo kobiecą. Jej opisy są bogate, ale nie nużące. Potrafi pisać bardzo plastycznie, nadaje swoim bohaterom nie tylko cechy fizyczne, ale także duszę. Wystarczy zagłębić się w lekturze, by Malcolm i Rachel stanęli przed oczami jak żywi. Czytelnik się do nich przywiązuje, przeżywa wraz z nimi emocje i wydarzenia. 
Akcja powieści rozwija się wolno, a seks nie jest wszystkim, co liczy się w tej historii. Mamy tutaj relację, która budowana jest na delikatnych fasadach, bowiem stworzonych z kłamstwa. Wątek poboczny to relacja między matką i córką oraz odpowiedzialność, jaka spada na ramiona dziecka, gdy rodzic przestaje sobie radzić. Obraz prawdziwej, lekko szalonej i czasem kontrowersyjnej przyjaźni nadaje niebywałego smaku tej historii. A główną składową i jednocześnie wisienką na torcie jest Malcolm Saint, czyli facet, którego kocham tak mocno, jak Remingtona Tate'a. 


Bezwzględny, tak o nim mówią. Pies na baby. I tak ambitny, że Midas może się przy nim schować. O tak. Podobno Saint nie spocznie, dopóki cały świat nie stanie się jego własnością.

Warto zwrócić uwagę na kreację głównej bohaterki, czyli Rachel. Ma dwadzieścia trzy lata, co oznacza, że jest moją rówieśniczką. Kobiety w tym wieku zazwyczaj uczą się, jak o siebie zadbać, rozumieją podstawowe prawa, jakimi rządzi się świat, ale jednocześnie nadal nie są w pełni zdecydowane, często objawiają swoją niepewność i niejednokrotnie wahają się przed podjęciem decyzji. To nadal etap, kiedy stąpa się po cienkim lodzie dorosłego życia. Czytając "Manwhore" warto wyobrazić sobie lub przypomnieć, jak to jest mieć dwadzieścia trzy lata, bo momentami łatwo byłoby wydać negatywny osąd w kwestii postępowania Rachel, ale zapewniam Was płomiennie, tak jak może zapewniać dwudziestotrzyletnia dziewczyna, że autorka naprawdę świetnie wczuła się w postać kobiety w tak młodym wieku.


Nigdy nie miałem ochoty zatrząść światem żadnej kobiety, tak jak chcę zatrząść twoim.

Uwielbiam autorkę, uwielbiam Malcolma i uwielbiam Rachel. Wiecie na czym polega "magia Katy Evans"? Zaczynając lekturę jakiejkolwiek z jej książek, zawsze, ale to zawsze nie idzie się oderwać. Można pochłonąć historię w jedną noc, można się zmusić i zrobić to w dwie noce. Jedno jest pewne: ciężko jest żyć w realnym świecie, gdy nie dobrnie się do końca książki autorstwa Katy Evans. Tekst, bohaterowie i akcja stworzona przez autorkę jest jak bardzo silny magnes i nie sposób mu się oprzeć.
"Manwhore" to pierwszy tom trylogii o Saincie i Rachel. Zakończenie pierwszej części po prostu mnie rozwaliło. I to tak bardzo, że miałam ochotę krzyczeć na całe gardło. Ta historia ma siłę, ma moc, ma swój jedyny i niepowtarzalny klimat. Katy Evans nie powiela schematów zawartych w "Real". To zupełnie nowa i niesamowita historia, którą musicie przeczytać! 
Tak, polecam. Bardzo. A nawet bardziej niż bardzo. Jak poznacie Malcolma Sainta, to się zakochacie. Bezgranicznie. Czekam na więcej! Pragnę więcej!
Moja ocena: 8/10


Mówienie, że "tak miało być", to wykręt. Ludzie mówią tak, gdy coś spieprzą lub gdy życie podsunie im wyjątkowo gorzką czekoladę.





Za możliwość poznania niesamowitego Malcolma Sainta dziękuję wydawnictwu Kobiece.



***


Hej! :) Czytaliście "Manwhore"? Lubie Katy Evans? :) Jaki jest Wasz stosunek do literatury erotycznej i kobiecej? Koniecznie piszcie mi w komentarzach! Moc uścisków. :*


9 komentarzy:

  1. Słyszałam już wiele o tej książce i niektóre recenzje nie są zbyt pochlebne, ale ja i tak jestem mega zainteresowana tą książką, więc sięgnę po nią tak czy siak.
    Pozdrawiam :)
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Manwhore jest pierwszą książką tej autorki z jaką się natknęłam, ale czytając zakończenie miałam takie "DAWAĆ MI KOLEJNY TOM! TERAZ!" dawno nie miałam tego uczucia :)
    Pozdrawiam i zapraszam
    Zaczytana

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jeszcze nie znam książek tej autorki. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. I widzisz co sie stało? Otwieram sobie Twojego bloga, patrzę nowa recenzja wiec zaciesz na twarzy i zabieg sie za czytanie. I co? No zbankrutuje bo muszę koniecznie sie zaopatrzyć! Jeśli nie jest to coś schematycznego to z jeszcze wieksze przyjemnoscia ją przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja :)
    O książce wcześnie nie słyszałam, więc przyznam szczerze, że w najbliższym czasie zwrócę na nią uwagę. To, że jest podobna do znanego wszystkim Greya zupełnie mi nie przeszkadza jeśli książka mimo wszystko ma w sobie coś co mnie zaskoczy.
    Serdecznie zapraszam również do siebie, gdzie trwa konkurs w którym można wygrać książkę z dedykacją od autorki :)
    Pozdrawiam :)
    https://siostrydajarade.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Boję się takich książek, ale może by mi się spodobała? :D Może kiedyś, przy okazji się na nią skuszę, bo Twoja recenzja zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Przekonałaś mnie :) Muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko. To mi teraz narobiłaś ochoty na tę książkę. W życiu nie myślałam, że porównasz miłość do Remingtona z miłością do kogoś innego, a tu proszę, jakie zaskoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń