9/24/2016

[POST SPECJALNY] Książki, których nigdy NIE PRZECZYTAM!



Książkoholizm to chyba najlepszy nałóg, jaki może dopaść człowieka. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne preferencje czytelnicze. W doborze książek sugerujemy się różnymi aspektami: gatunkiem, okładką, autorem, a nawet wydawnictwem. Nie wierzę w istnienie czytelnika, który byłby gotowy przeczytać wszystko, cokolwiek tylko mu się podstawi pod nos. Ja sama wychodzę z założenia, że nie starczy mi życia, żeby przeczytać wszystkie książki, jakie bym chciała. Cieszę się więc, że udało mi się znaleźć takie, których z pewnością NIGDY nie przeczytam! Dziesiątki pozycji pozostają jeszcze w sferze zatytułowanej: "Może kiedyś przeczytam, gdy będę miała ogromny nadmiar czasu".
Dziś postanowiłam przedstawić Wam książki, a właściwie serie, których z różnych powodów nie zamierzam nigdy przeczytać, bo odpychają mnie zdecydowanie za bardzo. Zapraszam! 

1. 

Nie mam zielonego pojęcia o czym jest ta seria. Wiem jedno: okładki są koszmarne. Tak koszmarne, że z trudem mogę na nie patrzeć dłużej, niż kilka sekund. Podobno jest to jakiś wielki literacki hit, który przywędrował do nas z Francji. Zupełnie nie pali mi się do sprawdzenia prawdziwości tego stwierdzenia, bo przypuszczam, że po prostu nie utrzymałabym tych książek zbyt długo w dłoniach. Całkowicie nie wiadomo o co w tej historii chodzi, ani kim lub czym jest ten "Vernon Subutex". Najsmutniejsze jest to, że tę serię wydało w Polsce wydawnictwo, które zawsze kojarzyło mi się z pięknymi okładkami. Drugim najsmutniejszym faktem jest to, że okładki zagraniczne też są tak szkaradne. Odpychają mnie tak, że nie zamierzam nigdy dać szansy tej serii. 


2. 


Okładki tej serii są bardzo ładne. Prawda jest taka, że można lubić, albo nienawidzić serię "Zmierzch", lecz nie da się odmówić uroku tym okładkom. W tym przypadku moja niechęć wynika z innych czynników... Obejrzałam filmy, które bardziej mnie irytowały, aniżeli sprawiały przyjemność. Soundtracki były ładne, ale sam pomysł i wykonanie... tragedia. Już w filmie Bella Swan wprawiała mnie w mordercze drżenie, a przez te wszystkie lata, kiedy trwał szał na "Zmierzch" i gdy ten szał przeminął, ja naczytałam i nasłuchałam się wielu opinii o tej książkowej Belli. Liczne świadectwa tego, jak koszmarna jest to bohaterka sprawiły, że postanowiłam nigdy nie skazywać się na katusze i nie sięgać po coś, co mogłoby mnie doprowadzić do skrajnej depresji. Do mojej niechęci przyczynił się fakt, że autorka najwyraźniej ma zbyt wielkie parcie na szkło i za wszelką cenę chce, żeby o niej mówiono. Jak inaczej wytłumaczyć jej genderowską wersję "Zmierzchu", która według mnie jest totalną kpiną? 


3. 

Pamiętam dzień, gdy po raz pierwszy zobaczyłam te okładki. Przez bardzo długi czas (a właściwie nadal tak jest) nie mogłam uwierzyć, że te książki w tak wstrętnym wydaniu zostały wypuszczone na polski rynek wydawniczy przez wydawnictwo Otwarte. Nie mam zielonego pojęcia o czym jest ta trylogia, ale pewnym jest, że nigdy nie będę chciała się dowiedzieć. Zastanawiam się, kim była osoba, która zaprojektowała te okładki, ale bardziej zastanawiające jest to, kto je zaakceptował i wypuścił do druku. Takie oprawy odrzucają czytelnika i działają na niekorzyść autora. Kto wie, może za tymi wstrętnymi okładkami kryje się całkiem fajna historia, której ja nigdy nie poznam, bo nie mogę znieść patrzenia na tak okropnie oprawione książki? Zdecydowanie nigdy nie wezmę w dłoń żadnego tomu tej trylogii. 




A jakich książek Wy nigdy nie przeczytacie? 

23 komentarze:

  1. Przyznaje, że "Zmierzch" czytałam. Człowiek był młody i naiwny w gimnazjum. Nikt nie jest idealny, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę. Mam dokładnie tak samo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki, które przedstawiłaś to zdecydowanie NIE moje klimaty, zatem po żądną z nich nie sięgnę nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmierzch czytalam nie jako nastolatka, a w wieku 25 lat:). Książki bardzo mi się podobały. Inne pozycje tej autorki również. Jednak filmu nie jestem w stanie strawić

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam całą serię "Zmierzch" mając naście lat. Wtedy to nawet do mnie trafiało, ale z perspektywy czasu wiem, że te książki są lekkie w odbiorze, ale nic poza tym. Bez większego przesłania, czegoś, co by pozostało w pamięci. Natomiast okładki serii numer trzy są o - kro - pne. Masz rację - nie rozumiem, jak można takie coś w ogóle wpuścić do druku.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie książki (oprócz Zmierzchu) mają koszmarne okładki i też za nic bym ich nie przeczytała. Zmierzch czytałam dawno temu i poprzestałam na pierwszej części, chociaż w sumie to podobała mi się i nie wiem czemu nie czytałam kolejnych. Teraz już do nich nie wrócę, bo zmieniłam gust i nie kręcą mnie taki klimaty (ehh - świecące wampiry - no proszę was! -,-).
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm... nie wiem o czym są te książki ale chyba nie powinno się oceniać przez pryzmat okładki :-) Nie powiedziałabym, że mi się podobają ale w przypadku ostatniego przykładu są dosyć mocne i próbujące cos przekazać:-) Może się okazać, że sama treść jest super:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę smutno, że dwie serie z trzech odrzuciłaś tylko przez to, że okładka do Ciebie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Vandermeer ma słabe okładki? W porządku, zatem nie poznasz jednej z bardziej oryginalnych serii powieści science fiction. Twój wybór. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hm... zdecydowanie jestem okładkową sroką, ale nie zarzekałabym się, że nie tknę jakiejś serii ze względu na okładki. A "Vernon Subutex' jeśli chodzi o treść zapowiada się znakomicie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też nigdy nie przeczytam tych książek, a zwłaszcza Zmierzchu, nie ważne ile osób jeszcze by mnie do tego namawiało xD

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam za sobą całą serię Zmierzch i bardzo miło ją wspominam. Czytałam ją jeszcze jako nastolatka - być może teraz moje wrażenia byłyby nieco inne, ale nie zamierzam tego sprawdzać, bo wolę trwać w miłym wspomnieniu. A filmy są nieporównywalnie słabsze od książek, jeśli chodzi o tę serię, więc niepotrzebnie najpierw sięgnęłaś po nie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko! To "Unicestwienie" i tak dalej swego czasu chciałam przeczytać,ale te okładki są tak obrzydliwe, że kijem nie tknę. Zmierzch czytałam już kilka lat temu i bardzo mi się podobał :) Uwierz, że Bella jako postać  nie jest tak bardzo irytująca jak ta aktorka, która próbowała ją grać:)
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja uwielbiam całą serię "Zmierzch". Mam do niej sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę mnie zdziwiło, że nie podobają Ci się okładki ''Unicestwienia''. Dla mnie są genialne! Zarówno one, jak i ilustracje w książce dobrze oddają specyficzny klimat powieści. Przeczytałam dopiero pierwszą część i w sumie nie wiem co o niej myśleć, ale nie ze względu na okładki. Moim zdaniem grafik spisał się bardzo dobrze :)
    Po raz pierwszy weszłam na Twojego bloga i zastanawiam się, czy napisałaś kiedyś posta o książkach, które skusiły Cię właśnie okładką? Jeśli nie, to całkiem miło byłoby takowy przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też nie zamierzam czytać wymienionych przez Ciebie serii, ale takich książek, które wiem, że nie ruszę jest wiele, np.: "Harry Potter", "Percy Jackson", "Pamiętniki wampirów", "Czyta krew" :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam fragmenty ekranizacji "Zmierzchu" i Kristen Stewart to chyba jedna z najgorszych aktorek jakie kojarzę. Pomijając fakt, że cały czas miała tą samą minę, to jeszcze przed każdą wypowiedzią musiała się jakby chwilę namyślić. Nie wiem, czy książkowa Bella jest tak samo irytująca, ale ja jak na razie nie mam zamiaru sięgać po tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do pierwszej serii, to mam podobnie. Okładki kojarzę, ale ani trochę mnie nie zachęcają do lektury. No i też nie mam pojęcia o czym w ogóle ona jest. Do Zmierzchu mnie nie ciągnie, raczej już wyrosłam z takich książek. Co do tej ostatniej serii, to tylko przez mgłę kojarzę okładki. Nigdy mi nie przyszło do głowy by zainteresować się o czym są te powieści. A co do pozostałych książek, po które nie mam zamiaru sięgać, zapraszam na mój post o tym :)
    http://szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com/2016/06/popularne-ksiazki-ktorych-nie-chce.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam przeczytałam całą sagę Zmierzch jeszcze w gimnazjum i dziś mam do niej sentyment. Krzywdy mi nie zrobiła i uważam, że czytałam mnóstwo o wiele gorszych książek. Fakt, Bella jest irytująca, ale denerwujące główne bohaterki to w tego typu powieściach standard. Ta pierwsza seria, o której wspomniałaś, faktycznie ma beznadziejne okładki, jednak ja tam bym sprawdziła, co to takiego, ze zwykłej ciekawości :P Mimo wszystko fajny pomysł na post. Nie wiem, czy jest taka książka, co do której ze stuprocentową pewnością mogłabym powiedzieć, że absolutnie nigdy po nią nie sięgnę, ale pewnie jakaś by się znalazła. Wolę się skupiać na tych, które bardzo mnie do siebie przyciągają :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Seria "Southern reach" jest dość specyficzna nie tylko ze względu na nieco psychodeliczne okładki, ale i ze względu na fabułę. Jest to bardzo-bardzo science-fiction, takie, które nie sposób zrozumieć, co autor miał na myśli, ani o co w ogóle chodziło w tej całej historii. Więc raczej to seria dla zagorzałych fanów sf. W zamierzchłych czasach zdarzyło mi się przeczytać serię "Zmierzch" i to tak po chamsku, bo ściągnęłam z chomikuj. I nawet przez jakiś czas stała się dla mnie i mojej koleżanki tematem dysput, niestety nie dość głębokich, w szczególności wtedy, gdy po oczach zaczął nas bić bezsens poczynań bohaterów. Brr. Każdy z nas ma taki okres z młodości, do którego nie chciałbym wracać - a to był zdecydowanie mój.
    Wykluczenie czegoś tylko ze względu na mało atrakcyjną okładkę wydaje mi się trochę płytkie - przeczytałam sporo książek w smutnych/dziwacznych wydaniach z czasów PRL (z biblioteczki mojej mamy) i jakoś przeżyłam, co więcej spotkałam mnóstwo perełek. Ale z drugiej strony byłabym hipokrytką, gdybym nie przyznała się, że samej zdarza mi się po zerknięciu na okładkę stracić zainteresowanie książką. :P

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja tutaj ,,Zmierzch" bede bronić, bo książka nie jest zła, ale zgodzę się z Tobą odnośnie filmow- to są koszmarki na miarę światowego klumpa. Ale warto sięgnąć chociażby by sie przekonać co w trawie piszczy ;) Ja w życiu chyba mi przeczytam ,,Grey" E. L. James... Czytałam całą trylogię i do dzisiaj podziwiam samą siebie za duże pokłady cierpliwości wobec tej historii. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  22. "Zmierzch" czytałam jako nastolatka i wtedy baaardzo mi się podobał:D Nie wiem jak byłoby teraz.:) Pozostałe seria również i mnie do siebie nie przyciągają.

    OdpowiedzUsuń
  23. Romansidla,Harlekiny wszelakiej masci to rodzaj literatury do ktorej nie umiem sie przekonac.Odpycha mnie sposob w jaki sa napisane.

    OdpowiedzUsuń