21.08.2016

[RECENZJA] "Real" - Katy Evans

Remington Tate na ringu i poza nim posiada reputację awanturnika, twarde jak granit ciało oraz dziki, zwierzęcy magnetyzm, który wprawia jego fanki w szał. Lecz od chwili, kiedy spotykają się ich oczy, jedyną kobietą, której pragnie, jest Brooke Dumas. Jego pożądanie jest czyste, nieposkromione i REALNE.
Zatrudniona, by utrzymywać jego ciało w doskonałej kondycji, Brooke w końcu dostaje dobrze płatną pracę rehabilitantki sportowej, o której zawsze marzyła. Lecz gdy z Remym i jego zespołem objeżdża w trakcie tournée niebezpieczny podziemny bokserski krąg, jej własne ciało ożywa, zbudzone najbardziej pierwotnym z pragnień. To, co zaczyna się między nimi jako zwykły flirt, szybko dla obojga zmienia się w erotyczną obsesję, która obiecuje o wiele więcej.
Jednak ich rozpalona do białości żądza ma również mroczną stronę… Kiedy największy sekret Remy’ego wychodzi na jaw, a rodzinne obowiązki Brooke wymagają działania, czy uda im się przetrwać? Czy może to, co niegdyś wydawało się takie realne, teraz rozpłynie się jak iluzja.




Tytuł: Real
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 404

Są takie książki po których ciężko skleić jakiekolwiek zdanie i zebrać myśli. Są takie historie, które pochłaniają z mocą trąby powietrznej. Są tacy bohaterowie, których kocha się z całkowicie REALNĄ siłą... Dziś zapraszam na recenzję "Real" Katy Evans. Po prostu. 

Katy Evans jest amerykańską autorką literatury obyczajowej dla kobiet. Jej książki znajdują się na listach bestsellerów "New York Timesa" oraz "USA Today". Mieszka w Teksasie wraz z mężem, dwójką dzieci i trzema psami. Seria "Real" ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc.

Brooke Dumas jest całkowitym przeciwieństwem swojej szalonej przyjaciółki Melanie. Gdy obie udają się na pokaz walki bokserskiej podziemnej ligi, który odbywa się w Seattle, Brooke nie przypuszcza, że to odmieni całe jej życie. W chwili, gdy niebieskie oczy boksera Remingtona "Tajfuna" Tate'a napotykają jej wzrok, dzieje się coś, czego nigdy nie doświadczyła. Ogarnia ją szaleństwo, którego nie potrafi poskromić. Remy zatrudnia ją w swojej drużynie, by dbała o dobrą kondycję jego ciała. Siła uczuć i pożądania jest już nie do opanowania...

Czas, który spędziłam na wpatrywaniu się w okładkę "Real" można już przeliczać w godzinach. Jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknej, seksownej i obejmującej wszystkie zmysły okładki. Jest perfekcyjna, przyciągająca wzrok, niebywale męska i pobudzająca wyobraźnię. 
Spodziewałam się dobrej powieści z dreszczykiem emocji. To co dostałam było czymś bez porównania większym.
"Real" mnie pożarło. Całkowicie. Bez uprzedzenia i możliwości odwrotu. Od pierwszej strony moje serce waliło jak oszalałe, a każda pojedyncza emocja, której doświadczała Brooke, rezonowała we mnie samej. Na kilka godzin straciłam kontakt z rzeczywistością i znalazłam się tam, gdzie najbardziej chciałam być, czyli u boku głównej bohaterki i obiektu naszej wspólnej, niemal obsesyjnej miłości, Remingtona Tate'a. 
Nie wiem jak autorka to zrobiła, ale jestem niemal pewna, że do tego po prostu trzeba mieć talent. Po raz pierwszy czytałam książkę, w której główny bohater byłby dosłownie wyryty na stronach powieści. Katy Evans przedstawiła go w najmniejszych detalach, jej opisy były tak plastyczne i pochłaniające, że Remington jak żywy stał mi przed oczami. Gdybym potrafiła rysować, to wykonałabym jego portret z zamkniętymi oczami.
Do końca nie wiedziałam, czy ta historia utrzyma tempo i poziom z którym wystartowała od pierwszej strony. Bo czy to możliwe, żeby w historii namiętnej i tak zmysłowej wszystko było perfekcyjne? Począwszy od playlisty do "Real", poprzez bohaterów, aż po samą akcję i emocje, które wywoływała? Teraz już wiem i mogę Was zapewnić, że ta powieść jest idealna. Od pierwszej, do ostatniej strony. Nic bym w tej książce nie zmieniła. Absolutnie. 
Przez dwie noce żyłam historią szaleńczej miłości Remingtona i Brooke, a przez ten czas zdążyłam swym uwielbieniem obdarzyć każdą postać, która składała się na tę powieść; począwszy od dwójki głównych bohaterów, poprzez szaloną i lekko irytującą Melanie, aż po każdy czarny charakter pojawiający się w "Real". 
Jeśli choć przez chwilę pojawiłoby się w Waszej głowie stwierdzenie, że to może kolejny "Grey" lub "Cross", to powinniście wiedzieć coś jeszcze: moja przygoda z literaturą erotyczną i kobiecą zaczynała się właśnie od tych dwóch mężczyzn. Kiedyś sądziłam, że byli wspaniale wykreowani, niesamowici, porywający. Dziś już wiem, że Remington Tate miażdży ich w każdym aspekcie, w każdym względzie. Remy jest jedynym bohaterem, który jest perfekcyjną mieszanką zła, dobra, piękna i seksualności powalającej na kolana. Czytając "Real" czułam siłę i erotyzm, jaki wypełniał żyły tego faceta. Po raz pierwszy zapragnęłam wejść do świata Brookey i Remy'ego, żeby móc dotknąć tych bohaterów i przekonać się o istnieniu ich wielkiej miłości.

Fizycznie jest potężny, lecz emocjonalnie po prostu mnie niszczy. Więcej już nie zniosę. I on też nie powinien.

Tak już mam, że gdy czytam, to muszę mieć wokół siebie względną ciszę. Podziwiam ludzi, którzy potrafią czytać w tramwajach, przy telewizorze lub muzyce. Przekonałam się, że wszystkie moje przyzwyczajenia czy zmęczenie zniknęły wobec zniewalającej siły tej powieści. Ważną rolę w "Real" odgrywała piosenka "Iris" Goo Goo Dolls. Gdy tylko po raz pierwszy pojawiła się w fabule, a ja oderwałam się na chwilę, żeby ją sobie włączyć, to ubrałam słuchawki i aż do ostatniego zdania książki słuchałam jej w kółko, bez sekundy przerwy. Ta piosenka, tak piękna, nadawała "Real" siły, która nie pozwalała mi zasnąć. Prawdopodobnie przesłuchałam "Iris" dziesiątki, a być może setki razy. Pisząc recenzję także jej słucham. 


Oddałbym wszystko, by tylko cię dotknąć... Bo wiem, że w jakiś sposób czujesz mnie... Jesteś najbliższa niebu, w jakim byłem i do domu wracać chcę... Pochylam głowę, by nie zauważył, że się rumienie i niemal siłą powstrzymuję się, by jej nie zatrzymać. To tak nieznośnie intymne. Słuchaj ten piosenki. Którą w zadziwiający sposób wybrał, bym jej posłuchała.

Kocham tę historię za wszystko. Każdy element, ten stworzony przez autorkę i ten nadany przez wydawcę, składa się na fenomen tej powieści. Jestem absolutnie zakochana w "Real", a emocji jest we mnie tyle, że trudno zebrać mi myśli. To najlepsza powieść erotyczna i kobieca, jaką do tej pory czytałam! Remington Tate to bohater, którego nie sposób wyrzucić z głowy czy zapomnieć. Namiętność, pasja, sensualność i miłość to główne składowe tej zdumiewająco idealnej historii. Przeczytałam tom pierwszy i przepadłam z kretesem. Czuję się zasycona, a jednocześnie dziwnie zaniepokojona... z jednej strony pragnę już sięgnąć po "Mine", ale z drugiej strony rodzą się w mojej głowie uzasadnione obawy co do tego, że uzależnię się od tych bohaterów i wtedy ostatni tom będzie powodem do olbrzymiego kaca książkowego...
Czy polecam? Tak, całym sercem i całą duszą krzyczę "TAK"! Bądźcie gotowi na wszystko co najlepsze, na emocje, które zniszczą i odbudują w Was każdą najmniejszą cząstkę istnienia. Dajcie się uzależnić, bo to najlepsze uzależnienie, jakiego można doświadczyć. 
Moja ocena: 10/10

Po raz pierwszy w życiu płaczę ze szczęścia, gładząc go po włosach, twarzy, szyi i ramionach, patrząc na jego pełne usta, wyrazistą linię szczęki i czoło oraz idealny nos, i milcząco kochając każdy ich centymetr. 



Za możliwość przeczytania najlepszej powieści erotycznej i kobiecej dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.


***

Hej. :) Chyba więcej nie muszę dodawać, prawda? Czytaliście "Real"? A jeśli nie, to czy zamierzacie to uczynić? Koniecznie piszcie mi w komentarzach! :) Moc uścisków! :* 


8 komentarzy:

  1. Dawno żadna powieść nie otrzymała od Ciebie maksimum punktów :) koniecznie muszę ją przeczytać,by poczuć to co Ty!
    Dziękuję za kolejną wspaniałą recenzję :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ją po angielsku i nie do końca mi się spodobała. Zgadzam się z tym, że Remington był dobrze wykreowany, ale to nie zmienia faktu, że był denerwujący. Jego zachowanie mnie irytowało. Aczkolwiek pomysł na książkę autorka miała ciekawy :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście ciekawa, przyjemniej się czyta mając na okładce takiego mężczyznę :D Autorki nie znałam wcześniej, jednak mam nadzieję, że kiedyś ją poznam. Moja przygoda z tą literaturą nie była zbyt długa, jednak może gdy będę miała chęć na tego typu gatunek, to sięgnę właśnie po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100% z każdym Twoim słowem! Genialna książka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Och czytałam i zgadzam się w 100 %. Całkowicie mnie pochłonęła. Ja już jestem po Mine i też jeden wieczór bo nie mogłam się oderwać 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od jakiegoś czasu myślę o przeczytaniu tej książki i chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż bije entuzjazm z Twojej recenzji :) Ja także bardzo pozytywnie odbieram tę serię. A już niebawem trzeci tom :)

    OdpowiedzUsuń