8/04/2016

[RECENZJA] "Korona" - Kiera Cass

Eadlyn nie jest gotowa, by decydować o swojej przyszłości.
Ale czasami serce znajdzie sposób, aby nas zaskoczyć...

Następczyni tronu musi dokonać wyboru, który okaże się trudniejszy, niż ktokolwiek mógł się spodziewać...





Tytuł: Korona
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 304







Chociaż od dnia mojej premierowej recenzji "Następczyni" minął ponad rok, to nadal jest to jeden z najchętniej czytanych postów na moim blogu. Dziś mam dla Was recenzję finałowego tomu bestsellerowej serii "Selekcja". Ostatnia część wzbudzała kontrowersje i wywoływała liczne pytania właściwie od momentu, gdy ukazała się "Następczyni". Nie cichły głosy, że okładka ostatniego tomu jest brzydka (z czym osobiście się nie zgadzam), a pytań o zakończenie nie było końca. Nie przedłużam i zapraszam na recenzję! 

Kiera Cass urodziła się 19 maja 1981 roku w Karolinie Południowej. Ukończyła historię na Radford University. Mieszka wraz z rodziną w stanie Wirginia. Jest autorką bestsellerowej serii "Selekcja". W wolnych chwilach uwielbia czytać, tańczyć i jeść dużo słodyczy.

Eadlyn Schrave stoi u progu wielkich i trudnych decyzji... Sytuacja polityczna jest bardzo niebezpieczna, problemy rodzinne sprawiają, że jest zmuszona zastąpić ojca w zbyt wielu obowiązkach. Do tego dochodzi fakt, że oczy całego kraju bezustannie skupione są na sytuacji rodziny królewskiej i to nie tylko przez fakt kłopotów politycznych, ale przede wszystkim przez wzgląd na trwające Eliminacje. Każdy zadaje sobie pytanie, kogo wybierze Eadlyn. Poddani typują swoich faworytów, zadają pytania. A ona musi po raz pierwszy zajrzeć w głąb swojego serca i uczuć, by przekonać się kto będzie dla niej tym jedynym...


Lekturę "Następczyni" wspominam bardzo dobrze, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób było niezadowolonych z takiej (podobno niepotrzebnej) kontynuacji serii "Selekcja". Narzekaliście na to, że Eadlyn była zapatrzoną w siebie, rozpieszczoną, rozkapryszoną i bardzo irytującą bohaterką, która sama nie wiedziała czego chce od życia. 
Eadlyn Schrave w "Koronie" przeszła ogromną, zachwycającą zmianę. Z niezdecydowanej i nadętej księżniczki przeistoczyła się w świadomą niebezpieczeństw i spoczywających na niej obowiązkach kobietę. Pozwoliła sobie na zrzucenie masek, spojrzała wgłąb siebie i otworzyła serce dla tych kilku kandydatów, którzy dostali się do Elity. 

Może to nie pierwsze pocałunki powinny być takie szczególne, tylko ostatnie?

Autorka po raz kolejny uwypukliła problemy polityczne i ukazała liczne konsekwencje, jakie wiązały się z źle podjętymi decyzjami. Zerwała z błędnym, niemal idyllicznym obrazem księżniczki, której jedynym zmartwieniem jest ziarnko grochu pod materacem. Eadlyn niespodziewanie została rzucona na głęboką wodę. Musiała przestać myśleć tylko o sobie, a zacząć myśleć przede wszystkim o innych. Wyparła w sobie egoizm, który tak bardzo rzucał się w oczy w "Następczyni" i ukazała światu swą altruistyczną twarz.
Pośród mnóstwa obowiązków i zmartwień autorka umieściła to, co potencjalnie było w tym finałowym tomie najważniejsze, czyli miłość. Z bijącym sercem czekałam na jakiś znak czy podpowiedź odnośnie tego, kogo wybierze Eadlyn. Kiera Cass nie zdecydowała się oszczędzić głównej bohaterki, bo postawiła na jej drodze mężczyzn tak niesamowitych, że sama nie potrafiłabym wybrać! 
Pomimo bajkowej okładki i niemal baśniowej historii, nie było słodyczy i tony lukru. Gorycz i fałsz, ból, strach oraz manipulacja... to wszystko mieszało się w niemal idealnej kombinacji z miłością, tęsknotą i szczęściem. Była chwila na wzruszenia i drżenie serca. Był czas na wybudzenie motylków w brzuchu i westchnienie. 

Świat przebudził się, gdy na niego patrzyłam.

Bardzo długo odkładałam lekturę ostatniego tomu "Selekcji" z jednego, prostego powodu... nie czułam się gotowa, żeby kończyć przygodę z tą niesamowitą historią. Teraz już wiem, że choć towarzyszył mi smutek przy rozstaniu, to autorka zakończyła historię Eadlyn w piękny i nie całkiem łatwy do przewidzenia sposób. Jestem w pełni usatysfakcjonowana i cieszę się, że miałam szansę po raz kolejny znaleźć się w świecie księżniczek i książąt, by przeżyć to wszystko, co przeżyłam i co pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo.
Co było najlepsze w tym finałowym tomie? Epilog. Krótki, ale tak naładowany emocjonalnie, że z trudem przełknęłam wzruszenie. Polecam z czystym sercem. "Selekcja" to coś więcej niż "Rywalki", "Elita" i "Jedyna". To także Eadlyn Schrave, czyli dziewczyna, która pokazała, że miłość w różnej postaci ma zbawienną moc.
Moja ocena: 8/10

Pamiętaj, Eady, wojny, traktaty i nawet kraje przychodzą i odchodzą. Ale twoje życie należy do ciebie, jest jedyne w swoim rodzaju i święte, a ty powinnaś związać się z kimś, dzięki komu będziesz o tym pamiętać przez każdą cudownie przeżytą sekundę.




***

Hej. :) Nie mogłam odpuścić sobie napisania recenzji tej książki. Jestem ciekawa, jak to jest w Waszym przypadku: czytaliście historię Eadlyn, czy poprzestaliście na "Jedynej"? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! Moc uścisków! :*


8 komentarzy:

  1. Na razie nie mam w planach tej książki, ale może kiedyś się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu sięgnąć po pierwszy tom, bo aż wstyd nie znać tej historii. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wszystkie <33 Uważam, że wszystkie były świetne i jak dla mnie to o Eadlyn nie były naciągane :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  4. Co trzeba mieć w głowie, żeby nazwać okładkę którejkolwiek z książek z rej serii brzydką? :O

    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam ostatni tom Selekcji już jakiś czas temu.Podobał mi się bardziej od poprzedniego,a zakończenie było dla mnie wielkim zaskoczeniem,do końca nie wierzyłam że taką decyzję podejmie Eadlyn. Szkoda,że to już koniec serii ale dobrze,że autorka nie ciągnęła historii na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co przeczytałem tylko pierwszy tom, ale mam zamiar sięgnąć po kolejne jak najszybciej.

    http://filipwlabiryncieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero przeczytałam Rywalki, ale Elita i Jedyna czekają już na polkach w kolejce do przeczytania. Czy przeczytam całość nie wiem. Na razie nastawiam się że trylogię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moją przygodę ze światem Ami i Maxona miałam zakończyć na "Jedynej", ale nie mogłam się powstrzymać i kupiłam pierwszy tom przygód Eadlyn :)

    OdpowiedzUsuń