02.08.2016

[RECENZJA] "Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej" - Sarah Dessen

Emaline właśnie skończyła liceum i jesienią wyjeżdża na studia. Na początku wakacji niespodziewanie zerwała z Lukiem. Chodzili ze sobą trzy lata i do niedawna myślała, że ten związek jest idealny. Tymczasem w nadmorskim miasteczku pojawia się Theo, nowojorczyk, ambitny student szkoły filmowej. Wakacyjny romans? Czemu nie. Do Colby przyjeżdża też na lato ojciec Emaline, który rzadko utrzymywał z nią kontakt. Emaline pociąga urok wielkiego świata, jaki roztaczają przed nią Theo i ojciec. Ambitna i pracowita, zawsze pragnęła gwiazdki z nieba i jeszcze więcej. Jednak nie można mieć wszystkiego, a marzenia nie zawsze się spełniają.














Tytuł: Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej
Autor: Sarah Dessen
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Liczba stron: 448

Jeśli chociaż co jakiś czas zaglądacie na mojego bloga, to z pewnością wiecie, że uwielbiam książki Sarah Dessen. Zarówno "Kołysanka", jak i "Teraz albo nigdy" bardzo mi się podobały, więc z zapałem zabrałam się za "Gwiazdkę z nieba i jeszcze więcej", tym bardziej, że okładka tak bardzo wpadła mi w oko. Czy autorka po raz trzeci zdobyła moje serce?

Sarah Dessen urodziła się 6 czerwca 1970 roku. Mieszka w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Jest mężatką i matką jedynej córki o imieniu Sasha. Zadebiutowała w 1996 roku książką "To Lato". Do dnia dzisiejszego wydała trzynaście powieści. W Polsce, jak do tej pory, ukazały się cztery książki tej autorki; wszystkie nakładem wydawnictwa Harper Collins Polska.

Emaline rozpoczyna swoje ostatnie wakacje przed podjęciem nauki w college'u. Wszystko wydaje się być takie, jak powinno, lecz jeden dzień i jedna sytuacja sprawia, że rozstaje się ze swoim chłopakiem, Lukiem. Do tego w jej życiu znów pojawia się biologiczny ojciec, a przyrodni brat jest nią wprost zachwycony. Na dokładkę poznaje Theo, studenta szkoły filmowej, który pomaga bardzo znanej reżyserce nakręcić dokument o malarzu żyjącym w miasteczku. Rozpoczyna się lato, które na zawsze odmieni jej życie... 



Wykształciło się we mnie przekonanie, że Sarah Dessen jest jedną z tych autorek, która po prostu do mnie trafia. Byłam niesamowicie ciekawa "Gwiazdki z nieba i jeszcze więcej", a oczekiwania miałam dość wysokie. I chociaż piszę to ze smutkiem, to w przypadku tej autorki, przy moim trzecim spotkaniu z jej twórczością, niestety, ale poznałam gorzki smak rozczarowania...
Emaline była zwyczajna. Niestety, ale tak zwyczajna, że praktycznie niezauważalna na tle innych postaci. Luke także niknął w tle, bo nie wyróżniał się zupełnie niczym. Nadzieje pokładałam w Theo, a choć początkowo wydawało mi się, że będzie fajną, lekko dziwną postacią, to ostatecznie okazał się zapatrzonym w siebie, wyniosłym i wielkomiejskim bucem. Postacie drugoplanowe, a nawet te epizodyczne wypadły znacznie lepiej, co jako tako uratowało tę powieść.
Tym razem nie było emocji, wciągającej fabuły, polotu i mnóstwa niesamowitych uczuć. Nie przesiedziałam z tą książką do trzeciej nad ranem, bez trudu mogłam się oderwać. Cieszę się, że Sarah Dessen napisała tę powieść tym samym, dobrym i lekkim stylem, który tak polubiłam przy poprzednich jej książkach. To sprawiało, że nie walczyłam z lekturą ponad siły. Nie mniej jednak autorka trochę za bardzo pofolgowała sobie z opisami, bo kilka, jeśli nie kilkanaście z nich było, moim zdaniem, zupełnie zbędnych.
Sam pomysł na fabułę wydał mi się dobry, ale zabrakło tu czegoś... Książka była zbyt długa, niestety przegadana, z słabo wykreowanymi bohaterami. Nie chodzi o to, że się irytowałam. Po prostu doznałam przykrego rozczarowania, bo opis mnie zaciekawił, okładka tak przykuła wzrok, tytuł obiecywał fajną historię, a tu zwyczajnie zbyt wiele rzeczy nie zagrało. 
Sarah Dessen jest dobrą autorką, która pisze przyjemnie, a przy tym porusza ważną problematykę, w sprawny sposób przedstawiając ją oczami młodej osoby. Książka jest odpowiednia na lato, bo akcja dzieje się w wakacje. Ja po prostu uważam, że jest to najgorsza powieść Sarah Dessen. Autorka pokazała, że potrafi znacznie więcej, a tutaj się zwyczajnie nie postarała, tylko przegadała tę historię i rozwlekła ją zdecydowanie za bardzo. Wątek miłosny był boleśnie płytki, całość bardzo zgrzytała. Szkoda, bo historia miała potencjał. 
Czy odradzam? Nie, bo to lekka książka, taka idealna na wakacyjny czas. Nie trzeba przy niej myśleć i specjalnie jej przeżywać, więc dlaczego nie? Jeśli chcecie, to sięgnijcie, może Wam bardziej się spodoba. 
Moja ocena: 4/10

To Johna Wayne'a: "Jutro to najważniejsza rzecz w życiu. Przychodzi do nas o północy, nieskalane. Kiedy się pojawia, jest doskonale i ufnie oddaje się w nasze ręce. Ma nadzieję, że nauczyliśmy się czegoś z wczorajszego dnia.





 Za książkę dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska.



***

Hej! :) Co sądzicie o dzisiejszej recenzji? Czy w Waszym przypadku rozczarowania też tak długo pozostają w pamięci? Piszcie mi w komentarzach! :) Moc uścisków! :*


5 komentarzy:

  1. Niektóre pozostają w pamięci, niektóre szybko odchodzą w niepamięć. To zależy od książki. Opis wydaje się ciekawy, ale po recenzji nie wiem czy po nią sięgnąć czy nie. Mam mieszane odczucia.
    Kto wie, okaże się w przyszłości, czy sięgnę po nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie czytania tej ksiązki i jakoś średnio mi się podoba i akcja z opisu dzieje się dopiero w połowie powieści, co jak dla mnie źle wpływa na fabułę :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam nieco podobne odczucie. To znaczy - też czytałam akurat "Kołysankę" (moja ulubiona póki co) i "Teraz albo nigdy" - obie te książki miały w sobie to "coś". Jednak najnowsza powieść autorki jest fajna, lekka, wakacyjna, ale bez większego szału, a szkoda.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładki tych książek niezmiernie zachęcają! Szkoda, że tym razem się rozczarowałaś. Najbardziej boli kiedy zawodzi nas autor "pewniak". :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli jakiś autor szczególnie mi przypadnie do gustu i zawiedzie mnie jego kolejna książka to owszem - bywa przykro, ale czekam na kolejną dobrą historię.

    OdpowiedzUsuń