01.07.2016

[RECENZJA] "Niegrzeczna przyjaźń" - Alice Clayton

Miłość Grace i Jacka przechodzi próbę - dzielą ich tysiące kilometrów. Ona przygotowuje się do pierwszej poważnej roli w nowojorskim musicalu. On w Los Angeles czeka na premierę swojego filmu, a każdy jego krok śledzą paparazzi. 
Na szczęście istnieje seks przez telefon!
Do tego Grace jest okropnie zazdrosna! Szalejące fanki i dwuznaczne zdjęcia na portalach plotkarskich doprowadzają ją do szału. Jak dobrze, że tuż obok czeka niezawodny przyjaciel, Michael...
Czy związek na odległość ma szansę przetrwać?
Czy jest możliwa przyjaźń damsko-męska? Taka bez podtekstów?
Kogo wybierze Ruda? 















Tytuł: Niegrzeczna przyjaźń
Autor: Alice Clayton
Wydawnictwo: PASCAL
Liczba stron: 318


Ostatnimi czasy trafiałam na same dobre książki. Wszystkie porywały mnie do swoich światów, zachwycały i wzbudzały emocje. W końcu musiała nastąpić w tym temacie zmiana... Nadszedł czas na powieść, która zauroczyła mnie swoją okładką i wzbudziła zainteresowanie, a ostatecznie okazała się wręcz przerażająco kiepska. Dlaczego? Zapraszam do lektury recenzji! 

Grace to ładna kobieta po trzydziestce, która zwraca na siebie spojrzenia mężczyzn dzięki fantastycznej figurze i rudym włosom. Od jakiegoś czasu spotyka się z dziewięć lat młodszym od siebie, będącym u progu sławy aktorem - Jackiem Hamiltonem. Ich związek przechodzi próbę czasu i odległości, bo ona podbija scenę teatralną w Nowym Jorku, a on kręci film w Los Angeles i wzbudza zainteresowanie licznych, bardzo urodziwych fanek. Grace nerwowo reaguje na każde zdjęcie Jacka z inną kobietą, a podporą dla niej jest przyjaciel, którego spotkała po latach, Michael...


Zarówno opis fabuły, jak i sam tytuł, dały mi pewne wyobrażenie tego, czego mogę oczekiwać od tej książki. Sądziłam, że będzie to lekka i zabawna lektura, która zafunduje mi dwa przyjemne wieczory. Początkowo było całkiem w porządku, bo styl autorki był lekki i postacie dobrze nakreślone.  A później wszystko poleciało niczym domek z kart...
Grace, która początkowo wydawała się być fajną i rezolutną kobietką, szybko okazała się zazdrosną, dziecinną, napaloną i ograniczoną umysłowo panienką przy której Ana Steele (w duecie z wewnętrzną boginią) to wybitnie inteligentna dama. Do tego Jack, czyli taki duży i rozpieszczony dzieciak dla którego liczył się tylko seks. Na dokładkę ich "miłość", która nie była niczym więcej poza przerażająco powierzchownym, wybitnie płytkim pociągiem cielesnym. Ich rozmowy, zarówno te osobiste jak i telefoniczne, były tak żenujące, że momentami miałam ochotę zamknąć tę powieść i rzucić nią o ścianę, lecz jestem osobą, która książki szanuje ponad wszystko, więc nie zdobyłam się na to, by wykonać rzut, nawet jeśli ta książka bardzo szybko okazała się totalnym gniotem.
Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić o czym konkretnie była. Autorka najprawdopodobniej nie miała zbyt sprecyzowanego, ani tym bardziej oryginalnego pomysłu. Wydumała sobie jakąś rudą, nieokrzesaną bohaterkę i młodzieniaszka u szczytu wielkiej kariery, wpakowała ich w miłość bez miłości... proszę bardzo, gotowe!
Jedynym jasnym punktem tej historii był Michael. On jako jedyny przypadł mi do gustu i nie pozwolił się poddać zalewającej mnie irytacji. Sądziłam, że autorka nada mu większe znaczenie w powieści, na co wskazywał tytuł i opis, ale nie, niestety to nie nastąpiło. Polski tytuł i fabuła nie mają ze sobą nic wspólnego i z przykrością muszę stwierdzić, że dają czytelnikowi mylne wrażenie tego, czego można się spodziewać. 

Nie, nie bawiłam się dobrze. Zdecydowanie to nie był miło spędzony czas. W żadnym wypadku nie dołączam do grona fanów twórczości Alice Clayton. Żałuję tej ładnej okładki i nadziei jakie wiązałam z tą historią. Było miałko, nudno, mdląco. Sceny seksu były sztywne, bohaterowie irytujący, fabuła bez polotu, pomysłu i jakiegokolwiek istotnego wątku.
Przykro mi, ale nie polecam Wam tej książki. Myślę, że szkoda na nią czasu, bo jest wiele lepszych powieści, które warto poznać. Cieszę się, że "Niegrzeczna przyjaźń" miała tylko trzysta osiemnaście stron, bo gdyby było ich z czterysta, to nie wiem czy przy pierwszym podejściu bym się nie poddała. 

Moja ocena: 3/10


Odpychasz szczęście od siebie tak mocno, jak tylko się da. Oboje wiemy, że na tej planecie nie ma nikogo, kto bardziej by do ciebie pasował niż ja. Nikogo, kto potrafiłby lepiej sobie poradzić z całym tym bajzlem w twojej głowie, a mimo to uciekasz ode mnie. Odrzucasz to wszystko, tak jakby ci zupełnie nie zależało.

Instagram

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję wydawnictwu Pascal.



***

Hej. :) Nie zawsze można pochwalić jakąś książkę, prawda? Napiszcie mi po prostu co myślicie. Moc uścisków! :* 



10 komentarzy:

  1. A mnie się podobała :D Jestem baardzo zauroczona tą historią. Bez żadnego konkretnego powodu, o tak po prostu :)
    Z kolei Michael w ogóle mi się nie spodobał, okropnie denerwowała mnie jego postać. Może dlatego, że nie lubię jak pojawia się takie piąte koło u wozu ;P
    Mimo wszystko fajnie przeczytać odmienny punkt widzenia tej samej powieści :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się zawiodłaś. Czasami tak bywa niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno czytałam pierwszy tom i byłam zawiedziona, bo "Nie dajesz mi spać" tej autorki było świetne, a "Namiętna gra bardzo, bardzo przeciętna. Nie zamierzam sięgać po kontynuację. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo szkoda, że książka okazała się niewypałem, bo wygląda i zapowiada się ciekawie. Ostatnio mam wrażenie, że niestety, coraz więcej jest takiej literatury na półkach...

    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Co ja bym zrobiła bez takiego bloga jak twój

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki lubię i kocham czytać, ale gniotem rzucić bym sie nie wahała i w zależności od ilości gniota w gniocie albo o ścianę albo na łóżko, a wszystko dlatego że zostałam wychowana w duchu tego że po książce ma być widać że jest czytana ... A poza tym jestem porywcza :)
    Przechodząc do lektury książki - nie jestem nią zainteresowana :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha porównanie głównej bohaterki do Any Steel z jej wewnętrzną boginią było genialne! Raczej nie sięgnę po tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanuję Cię za to,że zawsze szczerze opisujesz wrażenia i emocje jakie towarzyszyły Ci podczas lektury i wstawiasz nie tylko recenzje dobrych książek ale również tych słabszych. Nigdy nie zawiodłam się na Twojej opinii i już wiem,że będę tej książki unikać 📚

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro nie polecasz, to dam sobie spokój z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najgorzej jest wtedy gdy czytamy tak wiele dobrych książek i nagle znajdzie się ta jedna, która popsuje klimat, a jeszcze gorzej jest wtedy gdy mamy wobec niej jakiekolwiek oczekiwania. Ja tak miałam ostatnio po "Dotyku Julii", co potem wpłynęło, że nie miałam i nawet nadal nie mam ochoty czytać książek ...

    OdpowiedzUsuń