20.07.2016

[RECENZJA] "Nasze kiedyś" - Natalia Jagiełło-Dąbrowska

Julia, młoda Polka, mieszka i pracuje w Londynie. Wszystkie troski i sukcesy dzieli ze swoją najlepszą przyjaciółką Sammy. Dziewczyny, chcąc odpocząć od zgiełku miasta i pracy, postanawiają zrobić sobie wakacje. Ich wybór pada na słoneczną Majorkę. Hotel Oasis, do którego przybywają, wydaje się strzałem w dziesiątkę. Jednak już podczas pierwszego spaceru Julia dostaje piłką w twarz od nieznajomego… I od tej pory wydarzenia zaczynają się toczyć bardzo szybko. Julia co rusz wpada na tajemniczego Hectora, który jednocześnie ją odpycha i przyciąga. Między dwojgiem młodych zaczyna się rodzić fascynacja i pożądanie…














Tytuł: Nasze kiedyś
Autor: Natalia Jagiełło-Dąbrowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 464

Młoda polska pisarka i jej debiut. Na fenomenalnej, bardzo wakacyjnej i autentycznie przepięknej okładce widnieje logo jednego z najlepszych wydawnictw w Polsce. Do tego opis, który sugeruje powieść z pogranicza New Adult, czyli coś, co ja wybitnie sobie upodobałam. Letni czas i opowieść o wakacjach na Majorce. Zaryzykowałam. Czy to ryzyko się opłaciło? 

Natallia Jagiełło-Dąbrowska urodziła się w 1988 roku. Mieszka niedaleko Bydgoszczy i wprawia się od jakiegoś czasu na stanowisku kadrowej. Jest mamą czteroletniej Kai. W wolnych chwilach lubi czytać, a od niedawna do jej pasji zalicza się fitness. "Nasze kiedyś" to jej debiut literacki.

Julia to młoda Polka, która po ukończeniu liceum postanowiła przeprowadzić się do Londynu. Znalazła pracę, mieszkanie i szczerą przyjaciółkę w osobie zakręconej i szalonej Samanty. Nadchodzą wakacje, a dziewczyny opuszczają miasto deszczu, by przez dwa tygodnie wylegiwać się na plażach słonecznej Majorki. Już pierwszego dnia Julia ma wątpliwą przyjemność stanąć twarzą w twarz z pewnym siebie i bardzo przystojnym mężczyzną... zaraz po tym, jak ten uderzył ją piłką w głowę. Od tej pory los zdaje się robić wszystko, by wpadali na siebie częściej, niż to możliwe gdy chodzi o zwykłe zbiegi okoliczności...


Ta powieść jest dosłowną przeplatanką wad i zalet. Warto zacząć od tego, co widoczne dla oka, czyli okładki. Jest piękna, wakacyjna, bardzo romantyczna. Następnie opis, który ma szansę zainteresować wszystkich fanów romansów. Pozornie wszystko na plus, lecz z pierwszym minusem mamy do czynienia już od pierwszego zdania.
Widoczną i największą wadą książki jest główna bohaterka. Dziewczyna, która stanowi swoją osobą synonim słowa "sprzeczność". Z jednej strony jest asystentką, która elegancko się ubiera i dobrze wykonuje swoje zadania. A z drugiej poznajemy ją jako niezdarę, której ciągle przydarzają się same złe rzeczy. Chociaż ma ponad dwadzieścia lat, to mentalnie zatrzymała się prawdopodobnie w klasie pierwszej gimnazjum, bo jej myśli, słowa, a także zachowanie początkowo zakrawały o śmieszność, lecz w ostatecznym rozrachunku były tak żenujące, że momentami paradoksalnie było mi za nią wstyd.
Hektor, czyli nasz główny bohater, to facet, który początkowo całkowicie mnie sobą zauroczył. Był nonszalancki, ironiczny, pewny siebie, lekko arogancki. Później nadeszła "era Julii", czyli etap totalnego pantoflarza, a ja już zaczynałam się bać, że tak fajnie zapowiadający się bohater straci w moich oczach. Na całe szczęście trzymał poziom i nie wyzbył się rezonu, co bardzo mnie ucieszyło.
Zdecydowanym atutem tej powieści jest Sammy, czyli najlepiej wykreowana i najsympatyczniejsza bohaterka w całej tej historii. Polubiłam ją za autentyczność i za to, że gdy Julia zaczynała robić, kolokwialnie mówiąc, "z igły widły", a ja myślałam sobie "niech ona przestanie odgrywać te dramaty!", to Sammy mówiła wtedy "nie dramatyzuj!". 
Kolejną zaletą powieści jest wakacyjny klimat, jaki udało się autorce nakreślić niesamowicie! Miałam wrażenie, jak gdybym była na Majorce razem z naszymi bohaterami. Należy również zwrócić uwagę na ogólną umiejętność autorki do opisywania otoczenia w sposób, który w ogóle nie męczył, a ułatwiał wyobrażenie sobie miejsc i sytuacji występujących w książce. 
Chociaż w "Naszym kiedyś" pojawiały się dialogi skrajnie beznadziejne, to były też i takie, które potrafiły roztopić moje serce czy wywołać motylki w brzuchu lub rozbawić do łez. Nie brakowało miejsca na smutki, wzruszenia i śmiech.
Największą zaletą tej książki, taką obok której nie mogłam przejść obojętnie, był opis scen erotycznych. Już dawno nie czytałam książki, gdzie momenty cielesnych uniesień byłyby przedstawione z takim smakiem, sensualnością i delikatnością, która automatycznie wywoływała we mnie cały szereg pożądanych uczuć. Byłam niesamowicie zauroczona kontaktem fizycznym głównych bohaterów, bo były to te momenty, gdy ich relacja rozkwitała w pełni, a słowa (chociaż czasem wypowiadane) nie były w ogóle potrzebne. 

Słowa szumią mi w głowie, wypełniają mnie. Razem z krwią toczą się po każdym zakamarku mego wnętrza. Palą gardło, łamią serce i wyciskają łzy. "Pamiętaj o mnie". Więc on też o tym myślał. Wakacje kiedyś się skończą. Co wtedy? Nie chcę tylko pamiętać. Chcę by to trwało. Zawsze. Wiecznie. 

Ostatecznie uważam, że Natalia Jagiełło-Dąbrowska zapewniła sobie dobry start do literackiego świata. Zaopiekowało się nią jedno z najlepszych wydawnictw, co moim zdaniem jest samo w sobie olbrzymim plusem. Historia została opowiedziana przez główną bohaterkę, czyli najsłabszy punkt całej książki, ale nie da się ukryć, że autorka ma naprawdę dobrze rozwinięty styl, potrafi pisać o uczuciach, rozumie odruchy kierujące ludźmi. Gdybym miała dać od siebie jakąś radę, to powiedziałabym, że warto popracować nad niektórymi dialogami, przemyśleć raz jeszcze postać głównej bohaterki (bo może mogłaby nieco dojrzeć w drugiej części) i przede wszystkim przeanalizować "Nasze kiedyś" pod kątem realności niektórych wydarzeń. Osobiście uważam, że można zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia. Zakochanie jednak jest tylko wstępem do długiego procesu rozkwitania prawdziwej miłości, a ten fakt jest często bagatelizowany przez autorki, które chcą napisać o ludziach, którzy "byli sobie przeznaczeni". Nie można kogoś pokochać podczas kilku dni znajomości. Miłość jest jak dobre wino, potrzebuje czasu.
Myślę, że moja ocena byłaby nieco niższa niż jest w rzeczywistości, a ja zarzuciłabym autorce w recenzji, że stworzyła nieco zbyt słodką historię. Zakończenie podniosło moją punktację, bo było bardzo emocjonalne i niespodziewane, a przede wszystkim przekształciło się w szpilkę, która (nareszcie!) przebiła bańkę mydlaną głównych bohaterów. 
Uważam, że to dobry debiut, który idealnie nadaje się na lekką, wakacyjną, uroczą lekturę. Książkę czyta się bardzo szybko, styl autorki jest przyjemny i wielowymiarowy, a fabuła słodka, momentami gorzka, ale przede wszystkim idealnie pikantna. Jestem bardzo ciekawa w jakim kierunku autorka będzie się dalej rozwijać. Nie czuję się zawiedziona, bo lektura mnie nie męczyła i nie była gorsza niż książki z podobnego gatunku opatrzone nazwiskami zagranicznych autorek. Myślę, że z powodzeniem rozsmakują się w niej dziewczyny i kobiety, które potrzebują relaksu w letnie popołudnie. A ja wyczekuję drugiego tomu, bo to zakończenie pozostawiło we mnie rozdygotane serce!
Moja ocena: 7/10  

Byłam zaślepiona i zbyt ufna. Wierzyłam w cuda. Choćby w to, że miłość ma moc naprawiania. Nadal w to wierzę. Jestem tego najlepszym przykładem, ale nie każdego można naprawić. Nie pomożesz komuś, kto ci na to nie pozwala... Hektor, jego uczucia są jak lek, jak rozbudzona nadzieja, wiara, że życie to nie tylko pasmo samych nieszczęść i porażek. Trzeba dać sobie szansę i pozwolić, by szczęście cię odnalazło. Życie toczy się dalej, nie cofa i nikt nie ma wpływu na to, co było. Jesteś kowalem własnego losu, wszystko jest w twoich rękach. Możesz zdziałać wiele, tylko musisz chcieć. 





***

Hej! Jak zawsze pytam Was co sądzicie o książce i recenzji? Podoba Wam się okładka? Lubicie twórczość rodzimych autorów? Myślicie, że ta powieść ma szansę trafić w Wasze gusta? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! Moc uścisków! :*


7 komentarzy:

  1. Mogłabym napisać dłuugi komentarz, w którym przedstawię swoje zdanie, ale po co, skoro zawarłaś w swojej recenzji dosłownie wszystko, co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tej książce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa tych scen erotycznych, o których piszesz. Muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam że każda książka ma wady i na jedne przymykamy oko a na inne nie. Ja lubię sięgać po debiuty, ale ta ten nie mam ochoty. Nie przepadam za NA.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, okładka jest przecudna! Z chęcią postawiłabym taką piękną książkę na półce. Niestety, coś czuję że nie wyrobiłabym z główną bohaterką...
    Pozdrawiam! Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie. Ja o niej słyszałam wszystko co najgorsze. Z pewnością po nią nie sięgnę ;/
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się "smakowita" książka. Z pewnością kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nie ciągnie do tej powieści. Recenzja za to jest ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń