27.06.2016

[RECENZJA] "Stinger. Żądło namiętności" - Mia Sheridan

Los czasem płata figle...
Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne? Nawet jeśli tak bywa, to na pewno nie w Las Vegas, mieście, w którym wszystko może się zdarzyć. To właśnie tam pewna poważna młoda osoba, Grace Hamilton, uczestnicząca w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, poznaje Carsona Stingera, aktora z branży erotycznej, z którym spędza kilka upojnych chwil. Ale cóż może na dłużej połączyć dwoje tak odmiennych ludzi, mających całkowicie inne poglądy na świat i życie?
Grace to dziewczyna, która uparcie dąży do realizacji swoich celów, a Carson żyje z dnia na dzień i na niczym szczególnie mu nie zależy. Oboje doskonale wiedzą, że ich drogi skrzyżowały się tylko na chwilę... A jednak nie potrafią o sobie zapomnieć.
Kiedy szczęśliwym zrządzeniem losu wpadają na siebie ponownie, nie mogą odrzucić tej szansy. Zwłaszcza że w międzyczasie oboje nieco dojrzeli, a Stinger porzucił branżę porno na rzecz służby w armii USA. Romans pięknej pani prokurator i przystojnego komandosa nie przypomina sielanki, ale czy życie bez emocji jest ciekawe?




Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Septem
Liczba stron: 404

Sensualna okładka zwróciła mój wzrok od pierwszej chwili, gdy tylko natrafiłam na tę powieść. Chociaż to "żądło" w tytule wydało mi się całkowicie nie na miejscu (bo to takie mało subtelne i nieco... dziwne?), to byłam szalenie zaintrygowana historią aktora porno i studentki prawa. Od początku zastanawiałam się, czym ta powieść może mnie zaskoczyć. 

Mia Sheridan to bestsellerowa autorka "New York Timesa", "USA Today" oraz "Wall Street Journal". Mieszka z mężem w Cincinnati w stanie Ohio. Pisze powieści o ludziach i przeznaczeniu, bo to trafia do niej najmocniej. W Polsce zostały wydane powieści "Bez słów", "Calder. Narodziny odwagi", "Finding. Eden" oraz "Stinger. Żądło namiętności". 

Grace Hamilton jedzie do Las Vegas na konferencję dla studentów prawa. Na miejscu okazuje się, że w tym samym czasie i miejscu odbywają się także Targi Erotyczne. Tego samego dnia Grace poznaje Carsona Stingera, aktora heteroseksualnego. Chociaż jego styl bycia bardzo jej nie odpowiada, to chłopak zdecydowanie zyskuje w jej oczach przy bliższym poznaniu. Postanawiają spędzić ze sobą weekend i nie biorą pod uwagę tego, że moment rozstania na zawsze naznaczy ich serca bolesną tęsknotą...


Swoją przygodę z uwielbianą i wychwalaną w naszej blogosferze autorką postanowiłam rozpocząć od "Stingera". Dlaczego? Cóż, chyba właśnie dzięki tej okładce. Nie bez znaczenia był także opis fabuły i pomysł, który solidnie mnie zaciekawił. 
Już na samym początku książka zyskała w moich oczach. Dobrze poprowadzona narracja pierwszoosobowa to jedno, ale przedstawienie historii z punktu widzenia obojga bohaterów to zupełnie inny, uwielbiany przeze mnie zabieg.
Tak więc mamy dwudziestotrzyletnią Grace, czyli dziewczynę, która zawsze ma plan. A obok niej Carson, czyli jej rówieśnik występujący w filmach pornograficznych. Dwa światy oddalone od siebie o miliardy lat świetlnych. Połączyła ich szczerość oraz namiętność, jakiej oboje wcześniej nie doświadczyli. 
Lekturę "Stingera" pożerałam z wypiekami na twarzy i nie potrafiłam się od niej oderwać. Powieść została napisana dobrym językiem i objawiła zalety warsztatu pisarskiego Mii Sheridan. Napięcie, rodzące się uczucia i wydarzenia pochłonęły mnie całkowicie, a ja rzuciłam się łakomie na tę powieść, bo Grace i Carson bez trudu rozgościli się w mojej wyobraźni i sercu. 
Wiadomym jest, że w dobie wyrastających jak grzyby po deszczu powieści erotycznych często można było mieć wątpliwą przyjemność obcowania z irytującą i głupiutką główną bohaterką. Mii Sheridan udało się tego uniknąć, bo Grace była inteligentna i urocza, a wszystko to było tak wyważone, by nie uważano jej za słodką idiotkę. A Carson? To dopiero facet-kameleon! Zmieniał się, odkrywał swoje tajemnice ostrożnie, przyciągał mnie z taką samą siłą, z jaką Grace. Jego wartość, niewidzialna na pierwszy rzut oka, ostatecznie zmiażdżyła mnie z mocnym poczuciem fascynacji tym bohaterem. 

Tak jak powiedziałem jej wcześniej: mogłem nauczyć ją kilku rzeczy na temat fizycznej przyjemności. Tego byłem absolutnie pewny. Ale w tym momencie uświadomiłem sobie, że mogłem ją też nauczyć cieszyć się życiem i raz na jakiś czas łamać zasady.

Powieść urzekła mnie pod wieloma względami, ale jedynym z nich były sceny erotyczne. Zostały opisane bardzo trafnie, subtelnie, cieleśnie i namiętnie. Autorka nie przesadziła, nie przedobrzyła i nie obrzydziła. Dozowała czytelnikowi emocje, nie pozwoliła, by bliskość bohaterów zniesmaczyła lekturę. 
Mia Sheridan zabrała nas w wieloletnią podróż przez tęsknotę, uczucia i myśli bohaterów. Byliśmy z nimi na przestrzeni trzech kluczowych etapów życia. W pewnym momencie miałam wrażenie, że wiem jak ta historia się skończy. Nie liczyłam na zaskoczenie, czerpałam przyjemność z tego, co otrzymywałam. Myliłam się. Ostatecznie Mia Sheridan zaskoczyła mnie silniej niż mogłabym przypuszczać, a do tego poruszyła problem ogólnoświatowy o którym ludzie nie myślą, wypierają ze świadomości, nie mówią. Za ten fakt także doceniłam tę powieść. 
Polecam "Stingera" każdej kobiecie, która pragnie emocji, dobrze napisanej historii, romansu i wysublimowanego erotyku w jednym. Uczucia, wspaniała fabuła i bohaterowie sprawili, że nieprędko zapomnę o tej powieści. Uwierzcie mi, warto dać się porwać tym dwóm zupełnie różnym światom. Nie zawiedziecie się, zapewniam. 
Moja ocena: 8/10

Carson zatruł mnie swoim jadem, ale być może ten mężczyzna nie składał się tylko ze swojego wyglądu. Może składała się na niego także jego osobowość. I może w przypadku Carsona - tak jak w przypadku szczepionki - odrobina trucizny nie wywoływała choroby, tylko leczyła.

Instagram


Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję septem.pl oraz wydawnictwu Helion.



***

Hej, hej! Czy czytaliście już "Stingera"? A może chcecie dopiero to zrobić? Co uważacie o pomyśle autorki na fabułę powieści? Dajcie mi znać w komentarzach, bo czekam, wiecie o tym! ;) Moc uścisków! :* 


16 komentarzy:

  1. Właśnie zabieram się za Bez słów Mii i mam nadzieję, że mnie oczaruje i zachęci to sięgnięcia po Stingera :D
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już Bez słów tej autorki, które było naprawdę dobrze napisaną książką i na pewno długo o niej nie zapomnę. Jednak mimo tylu zachwalających recenzji nie jestem zainteresowana jej najnowszymi powieściami. Może poczekam, aż coś innego wyjdzie i może bardziej wstrzeli się w mój gust ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wciągnęła mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakiś czas temu interesowałam się tym tytułem, ale u mnie z romansami bywa różnie. Najczęściej mnie rozczarowują :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki,ale Twoja recenzja zaciekawiła mnie na tyle,że z pewnością sięgnę po tę książkę 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dałam szansy tej książce. Nie czuje sie dobrze podczas czytania erotyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety Bez słów mi się nie podobało i teraz Stinger trochę sobie poleży na półce... Na razie nic mnie nie przekona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę książkę! Cieszę się, że "Stinger" był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Sheridan, a z drugiej strony żałuję, bo postawił poprzeczkę tak wysoko, że już niedawno przeczytany "Calder" stracił w moich oczach, kiedy porównałam go ze "Stingerem". ;-)

    P.S. Zapraszam do mnie na najnowszą recenzję Awarii małżeńskiej (mam problemy z aktualizacją postów, które nie pokazują najnowszych recenzji, więc informuję, że jednak coś się pojawiło ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  9. Właściwie zgadzam się z każdym słowem Twojej recenzji i cieszę się, że odebrałaś tę książkę tak samo jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze ,,Bez słów", ani żadnej innej powieści tej autorki. Chciałabym sprawdzić, czy taki tym książki przypadnie mi do gustu, bo nie jestem do końca pewna, czy lubię historie tego gatunku. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na rozdanie :)
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałem, ale interesujące. Będę musiał sięgnąć :)
    Pozdrawiam ciepło :)
    http://wswiecieksiazeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa recenzja! Bardzo chętnie sięgnę po tę książkę! :)

    http://bezblednakosmetyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja swoją przygodę z Mią zaczęłam od "Bez słów" i autorce udało się mnie do siebie przekonać. Wiem już, że po "Stingera" muszę jak najszybciej sięgnąć :) Pozdrawiam

    Kocham Czytać

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki a to jest trudne

    OdpowiedzUsuń
  15. mam dopiero w planach. po książce "bez słów" wiem na co stać panią Sheridan i nie mogę się doczekać aż przeczytam jej kolejną powieść

    OdpowiedzUsuń