01.06.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Jak cię zabić, kochanie?" - Alek Rogoziński

Trzydziestoletnia Kasia ma szansę odziedziczyć ogromny spadek. Jest tylko jeden warunek - musi wysłać na tamten świat niekochanego przez siebie męża. Jak się jednak okaże, nie dość, że jest to piekielnie trudne zadanie, to i ona sama szybko zamieni się z myśliwego w ściganą zwierzynę. Rozpoczyna się komedia omyłek, w której każdy może przez przypadek stać się i ofiarą, i mordercą...




















Tytuł: Jak cię zabić, kochanie?
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnoctwo: Filia
Liczba stron: 336


Niespodziewana przesyłka z zawartością w postaci przedpremierowego egzemplarza najnowszej książki jednego z moich ulubionych polskich autorów była jak zastrzyk pozytywnej energii na cały tydzień. Do tego otrzymałam przepiękną dedykację, więc nie mogło być lepiej. Pamiętam, jak Alek Rogoziński zadał kiedyś na swoim fanpage'u pewne pytanie retoryczne, które brzmiało mniej więcej tak: "Jak można napisać kryminał bez morderstwa?". Ja już wiem i przyznaję, że było... ciekawie. 

Aleksander Rogoziński zadebiutował w 2015 roku powieścią "Ukochany z piekła rodem". Drugą jego publikacją było "Morderstwo na Korfu", czyli kontynuacja "Ukochanego...". Z wykształcenia filolog, z zawodu dziennikarz (od 2007 roku związany z magazynem "Party"). Kocha muzykę i uwielbia podróżować. Marzy o zwiedzaniu świata. Pisarstwo jest jego pasją, a dzięki tej pasji udało mu się wydać trzecią powieść pt. "Jak cię zabić, kochanie?".

Kasia Donek i jej mąż Darek żyją obok siebie, ale nie ze sobą. Przestali się kochać tak dawno temu, że już nawet nie pamiętają tego przełomowego momentu. Oboje borykają się z pewnym problemem... stara i totalnie zbzikowana ciotka zapisała im w testamencie ogromną fortunę, ale postawiła jeden warunek: muszą dorobić się potomka. Czas ucieka, dziecka brak, a pieniądze mogą im przejść koło nosa. Kasia postanawia położyć wszystko na jedną kartę i... wysłać na drugi świat swojego męża. 


Na specyfikę twórczości Alka Rogozińskiego składa się wiele elementów, lecz przede wszystkim to, że ma on niebywałą zdolność do tworzenia postaci przezabawnych, niezwykle oryginalnych i utkanych z unikatowych dla nich cech. Do tego dochodzi ten znany, lekki styl i zdolność do tworzenia unikatowych porównań. Bohaterowie "Ukochanego z piekła rodem" oraz "Morderstwa na Korfu" zapadli mi w pamięć i zdobyli moją sympatię do tego stopnia, że już na dziesiątej stronie "Jak cię zabić kochanie?", czytając krótki opis bohaterów, roześmiałam się z radości na widok pseudonimu znanego mi już, bardzo specyficznego gangstera - niejakiego Tygrysa Złocistego.
Jak wiele dobrego mogłabym napisać o samym autorze, tak samo wiele komplementów mogę z czystym sercem wystosować pod adresem jego najnowszej powieści. Bohaterowie "Jak cię zabić, kochanie?" są kwintesencją szeroko pojmowanej oryginalności. Począwszy od pozornie normalnego małżeństwa, czyli państwa Donków, poprzez uwielbianego przeze mnie Tygrysa Złocistego, aż po bardzo złe zakonnice... Akcja powieści rusza z kopyta i gna jak szalona przez wszystkie strony, a czytelnik nie potrafi się oderwać, chyba że brzuch zaczyna boleć od śmiechu... wówczas trzeba na moment przestać czytać. Nie jestem w stanie zliczyć, jak wiele razy popłakałam się ze śmiechu, ale uwierzcie mi, Alek Rogoziński ma niebywały zmysł żartu, a w swojej najnowszej powieści przebił samego siebie w genialnych porównaniach i dialogach bohaterów. 
Kryminalny wątek powieści przeplata się w idealnej harmonii z fenomenalnie poprowadzoną komedią pomyłek. Nic nie przebiega tak, jak życzyliby sobie tego bohaterowie, jest mnóstwo nieprzewidzianych zwrotów akcji i zaskoczeń. Przyjemność w tej lekturze odnajdą fani twórczości Alka Rogozińskiego, ale i wszyscy ci, którzy uwielbiają śmiać się głośno przy czytaniu oraz z chęcią oddają się wartkiej akcji i kryminalnym klimatom. 
Szczerze przyznaję, że ta powieść nie mogła mnie zawieść, a wiedziałam to od momentu, gdy przeczytałam pierwsze zdanie, które brzmiało: "Pewnego pochmurnego i deszczowego wieczoru Kasia Donek postanowiła zabić swojego męża". Mistrzowskie! 
Książka "Jak cię zabić, kochanie?" zafundowała mi genialną zabawę i szczery śmiech; czasem milkłam raptownie, bo nachodziła mnie myśl: "Kurdę, chyba nie powinnam się teraz śmiać, ale przecież to jest takie śmieszne!". Lektura była czystą przyjemnością i pokazała, że Alek Rogoziński jest najprawdziwszym Księciem Komedii Kryminalnej, który rozwija się, szlifuje swój pisarski warsztat i zdobywa kolejne szczyty w skomplikowanym procesie tworzenia naprawdę dobrych historii, które ludzie będą chcieli czytać. Po raz trzeci przekonałam się, że każdą kolejną powieść autorstwa Alka Rogozińskiego mogę brać w ciemno, bo będzie genialnie! Bez wątpienia uznaję także, że "Jak cię zabić, kochanie?" to idealny materiał na film. Polecam! 
Moja ocena: 8/10

"- Mamy do ciebie pewną sprawę - powiedziała. Tylko musisz nam obiecać, że nigdy nie zdradzisz się z nią przed wielebnym. To sprawa życia i śmierci. Bardziej nawet śmierci...
Patrick spojrzał na nią z zaskoczeniem. Często ukrywał coś przed swoim wujem, który od lat był też jego głównym opiekunem, ale nigdy ie przypuszczał, że zostanie o to poproszony przez zakonnicę. 
- Siostro Mary, życie nauczyło mnie, żeby niczego nigdy nie obiecywać z góry - odpowiedział ostrożnie. - Ale o co właściwie chodzi? Chętnie wysłucham...
- Jest to dla nas bardzo ważne - wyjaśniła siostra Mary. - Chciałybyśmy udać się już dziś wieczorem z pielgrzymką do Polski. Do Sanktuarium Maryjnego w... Liszaju?
Patrick mimowolnie się uśmiechnął.
- Licheniu - sprostował. - Tak to się wymawia..."


Instagram


Za piękną dedykację i egzemplarz przedpremierowy "Jak cię zabić, kochanie?" dziękuję autorowi Alkowi Rogozińskiemu.




Jak zawsze jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć, więc koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! :) Premiera książki już jutro, więc jeśli jeszcze nie złożyliście zamówienia, to myślę, że koniecznie powinniście to zrobić. ;) Moc uścisków! :*

3 komentarze:

  1. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam książki Alka i jeśli nie dorwę egzemplarza od niego - kupię z pewnością. ;) Już nie mogę doczekać się lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, ze tak dobrze oceniasz tę książkę, gdyż mam ją w najbliższych planach :)

    OdpowiedzUsuń