6/13/2016

[RECENZJA] "Moje nowe życie" - Meg Rosoff

Zaskakująca i mądra książka o dorastaniu w świecie, który zmienia się na zawsze.
Piętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, Daisy, zostaje wysłana do Anglii do swojej ciotki i kuzynów, których nigdy wcześniej nie miała okazji poznać. Daisy nie długo cieszy spokojnym pobytem na farmie. Tuż po jej przyjeździe ciotka wyjeżdża w biznesową podróż, a w Londynie wybuchają bomby. Miasto zostaje zaatakowane przez nieznaną armię.
Mieszkańcy wioski zostają odcięci od sieci elektrycznej, co czyni farmę jeszcze bardziej odizolowaną od centrum dramatycznych wydarzeń. Mimo toczącej się wojny dom ciotki jawi się jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, w którym między Daisy a jej kuzynami rodzi się niezwykła więź.
Ale konflikt zbrojny rozwija się, zostawione same sobie dzieci muszą stawić czoła nieznanemu i przerażającemu światu, który zmieni je na zawsze…








Tytuł: Moje nowe życie
Autor: Meg Rosoff
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 196

Powieść o nastolatkach, którzy zmuszeni są sami walczyć o przetrwanie w obliczu rozwijającego się konfliktu zbrojnego zainteresowała mnie bez dwóch zdań. Książka o niewielkiej objętości, ale czy z satysfakcjonującą treścią? 

Meg Rosoff to amerykańska pisarka urodzona w Bostonie. Od 1989 roku żyje w Londynie, gdzie mieszka z mężem i córką. Laureatka prestiżowej nagrody literackiej im. Astrid Lindgren. Pisze powieści dla młodzieży i porusza w nich problemy dotyczące współczesnych nastolatków. W 2016 roku nakładem wydawnictwa YA! ukazała się książka "A gdybym zniknęła?". Na podstawie książki "Moje nowe życie" powstał film pt. "Jeżeli nadejdzie jutro". 

Piętnastoletnia Daisy zostaje zmuszona do opuszczenia Nowego Jorku i wysłana do Anglii, gdzie mieszkają jej krewni, których nigdy wcześniej nie poznała. Ciotka Penn niedługo po jej przyjeździe wyjeżdża, a Daisy i jej kuzynostwo zostają sami na farmie. Właśnie wtedy wybucha wojna, a choć przez długi czas nie dotyczy ona grupy nastolatków, to w końcu Daisy zostaje zmuszona do rozdzielenia się z kuzynami i wraz z najmłodszą Piper muszą walczyć o przetrwanie i możliwość ponownego ujrzenia bliskich...


Gdyby nie ta książka, to prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałabym się, że został na jej podstawie nagrany film. Choć okładka wygląda tak, jak gdyby pochodziła z jakiejś ekranizacji, to bardziej przywodzi mi na myśl Teksas, aniżeli jakąś wioskę w Anglii. Filmu nie widziałam, ale zamierzam obejrzeć. 
Powieść jest krótka, a zarys akcji jasno sprecyzowany na odwrocie książki. Mamy piętnastoletnią Daisy, która nienawidzi swojej macochy i przyjeżdża do innego kraju, bo stanowi dla ojca problem w jego nowym życiu. Jej myślenie jest bardzo dziecinne, ale w pełni adekwatne do wieku, więc nie ma się o co na nią wściekać. Choć irytujące jest to, że niemal obsesyjnie zachwyca się swoim brakiem apetytu i bardzo chudą budową ciała, to można to jakoś przełknąć z racji bardzo dobrze wykreowanych postaci pobocznych, a mianowicie Piper i Isaaca, którzy są na tyle ciekawie przedstawieni i absorbujący, że odwracają uwagę od głównej bohaterki. 
Sam pomysł na powieść był dla mnie od początku bardzo ciekawy, ale niepokojące wydało mi się to, że książka o takiej fabule jest tak krótka... O wojnie można pisać w nieskończoność i nie nudzić, a tu mamy niespełna dwieście stron. Moje obawy w większej mierze okazały się słuszne. Narratorką jest Daisy i właściwie ona relacjonuje nam przebieg wydarzeń, przez co praktycznie nie uczestniczymy w nich osobiście. W książce jest bardzo mało dialogów, co także w mojej opinii zadziałało na niekorzyść. Pomysł, tak obiecujący, został spłycony, przez co miałam wrażenie, jak gdyby autorka zabrała się za pisanie i po kilkunastu stronach stwierdziła, że w sumie nie chce jej się tego pisać, ale napisze, bo szkoda marnować wymyślony motyw. Szeroka problematyka i wiele wątków zostało potraktowane najzwyczajniej w świecie "po łebkach". Autorka nie pofatygowała się o wyjaśnienie wielu kluczowych kwestii i pozostawiła we mnie mnóstwo znaków zapytania. 
Plusem jest to, że ja przy tej lekturze naprawdę się nie nudziłam. Choć była to właściwie relacja z wojny, a nie powieść z akcją, to udało się to Rosoff przedstawić w taki sposób, że "Moje nowe życie" nie było w stanie znudzić. Z miłym zaskoczeniem przyjęłam opis pewnego wątku, paradoksalnie bardzo makabrycznego, ale ukazującego prawdziwe oblicze wojny. Ostatnie kilkanaście stron także pozostawiło we mnie pozytywne uczucia, bo to właśnie tam autorka wysiliła się na opisanie emocji, uczuć oraz traum pozostających w człowieku po wojnie. 
Chociaż żałuję, że tak dobry pomysł został w niemal barbarzyński sposób spłycony i po prostu opowiedziany, a nie przeżyty w należyty sposób, to uważam, że autorka dobrze wczuła się w mentalność piętnastoletniej dziewczyny, która niespodziewanie trafiła do świata ogarniętego wojną. Wątek miłosny, bardzo lekki i pobieżny, był mimo wszystko przedstawiony dobrze i bez zbędnej przesady. Zabrakło mi możliwości przeżycia tej historii. Nie uczestniczyłam w wydarzeniach, ja po prostu obserwowałam to wszystko z bezpiecznego miejsca, a to mnie rozczarowało. Autorka nie wykorzystała potencjału swojego pomysłu i szkoda. Uważam jednak, że warto spędzić wieczór z tą książką, bo z pewnością się przy niej nie znudzicie, a zawsze istnieje szansa, że Wy nie poczujecie się tak rozczarowani, jak ja, prawda? Książka nie jest zła, czy nudna. Według mnie była za krótka, a tematyka potraktowana "po łebkach". To wszystko.
Moja ocena: 6/10

"Isaac gwizdał na drozda, a Edmond po prostu leżał, ćmiąc papierosy, i bezgłośnie wyznawał mi miłość. Jeśli kiedykolwiek w dziejach ludzkości zdarzył się piękniejszy dzień, o nic mi o tym nie wiadomo."


Instagram


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję YA tu czytam. 




***

Hej! Bardzo jestem ciekawa, czy ktoś z Was oglądał ekranizację "Mojego nowego życia"? Czytaliście już książkę, albo macie zamiar? Jakie jest Wasze podejście do tematyki wojny? Uważacie, że taka tematyka powinna być w jakiś szczególny sposób przedstawiona? Koniecznie piszcie mi w komentarzach! :) Moc uścisków! :* 



10 komentarzy:

  1. Jak przeczytałam opis coś mi zaczęło świtać, że to chyba film podobny zaczęłam oglądać. :) No właśnie tylko zaczęłam bo był strasznie nudny. Potem dalej sama przyznajesz, że owszem i jest film. :) Ogólnie nie miałam ochoty sięgać po tę książkę, a z tymi nowymi informacjami tym bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o filmie. Książką byłam zainteresowana, ale kiedy zobaczyłam, jak cienka jest, stwierdziłam, że tematyka pewnie została potraktowana „po łebkach". Twoja recenzja utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Do tego uwielbiam dialogi, więc powieść sobie odpuszczę.

    Druga Strona Książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Dosłownie przed chwilą skonczylam ogladac ekranizację i całkiem przypadkiem trafiłam na Twoją recenzję, cud :D po filmie mam dokładnie takie wrazenia jak Ty - wszystko po łebkach. A tematyka naprawdę pozwala na wiele...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak - tematyka już była poruszana. I to nie raz.

    "Czerwony świt" to akurat klasyka.
    "Jutro, jak wybuchnie wojna" coś zdecydowanie bliżej naszych czasów.
    I obawiam się, że oba filmy są zdecydowanie ciekawsze od tej książki. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydawała się fajna i interesująca, ale z każdym słowem Twojej recenzji moja ochota słabła... I na koniec mogę stwierdzić że raczej nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zobaczyłam okładkę i pomyślałam, że będzie to wielka bomba. Jednak mój entuzjazm szybko opadł i raczej po nią nie sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, no po opisie brzmi świetnie. Ale obawiam się, że mi też przeszkadzałoby w niej to, o czym piszesz, więc nie wiem czy po nią sięgnę. Może zacznę od filmu? W każdym razie zaciekawiłaś mnie i poczytam jeszcze trochę o tej książce :)
    Zapraszam do mnie, może tym razem ja Ciebie czymś zaciekawię :D
    http://szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że wiele wątków zostało potraktowanych po macoszemu. Mimo to, może kiedyś się na nią skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że wolę, kiedy bohaterka danej książki jest nieco starsza np. od 17 lat wzwyż, ponieważ nie potrafię utożsamić się z kimś młodszym.
    Dlatego jednak nie skuszę się na powyższą pozycję, tym bardziej, że nie przypadła Tobie zbytnio do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka nie w moim typie

    OdpowiedzUsuń