3/06/2016

[RECENZJA] "W krainie wodospadów" - Sofia Caspari

Nigdy nie zapominaj, by podążać za głosem serca


Clarissa w tragicznych okolicznościach traci męża. Zmuszona do ucieczki z rodzinnego domu trafia do ogarniętego dżumą Buenos Aires. Tam poznaje młodego lekarza, Roberta, do którego zaczyna czuć coś więcej. Czy Clarissa może pozwolić sobie na rozkwit nowego uczucia i czy uchroni się przed zemstą rodu swojego męża?
Na tle argentyńskich pejzaży rozgrywa się wielowątkowa historia pełna ogromnych emocji i licznych zwrotów akcji.

















Tytuł: W krainie wodospadów
Autor: Sofia Caspari
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 496



Autorka w podziękowaniach na końcu ostatniego tomu "Sagi Argentyńskiej" napisała, że ze smutkiem opuszcza już swoich bohaterów, bo nadszedł na to czas. Z czystym sercem przyznaję, że i ja czuję się podobnie, ponieważ towarzyszyłam tym niesamowitym ludziom przez 1662 strony, co przełożyło się na ponad czterdzieści lat. Byłam świadkiem porodów, dojrzewania, śmierci, walki, zemsty... Nic, co wydarzyło się na przestrzeni tych trzech tomów nie pozostało mi obojętne.

Sofia Caspari urodziła się w 1972 roku, a jej prawdziwe imię do Kirsten Schutzhofer. Autorka podróżowała swego czasu po Ameryce Środkowej i Południowej. Krajobraz i kultura Argentyny zrobiły na niej ogromne wrażenie... do tego stopnia, że zapragnęła zgłębić tajemnice tego kraju, a także osadzić tam akcję swych powieści. Niemieckie czytelniczki oszalały na punkcie książki "W Krainie Wodospadów". Dzięki temu pierwsza część sagi Argentyńskiej znalazła się na liście bestsellerów tygodnika "Der Spiegel". Sofia Caspari odwiedziła Polskę w 2015 roku, gdy pojawiła się na 19. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie.

Clarissa cudem uszła z życiem będąc świadkiem śmierci swojego męża, Javiera, który został zastrzelony nad wodospadem Iguazu. Uciekła i została ocalona przez młodego lekarza, Roberta. Od tej pory mogła się u niego skryć, mogła liczyć na jego pomoc i ochronę. Nic nie mogło powstrzymać jej teścia od chęci odebrania jej życia... Z kolei młoda dziewczyna, Aurora, zakochała się po raz pierwszy. Obiektem jej westchnień został Raul - człowiek, który na zlecenie swojego ojca miał ją złapać w sidła fałszywych uczuć, by mogła dokonać się zemsta za dawno przeżyte krzywdy...


Każda z kobiet stworzonych przez Sofię Caspari była inna, ale łączyła je jedna ważna cecha - odwaga. Życie każdej z nich było inne, na oczach czytelnika zmieniało się, bohaterki dorastały, zakochiwały się po raz pierwszy, zostawały matkami. Popełniały błędy, działały pochopnie i bezmyślnie, były naiwne, cierpiały, walczyły o przetrwanie. Choć kluczyły po świecie w skrajnie różnych kierunkach, to jednak w którymś momencie po prostu się spotykały.

Okolice wodospadu Iguazu po raz pierwszy umieszczono na mapach w 1892 roku. Tym samym ponownie wyłonił się z mroku zapomnienia. 

Pozornie nic nie mogło je łączyć, a jednak na przestrzeni lat i kolejnych przejść stworzyły rodzinę - one i mężczyźni bliscy ich sercu. Wielokrotnie mi imponowały, bardzo często byłam pod wrażeniem podejmowanych przez nie decyzji. Samoistnie zaczynałam się zastanawiać, czy gdybym znalazła się kiedykolwiek w tak trudnej sytuacji, jak jakakolwiek z nich, to czy potrafiłabym znaleźć w sobie dość siły, by z tego wybrnąć? Szczerze wątpię. 
Clarissa i Aurora były czołowymi bohaterkami finałowego tomu "Sagi Argentyńskiej". To, jak walczyły o sobie i swoje uczucia było godne podziwu od początku do końca. Uwielbiałam je za to, że nie uciekały, nie chowały głowy w piasek, tylko otrząsały się w odrętwienia, podnosiły i parły na przód, silniejsze o kolejne doświadczenia. 

- Tyle śmierci - powiedziała cicho, jak gdyby czytała w jego myślach.
Robert chrząknął.
- Tak, a ja bardzo bym chciał, żebyś nie musiała na to codziennie patrzeć.
- Dlaczego? - zapytała ku jego zdziwieniu. - Przecież śmierć jest częścią życia.
Dotknęła jego ramienia, delikatnie je pogłaskała. Po jego plecach przeszedł dreszcz.
- To był mój wybór - mówiła dalej Clarissa. - Chcę ci towarzyszyć we wszystkim, co robisz, Robercie. Rozumiesz? 

Sofia Caspari poruszyła w swej twórczości wiele problemów, które są aktualne również dziś. Zazdrość, która może zniszczyć najszczerszą nawet relację. Pragnienie zemsty, które zaślepia i ciągnie się przez lata. Kłamstwo, którego nie da się wybaczyć. Wreszcie miłość i wszystkie jej strony... ta ciemna, która powstaje na złych zamiarach i przytłacza, dusi, niszczy... ta jasna, piękna, czysta, wieczna, której nie może uśmiercić czas, odległość, cierpienie i niepewność. Autorka dokonała czegoś wielkiego, bo za pomocą trudnych historii kilku kobiet przeforsowała do serca i umysłu czytelnika emocje tak wielkie, tak silne, tak traumatyczne, że niemożliwe do zapomnienia. Wydarzenia rozgrywające się w XIX-wiecznej Argentynie przeżywałam całą sobą... płakałam razem z bohaterkami, tęskniłam razem z nimi, bałam się gdy i one się bały, łączyłam się z nimi w cierpieniu, zakochiwałam się w tych samych mężczyznach, nienawidziłam tych samych ludzi. Na przestrzeni trzech tomów byłam po trochu każdą z tych dzielnych kobiet, które wsiąknęły we mnie i utworzyły w mym sercu nową szufladkę zarezerwowaną tylko dla nich. 
Warto jednak pamiętać, że nie tylko kobiety tworzyły tą niesamowitą historię. Mężczyźni także zapisali się w niej swoimi czynami, uczuciami, słowami. Począwszy od Juliusa i Pedra, przez Johna, Marco i Paco, aż po Aarona i Roberta. Każdy z nich był dzielny, pełen miłości i wytrwałości, jakiej wielokrotnie brakuje mężczyznom żyjącym w dzisiejszych czasach. Pośród zła, cierpienia, brudu i śmierci otaczającej Buenos Aires i wszystkie okoliczne tereny, ich romantyzm był jak promyk światła rozświetlający ciemność, jak nadzieja, która nigdy nie umiera. Oni byli tymi, którzy walczyli dla swoich kobiet, oni byli tymi, którzy próbowali ocalić każde niewinne życie. Postacie mężczyzn były wyraźnie podzielone na te złe i dobre. Jedni gwałcili i bili swoje kobiety, inni kochali do utraty tchu. 
Akcja ostatniego tomu była gwałtowna, porywająca, zapierająca dech w piersiach, nieprzewidywalna, gnająca na przód. Śmierć czyhała na bohaterów ciągle, brutalność rozrywała serce tak wiele razy. Mnóstwo opisanych wydarzeń odbiło się we mnie niemal traumą, bo bez trudu potrafiłam wyobrazić sobie wszystko, co się tam działo i nie mogłam pojąć, jak można emocjonalnie to znieść, przeżyć. 
Finał "Sagi Argentyńskiej" nie mógł być lepszy. Sofia Caspari oddała całą siebie, zafundowała emocje, których nigdy nie zapomnę. Zawdzięczam Autorce najbardziej niesamowitą wyprawę w głąb historii, jaką tylko mogłam sobie wyobrazić. Te książki na zawsze ze mną pozostaną, ci bohaterowie już nigdy nie będą mi obcy. To była niebezpieczna, mroczna, bolesna i traumatyczna wyprawa, ale też taka, która wiele mnie nauczyła i dała niezliczoną ilość powodów, by tam wrócić i to nie jeden raz. Już tęsknię za Argentyną i nie ukrywam, że ta ostatnia, definitywna kropka wywołała moje łzy. Każda kobieta powinna się oddać tej historii, bo nie pożałujecie. Wierzcie mi. To jedna z najbardziej niesamowitych serii, jakie kiedykolwiek czytałam. Polecam całym swoim sercem i duszą. 





Za egzemplarz "W krainie wodospadów" bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte.


WEEKEND Z SOFIĄ CASPARI! 04.03. - 06.03.2016 r.



Cześć. :) To już ostatni post tematyczny tego weekendu, pisany emocjami, wierzcie mi. :) Więc... kogo udało mi się namówić do przeczytania tej wspaniałej Sagi? Kto już czyta? Kto przeczytał? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! <3 Moc uścisków! 

10 komentarzy:

  1. Już dość, już nie opowiadaj o nich! Robisz mi wielką chęć na całą serię! Już, teraz, zaraz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę zakupić tą serię 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Saga wciąż przede mną, I tom mam na półce! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam pierwszej części, chyba to nie są lektury dla mnie, nie zachęcają mnie fabułą :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała recenzja! Przyznam szczerze, że zupełnie nie ciągnie mnie na razie do tej serii, ale bardzo mocno zachęcasz, więc może kiedyś skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej to powieść i saga nie dla mnie. Nie przepadam za taką tematyką, choć nie przeczę, że jest zła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już wcześniej o sadze :) Mam ją na oku :) Pozdrawiam :)

    http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie trzy tomy już za mną. Fajnie mi się czytało tę sagę.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nadal czekam na swój egzemplarz! :( Zdecydowanie nie mogę się doczekać!
    Pozdrawiam!
    krainaksiazkazwana.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę mam na półce, więc to tylko kwestia czasu, kiedy zacznę ją czytać.

    OdpowiedzUsuń