05.03.2016

[RECENZJA] "W krainie srebrnej rzeki" - Sofia Caspari

Miłość niemożliwa
Argentyńskie noce
Upragnione szczęście

Jak mocno trzeba kochać, by pokonać wszystkie przeciwności losu?
Franka i Minę połączyła młodzieńcza miłość. Przyrzekli sobie, że jeśli kiedykolwiek los ich rozdzieli, będą się spotykać w Święto Niepodległości na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Co roku Frank czeka na ukochaną w umówionym miejscu, ale ona się nie pojawia. Czy tych dwoje ma szansę na upragnione szczęście? Na argentyńskich estancjach i ulicach Buenos Aires rozgrywa się historia miłości na przekór wszystkiemu i wszystkim.  












Tytuł: W krainie kolibrów
Autor: Sofia Caspari
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 536


Coraz rzadziej bywa tak, że kontynuacja jakiejś serii bądź sagi bez trudu potrafi utrzymać wysoki poziom pierwszej części. "W krainie kolibrów" było dla mnie wyprawą w nieznane, ale tak cudowną i godną upamiętnienia. Z ciekawością i dozą obawy sięgnęłam po "W krainie srebrnej rzeki". Bardzo szybko okazało się, że drugi tom "Sagi Argentyńskiej" jest tak samo niezwykły jak pierwszy. 

Sofia Caspari urodziła się w 1972 roku, a jej prawdziwe imię do Kirsten Schutzhofer. Autorka podróżowała swego czasu po Ameryce Środkowej i Południowej. Krajobraz i kultura Argentyny zrobiły na niej ogromne wrażenie... do tego stopnia, że zapragnęła zgłębić tajemnice tego kraju, a także osadzić tam akcję swych powieści. Niemieckie czytelniczki oszalały na punkcie książki "W Krainie Wodospadów". Dzięki temu pierwsza część sagi Argentyńskiej znalazła się na liście bestsellerów tygodnika "Der Spiegel". Sofia Caspari odwiedziła Polskę w 2015 roku, gdy pojawiła się na 19. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie.

Szesnastoletnia Mina i jej matka Annelie mieszkają w jednym domu wraz z Xavierem i jego synem Philippem. Xavier jest ojczymem Miny, a dziewczyna regularnie jest świadkiem przemocy domowej, której często i ona sama doświadcza. W tajemnicy przed ojczymem i przyrodnim bratem Mina spotyka się z Frankiem Blumem. By ich rozdzielić, Philipp wrabia Franka w morderstwo, a chłopak znika. Niedługo po tym wydarzeniu Mina i jej matka także są zmuszone do ucieczki przed bezwzględnym Xavierem, a to sprawia, że jedyna możliwość na ponowne spotkanie z Frankiem pojawi się w Święto Niepodległości na Plaza de Moyo w Buenos Aires, gdzie kiedyś obiecali się spotykać, gdyby los próbował ich rozdzielić...

Mina to młoda dziewczyna, która robi wszystko, żeby przetrwać. Stara się unikać bicia przez ojczyma, a także ciągle musi oglądać się za siebie, by nie dać się Philippowi zgwałcić. Żyje w ciągłym strachu, a jej ostoją jest tylko Frank. Ich wspólne chwile są ulotne, kradzione, ale jednocześnie tak pełne tych pierwszych, czystych uczuć. Ścieżki Miny w którymś momencie przecinają się z losami innych młodych dziewcząt - Estelli i Marleny. Dla każdej z nich zakochanie jest pierwsze, pojawiają się zawody, popełniają błędy, niejednokrotnie próbują oszukać swoje przeznaczenie. Każda z nich kroczy własną ścieżką, ale te ścieżki gdzieś się przecinają, momentami łączą, ale przede wszystkim różnią. Bohaterowie pierwszego tomu dają o sobie znać i w drugim tomie, ich przeszłość nadal ma znaczenie, przyszłość w dalszym ciągu stanowi tajemnicę.
Buenos Aires się zmienia, nabiera wielkości i znaczenia. Choć jest rozkwit, to obecne są tam także miejsca ciemne, gnijące, gdzie czternastoletnie bądź piętnastoletnie dziewczyny zmuszane są do sprzedawania swojego ciała. Mężczyźni dzielą się na tych dobrych i złych, naiwność nadal mylona jest z desperacką odwagą. Śmierć atakuje znienacka, odbiera bez ostrzeżenia najbliższe osoby, pozostawia na świecie bez niczyjej opieki. 

Jesteśmy w Buenos Aires, mieście dobrego powietrza i zagubionych dziewic.

Czytając "W krainie srebrnej rzeki" byłam pod ciągłym napięciem, bezustannie waliło mi serce, łzy wymykały mi się spod powiek samowolnie. Próbowałam sobie wyobrazić sytuację, gdybym przestała być tylko naocznym świadkiem tych wszystkich brutalnych wydarzeń, a stałabym się jedną z głównym bohaterek. Czy potrafiłabym znaleźć sobie dość siły, by pożegnać najbliższą osobę, by odejść i spalić za sobą wszystkie mosty? 
Sofia Caspari nie oszczędza bohaterów, ale po raz kolejny pokazuję siłę kobiecej miłości, siłę przekonań i pragnienia przeżycia. Autorka zabrała nas wgłąb pięknych XIX-wiecznych pejzaży Argentyny, gdzie w ciemnych zaułkach rozgrywał się najprawdziwszy dramat niewidoczny dla bogatych i zobojętniałych oczu. Czułam się bezsilna tak wiele razy, bo los dla wielu bohaterów powieści był po prostu niesprawiedliwy. Choć emocje we mnie buzujące niejednokrotnie sprawiały mi niemal fizyczny ból, to nie potrafiłam oderwać się od tej cudownej, niesamowitej historii, która dała mi kilka nowych, ważnych nauk. Siła przyjaźni i miłości była niejednokrotnie ostatnią deską ratunku w obliczu śmierci, chorób, brutalności. Za to pokochałam "W krainie srebrnej rzeki". 


Appollonia opowiedziała jej też mnóstwo ciekawostek na temat yerba mate. Napar ten służył na przykład do przekazywania różnych komunikatów. Gorzka mate oznaczała obojętność, a słodka przyjaźń. Podając komuś yerba mate z miętą, wyrażało się swoje niezadowolenie. Matte z cynamonem oznaczała, że myślimy o tym, komu ją podaliśmy, a mate z brązowym cukrem symbolizowała pokrewieństwo duchowe. Jeśli dodało się do naparu skórkę pomarańczową, mówiło się komuś w ten sposób: "Odwiedź mnie". Mate z kawą znaczyła, że komuś wybaczyliśmy.

Sofia Caspari po raz kolejny wykazała się niesamowitą wiedzą i świadomością. Osadzając akcję swej powieści w czasach minionych zaoferowała czytelnikowi darmową wejściówkę do historii, gdzie przedstawiła zarówno dawne zwyczaje mieszkańców Argentyny, jak i to, co ją pustoszyło. Opisała wszystko w sposób ciekawy, nadała XIX-wiecznej Argentynie drugie życie, tchnęła je także w swoich cudownych, charakterystycznych bohaterów. Wielowątkowa historia porwała mnie bez reszty, a ja oddałam się jej z całkowitą przyjemnością. 

Epidemia cholery wygasła wreszcie na początku lutego 1887 roku. Pochłonęła przeszło sześć tysięcy ludzkich istnień. 

Drugi tom "Sagi Argentyńskiej" zachwycił mnie dokładnie tak samo, jak tom pierwszy. Pozostawił mnie z rozdygotanym sercem i paradoksalną tęsknotą za wszystkimi dobrymi i złymi wydarzeniami, jakie napotkałam podczas tej wyprawy. Autorka zadbała o wszystko... emocje, akcję, zaskoczenia, bohaterów. Wrócę tam jeszcze, wiem to. Wy także powinniście to zrobić. 


Za egzemplarz "W krainie srebrnej rzeki" bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte. 




WEEKEND Z SOFIĄ CASPARI! 04.03. - 06.03.2016 r.


Cześć. :) Jak Wam mija sobota? :)
Dajcie koniecznie znać co sądzicie o recenzji. Bardzo na to czekam. <3
Moc uścisków! <3 

8 komentarzy:

  1. Również jest po pierwszym tomie, którym byłam zachwycona. teraz czytam coś innego, żeby na chwilę opuścić Argentynę, inaczej zbankrutowałabym wykupując bilety na podróż do tego niesamowitego kraju. Zachęciłaś mnie po sięgnięcie drugiego tomu, który już czeka na półce!

    Pozdrawiam,
    krainaksiazkazwana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam obie części. Pierwsza sprawiła, że przeniosłam się w myślach do tej gorącej Argentyny i nie chciałam jej opuszczać. Druga natomiast nie do końca mnie przekonała, chociaż mimo wszystko trzymała dobry poziom. ;)
    A teraz na półce czeka trzecia. ^^
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Często się zastanawiam jak taka młoda dziewczyna jak Ty może tak dobrze pisać,doskonale recenzować i poprzez słowa sprawiać,że czytelnik nie marzy o niczym innym,jak tylko o tym,aby jak najszybciej znaleźć się w jakimś spokojnym miejscu z recenzowaną przez Ciebie książką w ręce,aby przeżyć i poczuć to wszystko,co opisujesz :)
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, tak. Nie mogę się doczekać aż przeczytam i tą część *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, powiem szczerze, że po Twojej recenzji tom drugi wydaje się jeszcze bardziej interesujący niż pierwszy :) Jakoś tematyka tej części wyjątkowo mnie zaintrygowała, zresztą ja po prostu lubię takie typowo obyczajowe, "ludzkie" tematy. Bardzo mi się podoba, że Sofia Caspari zbudowała sagę w taki sposób, że choć poznajemy nowych bohaterów, ci poprzedni nadal mają znaczenie dla nowej fabuły. Naprawdę, koniecznie muszę przeczytać :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam właśnie trzeci tom. Bardzo fajna saga, nie zawiodła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach przeczytać coraz popularniejszą serię Caspari :) Opinie zachęcają, recenzja pomocna.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam na półce drugą część sagi, ale czekam aż przyjdzie do mnie pierwsza, którą otrzymać mam z klubu "Książki kobiecym okiem" i wtedy zacznę ją czytać. :))

    OdpowiedzUsuń