08.03.2016

[RECENZJA] "Say It" - Paula Bartosiak

BO NIC NIE JEST DO KOŃCA OCZYWISTE ...
Long Beach w Kalifornii to idealne miejsce dla bogatych lekkoduchów,a Bleast High jest typową szkołą plastikowych panienek i przyjstojnych lowelasów.
Kiedy Natt pod wpływem zabiegów siostry przeistacza się w atrakcyjną młodą kobietę, nie podejrzewa nawet, co szykuje dla niej los. Wkrótce oprócz ubrań i kosmetyków starszej siostry przejmuje również jej chłopaka, Jaysona, a przypadkowo poznany Dylan staje się jej najbliższym przyjacielem. kiedy związek z Jaysonem wydaje się nie mieć szans na przetrwanie, okazuje się, że wszystkie te kłopoty są niczym wobec dramatu, który dotknął Dylana. Natt musi sobie poradzić nie tylko z własnym toksycznym związkiem, ale i pomóc swojemu najlepszemu przyjacielowi przetrwać piekło. Szybko uświadamia sobie jednak, że nie na wszystko mamy wpływ, a szczęście i ból potrafi dzielić jedna sekunda.









Tytuł: Say it
Autor: Paula Bartosiak
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 376


Ładna okładka i interesujący opis często wystarczą, by książka zainteresowała potencjalnego czytelnika. Jeśli dodać do tego fakt, że ów potencjalny czytelnik chętnie sięga po dzieła rodzimych debiutujących autorów, to mamy idealny związek między powieścią, a odbiorcą. Wystarczy jeszcze, że fabuła będzie interesująca i sukces gotowy. 

Natalie i jej siostra Grace mieszkają w Long Beach w Kalifornii. Są całkowicie różne: Natt to cicha i spokojna dziewczyna, a Grace jest absolutną duszą towarzystwa. Gdy pewnego razu Natalie postanawia jednorazowo zmienić swój wygląd, nieopatrznie zwraca na siebie uwagę Jaysona - chłopaka swej siostry. Krótko po tym w jej życiu pojawia się także nieśmiały Dylan. Nagle życie szarej myszki zmienia się w prawdziwe emocjonalne szaleństwo...


Odkąd tylko ujrzałam okładkę "Say it" i przeczytałam opis, byłam bardzo zainteresowana bliższym poznaniem tej powieści. Wielokrotnie trafiałam na dobre i godne uwagi debiuty polskich autorów, a w tym wypadku czułam, że też tak będzie. Cóż... nie było. 
Warto zacząć od niezaprzeczalnych faktów... Styl autorki od początku wydał mi się po prostu w porządku, choć nie zabrakło pewnych kwiatków, które dosłownie raziły mnie po oczach. Następnie pojawiła się kwestia bohaterów... i tego, jak byli niedorzeczni, niedopracowani, nierealni. Warto zacząć od Jaysona i Grace - byli parą, strasznie do siebie lgnęli, ale w sumie na każdym kroku on całował inną, ona obłapiała się z innym. Do tego Dylan - dorosły chłopak, który rumienił się jak dziewczyna, zawstydzał się z byle powodu i niestety, ale był totalnie zniewieściały. A wreszcie "sayitowa gwiazda", czyli Natalie... Dziewczyna w zamierzeniu Autorki miała być nieśmiała. Ok, w porządku. Tyle, że jej zrywy rozwalały mnie na łopatki: raz była nieśmiała, za moment malowała się i ubierała niczym pierwsza lepsza z brzegu. Do tego wahania nastrojów: Nie chcę Jaysona. Chcę Jaysona. Całuj mnie, Jayson. Nie całuj mnie, Jayson. Nie przytoczę słów, jakie wypływały z moich ust podczas czytania tej powieści. 
Pomysł na fabułę, choć banalny i totalnie niedopracowany, miał jakikolwiek potencjał, który oczywiście nie został wykorzystany. Strasznie nagięte było to, że Autorka osadziła akcję i bohaterów w Kalifornii. Myślę, że po prostu wymyśliła sobie, że napisze o Ameryce, bo tam jest ocean, plaża, fajny klimat i tak dalej. Powieść nie miała w sobie jednak najmniejszego nawet pierwiastka przywodzącego na myśl Kalifornię. Był ocean, była plaża, skąpe stroje, imprezy. Tyle. Taki opis pasowałby do wielu innych miejsc na świecie.
Historia głupiej, pustej i totalnie papierowej Natalie nie wzbudziła we mnie żadnych emocji poza irytacją i zażenowaniem. Nie było w tej powieści nawet jednej postaci, którą bym polubiła. Jayson był cofniętym w rozwoju dupkiem, Dylan reprezentował sobą poziom zakłopotanej dziewczynki ze szkoły podstawowej, Grace nie szanowała się wcale i myślała, że jest fajna... tak bym mogła wymieniać bez końca. Z ręką na sercu przyznaję, że proporcje w tej powieści były całkowicie zaburzone. Za mało wkładu w postacie i fabułę, a zdecydowanie za dużo przekleństw i przekombinowania całości.
Mimo ciekawego opisu i ładnej okładki ten debiut okazał się totalną klapą. Autorka zupełnie nie przemyślała postaci, fabuły, miejsca akcji. Napisała powieść na "hurra!", bo najwyraźniej miała "wenę". Wiem, że jest to młoda osoba i widać, że chęci do pisania ma, więc myślę, że jeśli popracuje nad swoim warsztatem i naprawdę się przyłoży, to w przyszłości może uda jej się wydać coś na tyle dobrego, że przyćmi ten nieudany, bardzo płaski debiut. 




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



Cześć. :) Dziś recenzja negatywna, ale to tylko moja opinia i nie musicie się z nią zgadzać. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was słyszał o tej powieści, czytał, albo zamierza przeczytać? :) Dajcie mi znać w komentarzach! ;)
Moc uścisków! <3
PS. Oto setny post na blogu! :D 

23 komentarze:

  1. Powiem Ci, że i mnie zachęcił opis i okładka i już od dłużej chwili rozglądam się za tą książką. Niestety Twoja recenzja skutecznie mnie zniechęciła. Nie lubię takich tępych bohaterek, a już tym bardziej zniewieściałych chłopaków. I chociaż to pierwsza tak negatywna recenzja tej powieści, na pewno będzie dla mnie przestrogą u powstrzyma mnie przed zakupem. Aczkolwiek jeśli kiedyś będę miała możliwość pożyczenia jej od kogoś, możliwe, że skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki, właściwie widzę ją pierwszy raz na oczy, ale raczej nie sięgnę po nią. Opis wcale mnie nie zainteresował, okładka jest przeciętna, a po twojej recenzji czuję, że to nie jest dla mnie. Więcej bym się denerwowała niż to wszystko warte. Gratuluje setnego posta :)
    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę takich głupiutkich, pogubionych, cukierkowych bohaterek. To chyba najgorszy typ, jaki można stworzyć. Ale może takie niuanse można wybaczyć, jeśli autorka obieca chęć poprawy ;)
    Pozdrawiam
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, okładka i opis mnie zachęciły! Pomimo niezbyt realnych bohaterów, chyba zaryzykuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dla mnie. Tylko bym się denerwowała czytając. Niewierność i niezdecydowanie głównych bohaterów, trójkąty... błeee aż mną trzęsie. Podziękuję.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak samo jak Ciebie, przyciągnęła mnie okładka i fabuła - byłam ciekawa tego, jak autorka poradziła sobie z własnym pomysłem, jak to wszystko rozegrała. Byłam, bo choć nie czytałam, to już nie jestem. Po przeczytaniu recenzji, niestety, muszę stwierdzić, że "Say It" całkowicie odpada z listy książek, które miałam zamiar przeczytać. Nie cierpię gości pokroju Dylana - bardziej kobiecych ode mnie, nie znoszę bohaterek, które nie potrafią się zdecydować. Raz tak, raz nie. Aż chce się je wtedy... no.

    Pozdrawiam,
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie książki mnie niesamowicie irytują, czytając kolejne linijki Twojej recenzji odczuwałam irytację, a tej książki nawet w ręku nie miałam. Przyznam - okładka jest ciekawa, opis zresztą też, ale wnętrze? Zdecydowanie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedługo będę czytała tę powieść, mam nadzieję, że jednak mnie się jakoś bardziej spodoba...

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam już gdzieś tą ksiażkę i przyznam, że opis wydawał się ciekawy. Jednak po Twojej recenzji raczej szybko po nią nie sięgnę, o ile w ogóle po nią sięgnę. Cieszę się, że szczerze piszesz to co uważasz :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam mocno zainteresowana tą książką, ale Twoja opinia ostudziła mój zapał. Może kiedyś sięgnę, ale nie jest to mój numer jeden!

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesowałam się tą książką już wcześniej i chyba jednak spróbuję przeczytać. Przekonam się czy mi przypadnie do gustu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie rozczarowania niestety bolą. Szkoda, że tak było w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trojkąt emocjonalny tak modny ostatnio;p pomysł przypadłby mi do gustu, czasem lubie czytać o szarych myszach. Ale skoro wykonanie jest takie jak mowisz, to sobie raczej odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po Twojej recenzji wiem,że nie sięgnę po tę książkę.Nie lubię kiedy nasi polscy autorzy wymyślają zagraniczne tytuły,imiona,akcję dziejącą się na drugim krańcu świata,zwłaszcza podczas debiutu.Zrażam się wtedy do takiego autora.Czytając Twoje opisy Kalifornii sprawdza się powiedzenie "Cudze chwalicie,swojego nie znacie".

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to pierwsze wrażenie potrafi człowieka zmylić... Po opisie i tak ładnej okładce spodziewałam się naprawdę pochlebnej opinii. Nie wiem, zapowiadało się po prostu obiecująco, dlatego nie sądziłam, że książka - w każdym razie w Twoim odczuciu - okazała się totalną klapą. Jak zauważyłam, bo trochę już Twojego bloga czytam, lubimy dość podobne książki, podobają nam się często te same elementy, dlatego na tej podstawie sądzę, że "Say It" też nie przypadłoby mi do gustu. Mimo to, jeśli będzie takowa okazja, sięgnę. Z czystej ciekawości, bo lubię poznawać debiuty, zwłaszcza rodzimych autorów.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że książka okazała się totalną klapą, a miałam na nią wielką ochotę, lecz teraz jakoś mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie też zaintrygowała okładka, ale po przeczytaniu o czym jest ta książka, stwierdziłam, że to nie dla mnie. I chyba miałam rację, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce i na pewno nie sięgnę po nią, bo po Twojej recenzji już wiem, że szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Próbowałam wymęczyć tę książkę. Nie dało rady...

    OdpowiedzUsuń
  20. Stanisława.
    Gdyby w tekście nie było tylu wulgaryzmów, to łatwiej byłoby przyswoić treść, w której roi się od przekleństw, niecenzuralnych słów i tym podobnych "zajeb...". Aż żal, że takie wzorce proponuje się naszej młodzieży.Szkoda czasu na dalsze czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę nie rozumiem Was. Dlaczego od razu zakładacie, że książka będzie zła? Opinia autorki tego bloga jest subiektywna. To, że coś nie podoba się jednej osobie może podobać się innej.
    Według mnie jest to bardzo ciekawa i mądra książka. Ja miałam okazje ją przeczytać na Wattpadzie. Trafiłam na nią przypadkiem. Tam miała okładkę z Seleną Gomez. Swoją drogą naprawdę śliczną. I mimo iż na początku główna bohaterka była lekko infantylna, często niezdecydowana oraz w cieniu swojej imprezowej i mega pewnej siebie siostry to jednak po poznaniu niby ciapowatego ( jednak w tym wszystkim uroczego i nieśmiałego ) Dylana zmieniła się w bardzo empatyczną i wrażliwą osobę oraz zrozumiałą co tak naprawdę w życiu się liczy. Jego "problem" zmienił nie tylko ją . Ta książka pokazuje nie tylko trudne relacje między siostrami, ale również problemy miłosne nastolatki, prawdziwą przyjaźń damsko-męską i poświęcenie,a nawet złe kontakty między rodzicami i ich dzieckiem oraz stratę.
    Co z tego, że jest tam trochę przekleństw. Dziwne gdyby młodzież używała teraz takich słów jak "zacnie" czy "zaiste".
    A to, że miejsce akcji dzieje się w mieście z plażą i wodą jest kluczowe w tej książce.
    Na Wattpadzie są jeszcze dwie części tego opowiadania. Druga skończona, a trzecia autorka dopiero rozpoczęła pisanie. Są one równie dobre co pierwsza.
    Co do okładki jest piękna.
    Więc nie zrażajcie się, że jest to tylko słaby i głupi romansik napisany dla nastolatek. To naprawdę książka z morałem i problemami młodych ludzi tak bardzo różniącymi się od siebie. I jeśli chcecie śmiać się razem z bohaterami oraz płakać ( krokodylowymi łzami)polecam wam ją bardzooo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo szanuję osoby, które w kulturalny sposób wyrażają swoją opinię, więc dziękuję Ci, że to uczyniłaś. Jak słusznie zauważyłaś, moja opinia jest subiektywna i nie narzuca nikomu postrzegania w takich samych kategoriach danej powieści. Ja niestety nie zgadzam się z Twoją opinią na temat "Say It", bo dla mnie ta powieść była po prostu bardzo, bardzo słaba. Może dlatego, że przeczytałam ogromną ilość lepszych książek z tego gatunku, gdzie bohaterowie mięli charakter, ale nie dlatego, że bezustannie przeklinali. Oczywistym jest, że o gustach się nie dyskutuje, dlatego szanuję Twoją opinię, bo przypuszczam, że ta powieść naprawdę może się podobać, ale ja niestety jestem na nie.

      Usuń
  22. Mam konto na wattpad, ale po tą książkę nie sięgnęłabym nawet tam. Mnie jakoś opis nie przyciągnął i wydał mi się bardzo płytki oraz sam pomysł na historie bardzo powtarzalny. Choć okładka fakt jest bardzo piękna :)
    Jeszcze bardziej do tej książki zniechęciła mnie twoja recenzja, bo widać, że ta powieść ma sporo wad.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :*
    paper-thought.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń