18.03.2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Słodko-gorzka" - Marta Malek







Tytuł: Słodko-gorzka
Autor: Marta Malek
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 210















To jedna z tych powieści, których okładki rzucają się w oczy od razu i przyćmiewają wszystkie te, które są po prostu zwyczajne. "Słodko-gorzka" to najprawdopodobniej literacki debiut Autorki, a jak już wiecie, ja debiuty bardzo lubię czytać, zwłaszcza te, które tworzą nasi rodzimi autorzy, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. 

Agata Wierzba ma męża, synka i pozornie normalne życie. Zazwyczaj jest dobrą panią domu i rzetelną pracownicą, lecz co dwa tygodnie, podczas wyjazdów do swej rodzinnej miejscowości, zapomina o wszystkim, by oddać się całkowicie ramionom swojego kochanka, Piotra. Kim jest Piotr? To kluczowa osoba w jej życiu, bo łączy przeszłość i beztroskie czasy szkoły średniej, z teraźniejszością, tą dorosłą i poznaczoną zobowiązaniami. Ich romans jest krwisty i namiętny, ale przede wszystkim ogarnięty tajemnicą, która niczym tykająca bomba może w każdej chwili wybuchnąć i się ujawnić...




Pomysł na fabułę nie grzeszy oryginalnością, ale ma w sobie to coś, co ciekawi i zachęca do zapoznania się ze szczegółami życia głównych bohaterów. Miałam dość niesprecyzowane oczekiwania wobec "Słodko-gorzkiej", bo obawiałam się rozczarowania, ale jednocześnie gdzieś tkwiła we mnie nadzieja, że może być dobrze.
Pierwszym, co we mnie uderzyło, to bardzo sprawnie i płynnie prowadzona narracja. Przez tekst płynęłam z nieukrywaną przyjemnością, zachwycałam się lekkością pióra Autorki i tym, jak za pomocą niewielkich słów potrafiła opisać naprawdę wielkie rzeczy. Zdziwiona byłam jednak tym, że za niewątpliwymi zdolnościami Autorki do opisywania dnia codziennego, dialogów, odczuć, kryły się tak skąpe zdolności do plastycznego przedstawienia sytuacji intymnych. Było to dość spore ukłucie rozczarowania, bo spodziewałam się naprawdę wysublimowanego przedstawienia scen erotycznych, a tymczasem były one po prostu sztywne, płaskie i sztuczne. Całe szczęście, że w powieści moment zbliżenia następuje jedynie dwa lub trzy razy. 
Poza tą jedną niedogodnością przyznaję, że książka naprawdę przypadła mi do gustu i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Relacja głównych bohaterów była trudna, krzyżowana odległością, zobowiązaniami, strachem. Podobało mi się to, jak Autorka wykreowała obraz ich miłości... trudnej, ale niesamowicie trwałej. Agata i Piotr dopełniali się, bo kiedy jej brakowało wiary w ich związek, on potrafił znów Agatę tą wiarą napełnić. Gdy on postanowił wycofać się w cień, ona zawalczyła o niego. 

Kawa znacząco różni się od herbaty. Nie chodzi o smak, konsystencję czy zapach, ale o niosące ze sobą przesłanie. Herbata jest przyjacielska. Z każdym jej łykiem sączą się kolejne słowa zaufania i wsparcia, wyjawiane są najgłębsze tajemnice. Herbata ogrzewa i przytula tak, że cieplej się robi na sercu. Natomiast z kawą jest inaczej. Kawa jest zaproszeniem. Zaproszeniem małżonków, zaproszeniem koleżeńskim albo zaproszeniem do rozbudzenia się. Kawa jest bardziej elegancka i wyrafinowana. Od kawy wszystko się zaczyna. Kawa jest nowym początkiem...

Uważam, że Marta Malek stworzyła bardzo dobry, choć nie idealny debiut, który jednak pokazuje, że drzemie w niej ogromny literacki potencjał, dający jej szansę na osiągnięcie czegoś w świecie książek. Powieść wzbudza emocje i nakłania do przemyśleń, a to jest przecież bardzo ważne. Dodatkowo jest napisana ładnym, płynnym językiem, który ułatwia (a nie utrudnia) przyswajanie historii Agaty i Piotra. Jako, że książka jest krótka, to polecam tę lekturę na jakiś przyjemny wieczór z kieliszkiem wina/kubkiem herbaty w dłoni. Nie pożałujecie, o tym Was mogę zapewnić.
Moja ocena: 7/10



Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



PREMIERA: KWIECIEŃ 2016



Hej, hej. :) Na weekend taka właśnie recenzja. :) Jak sądzicie, książka ma szansę przypaść Wam do gustu? Udało mi się Was zachęcić? Lubicie debiuty naszych rodzimych autorów? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! <3 Moc uścisków! 

9 komentarzy:

  1. Coraz bardziej przekonuję się do polskich autorów ;)). A ta okładka! Hipnotyzuje, magiczna ;)). Na pewno nie przeszłabym obojętnie obok tej książki w księgarni.

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka przyciąga wzrok. Chętnie bym przeczytała do winka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka mnie bardzo zainteresowała. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie zachęciłaś swoją recenzją, także będę mieć tę książkę na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, od razu zapragnęłam ją przeczytać, bo jestem wzrokowcem i okładki mają dla mnie OLBRZYMIE znaczenie. Po Twojej recenzji żałuję, że jednak się nie zdecydowałam, ale przecież nie wszystko stracone, prawda? Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zdobyć ten tytuł. Tym bardziej, że ja też lubię polskie debiuty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że jest to erotyk, a takowych nie lubię. Po prostu nie mój gatunek, ale cieszę się, że tobie się podobała ta książka. Ale nie mogę zaprzeczyć, że okładka zdecydowanie wyróżnia się na tle innych ;) Pozdrawiam :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurczę, nie wiedziałam o istnieniu tej książki! Dzięki tobie zostaje mi ją znaleźć, pożyczyć i przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po Twojej recenzji mam nadzieję, że gdzieś się skrzyżują losy moje i tej powieści :) Myślę, że faktycznie może być ciekawa.
    Zapraszam
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba muszę po nią sięgnąć w wolnej chwili bo wydaję mi się naprawdę ciekawa ;)


    http://mylifenata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń