3/20/2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Blisko chmur" - Sylwia Trojanowska | PATRONAT

Kontynuacja bestsellerowej „Szkoły latania”, niesamowitej powieści o miłości, przyjaźni i podejmowaniu wyzwań.
Po rozstaniu z Maksem Kaśka próbuje poukładać wszystko od nowa, choć zdaje sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Uczucie, które sprawiło, że rozkwitła, stała się pewniejsza siebie i po prostu szczęśliwsza, nabrało innych barw. Przyjaciółka, rodzina i grupa wsparcia pomagają jej przejść przez najtrudniejsze momenty, a Kaśka dzięki nim zaczyna budować nową przyszłość i pokonuje trudności, które pojawiają się na jej drodze. Czy uda jej się kontynuować odchudzanie i utrzymać nowy, lżejszy styl życia?


Tytuł: Blisko chmur
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Liczba stron: 312





"Szkoła latania" odcisnęła się w mojej pamięci jako jedna z najcudowniejszych powieści, które miałam szansę przeczytać w swoim dotychczasowym życiu. Wieść o tym, że mój blog obejmie patronatem medialnym długo wyczekiwaną przeze mnie kontynuację, czyli "Blisko chmur", była dla mnie jak wygrana na loterii. Wierzcie mi, fruwałam z radości, bo nie sądziłam, że to może się stać. Dzięki Autorce i Wydawnictwu przeżyłam Boże Narodzenie już w lutym, za co bardzo dziękuję! 

Sylwia Trojanowska mieszka w Szczecinie, na skraju Puszczy Bukowej, wraz z mężem i synem. Uwielbia góry, muzykę filmową oraz aktywny wypoczynek. Spełnia się jako trener biznesu i coach, ale pisanie jest niesamowicie ważnym elementem jej życia. Określa siebie jako marzycielkę twardo stąpającą po ziemi, optymistkę i pasjonatkę pozytywnego myślenia. 

Kaśka Laska, którą w "Szkole latania" poznaliśmy jako osiemnastolatkę borykającą się z problemem dość sporej otyłości, postanowiła zawalczyć o siebie i podjęła walkę. Trafiła pod opiekę terapeutki Penelopy oraz dołączyła do grupy "anonimowych grubasów", czyli "Szkoły latania". Na drodze odchudzania jej losy skrzyżowały się z losami Maksa - chłopaka, który za pomocą swojej aparycji i niesamowitego charakteru rozbudził w Kaśce uczucia, których wcześniej nie znała. Gdy dziewczyna zaczynała powoli wierzyć, że może być szczęśliwa, wszystko się posypało. Rozstanie z Maksem podłamało ją psychicznie i podkopało kruche fundamenty z trudem budowanej pewności siebie...


Współczesna literatura obfituje w bohaterki, które są super fajne, super piękne, super mądre i nieskazitelne od początku do końca. Niby nikt nie lubi bohaterek powstałych na modłę Mary Sue, ale jednak one nadal są przez pisarzy tworzone. W którymś momencie to może się znudzić... Potrzeba odwagi, by napisać powieść o dziewczynie całkowicie nieidealnej i zakompleksionej, która będzie tak różna od tych wszystkich idealnych i nieskazitelnych postaci kobiecych z innych książek. Na taką odwagę zdobyła się niesamowita Sylwia Trojanowska. Okazało się, że ten ruch został w pełni doceniony przez czytelników. 
Kiedy czytałam "Szkołę latania", to o powieści nie było jeszcze tak głośno, choć uważałam, że to błąd, bo książka była niesamowita. Nagle, jak gdyby grom z jasnego nieba, "Szkołę latania" zaczęli czytać wszyscy, a każdy czytelnik kończył lekturę z olbrzymim zadowoleniem, mnóstwem emocji i chęcią na poznanie dalszych losów tej nieidealnej dziewczyny. Jak za dotknięciem czarnej różdżki o Kaśce zrobiło się szumnie, a ona stała się głosem wszystkich tych, którzy bali się mówić głośno o swoich problemach. Dzieło Sylwii Trojanowskiej zostało należycie docenione, a ja nawet przez moment się temu nie dziwiłam. 
We mnie samej przykład Kaśki wiele zmienił. Co więcej, w otoczeniu głównej bohaterki znalazłam odbicie kilku osób, które ja sama znam. Z Autorką przeprowadziłam kilka wartościowych rozmów, które tylko wzmocniły emocje, jakie wzbudziły we mnie obie powieści.
"Blisko chmur" rozpoczęło się bardzo mocnym, bolesnym akcentem. Wchłonęłam świat Kaśki bez trudu i ponownie nie potrafiłam się oderwać. To było jak długo wyczekiwane spotkanie ze starymi przyjaciółmi. Cieszyłam się i miałam ochotę płakać ze wzruszenia. Zarwałam nockę przy "Blisko chmur", bo nie wyobrażałam sobie dobrowolnie przerywać tej niesamowitej, tak wartościowej lektury. Wachlarz moich emocji podczas czytania był bardzo różnorodny... śmiech i płacz, motylki w brzuchu i złość, niepewność i obawa... Działo się tam tak wiele, było tak niesamowicie, tak zaskakująco! Byłam w pełni przygotowana na to, że Sylwia Trojanowska uraczy nas w drugiej części ogromem wrażeń, ale nie spodziewałam się, że bez trudu przekroczy poprzeczkę, którą sama postawiła sobie bardzo, bardzo wysoko.

Nie da się ukryć, że twórczość Sylwii Trojanowskiej jest bardzo mądra i objawiająca niesamowity talent, jaki ma Autorka. Poruszony zostaje bardzo delikatny i niejednokrotnie krępujący problem, który potrafi stłamsić człowieka i doprowadzić do tego, że całkowicie wycofa się z życia. Zarówno "Szkoła latania", jak i "Blisko chmur" wypełnione są bardzo charakterystycznymi, godnymi zapamiętania postaciami. To tylko kolejna cegiełka budująca moją opinię, że Autorka włożyła całe swoje serce, mnóstwo uwagi i dużo czasu w stworzenie tak dopracowanej, oryginalnej, niesamowicie mądrej i bardzo zabawnej historii. 
Gdybym miała w punktach wymienić wszystko, za co kocham tą historię, to przypuszczam, że lista byłaby bardzo, bardzo długa. Pewnych rzeczy i zachwytów nigdy nie da się dostatecznie dobrze opisać, zwłaszcza, gdy są tak bezgraniczne.

"Spojrzenie Maksa tak bardzo mnie zelektryzowało, że nie mogłam wprost przeciąć tej niewidzialnej nici, która na chwilę nas połączyła. Ile ja bym dała za to, żeby to był mój facet. Taki normalny, najzwyklejszy facet, który miałby dwie pary dżinsów, w kieszeni co najwyżej dychę, a w myślach tylko mnie. Maks był może i przystojny, nietuzinkowy, fakt, ale nie to było w nim najważniejsze. On po prostu miał w sobie coś, czego próżno byłoby szukać i w Michale, i w Karolu, i w jakimkolwiek innym facecie, którego znałam. Nie wiem, co to było, ale to coś przyciągało mnie do niego, a ja nie miałam pojęcia, jak się temu oprzeć."

Uwielbiam Kaśkę za jej odwagę, za rozsądek i siłę, by walczyć o siebie, swoją godność i przekonania. Uwielbiam Zochę, bo to dziewczyna, która jest prawdziwą przyjaciółką-skarbem. Uwielbiam Maksa, bo to niesamowity przykład współczesnego Pana Darcy'ego - facet, który skrada serce kobiety tylko raz, ale już nigdy go nie oddaje. Uwielbiam Małgorzatę, mamę Kaśki, bo w tym niepozornym ciałku jest siła ogromna, więc wiadomo, po kim główna bohaterka ją odziedziczyła. A czymże byłaby ta historia bez charakterystycznej, gderliwej, bardzo zapatrzonej w siebie ciotki Matyldy? Powieść jest zbiorem najróżniejszych osobowości i charakterów, dlatego nie sposób się przy niej nudzić, nie sposób odłożyć jednej czy drugiej części bez emocji, a później nie wracać do niej myślami. 


"- Mogę zostawić cię samą, prawda?
- Nie, nie możesz. Jak pójdziesz, to poderżnę sobie gardło - powiedziałam śmiertelnie poważnie, ale Zośka zrozumiała mój żart.
- Byle skutecznie, bo nie chcę się kumplować z dziewczyną z szeroką blizną na szyi. Rozumiemy się?"

Powieść "Blisko chmur" jest pełna emocji, które uderzają w czytelnika z pełną mocą. Czytając, nie sposób się nie popłakać, czy nie roześmiać w głos. Trudno też powstrzymać się od głośnych westchnień zachwytu i prychnięć irytacji, gdy ciotka Matylda znów zaczyna swoje tyrady. Po skończonej lekturze pozostaje głowa pełna myśli i bijące głośno serce, bo z jednej strony pojawia się myśl, że powieść skończyła się tak, jak powinna się skończyć, a z drugiej ból, że znów trzeba czekać na to, co będzie dalej. Po raz kolejny można odnaleźć tam kogoś dla siebie, zastanowić się nad kilkoma sprawami, zmotywować się do zmian w swoim życiu. Sylwia Trojanowska z niebywałą łatwością trafia do czytelnika, zdobywa jego serce wymyśloną przez siebie historią i napełnia głowę licznymi, ważnymi myślami. Ta historia potrafi nafaszerować emocjami, a jednocześnie rozbawić do łez i zafundować cudowne odprężenie. Kaśka stanie się częścią Was, jej losy pochłoną, zaangażują ciało, umysł i serce, poruszą uśpione struny drzemiących głęboko emocji. To dla mnie ogromny zaszczyt, że mogę patronować powieści tak niesamowitej, tak ważnej i tak dopracowanej. Warto poświęcić wieczór lub dwa, by przeżyć coś tak realnego, nie zawsze łatwego, ale jednocześnie uczącego jak latać i znaleźć się blisko chmur. 
Moja ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania i objęcia patronatem medialnym powieści "Blisko chmur" dziękuję z całego serca Autorce Sylwii Trojanowskiej oraz Wydawnictwu Videograf S.A.




Książki Sylwii Trojanowskiej są wspaniałe, ale i sama Autorka jest niesamowicie sympatyczną i bardzo ciepłą osobą. W ramach ciekawostki zdradzę Wam, że po lekturze "Szkoły latania", w prywatnej korespondencji, porównałam Maksa do Pana Darcy'ego, a to porównanie bardzo przypadło Autorce do gustu. Przed rozpoczęciem lektury "Blisko chmur", Sylwia Trojanowska napisała mi, że w powieści znajdę dwa odniesienia do mojej osoby. Udało mi się je odszukać. 



Porównanie do pana Darcy'ego i moje nazwisko w książce... wspaniała i przemiła niespodzianka! Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję, Sylwio! Do tej pory uśmiecham się, gdy czytam te fragmenty. Jesteś niesamowita, pamiętaj! :)


Cześć! Dziś z dumą prezentuję Wam recenzję mojego wspaniałego, drugiego PATRONATU MEDIALNEGO. <3 Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, czy czytaliście już "Szkołę latania" i czy zamierzacie sięgnąć "Blisko chmur". :) Dla wszystkich, którzy jeszcze nie są zdecydowani: KONIECZNIE MUSICIE TO ZROBIĆ, BĘDZIECIE ZACHWYCENI, ZAPEWNIAM! <3 Moc uścisków w pierwszym dniu wiosny! :D 

14 komentarzy:

  1. Ale wspaniała recenzja, o kurcze.....
    A ksiązki tej autorki bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję patronatu! A książkę mam w planach, bardzo mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od niedawna sporo się słyszy o twórczości tej autorki, a po twojej recenzji jestem przekonana, że muszę sięgnąć po książki Pani Sylwii :)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, jeszcze żadnej książki Pani Sylwii, ale na szczęście niedługo będę mogła to nadrobić, bo jestem ich niezmiernie ciekawa!
    Gratuluję patronatu i swojego nazwiska w książce;)
    Pozdrawiam!
    Daria z krainaksiazkazwana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu, to po pierwsze.
    Po drugie nie wiedziałam, że jest to jakakolwiek kontynuacja, chociaż snułam przypuszczenia widząc okładkę.
    A po trzecie, muszę się jeszcze dobrze zastanowić, czy jednak warto sięgnąć po pierwszą część no i tą recenzowaną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo, własne nazwisko w książce... takie małe marzenie, cudowna niespodzianka, zazdroszczę! Właściwie chętnie bym przeczytała, ale raczej nie kupię, nie podoba mi się okładka :( A miejsca na póólkach coraz mniej...
    Taka dygresja, z boku na Twoim blogu nadal jest banner z następną recenzją "Uwikłanych", która już jakiś czas temu się pojawiła ;)
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję kolejnego patronatu 😊 znów zasugerowałam się Twoją recenzją i sięgnęłam dziś po "Szkołę latania" aby potem móc zapoznać się z kontynuacją. Wypowiem się jak przeczytam 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały prezent od Autorki,pani profesor Pankowska ;) Recenzja świetna i, jak zawsze, zgadzam się z każdym Twoim słowem!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze ,,szkoły latania" muszę szybko nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję patronatu! :) Nad książką jeszcze się zastanowię, bo to nie do końca moja tematyka. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonale napisane <3 Gratuluję patronatu, pani profesor ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję patronatu! Ja też uwielbiam twórczość Sylwii Trojanowskiej. Pisze naprawdę fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawie, ciekawie... Kolejna książka na wakacje!

    OdpowiedzUsuń