13.03.2016

[RECENZJA] "Cukiernia w ogrodzie" - Carole Matthews

Fay prowadzi cukiernię w urokliwym domowym ogrodzie. Praca, ogród i opieka nad wiecznie niezadowoloną matką wypełniają jej życie niemal bez reszty. Od dziesięciu lat spotyka się z Anthonym, ale nie jest to związek, o jakim marzyła. Pewnego dnia w cukierni pojawia się Danny, dużo młodszy od niej trzydziestolatek, który porzucił pracę w londyńskim City i mieszka na łodzi. Fay świetnie się bawi w towarzystwie Danny’ego i pod jego wpływem zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Tymczasem fatalny zbieg okoliczności sprawia, że traci wszystko, co znała i kochała. Z dnia na dzień musi dokonać wyboru między tym, co przewidywalne a tym, co szalone i nieznane.













Tytuł: Cukiernia w ogrodzie
Autor: Carole Matthews
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 463


Ta powieść ma najpyszniejszą okładkę, jaką kiedykolwiek widziałam. Patrząc na nią miałam ochotę zjeść babeczkę z owocami. Z ogromnym entuzjazmem podeszłam do lektury "Cukierni w ogrodzie", licząc na to, że treść będzie tak pyszna, jak to, co widać na pierwszy rzut oka.

Carole Matthews to pisarka brytyjskiego pochodzenia. Wydała już dwadzieścia siedem powieści, które znalazły się na listach bestsellerów. Jej książki zostały wydane w trzydziestu jeden krajach, gdzie sprzedały się w liczbie ponad czterech milionów egzemplarzy. W Polsce największą popularnością cieszy się seria o Klubie Miłośniczek Czekolady: "Klub Miłośniczek Czekolady", "Dieta Miłośniczek Czekolady", "Święta Miłośniczek Czekolady". 

Fay ma ponad czterdzieści lat, od dziesięciu lat związana jest z Anthonym, opiekuje się swoją hipochondryczną matką i prowadzi uroczą Cukiernię w ogrodzie. Życie Fay jest monotonne... każdego dnia odwiedza ją Stan, który ma już dziewięćdziesiąt trzy lata, chwali wszystko co mu poda i jest wdzięczny za lunch. Gdy pewnego dnia w ogrodzie Fay pojawia się trzydziestoletni Danny i jego piesek Diggery, świat głównej bohaterki zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni...
Każda powieść, która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins i którą ja miałam okazję przeczytać, była po prostu genialna. Poruszała mnie do głębi, sprawiała, że płakałam i się śmiałam. "Cukiernia w ogrodzie" zachęciła mnie swoim opisem, dając obietnicę na przyjemną i uroczą opowieść. 
Fay od początku zaskarbiła sobie moją sympatię, bo choć była odrobinę naiwna i łatwo poddawała się manipulacjom, to miała ogromne serce i nikomu nie odmawiała pomocy. Była to bohaterka, której przyjazne usposobienie otulało czytelnika ciepłem i wywoływało uśmiech na ustach. Fay nie miała łatwo. Jej matka była osobą, która wmówiła sobie chorobę, nie szanowała swej córki i niejednokrotnie wystawiała cierpliwość wszystkich na ciężką próbę. Pojawienie się Danny'ego wprowadziło do życia Fay powiew świeżości. Ich relacja stopniowo się zmieniała, przeobrażała, a co najważniejsze angażowała do tego stopnia, że nie chciałam przerywać lektury. 

- Tak naprawdę chcę ci powiedzieć, może trochę dookoła, że żyje się tylko raz. Tylko raz się chodzi po ziemi, Fay. Dlatego trzeba czerpać z życia pełnymi garściami. - Ojcowskim gestem klepie mnie w kolano, co bardzo mnie wzrusza. - Wykorzystałem każdą okazję, która mi się przytrafiła, i dzięki temu zobaczyłem kawał świata. Tego nic nie zmieni.

"Cukiernia w ogrodzie" to opowieść z ogromnym ładunkiem przyjemnego, domowego ciepła. Choć Fay niekoniecznie mogła liczyć na swoją rodzinę (ba!, często to rodzina dawała jej w kość najbardziej), to miała przy sobie ludzi, którzy sprawiali, że jej dzień stawał się lepszy. Ja sama pokochałam tego starego, zapominającego się Stana, który chwalił każdą zupę i zawsze służył dobrym słowem.
Bawiłam się bardzo dobrze przy tej słodkiej (i mimo wszystko momentami gorzkiej) lekturze, która pozwoliła mi zwolnić, odetchnąć, zaczerpnąć świeżego oddechu, zrelaksować się i zdobyć siły na dalszy bieg. Przykład Fay pokazał mi, że czasem warto zdobyć się na odwagę i zrobić coś szalonego, o co nigdy by się nie podejrzewało. Co więcej, nauczyłam się, że żadna strata nie jest ostateczna, bo wszystko może obrócić się w każdej chwili na sto różnych, nowych, kierunków.
Tę powieść, tak kobiecą, mądrą i pełną ciepła, polecam wszystkim, bo uważam, że żadna minuta spędzona przy "Cukierni w ogrodzie" nie była zmarnowana. To lekka, ale bardzo wartościowa historia, którą warto poznać chociażby dlatego, by wydobyć z siebie odwagę na poczynienie nowych kroków. 

- "Nigdy pogodnie prawdziwej miłości strumień nie płynął", jak twierdził Szekspir. A w tym temacie był ekspertem.




Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.



Hej, hej! :) Jak Wam się podoba recenzja? Czytaliście "Cukiernię w ogrodzie"? A może chcecie to dopiero zrobić? :) Okładka jest przepyszna, prawda? :D Dajcie znać w komentarzach. <3 Moc uścisków!

16 komentarzy:

  1. Początkowo byłam przekonana, że jest to jakiś poradnik kulinarny (sądząc po okładce). Książka nie leży raczej w moich ulubionych kategoriach, ale może kiedyś zdecyduję się po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie tylko Ty tak pomyślałaś. :D Moja mama, widząc okładkę, zapytała: "A to jakaś książka z przepisami?". :D

      Usuń
  2. ja właśnie raczej lubię takie lekkie lektury na jeden wieczór,więc z chęcią bym przeczytała 😊
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już samo to,że jest to kolejna powieść autorki Miłośniczek czekolady skłania mnie do jej przeczytania. A po Twojej recenzji wiem że koniecznie muszę to zrobić 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z każdym Twoim słowem! Skończyłam tę książkę wczoraj i naprawdę bardzo mi się podobała. A matkę Fay mam ochotę roztrzaskać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, okładka jest najsmaczniejsza! <3 Z chęcią się skuszę jak tylko będę mieć na to okazję .;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się bardzo ta lektura podobała. Skłania do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli zawartość jest równie ciekawa jak okładka to czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam książkę i spodobała mi się. Miała swój klimacik :)
    A w okładce jestem zakochana!
    Buziaki,
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Również czytałam ( u mnie recenzja ) i chyba mam podobne wrażenia co Ty :) Najsłodsza książka, jaką czytałam
    Pozdrawiam
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze wrażenie, wow - to nie jest poradnik kulinarny? Narobiłaś ochoty!

    OdpowiedzUsuń
  11. 93-letni klient zadowolony z obsługi? Takie rzeczy tylko w książkach;p
    Taka lekka opowieść którą czyta się szybko to coś, po co lubię czasem sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę schrupać tę książkę! :D A tak serio, skoro jest przepełniona domowym ciepłem (a ja uwielbiam takie książki) to koniecznie muszę się za nią rozejrzeć!
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją w planach, czytałam już wiele pochlebnych opinii, zresztą to zdecydowanie książka w moim guście :) No i fakt, ta okładka sprawia, że aż ślinka cieknie! Myślę, że to będzie powieść idealna na zbliżającą się wielkimi krokami wiosnę. Mam nadzieję, że będę mogła przeczytać "Cukiernię w ogrodzie"... we własnym ogródku, w pełnym słońcu :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna okładka! Myślę, że nie będę sprawdzać, czy jest dostępna w bibliotece,tylko po prostu kupię ją.
    Pozdrawiam,
    Maquarella

    OdpowiedzUsuń