2/16/2016

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Barwy miłości: czerwień" - Kathryn Taylor


Przepadła z kretesem. Chociaż Grace doskonale zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne jest uczucie do Jonathana Huntingtona, to z dnia na dzień kocha go coraz bardziej. Czy szlachetnie urodzony, żądny władzy i wyrachowany mężczyzna naprawdę jest tak nieprzystępny, jak jej się wydaje? Czy naprawdę widzi w niej jedynie zabawkę? Dziewczyna postanawia zrobić wszystko, aby mu uświadomić, jak bardzo jest dla niej ważny i że chciałaby dzielić z nim życie. Nie wie jednak, że jej starania niemal doprowadzą do katastrofy: Jonathan będzie musiał stawić czoło tragedii z przeszłości i zmierzyć się z traumą, która rzuciła cień na całe jego życie. Jakiego ostatecznie dokona wyboru? Czy gorące uczucie pięknej młodej kobiety wystarczy, by zmiękczyć jego serce i dać im obojgu szansę na szczęście, którego tak bardzo pragną?










Tytuł: Barwy miłości: czerwień
Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352


W ostatnich latach wykształciło się dziwne zjawisko promocji powieści z pewnego gatunku... Otóż większość książek z nurtu literatury erotycznej reklamowana jest za pomocą porównań do "Pięćdziesięciu twarzy Greya" autorstwa E L James. Prawdopodobnie chodzi o to, by liczni fani trylogii "Pięćdziesięciu odcieni" zechcieli przeczytać także inne propozycje powieści erotycznych. Często jednak bywa tak, że książka reklamowana Greyem jest pod każdym względem lepsza od swego "pierwowzoru". "Barwy miłości" autorstwa Kathryn Taylor także posiadają odwołanie do trylogii autorstwa E L James. Czy słusznie? 

Kathryn Taylor urodziła się w Kanadzie. Zamiłowanie do pisarstwa wykazywała już w szkole podstawowej. Jej marzenie o zostaniu pisarką ziściło się w momencie, gdy wydała swoją debiutancką powieść pt. "Barwy miłości". Sukces historii Jonathana i Grace pozwolił jej na wydanie kolejnych książek. 

Grace zakochała się w Jonathanie bez pamięci. Ich namiętność pozwoliła jej poznać każdą ciemną stronę ukochanego, lecz żadna z nich nie była w stanie sprawić, by od niego odeszła. Ich relacja małymi kroczkami zaczęła pokonywać kolejne przeszkody, lecz im dalej szli razem, tym mocniej przeszłość Jonathana odciskała na nich piętno. W końcu oboje musieli zmierzyć się z wydarzeniami sprzed lat...

Kathryn Taylor stworzyła historię na podstawie znanego wszystkim schematu: bogaty i przystojny, bardzo mroczny mężczyzna i niewinna, młoda dziewczyna, która staje się bezbronna wobec potęgi i namiętności jaką budzi w niej szef. W tym momencie zapewne wiele osób pomyśli sobie, że nie warto czytać dalej tej recenzji... Nie, nalegam byście przeczytali. 
Grace to studentka z Ameryki, która rozpoczęła praktyki w Londynie. Firmą, gdzie wspomniane praktyki odbywa, zarządza Jonathan. Ich spotkanie jest lekko zabawne, bardzo niezręczne, a przy tym również mocno tajemnicze. Tak rozpoczyna się tom pierwszy. I o ile tom pierwszy rzeczywiście nie grzeszy oryginalnością, to powinniście wiedzieć, że całość i tak wypada o niebo lepiej od znanego wszystkim Greya. Dlaczego? A dlatego, że pomimo schematyczności Kathryn Taylor naprawdę potrafi pisać. Jej styl jest zgrabny, opisy scen erotycznych zawierają w sobie całą gamę emocji i nie są plastikowe, a tym bardziej obrzydliwe. Przez tekst płynie się lekko, bez znużenia czy zażenowania.
Drugi tom jest lepszy od pierwszego, znacznie intensywniejszy, akcja ma naprawdę ciekawe tempo, jest interesująco, a całość absorbuje czytelnika do tego stopnia, że nie sposób odłożyć książki przed końcem. Bardzo doceniam tę historię za to, że nie toczy się od jednego seksu do drugiego, tylko że jest coś pomiędzy.
Kathryn Taylor stworzyła historię przemyślaną. Opisała ją w zgrabny sposób, dopasowała jej rozwój odpowiednio do gabarytów książki, nadała bohaterom określone cechy, ucieleśniła ich i ożywiła. Doceniam to, że nikt tam nie był idealny. Bardzo podobało mi się to, że główny bohater, tak przystojny i zniewalający, miał wyszczerbioną górną jedynkę, co rzucało się w oczy od razu, gdy się uśmiechał. Mogłabym stworzyć całą listę dowodów na to, że "Barwy miłości" są o niebo lepsze od "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Co więcej, mimo początkowej schematyczności ta historia przeciera utarte szlaki, wprowadza powiew świeżości w to, co już znamy. Uczucie rodzące się między bohaterami rozpala ciało, pobudza serce do szybszego bicia, sprawia, że na policzki wpływa rumieniec. Zarówno dobry pierwszy tom, jak i bardzo dobry drugi tom polecam wszystkim miłośniczkom emocjonalnych, nieprzerysowanych, dobrze napisanych erotyków. To naprawdę rozbudzająca wyobraźnię historia, którą zdecydowanie warto poznać! 

(...) Nie pamiętasz już o czym jest praca doktorska twojej siostry? O barwach miłości, Jonathan. Uczucie twoich rodziców miało własny odcień i własną głębię, odmienną od reszty. Tak czy inaczej to była bardzo intensywna barwa.




PREMIERA: 17.02.2016

Za przedpremierowy egzemplarz książki bardzo dziękuję Business & Culture oraz wydawnictwu Akurat.





Hej, hej! :) Dzisiaj bardzo kobieco, prawda? :) Czy czytaliście "Barwy miłości"? Czy macie zamiar sięgnąć po "Barwy miłości: czerwień"? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, bo jak zawsze bardzo na to czekam. :) Moc uścisków! 

5 komentarzy:

  1. Po pierwsza: piękne zdjęcie :)
    Po drugie: po książkę raczej nie sięgnę, pierwsza część nie przypadła mi do gustu, nie przekonał mnie styl autorki. Wiem, ze książka się podoba, ja jednak nie zaliczam jej do moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim wypadku wybieg marketingowy z porównaniem książki do Greya odnosi przeciwny skutek. Uciekam jak najdalej i się nie oglądam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już wiele książek z gatunku literatury erotycznej,tej akurat nie miałam okazji przeczytać i szczerze mówiąc nawet o niej nie słyszałam. Dotychczas zapoznałam się już z historią Greya,Crossa,Gabriela czy Gavina i muszę przyznać,że Grey był z nich wszystkich najsłabszy. Chociaż wywarł na mnie wrażenie,ponieważ była to pierwsza książka z w/w gatunku,z którą miałam styczność. Erotyki to dla mnie taki przerywnik pomiędzy thillerami lub literaturą obyczajową.Taka odskocznia i odstresowanie :) "Barwy miłości" pierwszą i drugą część z pewnością przeczytam,aby mieć porównanie do wcześniej wydanych pozycji :)
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszy tom i bardzo mi się podobało, dlatego chętnie sięgnę po kontynuację. Muszę tylko znaleźć trochę wolnego czasu, a z tym u mnie ostatnio krucho.

    OdpowiedzUsuń