2/27/2016

[RECENZJA] "Papierowe serca" - Courtney Walsh

Abigail Pressman nigdy nie myślała, że odręczne liściki miłosne napisane przez anonimową parę na sercach z papieru zmienią jej podejście do miłości. Dziewczyna prowadzi małą kawiarenkę w osobliwym miasteczku i marzy o rozwinięciu biznesu. Jednak ostatnimi czasy unika swatek z lokalnej grupy Walentynkowych Wolontariuszek, które zbierają się u niej, by pielęgnować tradycję przybijania na listach romantycznych znaczków i stempli, z których słynie Love’s Park. Kiedy wbrew sobie zostaje wciągnięta w działalność Wolontariuszek, przypadkowo natrafia na papierowe serca, coś, czego w tym momencie zupełnie nie potrzebuje.
Tymczasem trudny do zniesienia lekarz został nowym właścicielem budynku, w którym mieści się jej kawiarnia i grozi jej rozwiązaniem umowy. Walcząc z rodzącym się uczuciem do mężczyzny, który chce zniszczyć jej marzenie, Abigail, postanawia powiesić znalezione serca w swoim sklepie, co wywołuje zainteresowanie całego miasta. Nowa porcja serduszek wskazuje, że coś strasznego przydarzyło się tajemniczej parze. Czy odkrycie ich historii potwierdzi wątpliwości Abigail? Czy może uratuje jej marzenia?




Tytuł: Papierowe serca
Autor: Courtney Walsh
Wydawnictwo: Heaven (Dreams)
Liczba stron: 448


Są takie powieści, które potrafią rozkochać w sobie potencjalnego czytelnika od pierwszego wejrzenia. Tak było w przypadku "Papierowych serc". Ujrzałam okładkę i wiedziałam, że będzie to pozycja idealna dla takiej romantyczki, jaką jestem ja. Z Abigail i Jacobem spędziłam trzy wieczory - magiczne i pełne miłości. Czy powieść spełniła całkowicie moje oczekiwania?

Courtney Walsh mieszka w Illinois z mężem i trójką dzieci. Jest pisarką, scenografem, artystką. Zadebiutowała powieścią "A Sweethaven Summer", która znalazła się na liście bestsellerów The New York Times oraz USA Today. 

Abigail Pressman mieszka w miasteczku Loves Park - sztandarowej siedzibie wszystkich zakochanych. Prowadzi tam maleńką księgarnię i całkowicie stroni od miłości. Nieoczekiwanie zostaje wciągnięta do działalności Walentynkowych Wolontariuszek, gdzie ma za zadanie czytać i odpowiadać na listy zakochanych, którzy piszą do Kupidyna. Mniej więcej w tym samym czasie do miasteczka wprowadza się młody lekarz, Jacob, który wykupuje budynek w którym Abigail prowadzi swoją księgarnię i zamierza otworzyć tam przychodnię. Walka z właścicielem zbiega się z nadejściem pewnej koperty, która zawiera zapisane wyznaniami miłości papierowe serca. Te serca stają się początkiem wszystkiego co niesamowite w życiu Abigail... 


Wydawnictwo Dreams wydało "Papierowe serca" na Walentynki. Nie mogłam się doczekać lektury tej książki, bo jestem urodzoną romantyczką, dlatego wszystkie powieści traktujące o miłości pochłaniam bez zastanowienia. 
Książkę czytało mi się niesamowicie lekko, szybko i absolutnie przyjemnie. Dawno już nie miałam okazji na zaczytywanie się w opowieści opowiedzianej w narracji trzecioosobowej, bo od jakiegoś czasu, w każdej książce po jaką sięgałam, narratorem był bohater. Tu spotkała mnie przyjemna odmiana. Pióro Courtney Walsh okazało się swobodne, przez tekst płynęło się bez najmniejszych zgrzytów. 
To historia bardzo urocza, otoczona miłością i nierozumianym pragnieniem ucieczki od tego uczucia. Mamy tu małomiasteczkową społeczność, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, a każda spektakularna informacja roznosi się lotem błyskawicy. Abigail to bohaterka, która zdobyła moją sympatię od samego początku, bo ze zdumieniem stwierdziłam, że w wielu przypadkach przypominała mnie samą. Przez trzy wieczory byłam jej przyjaciółką, płakałam, gdy ona płakała i śmiałam się razem z nią. Pokochałam Walentynkowe Wolontariuszki, bo były to kobiety rezolutne, nieco denerwujące, ale skoncentrowane w pełni na celu rozsyłania miłości, a do tego bardzo sprytne! Jacob również trafił w mój gust, bo stanowił idealne dopełnienie Abigail. Uwielbiałam ich nie za to, że wpatrywali się sobie w oczy. Byli tak różni, a pod koniec powieści skojarzyli mi się z koncepcją Jin i Jang - tak inni, a jednak idealnie wpasowujący się w siebie. 
Powieść była romantyczna i rzeczywiście idealna na Walentynki. Czytając "Papierowe serca" czułam, jak serduszka wirują mi nad głową i było to cudowne uczucie. Historia nie stanowiła jednak lukrowanego, mdłego tortu. Była nuta goryczy, bólu, trudności. Nie jestem w stanie stwierdzić, ile razy wypłakałam sobie oczy na przestrzeni 448 stron, ale wiem, że czytając tę powieść po raz drugi, znów płakałabym dokładnie w tych samych momentach. Zapewne znacie to cudowne uczucie motylków w brzuchu i łez płynących z oczu w wyniku emocji, których nie sposób opanować, prawda? No właśnie. 
Dzięki tobie znowu chce mi się żyć.
Zastanawiam się, jaką konkluzją zakończyć recenzję... Cóż, jeśli jesteś romantyczną duszą i potrzebujesz czasem spotkać się z bohaterami, których po prostu nie sposób nie polubić, a dodatkowo masz ochotę na przeniesienie się do prawdziwego miasteczka miłości, to zachęcam bardzo do przeczytania tej lektury! Każda romantyczna dusza z pewnością pokocha Abigail i Jacoba. Byli fantastyczni i już za nimi tęsknię. POLECAM! Książka idealna na Walentynki, ale także na wszystkie pozostałe dni roku.



Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Dreams.

 

Hej, hej! :) Dziś na blogu znów bardzo miłośnie, prawda? :) Cóż poradzić, że uwielbiam historie o miłości? Kto z Was także uwielbia? :) Kto jest romantyczną duszą i zamierza sięgnąć po "Papierowe serca"? A może już to zrobiliście? :) Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach. :) Moc uścisków! <3

17 komentarzy:

  1. Jestem romantyczką, a ta książka wydaje się być bardzo przyjemną lekturą. Tym bardziej po Twojej recenzji, chętnie przeczytam. ;)

    Pozdrawiam. ;)
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś taki typ literatury do mnie nie przemawia. Raz, może dwa czytałam takie powieści, ale na nic, więc jej unikam, choć nie przeczę, że ta pozycja spodobać się innym, którym ten gatunek jest bliższy niż mi.
    Pozdrawiam,
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki tego typu :) Jak już moja lista książek do przeczytania na teraz się zmniejszy, z całą pewnością zapoznam się także z tą.
    Zostaję na dłużej i dodaję do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet jeśli jest dobra, to ja ostatnimi czasu miałam aż NADTO romansów i powieści dla kobiet, więc na teraz raczej się nie zdecyduję ;)
    Pozdrawiam cieplutko
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem taką romantyczną duszą, romanse kocham i nie wstydzę się do tego przyznać, ale ostatnio czytam ich mniej. Chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie mogłabym przeczytać, czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z wielką przyjemnością przeczytam. Jestem romantyczna duszą i ciesze się, na każdą wzmiankę o miłości cenie sobie drobne wątki miłosne, nawet w powieściach sensacyjnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię poczytać o takiej miłości i z miłą chęcią sięgnę po tę książkę.Mam romantyczną duszę,wzruszam się często na książkach,więc to wymarzona pozycja dla mnie :)
    Dziękuję za kolejną wspaniałą recenzję :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki o miłości częściej mnie odstraszają... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję, że ta książka by mi się spodobała. Lubię takie powieści o miłości.

    OdpowiedzUsuń
  12. W lutym 22 książki dołączyły do mojej kolekcji a tu widzę już kolejna się szykuje! Bardzo przyjemna recenzja :)

    Pozdrawiam!
    krainaksiazkazwana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. No i mnie zachęciłaś :D Chętnie sięgnę po coś romantycznego i lekkiego. Do tego bardzo podoba mi się okładka, jest taka urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak miłośnie się zrobiło! Taka kawiarnia cała w papierowych serduszkach musiałaby wyglądać przesłodko. W dodatku ten motyw tajemniczości!

    Pozdrowienia z Po drugiej stronie książki od Książniczki

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka wydaje się być ciekawa, ale jak na razie dam sobie z nią spokój... między wierszami dało się wyczytać, że jest to książka o osobach koło trzydziestki, czyli lekko za starych dla mnie... jak na razie zostanę przy młodzieżowych wersjach romansów ;)

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja chyba w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem ową romantyczną duszą, więc odpuszczę sobie ten tytuł :)
    Pozdrawiam, shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń