24.02.2016

[RECENZJA] "Biała róża" - Amy Ewing

Violet ucieka. Po tym, jak Diuszesa przyłapała ją z Ashem, dziewczyna nie ma innego wyjścia, jak uchodzić z Klejnotu, inaczej i ją i jej ukochanego czeka śmierć. Jednak opuszczenie najpiękniejszego kręgu Samotnego Miasta nie jest łatwe. Violet i Ashowi towarzyszy Raven, na której eksperymenty hrabiny odcisnęły piętno. Listy gończe za Ashem wiszą na każdej ulicy. Gwardziści niestrudzenie polują na zbiegów. Gdzieś tam, na Farmie, jest obiecany przez Luciena Azyl, a w nim ktoś, kto wstrząśnie całym światem Violet. Już niebawem dziewczyna odkryje, że jej Augurie są o wiele bardziej potężne niż myślała i że całe Samotne Miasto dojrzało do buntu. Czy Violet znajdzie w sobie dość odwagi, by dołączyć do Sprzysiężenia Czarnego Klucza i wystąpić przeciwko wszystkiemu, co dotąd znała?










Tytuł: Biała róża
Autor: Amy Ewing
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 318


Po interesującym "Klejnocie" przyszedł czas na ciekawie zapowiadającą się kontynuację, czyli "Białą różę". Znów wkroczyłam do Samotnego Miasta, by wraz z Violet i jej przyjaciółmi walczyć o wolność z bezwzględną arystokracją. Jak wypadł całokształt tej przygody? Zapraszam do przeczytania recenzji! 

Amy Ewing wychowała się na obrzeżach Bostonu. Jej mama była bibliotekarką i od dziecka zaszczepiała w niej miłość do literatury. W 2000 roku przeprowadziła się do Nowego Yorku, gdzie rozpoczęła studia aktorskie. Przez pewien okres chwytała się każdego możliwego zajęcia... była kelnerką, opiekunką dla dzieci i przedstawicielem handlowym. Wreszcie ukończyła kolejną szkołę, tym razem z tytułem magistra z kreatywnego pisania dla dzieci. "Klejnot" był jej pracą magisterską. Dziś mieszka w Harlemie. 

Samotne Miasto od dawna podzielone jest na pięć okręgów. Szlachta zasiedla Klejnot, a najbiedniejsi mieszkańcy żyją w Dymie. Brak wolnej woli, sztywne zasady i bezwzględność przyprawiają o dreszcze. Surogatki giną w wyniku rywalizacji między najbogatszymi rodami, a mroczne tajemnice powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne. Violet i Ash uciekają z pałacu Diuszesy Jeziora. Ash ścigany jest listem gończym w każdym okręgu, nigdzie nie jest bezpiecznie... Czy uda im się odnaleźć bezpieczną siedzibę, którą oferuje im Sprzysiężenie Czarnego Klucza - organizacja walcząca o obalenie arystokracji? 


Nie podlega wątpliwości, że książki Amy Ewing mają przepiękne, przykuwające wzrok okładki. Przywodzą na myśl baśniową historię o Księżniczkach i Książętach, lecz jest to wysoce mylne skojarzenie. Historia Violet to brutalny obraz zniewolenia, gdzie każdy jej ruch kontrolowany jest przez arystokratkę, która ją kupiła na Aukcji. Została zabrana wbrew swojej woli z domu rodzinnego, poddana naukom mającym na celu wykształcenie jej mocy zwanych Auguriami, następnie sprzedana, a ostatecznie przeznaczona do tego, by urodzić dziecko Diuszesie Jeziora w sposób całkowicie naginający prawa natury. 
Samotne Miasto zostało podzielone, by zminimalizować ryzyko buntu biedoty przeciwko działaniom arystokracji. Wysokie mury oddzielają kolejne okręgi, Gwardziści są niczym wysłannicy samego Diabła, którzy oddzielają chłopców i dziewczęta od rodzin, torturują i działają wedle najbardziej brutalnych poleceń władców.
Amy Ewing stworzyła bohaterkę, która z jednej strony była całkowicie zrezygnowaną i załamaną nastolatką, a kilkanaście stron później, w porywach niezwykłej odwagi, sprzeciwiała się przerażającej i srogiej Diuszesie Jeziora, by ostatecznie zdecydować się na ucieczkę. Uznałam Violet za postać wielowymiarową, zmieniającą się w zależności od sytuacji. Całokształt głównej bohaterki wypadł dobrze, polubiłam ją, ale bywały momenty, gdy jej emocjonalne zmiany wydawały mi się odrobinkę nielogiczne.
Doceniłam Autorkę za postać Asha. Ewing postanowiła złamać stereotyp olśniewającego głównego bohatera, który rządzi całą grupą walczącą z systemem, jest niezwyciężony, silny, wspaniały, męski. Już w "Klejnocie", a później w "Białej róży" do Asha przylgnęła platkietka "bawidamka", który nie potrafi zrobić nic, poza uwiedzeniem kobiety. Zostaje on całkowicie odsunięty od działań przeciwko arystokracji, nie przewodzi grupie, nie ma szans się wykazać. Taka zmiana bardzo mi się spodobała. 

- Chciałbym móc zrobić coś więcej - mówi. - Chciałbym być bardziej przydatny. Cztery lata w sztubie i jedyne, czego się nauczyłem, to jak uwieść kobietę. Niezbyt wartościowa umiejętność.
- Ty jesteś wartościowy - przypominam mu cicho.
- Doprawdy? Przez całe życie byłem wart dokładnie tyle, ile ktoś zechciał za mnie zapłacić.
- Ja za ciebie nie płaciłam - mówię. - I dla mnie jesteś bezcenny. 
 
Akcja "Białej róży" jest bardzo intensywna, dzieje się bardzo dużo, niebezpieczeństwo czyha na każdym zakręcie. Czytelnik ma szansę lepiej poznać bohaterów z pierwszego tomu, a także wyrobić sobie zdanie na temat każdego z nich. Jest bardzo dużo zaskoczeń, jest walka i strategia. Oprócz tego Augurie - niezwykłe zdolności surogatek - zaczynają nabierać nowego, zdecydowanie większego znaczenia. Do głosu dochodzą ci, którzy byli tłamszeni stanowczo zbyt długo. Powieść jest pełna niebezpieczeństw, zwrotów akcji i determinacji. Zakończenie "Białej róży" doprowadziło mnie do stanu przedzawałowego, a ostatnie zdanie przyprawiło o kaskadę lodowatych dreszczy. Oczekuję na ostatni tom, czyli "Czarny Klucz", bo Autorka pozostawiła tak wiele niewiadomych i znaków zapytania, że w ostatnim tomie może wydarzyć się absolutnie wszystko.
Seria "Samotne Miasto" autorstwa Amy Ewing bazuje na kilku znanych już motywach, ale podstawą tej historii jest motyw świeży, który przeraża i absorbuje jednocześnie. Pierwszy tom przedstawił dobry poziom, a tom drugi zdecydowanie nie obniża lotów. Styl autorki jest lekki, ładny, nieokrojony. W "Klejnocie" spotkałam bardzo dużo literówek, w "Białej róży" było ich zdecydowanie mniej. Fabuła powieści jest bardzo ciekawa, wątki bez zgrzytów splatają się ze sobą, nie brakuje zwrotów akcji, a do tego można nasycić oczy przepięknymi okładkami! Polecam wszystkim miłośnikom literatury młodzieżowej oraz dystopii.



Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

 


Cześć! Na blogu było kilka dni ciszy, ale wróciłam i zrecenzowałam. :) Prawda, że okładka "Białej róży" jest piękna? :) Dajcie znać w komentarzu czy czytaliście zarówno pierwszy, jak i drugi tom serii autorstwa Amy Ewing, a jeśli nie, to czy macie zamiar to uczynić? :) Moc uścisków Wam przesyłam! :D

13 komentarzy:

  1. Uroczy szablon :) A książka po prostu nie w moim typie ;D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja jak zwykle treściwa i ciekawa,a okładka piękna,przyciąga wzrok.Pierwsze spojrzenie przywiodło mi na myśl "Rywalki",w recenzji też wychwyciłam kilka podobieństw jak np.Gwardziści,okręgi.Ale sam opis treści książki nie trafił w moje gusta,a już Twoje ostatnie zdanie cyt."Polecam wszystkim miłośnikom literatury młodzieżowej oraz dystopii." utwierdziło mnie w przekonaniu,że to nie książka dla mnie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, nie czytałam jeszcze pierwszej części, ale mam zamiar to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że akcja jest taka wartka. Jeśli będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam kiedyś przeczytać pierwszy tom, ale potem zapomniałam o tej książce. Ty trochę mnie do niej pchnęłaś, ale obawiam się tych literówek :/ Ale okładki tej serii są takie... Wręcz nie ma słów, aby opisać piękno tych okładek *.*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że recenzja jest świetnie napisana i zachęca mnie do zapoznania się bliżej z tą serią. Już dawno nie czytałam pozycji traktującej o antyutopijnej rzeczywistości i myślę, że tak okaże się naprawdę dobrą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Księżniczki, walka ze złem i wątek miłosny... cały czas przypomina mi to "Rywalki", które jakoś nie podbiły mojego serca, w przeciwieństwie do większości czytelników. Cóż, w życiu jestem typem chłpoczycy, wole spodnie i bluzę niż sukienki balowe... może to odegrał swoją rolę? Po tę serię raczej nie sięgnę, ale życzę miłych chwil z nią spędzonych! ♥

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi okładki serii bardzo kojarzą sie z Rywalkami. Czytałam pierwsza cześć, lecz nie porwała mnie wystarczajaco zeby wyczekiwać na białą różę. Może kiedyś po nią sięgnę, ale teraz nie jest moim priorytetem.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo to chyba coś dla mnie :)

    Zapraszam także do siebie, trwa konkurs.
    livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam poprzedniej części, więc odpuszczę sobie tę serię, tym bardziej, że na razie mam co innego na oku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawiam się, czy najpierw sięgnąć po "Klejnot" czy po "Rywalki". Okładka jest ujmująca, a treść interesuje mnie już od dawna :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  12. Choć fabuła do mnie nie przemowiła, to zachwyciłam sie okładką;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście okładki są mylące, choć nadal piękne, tego nie da się ukryć :) Ogólnie jestem bardzo ciekawa tych książek, wydaje się, że autorka miała naprawdę oryginalny pomysł, a skoro i styl jest dobry, to muszę przeczytać. Zwłaszcza że za literaturą młodzieżową przepadam, za tematyką dystopii również :) Dopiszę sobie tę serię do listy, bo naprawdę mnie zaciekawiłaś.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń